Polska i Niemcy podpiszą umowę wojskową. Dlaczego zabraknie w niej gwarancji bezpieczeństwa?

Polska i Niemcy szykują się do podpisania nowej umowy o współpracy wojskowej, która, w przeciwieństwie do niedawnych traktatów z Francją i Wielką Brytanią, nie będzie zawierać dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa. Ta decyzja, wynikająca z obaw o polityczne blokady, koncentruje się na mobilności wojsk, cyberbezpieczeństwie i rozwoju technologicznym, pomijając szerokie zobowiązania, które charakteryzowały porozumienia z Paryżem i Londynem. Kluczową rolę w tej odmienności odegrała postawa prezydenta Karola Nawrockiego, co podkreśla szef MSZ Radosław Sikorski.

Polska i Niemcy podpiszą umowę wojskową. Dlaczego zabraknie w niej gwarancji bezpieczeństwa?
Autor: Maciej Nędzyński/CO MON/ Materiały prasowe Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier - minister obrony narodowej, spotkał się z Borisem Pistoriusem,
  • Polska i Niemcy podpiszą w środę (17 czerwca) w Berlinie umowę o współpracy wojskowej, która obejmie m.in. mobilność wojskową, cyberbezpieczeństwo i domenę morską.
  • W przeciwieństwie do traktatów z Francją i Wielką Brytanią, umowa z Niemcami nie będzie zawierać dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa, takich jak wzajemna pomoc w razie napaści.
  • Decyzja o podpisaniu umowy na niższym szczeblu (ministrów obrony) i bez klauzul bezpieczeństwa wynika z obaw polskiego rządu przed potencjalnym wetem prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Traktaty z Francją i Wielką Brytanią, podpisane na wyższym szczeblu, poza klauzulami bezpieczeństwa, regulują również szeroką współpracę gospodarczą, energetyczną i technologiczną

W środę (17 czerwca) w Berlinie, podczas Forum Polsko-Niemieckiego, dojdzie do ważnego wydarzenia w relacjach obronnych między Polską a Niemcami. Ministrowie obrony obu krajów, Władysław Kosiniak Kamysz i Boris Pistorius, mają podpisać dwustronną umowę o współpracy wojskowej. To porozumienie, choć istotne dla wzmocnienia bilateralnych stosunków obronnych, będzie miało inny charakter niż traktaty, które Polska zawarła w ostatnim czasie z Francją i Wielką Brytanią.

Główną różnicą jest brak dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa, które wykraczałyby poza istniejące zobowiązania wynikające z Traktatu Północnoatlantyckiego czy Traktatu o Unii Europejskiej. Resort obrony poinformował, że nowe regulacje skupią się przede wszystkim na obszarach takich jak mobilność wojskowa, rozwój infrastruktury wsparcia logistycznego, domena morska (w tym współpraca na Morzu Bałtyckim), cyberbezpieczeństwo oraz przestrzeń kosmiczna. Ma ona również rozszerzyć dotychczasową współpracę rodzajów sił zbrojnych i wojsk, odzwierciedlając zainteresowanie pogłębianiem zdolności obu stron i wychodzeniem naprzeciw nowym wyzwaniom technologicznym. Dokument ma zastąpić obowiązujący od 2011 roku, będąc określany jako „standardowa procedura sojusznicza”.

Dlaczego umowa z Niemcami różni się od traktatów z Francją i Wielką Brytanią?

Kluczową kwestią odróżniającą nadchodzącą polsko-niemiecką umowę od traktatów z Francją i Wielką Brytanią jest jej zakres oraz poziom, na którym zostanie podpisana. O ile porozumienia z Paryżem i Londynem zostały zawarte na szczeblu premierów (w przypadku Polski, Donald Tusk) i głów państw (Emmanuel Macron) lub rządów (Keir Starmer), to umowa z Niemcami będzie podpisana przez ministrów obrony. To obniżenie rangi ma swoje uzasadnienie polityczne. Ze źródeł PAP w Berlinie wynika, że niemiecki rząd był gotów do podpisania szerszej umowy, lustrzanej do tych z Francją czy Wielką Brytanią, zawierającej gwarancje bezpieczeństwa. Jednak na taki format nie było zgody ze strony Polski. Szef MSZ Radosław Sikorski wyjaśnił tę sytuację w Programie Trzecim Polskiego Radia, wskazując na obawy przed możliwym wetem prezydenta.

"Bo wszyscy znamy obsesję PiS-u i pana prezydenta w sprawach niemieckich, więc oczywiście by zawetował (traktat)" – powiedział Sikorski. Dodał również, że prezydent "krytykuje nawet traktat polsko-brytyjski" i ocenił, że "co dopiero, gdyby był traktat polsko-niemiecki? No przecież wiadomo, że wywiązałoby się tu piekło".

