- Por. „Zawada” wykonał wyrok śmierci wydany przez Państwo Podziemne na Igo Symie - celebrycie i kolaborancie.
- Wyrok był pierwszą taką operacją polskiego podziemia.
- O tym wyczynie przypomina inskrypcja na nagrobku Zawady” na Powązkach.
Nagrobek znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Niczym nie wyróżnia się spośród licznych mogił, które postawiono w tej części nekropolii tuż po zakończeniu II wojny światowej. Uważny obserwator odczyta jednak inskrypcję: „ś.p. por. Roman Rozmiłowski ps. „Zawada” (…) wykonawca wyroku AK na Igo Symie”.
Dlaczego zastrzelenie Igo Syma uznano za czyn warty upamiętnienia na nagrobku? Kim był „Zawada”, którego największe życiowe dokonanie -zdaniem rodziny zlecającej wykonanie grobu -polegało na likwidacji kolaboranta?
Wyrok na Igo Symie - celebrycie i zdrajcy
Igo Sym był bardzo znanym aktorem. Przed wojną polski kontrwywiad podejrzewał go o współpracę z Abwehrą - niemieckim wywiadem - lecz nie znaleziono wówczas twardych dowodów przestępstwa. Wszystko wyszło na jaw już po kilku miesiącach okupacji. Z własnej inicjatywy aktor zaproponował hitlerowcom utworzenie sprzyjającego Niemcom środowiska ludzi teatru i kina. W 1940 roku prowadził wśród najbardziej znanych warszawskich aktorów nabór do antypolskiego filmu „Heimkehr” („Powrót do ojczyzny”), opowiadającego o rzekomym prześladowaniu mniejszości niemieckiej w przedwojennej Polsce. Jednym z zachęcanych do udziału w tej produkcji był popularny aktor Kazimierz Junosza-Stępowski.
„Zawada” - egzekutor Państwa Podziemnego
Podziemny sąd wydał na Syma wyrok śmierci. Egzekucję przeprowadzono 7 marca 1941 roku. Zespół egzekutorów składał się z trzech osób. Zdrajcę zastrzelił por. Roman Rozmiłowski ps. „Zawada”. Z jego biogramu w archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego dowiadujemy się, że w 1938 roku ukończył Szkołę Podchorążych Artylerii. Walczył w wojnie obronnej 1939 roku, a po klęsce wrześniowej usiłował -przez Słowację i Węgry -przedostać się do Francji. Gdy to się nie udało, wrócił do Warszawy i natychmiast zaangażował się w działalność konspiracyjną.
W 1940 roku trafił do warszawskiej grupy likwidacyjnej Związku Walki Zbrojnej (przekształconego później w Armię Krajową). Brał udział w kilkudziesięciu operacjach wykonania wyroków śmierci wydanych na kolaborantów przez sądy Państwa Podziemnego.
Polecany artykuł:
Niezwykły wywiad o egzekucji
Pierwszą - i najgłośniejszą - była likwidacja Igo Syma. Kilka lat po tej akcji, podczas powstania warszawskiego, „Zawada” udzielił wywiadu podziemnemu pismu „Demokrata”. Materiał ukazał się 26 sierpnia 1944 roku pod tytułem: „Pierwszy strzał z podziemi. Rozmowa z człowiekiem, który zgładził Syma”.
Napisano w nim:
«7 marca 1941 rok. Godzina 11 rano. Ze wszystkich głośników ulicznych w Warszawie rozlega się komunikat specjalny tej mniej więcej treści: „Dziś rano został zamordowany Reichsdeutscher Igo Sym. Za karę godzina policyjna dla nieniemieckiej ludności zostaje przesunięta na godz. 18-ą. Wzięto 40 zakładników, ponadto ludność m. Warschau musi uiścić kontrybucję w wysokości miliona złotych".
Strzał do Igo Syma, szpicla i prowokatora Gestapo był pierwszym strzałem z walczącego podziemia. Był to pierwszy wykonany wyrok Wojskowego Sądu Specjalnego. Pierwszy wiadomy znak, że Polska żyje, że Polska walczy. Ten pierwszy strzał padł z ręki por. Zawady. Młody, wysportowany, wygląda jak lotnik, choć jest artylerzystą. Junacka, żołnierska twarz, piękne, niebieskie oczy, niesforna blond czupryna. I wielka żołnierska skromność.
