Niemiecka brygada na Litwie w opałach? Tajne dokumenty ujawniają poważne problemy

Ambitny plan Niemiec napotyka poważne trudności. Wewnętrzne dokumenty Bundeswehry, do których dotarła niemiecka prasa, malują alarmujący obraz. Kluczowy projekt ministra obrony Borisa Pistoriusa, czyli niemiecka brygada na Litwie, boryka się z ogromnymi brakami kadrowymi, co stawia pod znakiem zapytania terminowe osiągnięcie pełnej gotowości bojowej.

Minister obrony Niemiec, Boris Pistorius, lubi prezentować wizerunek sprawczości i dynamizmu, odwiedzając kolejne jednostki Bundeswehry. Jednak za kulisami jego flagowy projekt czyli stałe rozmieszczenie brygady bojowej na Litwie do 2027 roku napotyka na fundamentalne przeszkody. Jak ujawniła gazeta „Welt am Sonntag”, wewnętrzne dokumenty resortu obrony bezlitośnie obnażają skalę problemu.

Wprowadzony na użytek wewnętrzny system „sygnalizacji świetlnej” do monitorowania postępów w formowaniu jednostki świeci się obecnie na kolor pomarańczowy lub czerwony. W nomenklaturze Bundeswehry oznacza to status „niewystarczający” i „na granicy”. Mimo oficjalnych komunikatów ministerstwa, zapewniających, że „tworzenie brygady przebiega zgodnie z planem”, poufne analizy wskazują, że liczba chętnych do służby jest dramatycznie niska.

Skala problemu w liczbach – ilu żołnierzy brakuje?

Dane, pochodzące z czerwca 2026 roku, są niepokojące. Chociaż liczba kandydatów powoli rośnie, tempo rekrutacji jest dalekie od zaspokojenia potrzeb. Według wewnętrznych ocen Bundeswehry, spośród dziesięciu kluczowych formacji i jednostek przeznaczonych do obsadzenia, aż siedem znajdowało się w kategoriach „niewystarczającej” lub „granicznej”.

Konkretne dane pokazują, że problem jest systemowy. Niektóre z kluczowych jednostek bojowych osiągnęły poziom poniżej 30 procent swojej docelowej liczebności na Litwie, a liczne inne formacje zanotowały obsadzenie wakatów na poziomie poniżej 50 procent. W przypadku specjalistów ds. łączności, którzy są absolutnie kluczowi dla funkcjonowania nowoczesnej jednostki, trend w ostatnim czasie uległ nawet pogorszeniu, bo stan pośredni wynosił niespełna 40 procent docelowego personelu. Tym samym w połowie czerwca w liczbach bezwzględnych brakowało prawie 2000 żołnierzy na stanowiska w siłach bojowych, wsparcia bojowego oraz w batalionie zaopatrzeniowym. Największym wyzwaniem, jak podkreślono w dokumentach, jest obsadzenie stanowisk szeregowych  czyli żołnierzy bezpośrednio obsługujących systemy uzbrojenia i stanowiących trzon jednostek. Brakuje też specjalistów, m.in. inżynierów do napraw czołgów oraz wyspecjalizowanych podoficerów. 

Koniec z dobrowolnością? Bundeswehra rozważa obowiązkowe powołania

Projekt brygady litewskiej od początku miał opierać się na zasadzie dobrowolności. Niskie zainteresowanie służbą na wschodniej flance zmusza jednak Ministerstwo Obrony do rewizji tego założenia. Już na początku roku w wewnętrznych notatkach pojawiła się sugestia, że „konieczne jest zniesienie zasady dobrowolności”. Sam minister Pistorius niedawno zasugerował, że pozyskanie wszystkich 4800 żołnierzy na zasadzie ochotniczej może być niemożliwe. Wspomniał o konieczności obsadzenia nawet do 1000 stanowisk w trybie obowiązkowym, podkreślając jednocześnie, że gotowość bojowa ma najwyższy priorytet. W razie wątpliwości, jak stwierdził, zostaną wydane rozkazy powołania do służby. Oficjalny komunikat ministerstwa jest bardziej stonowany, ponieważ resort nadal stawia na dobrowolność, ale dopuszcza „środki obowiązkowe” tam, gdzie będzie to konieczne. Skala tych środków pozostaje jednak nieokreślona. Ostatnie działania obejmowały druk ulotek i uruchomienie infolinii dla zainteresowanych.