W związku z tym zdecydowano się na format umowy na poziomie resortów obrony, co jest powszechną praktyką. Dokument ten nie będzie zawierał również regulacji dotyczących stałej obecności wojsk niemieckich w Polsce. Planowany dokument, zastępujący wcześniejszy z 2011 roku, nazywany jest „standardową procedurą sojuszniczą”, nie jest uznawany przez wojskowych za wprowadzający poważne zmiany.

Pytany o umowę przez PAP Roderich Kiesewetter, deputowany CDU zajmujący się polityką zagraniczną ocenił, że „z powodów historycznych Polska zachowuje nieufność wobec Niemiec i dostrzega zakulisowe działania oraz sygnały wysyłane przez Niemcy wobec Moskwy”. W jego ocenie także po stronie niemieckiej „brakuje woli politycznej, aby podnieść relacje z Polską na wyższy poziom”.

 Za istotny punkt uznaje się to, że umowa ma umożliwiać działanie niemieckich wojsk inżynieryjnych na terenie Polski w ramach Tarczy Wschód. Wcześniej dziennik „Bild” informował, że chodzi o misję składającą się z kilkudziesięciu wojskowych. Ich zadaniem ma być m.in. o budowa okopów, układanie drutu kolczastego czy tworzenie barier przeciwpancernych. Zgodnie z deklaracjami strony niemieckiej wysłanie żołnierzy Bundeswehry do Polski nie wymaga zgody Bundestagu, bo nie jest to misja która wiązałaby się z bezpośrednim zagrożeniem żołnierzy.

Działalność niemieckich wojsk w Polsce nie jest niczym nowym. Kilka niemieckich myśliwców Eurofighter zostało na początku grudnia rozlokowanych pod Malborkiem, w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego. Samoloty uczestniczą w patrolach. Wraz z samolotami wysłano około 150 żołnierzy Bundeswehry. Do grudnia 2025 roku misję obrony przestrzeni powietrznej wokół lotniska Rzeszów-Jasionka, kluczowego hubu pomocowego dla odpierającej rosyjską agresję Ukrainy, zapewniały niemieckie Patrioty. W 2024 roku wojska niemieckie pomagały natomiast po powodzi na Dolnym Śląsku oraz Opolszczyźnie.

Gwarancje bezpieczeństwa a rola prezydenta

Brak bezpośrednich gwarancji bezpieczeństwa w umowie polsko-niemieckiej, w odróżnieniu od traktatów z Paryżem i Londynem, jest wynikiem obaw polskiego rządu o proces ratyfikacji. Wybór formy umowy dwustronnej zamiast traktatu i potencjalny brak zgody prezydenta Karola Nawrockiego na jego ratyfikację, ma swoje podłoże w niedawnych wydarzeniach związanych z traktatem z Wielką Brytanią. Po podpisaniu tego porozumienia 27 maja w Londynie przez premierów Donalda Tuska i Keira Starmera, prezydent Nawrocki skomentował, że "dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i samego prezydenta o tym, że takie rozwiązania są przygotowywane".

Podkreślił, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie "z opinii publicznej".

"Nie powiem oczywiście, co z nim zrobię, ponieważ muszę się zapoznać z tymi sprawami. Ale myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i prezydenta o tym, że tego typu rozwiązania są przygotowywane" – mówił Nawrocki.

Z kolei rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór oświadczył, że "MSZ od początku procesu regularnie informowało Kancelarię Prezydenta RP o stanie negocjacji i planowanej treści Traktatu". Szef MSZ Radosław Sikorski podkreślił, że politykę zagraniczną prowadzi rząd, a rolą rządu jest wynegocjowanie traktatu.

"Pan prezydent musi zrozumieć, że jest częścią państwa polskiego, a nie stoi ponad państwem polskim, że on też ma obowiązki, też do niego stosują się procedury i nie jest nad rządem" – zaznaczył Sikorski.

Prezydent Nawrocki podpisał natomiast w październiku 2025 roku ustawę wyrażającą zgodę parlamentu na ratyfikację Traktatu o wzmocnionej współpracy i przyjaźni między Polską a Francją, podpisanego 9 maja ubiegłego roku przez prezydenta Emmanuela Macrona i premiera Donalda Tuska w Nancy.

Czego dotyczyły traktaty z Paryżem i Londynem?

Traktaty zawarte z Francją i Wielką Brytanią mają znacznie szerszy zakres niż nadchodząca umowa polsko-niemiecka, obejmując nie tylko kwestie wojskowe, ale także szeroko rozumianą współpracę gospodarczą, edukacyjną i kulturalną. Traktat z Francją dotyczy przede wszystkim współpracy w kwestii bezpieczeństwa, w tym "wzajemnego wsparcia militarnego, zwiększenia interoperacyjności wojsk przez wspólny udział w ćwiczeniach i szkoleniach oraz rozwój wspólnych projektów w obszarach strategicznych zdolności". Ułatwia on także wzajemny tranzyt i stacjonowanie sił zbrojnych oraz rozwój infrastruktury transportowej podwójnego zastosowania. Ponadto, porozumienie przewiduje "wszechstronną współpracę w zakresie zwalczania zagrożeń hybrydowych, terroryzmu, przestępczości zorganizowanej, korupcji, jak również współdziałanie przy zwalczaniu katastrof naturalnych i zapobieganiu zagrożeń dla środowiska". Istotnym elementem jest również zobowiązanie obu państw do rozwoju energetyki jądrowej, w tym coroczne rozmowy na wysokim szczeblu i wdrożenie dwustronnego planu współpracy w tej dziedzinie.

Traktat z Wielką Brytanią również koncentruje się na szeroko rozumianych kwestiach bezpieczeństwa, a jego kluczowy zapis dotyczy zobowiązania do udzielenia wzajemnej pomocy w przypadku napaści zbrojnej na któreś z państw. Oba kraje zgadzają się, że Rosja "stanowi zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa" i potwierdzają "swoje zaangażowanie w przeciwdziałanie i powstrzymywanie rosyjskiej agresji oraz wszelkich form ingerencji z jej strony".

Polska i Wielka Brytania zadeklarowały także dalsze wsparcie wojskowe dla Ukrainy oraz gotowość do pomocy w jej odbudowie. W ramach porozumienia planowane są wspólne ćwiczenia wojskowe i ściślejsza współpraca w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ponadto, kraje te podkreśliły potrzebę ochrony strategicznych sektorów gospodarki i rozwoju infrastruktury podwójnego zastosowania (cywilno-wojskowej). Mają również pogłębiać wymianę handlową i współpracę w dziedzinie nauki i technologii, w tym w tworzeniu broni przyszłości. Aspekty pozamilitarne obejmują zacieśnienie współpracy w obszarze energetyki, transformacji energetycznej, dążenia do neutralności klimatycznej do 2050 roku, oraz rozwoju energetyki jądrowej i odnawialnej. Warto zaznaczyć, że choć traktat z Wielką Brytanią został podpisany przez premierów, nie przeszedł jeszcze w Polsce pełnej ścieżki legislacyjnej, czyli przyjęcia przez parlament ustawy wyrażającej zgodę na jego ratyfikację przez prezydenta.

Zgodnie z konstytucją, umowy międzynarodowe ratyfikuje prezydent. Ratyfikacja umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy: pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych; wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w konstytucji; członkostwa RP w organizacji międzynarodowej; znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym; spraw uregulowanych w ustawie lub w których konstytucja wymaga ustawy.

Konstytucjonalista dr hab. Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnił, że nie każda umowa międzynarodowa wymaga ratyfikacji przez prezydenta.

"Umowę międzynarodową zawiera Rada Ministrów. Przeprowadza cały proces negocjacyjny i na koniec tego postępowania akceptuje lub nie zapadłe w tym procesie ustalenia" – powiedział. Czynny udział prezydenta w zawieraniu umów międzynarodowych przewidziany jest w sytuacjach, gdy umowa taka podlega ratyfikacji, co zależy od jej treści. "Jeśli przedmiotem umowy są sprawy typowo resortowe, taka umowa nie podlega ratyfikacji (...). Jeżeli jednak dotyczy prawa powszechnie obowiązującego, wymaga ratyfikacji przez prezydenta" – dodał dr hab. Zaleśny.

Przyszłe plany: Traktat z Włochami

Poza wspomnianymi umowami z Francją, Wielką Brytanią i nadchodzącą z Niemcami, Polska ma w planach również zawarcie traktatu z Włochami. Prace nad tym porozumieniem, prowadzone we współpracy z premier Giorgią Meloni, zapowiedział pod koniec maja premier Donald Tusk. To pokazuje dążenie Polski do zacieśniania więzi obronnych i politycznych z kluczowymi partnerami w Europie, choć format i zakres tych porozumień mogą być dostosowywane do bieżącej sytuacji politycznej i wewnętrznych uwarunkowań każdego z krajów.

GEN. ANDRZEJCZAK I DR DĘBSKI: ŚMIERTELNIE GROŹNA ROSJA, NIEPEWNE NIEMCY.