- Jak to było z Symem, Panie Poruczniku?
- Na Syma był już wyrok sądowy. Dowiedzieliśmy się, że o 7.30 rano 7 marca miał wyjechać do Rzeszy na stały tam pobyt. Musieliśmy się spieszyć.
- Kto był wówczas z Panem?
- Ppor. Szary i kpr. Mały. Obaj zginęli w późniejszych akcjach.
- Czy Sym zorientował się, po co panowie przybywają?
- Raczej nie. Mieszkał na czwartym piętrze przy ul. Mazowieckiej 10. O godz. 7.10 zapukaliśmy do drzwi. Otworzyła służąca. „Czy pana dyrektora Syma możemy prosić?" „W tej chwili". Ukazał się Sym ubrany do drogi. Czy Pan Igo Sym"? „Tak. Czym mogę panom służyć"? W tej chwili wystrzeliłem, mierząc z VIS-a prosto w serce. Strzał był celny. Szpicel upadł na twarz bez jęku.
- Jak się panowie wycofali?
- Ze schodów zbiegliśmy pędem. Później spokojnie rozeszliśmy się do domów.
- Jak pan zareagował na represje niemieckie?
- Gdy słuchałem tych komunikatów wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą. Był moment, że chciałem oddać się w ręce policji. Wziąłem później proszek nasenny. Na drugi dzień jakby ręką odjęło. Było mi tylko przykro, że aktor Damięcki, któremu gestapo przypisało to zabójstwo, musiał się ukrywać.»
Niemieckie represje po wykonaniu wyroku śmierci
Niemcy byli w szoku. Powołali specjalną grupę śledczą „Mordkommission Igo Sym”. O wykonanie wyroku podejrzewali małżeństwo aktorów: Irenę Górską i Dobiesława Damięckiego. Warszawę rozplakatowano listami gończymi ze zdjęciami tej pary.
Jednocześnie okupanci aresztowali ponad stu Polaków. Wśród nich znaleźli się m.in. bardzo znani artyści: Stefan Jaracz, Leon Schiller, Janusz Warnecki, Elżbieta Barszczewska czy Zofia Małynicz. Dodatkowo kilkanaście dni po wykonaniu wyroku Państwa Podziemnego hitlerowcy rozstrzelali w Palmirach 21 Polaków. Represje te wstrząsnęły „Zawadą” - o czym sam wspominał we wspomnianym wywiadzie dla „Demokraty”.
W powstaniu walczył o PAST-ę
Podczas powstania warszawskiego por. Roman Rozmiłowski walczył w składzie Kompanii Sztabowej „Koszta”. 20 sierpnia 1944 roku wykazał się bohaterstwem w walkach o PAST-ę (budynek Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej). Zdobycie tego gmachu było jednym z największych sukcesów powstańców.
Na fali tego triumfu ukazał się wywiad z „Zawadą” w konspiracyjnej gazecie. Już kilka dni później, 30 sierpnia, Rozmiłowski został ciężko ranny podczas kolejnych walk o PAST-ę. Trafił do podziemnego szpitala przy ul. Sienkiewicza w centrum Warszawy, gdzie zmarł 3 września w wyniku odniesionych ran. Pochowano go w pobliżu szpitala. Pośmiertnie został odznaczony najwyższym orderem za osobiste męstwo w walce -Virtuti Militari.
Po wojnie ciało ekshumowano i przeniesiono na Powązki. Spoczął obok siostry - Danuty Rozmiłowskiej ps. „Ziuta”, którą Niemcy rozstrzelali kilka miesięcy przed wybuchem powstania.
Najbliżsi sami zdecydowali o treści inskrypcji na nagrobku bohatera. Uznali, że warto upamiętnić fakt, iż to właśnie „Zawada” wykonał najgłośniejszy wyrok śmierci wydany przez Państwo Podziemne na zdrajcy współpracującym z okupantem - czyn, który wstrząsnął Niemcami i dodał otuchy prześladowanym Polakom, a samego por. Romana Rozmiłowskiego na zawsze wpisał do historii.