Jednak potencjalne zmuszanie żołnierzy do służby na Litwie, wywołuje odezwę poszczególnych partii. Sara Nanni z partii Zielonych, podkreśliła, że nawet podcza misji w Afganistanie przymusowe skierowania stosowano tylko w wyjątkowych przypadkach. Zamiast „ślepego zobowiązania” resort powinien najpierw poważnie przeanalizować powody niechęci żołnierzy do wyjazdu na Litwę. Zdaniem Zielonych żołnierze od dawna sygnalizują problemy z żołdem, wyżywieniem i nadmierną biurokracją. Według niej ich głos nie był jednak wysłuchany, przez co „głosują nogami”. 

Podobne stanowisko zajął pełnomocnik ds. sił zbrojnych przy Bundestagu Henning Otte, który zażądał większej przewidywalności, troski o żołnierzy i odpowiedniego wynagrodzenia dla tych, od których wymaga się szczególnego zaangażowania.

Problemy znane od miesięcy – co poszło nie tak?

Alarmujące dane na temat rekrutacji do brygady litewskiej nie są nowością. Już w lutym 2025 roku tygodnik „Spiegel” informował o „zaledwie dziesięcioprocentowej skuteczności” działań rekrutacyjnych. Ministerstwo próbowało wówczas bagatelizować problem, wskazując na wysoki, 92-procentowy poziom obsadzenia sztabu i wsparcia, które już stacjonują na Litwie. Celowo pomijano jednak fakt, że to w oddziałach bojowych, stanowiących trzon brygady, braki są największe.

Nowe dokumenty potwierdzają, że krytyczne dane sprzed kilku miesięcy nie straciły na aktualności. Co więcej, na niechęć żołnierzy do służby na Litwie wpływają również inne, głębsze problemy Bundeswehry. Wśród żołnierzy mówi się, że sprawny, nowoczesny system łączności cyfrowej czy terminowo dostarczony przez przemysł system obrony przed dronami mogłyby znacząco zwiększyć atrakcyjność służby na wschodniej flance. Niestety, oba te obszary również borykają się z opóźnieniami.

Süddeutsche Zeitung pisał problemem jest też niechęć niektórych jednostek Bundeswehry do wysyłania swoich specjalistów na Litwę, zwłaszcza ekspertów IT, którzy są potrzebni wszędzie. Dodatkową komplikacją są kwestie finansowe: Ministerstwo Spraw Zagranicznych obniżyło niedawno dodatki zagraniczne dla regionu bałtyckiego, przez co żołnierze brygady od lipca otrzymują nieco niższe uposażenie niż planowano.

Jak wskazują niemieckie media nawet jedna z największych kampanii reklamowych, jakie kiedykolwiek przeprowadziły niemieckie siły zbrojne, nie pomogła. Żołnierze z doświadczeniem na Litwie promowali brygadę w całych Niemczech. Zainteresowane osoby i ich rodziny były przewożone na Litwę wojskowymi samolotami transportowymi, aby obejrzeć koszary i pozostałą infrastrukturę. Pod koniec czerwca Der Spiegel donosił, że niemieckie siły zbrojne zamierzają powołać żołnierzy, jeśli do jesieni 2026 roku nie zgłosi się wystarczająca liczba ochotników.

Poza tym, o czym zapominamy myśląc o tworzącej się brygadzie, a siedzi zapewne w wielu głowach niemieckich żołnierzy, to że w razie rosyjskiego ataku niemieccy żołnierze znaleźliby się na pierwszej linii frontu. Całego dużego związku taktycznego z dziesiątkami czołgów, bojowych wozów piechoty i haubic nie da się szybko ewakuować. Żołnierze zdają sobie sprawę, że misja na Litwie może być znacznie bardziej niebezpieczna niż operacje w Mali czy Afganistanie.

