74-dniowa wojna o Falklandy vel Malwiny. Przyczyny i skutki

Wielka Brytania (jako UK) od XIX w. uczestniczyła w prawie 100 wojnach, eufemistycznie zwanych konfliktami zbrojnymi. Argentyna – w 20. Między tymi państwami doszło do dwóch pełnoskalowych konfrontacji. Przy czym tylko jedna z nich wydarzyła się, gdy Argentyna była niepodległym państwem. Tę wojnę przegrała. Na pocieszenie Argentyńczykom pozostaje to, że w 11 meczach piłki nożnej rozegranych przeciwko Anglii białoniebiescy wygrali sześć razy.

Betonowy bunkier na Falklandach. Na miniaturowym zdjęciu obok brytyjscy żołnierze wciągający flagę. Czytaj na SE Portal Obronny.
Autor: Wikimedia/ CC BY-SA 4.0

• Wojna z 1982 r. była dla argentyńskiej junty próbą odwrócenia uwagi od kryzysu gospodarczego i groźby wojny domowej.

• Przegrana w starciu z Wielką Brytanią doprowadziła do upadku wojskowej junty i przywrócenia demokracji w Argentynie w 1983 r.

• Mieszkańcy archipelagu w referendum z 2013 r. wykazali, że chcą być obywatelami Zjednoczonego Królestwa a nie Argentyny.

Falklandy od 1833 r. należały do Wielkiej Brytanii

W brytyjskiej nomenklaturze: Falklandy, w argentyńskiej – Malwiny. To nieco ponad 12 tys. km kw. skał (powierzchnia województwa śląskiego) wystających z południowego Atlantyku, 480 km od najbliższego punktu w Argentynie.

Wyspy w 1833 r. zajęło Imperium Brytyjskie. Wcześniej należały do Hiszpanii i Francji. A gdy w 1820 r. Argentyna wybiła się na niepodległość, to ogłosiła, że wyspy do niej powinny należeć. Mogła sobie jedynie zgłaszać takie pretensje. Ku pokrzepieniu. Nie miała militarnej siły, by zrealizować takie ambicje.

W 1982 r. Argentyną rządziła wojskowa junta. W kraju było niespokojnie, gospodarka ledwo dyszała. Mogło dojść do wojny domowej. Juncie wydało się, że znalazła dobry sposób na scementowanie swojej władzy i wyciszenie „społecznego niezadowolenia”.

Generałowie postanowili urzeczywistnić marzenia z roku 1820. Plan był mniej więcej taki: zwykli Argentyńczycy przybywają na Malwiny. Ogłaszają, że jest to terytorium argentyńskie. UK, oddalone o 13 tys. km, prawdopodobnie – założyli w Buenos Aires – nie będzie interweniowało militarnie. Co najwyżej zareaguje na „powrót do macierzy” na arenie międzynarodowej.

Plan powiódł się w połowie, o czym wiemy. Przy czym ważniejsza była ta druga. Junta zbagatelizowała Wielką Brytanię. Zapomniała, że takiej zniewagi żadne, nawet byłe imperium nie odpuści. A choć czasy, gdy UK była także militarną potęgą, już minęły, to przy Argentynie Wielka Brytania jawiła się mocarnie. O czym przekonali się w tej 74-dniowej wojnie autorzy tego ryzykownego planu.

Garda: Szczyt NATO w Ankarze – Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News

19 marca bieg wydarzeń zapoczątkowali… złomiarze

Argentyńscy, ma się rozumieć. Dotarli oni do opuszczonej stacji wielorybniczej w Leith Harbour leżącej na wyspie Georgia Południowa.

To terytorium brytyjskie, oddalone od Falklandów o 1,5 tys. km.

Złomiarze podnieśli flagę Argentyny, przejęli wyspę, niczym hiszpańscy konkwistadorzy zajmowali ziemie Azteków, Majów, Inków i innych Indian. Złomiarze nie napotkali na opór, bo mieszkało na niej kilkadziesiąt osób, sezonowych rybaków.

W Buenos Aires spoglądano w stronę Londynu. Czekano na jego reakcję. Generalicja uznała, że rozpoznanie z użyciem cywilów wykazało, że Londyn nie zamierza odbijać zajętego bezludzia, i przystąpiła do operacji Rosario.

2 kwietnia Argentyna desantuje tego dnia na Malwiny ok. 3 tys. żołnierzy sił specjalnych. Archipelag zostaje opanowany błyskawicznie, bo inwazji nie jest w stanie stawić czoła kilkudziesięciu żołnierzy brytyjskich stacjonujących na wyspach tego archipelagu.

