- Był najstarszym i najwyższym rangą Cichociemnym, który dotarł do okupowanej Polski.
- Z powodu nieufności dowództwa AK zaczął Powstanie Warszawskie jako szeregowy.
- Po wojnie, z powodu represji władz komunistycznych miał głodową emeryturę.
Gdy wylądował w okupowanej Polsce, miał 56 lat. Był więc najstarszym Cichociemnym, a jednocześnie bardzo doświadczonym oficerem. Tadeusz Kossakowski urodził się w 1888 r. Ukończył Politechnikę Lwowską. Już w czasie studiów angażował się w działalność niepodległościową. W czasie I wojny światowej wcielono go do armii rosyjskiej, gdzie został saperem. W grudniu 1917 r. rozpoczął służbę w I Korpusie Polskim gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego.
Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. Dał się wtedy poznać jako wybitny saper. Otrzymał order Virtuti Militari.
W czasie II Rzeczpospolitej był wielkim zwolennikiem szybkiej modernizacji wojska: rozwoju jednostek sapersko-inżynieryjnych oraz motoryzacji armii.
We wrześniu 1939 r., już jako generał, organizował obronę na linii Bugu. Potem, wraz z żołnierzami, ewakuował się, by przez Francję dotrzeć do Wielkiej Brytanii. W połowie 1943 r. na ochotnika zgłosił się do służby w strukturach Armii Krajowej w okupowanej Polsce.
Polecany artykuł:
Cichociemny w centrum walk politycznych
W czasie szkolenia spadochronowego na kursie Cichociemnych, 4 stycznia 1944 r., złamał nogę. Po dwumiesięcznym leczeniu dostał zgodę na przerzut do kraju. Dotarł tu jednak nietypowo. Nie skakał ze spadochronem, ale 30 maja 1944 r. wylądował pod Tarnowem na pokładzie samolotu Dakota. Była to jedna z trzech operacji o kryptonimie „Most”. Samolot przerzucił dwóch Cichociemnych i prawie pół tony sprzętu. Po siedmiu minutach załoga wystartowała w drogę powrotną.
W momencie lądowania stał się też najwyższym stopniem wśród 316 Cichociemnych. Do Polski leciał jako generał brygady, a ponieważ zwyczajowo Cichociemni po dotarciu do Polski otrzymywali awans, więc „Krystynek” ruszył do Warszawy już jako generał dywizji.
W okupowanej stolicy znalazł się w samym środku sporu między kierownictwem Armii Krajowej a polskimi władzami w Londynie. Konflikt polegał na różnym podejściu do strategii wojskowo-politycznej wobec nadchodzącej Armii Czerwonej.
Konflikt między decydentami w Warszawie i Londynie był na tyle poważny, że niektórzy Cichociemni meldujący się w Komendzie Głównej AK bywali traktowani bardzo nieufnie i nie otrzymywali wyznaczenia na stanowiska, które zaplanowano im w Londynie.
Tadeusz Kossakowski był tego przykładem. Posiadał stopień równy Komendantowi Głównemu Armii Krajowej. Miał objąć wysokie stanowisko w podziemnej strukturze. To budziło opór oficerów KG AK obawiających się zmian.
Generał buduje barykady
W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego „Krystynek” nie miał przydziału służbowego ani kontaktów z KG AK. Jako anonimowy warszawiak budował więc barykady w centrum stolicy. Do połowy sierpnia 1944 r. walczył jako szeregowiec w drużynie dowodzonej przez podchorążego.
Dopiero ok. 25 sierpnia 1944 r. rozpoznali go przedwojenni współpracownicy. Dzięki temu generał został szefem wytwórni uzbrojenia oraz materiałów wybuchowych w Śródmieściu. Szybko awansowano go na dowódcę Zakładów Produkcji Uzbrojenia AK, które dostarczały sprzęt dla całej powstańczej Warszawy.
„Krystynkowi” podlegało ok. 800 ludzi pracujących w kilku podziemnych rusznikarniach w centrum stolicy. Tam wyprodukowano m.in. ok. 35 tys. sztuk granatów ręcznych. Wytwarzano też miotacze ognia, reperowano uszkodzoną broń palną.
8 września 1944 r. Cichociemny otrzymał rozkaz utworzenia niewielkiego oddziału – Legii Oficerskiej. W jej skład wchodzili oficerowie o wysokich stopniach, którzy – podobnie jak Kossakowski – nie otrzymali przydziałów służbowych. Ich zadaniem była walka na pierwszej linii - wspieranie szturmów na silnie bronione obiekty. Za męstwo otrzymał Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami.
Po kapitulacji powstania znalazł się w niewoli niemieckiej. Oswobodziły go oddziały amerykańskie.
Głodowa emerytura bohatera
Jako ofiara politycznego konfliktu był zrażony do wojska, nie chciał się angażować w struktury Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wręcz przeciwnie, ze względów rodzinnych planował jak najszybciej wrócić do Warszawy. Wierzył, że po powrocie będzie mógł ponownie wstąpić w szeregi Wojska Polskiego.
Wrócił w połowie grudnia 1945 r. Po kilku tygodniach marszałek Michał Rola-Żymierski skierował go do pracy w przemyśle zbrojeniowym. W tamtym czasie nie było w tym nic dziwnego. Władza często wykorzystywała doświadczenie wysokich stopniem oficerów Armii Krajowej czy wracających z Zachodu. Represje przychodziły z czasem, gdy komunistyczna władza okrzepła.
Z tego powodu, w 1950 r., generała zwolniono z pracy. Gdy przeszedł na emeryturę, władze nie uznały jego służby w Wojsku Polskim. Dlatego otrzymywał głodowe świadczenia emerytalne. Zmarł nagle w 1965 r. Został pochowany na wojskowych Powązkach w Warszawie.
Od 2019 r. jego imię nosi 2. Mazowiecki Pułk Saperów z Kazunia Nowego.