Litewski minister obrony Robertas Kaunas podkreśla, że Sojusz postawił w obronie państw bałtyckich na strategię „denial” (odmowa dostępu / unicestwienie). Chodzi o powstrzymanie przeciwnika tak szybko, by nie zdołał zająć choćby niewielkiego fragmentu terytorium NATO. Jest to kluczowy element doktryny Forward Defence, przyjętej po szczycie NATO w Wilnie w 2023 roku. Niemiecka Brygada Pancerna w Litwie ma odgrywać w tej koncepcji ważną rolę ma być częścią sił, które bronią każdego centymetra Sojuszu od pierwszej chwili konfliktu. Jednak zdaniem części specjalistów nie zawsze uda się uniknąć lokalnych i tymczasowych zdobyczy terytorialnych przez Rosjan. 

Wyścig z czasem i przyszłość wschodniej flanki NATO

Formalny termin przeniesienia brygady na Litwę to 1 lipca 2027 roku, choć ministerstwo już teraz informuje, że proces ten przeciągnie się na drugą połowę roku. Zgodnie z wytycznymi NATO, przed tą datą jednostka musi mieć obsadzone 90 procent stanowisk, aby zostać uznana za operacyjną.

Raimundas Vaiksnoras, Dowódca Sił Zbrojnych Litwy, w wywiadzie dla Welt z 20 lipca powiedział, że budowa Brygady Pancernej Bundeswehry w Litwie przebiega zgodnie z planem, a nawet z wyprzedzeniem. Vaiksnoras widzi w tym nie tylko wzmocnienie obrony, ale też sygnał dla innych państw NATO – zwłaszcza Wielkiej Brytanii – by zwiększyły swoje zaangażowanie. Litewski dowódca przyznaje, że jeszcze kilka lat temu na Litwie panował sceptycyzm wobec stałej obecności niemieckich żołnierzy. Dziś ten sceptycyzm zniknął, a Niemcy są postrzegane jako kraj gotowy do realnego przywództwa w NATO.

Obecna sytuacja kadrowa stawia ten termin pod ogromnym znakiem zapytania. Niemiecka brygada jest kluczowym elementem strategii odstraszania Rosji i wzmocnienia bezpieczeństwa państw bałtyckich. Jej opóźnione formowanie lub niepełna gotowość bojowa to poważny cios dla wiarygodności Niemiec i realne osłabienie potencjału obronnego Sojuszu Północnoatlantyckiego w kluczowym regionie. W opinii niemieckiej gazety Süddeutsche Zeitung minister obrony Boris Pistorius traktuje budowę brygady jako symbol nowej epoki, w której Niemcy biorą na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy. Projekt ma też pomóc w uczynieniu Bundeswehry "gotowej do wojny". W czerwca litewska brygada Bundeswehry wzięła udział w swoich pierwszych dużych ćwiczeniach. Minister obrony Boris Pistorius był na miejscu, gdzie niemieccy żołnierze wraz z sojusznikami trenowali scenariusz konfliktu na wschodniej flance NATO. Ćwiczono m.in. walkę z dronami, w akcji pojawiły się czołgi, śmigłowce i myśliwce. Manewry nosiły nazwę „Freedom Shield” – „Tarcza Wolności”. Stanowią one początek serii manewrów, które odtąd mają odbywać się dwa razy w roku. Tak więc niemiecka brygada jest postrzegana jako wyraźne ostrzeżenie dla Rosji.

W przyszłym roku na Litwę mają na stałe zostać przerzucone Panzerbataillon 203 z Augustdorfu (Nadrenia Północna-Westfalia) oraz części Panzergrenadierbataillon 122 z Oberviechtach (Bawaria). Według danych do końca stycznia 2026 na ochotnika zgłosiło się w Panzerbataillon 203 zaledwie 197 żołnierzy (potrzeba 414). W Panzergrenadierbataillon 122 zgłosiło się 181 osób przy zapotrzebowaniu na 640. Do tego dochodzą 1971 etatów w jednostkach artylerii, rozpoznania i logistyki na początku roku obsadzonych było zaledwie 10 proc. z nich. Minister Pistorius stoi przed trudnym wyborem: albo zaryzykować fiasko projektu opartego na ochotnikach, albo sięgnąć po niepopularne, obowiązkowe powołania, co może wywołać dalsze napięcia wewnątrz sił zbrojnych.

Brytyjscy żołnierze ćwiczą w Orzyszu