Oczywiście junta świętowała. Euforia udzieliła się części społeczeństwa argentyńskiego. Część przecierała oczy ze zdumienia, bo miała świadomość, że junta porwała się, jak to się mówi, z motyką na słońce.

Powtórzę: owszem, minęły czasy, gdy ono nie zachodziło nad Imperium Brytyjskim. Nie znaczy to, że Londyn mógł taką zniewagę puścić płazem. Chodziło o prestiż. Szło także, o czym już głośno nie mówiło się, o kontrolę nad potężnymi, jeszcze nieeksploatowanymi złożami ropy naftowej i innych cennych surowców. Zresztą junta argentyńska to samo miała na uwadze.

Margaret Thatcher uznała, że należy odbić Falklandy

Wojny Argentynie UK nie wypowiedziało, ale skierowało takie siły, jakie kieruje się do pełnoskalowej wojny.

Operacja Corporate była jedną z najbardziej spektakularnych operacji militarnych (a więc i logistycznych) XX w. Task Force 317 był połączonym związkiem operacyjnym przeznaczonym do odzyskania Falklandów. Ponad 100 okrętów i statków z 28 tys. doborowych żołnierzy i marynarzy na pokładach. Dwa lotniskowce, pięć atomowych okrętów podwodnych, 20 niszczycieli itd., itd. Potężna armada, niczym taka z czasów, gdy UK panowało na morzach i oceanach.

Zatem wynik wojny, zważając na argentyńskie możliwości, był przesądzony. Niewiadomą było, jak długo ta wojna potrwa i jakie straty przyniesie obu stronom.

Chcących poznać kalendarium tej spektakularnej wojny odsyłam do tej strony.

A skoro było wspomniane o stratach… Zdecydowanie większe poniosła Argentyna. Straciła 649 żołnierzy. Prawie połowa z nich to marynarze z zatopionego krążownika „General Belgrano”. Rannych zostało 1657 żołnierzy, a do (krótkotrwałej) niewoli trafiło ich 11 313. Brytyjczycy zatopili 9 statków i okrętów (oprócz wymienionego krążownika także okręt podwodny „Santa Fe”). Argentyna utraciła nadto ponad 100 samolotów i śmigłowców.

Przede wszystkim straciła krótkie panowanie nad Malwinami, kapitulując 14 czerwca. W operacji Corporate Wielka Brytania straciła 255 żołnierzy i 3 cywilów, stałych mieszkańców Falklandów. Rannych zostało 777 żołnierzy. Argentyńczykom udało się wziąć do niewoli 107 Brytyjczyków. Siły argentyńskie zatopiły 7 jednostek Royal Navy, w tym dwa niszczyciele i dwie fregaty.

Odbicie Falklandów i kilku innych wysp zajętych przez Argentynę (w tym wspomnianej Georgii Południowej) kosztowało Wielką Brytanię, w końcowym rachunku, ok. 5 mld funtów. To ok. 23 mld „dzisiejszych” funtów. Dużo?

Niewiele, jak za obronę nadszarpniętego prestiżu i pokazanie potencjalnym naśladowcom Argentyny, czym takie naśladownictwo może się dla nich skończyć. Wojna zakończyła rządy junty, gen. Leopoldo Galtieriego. W 1983 r. w Argentynie odżyła demokracja.

Mieszkańcy wysp wolą żyć na Falklandach, a nie na Malwinach

Nie umarły jednak nadzieje/marzenia o powrocie Malwinów do macierzy. Są one wpisane w argentyńską konstytucję. Nie ma szans, w dającej się przewidzieć perspektywie, by Falklandy stały się Malwinami.

Na wyspach przeprowadzono referenda wśród 3,5-tysięcznej społeczności. Zapytano: czy jesteś za przynależnością wysp do Wielkiej Brytanii, czy Argentyny? Mieszkańcy opowiedzieli się za związkiem z UK. Ostatnie takie referendum przeprowadzono w 2013 r.

Dziwi to kogoś? Ktoś uważa, że bycie pełnoprawnym obywatelem Zjednoczonego Królestwa jest tak nieatrakcyjne, że trzeba je zamienić na obywatelstwo argentyńskie?

Sumując: o wybuchu wojny o Falklandy/Malwiny, oprócz „woli mieszkańców” i konieczności „integracji terytorialnej”, zdecydowały trzy czynniki znacznie większego kalibru: polityka wewnętrzna (łagodzenie sytuacji społeczno-ekonomicznej), strategia militarna (duma historyczna) i kontrola nad zasobami naturalnymi zalegającymi w oceanie i pod jego dnem.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki