Granica wschodnia Rzeczypospolitej potrzebowała szczególnej ochrony
18 marca 1921 r. Polska zawarła w Rydze pokój z Rosją Sowiecką i Ukrainą Sowiecką (30 grudnia 1922 r. powstał ZSRR). Na wschodniej granicy RP nie było jednak spokojnie. Grupy sowieckich dywersantów systematycznie urządzały zbrojne napady na terytorium RP. KOP utworzono nie tylko z tego powodu. Pokój ryski nie sprawił, że Moskwa zamierzała przestrzegać ustaleń. Warszawa obawiała się kolejnych prób „importu rewolucji”. Choć w owym czasie Stalin nie miał tego w bezpośrednich planach, nie przeszkadzało to Sowietom w nękaniu polskiego pogranicza.
W 1924 r., zanim powstał KOP, odnotowano ok. 200 napadów i 30 zamachów o charakterze terrorystycznym, przeprowadzonych przez sowieckie oddziały specjalne (jak określilibyśmy je dzisiaj). Zaporą przeciwko tym prowokacjom miał być właśnie KOP, powołany decyzją polityczną rządu, a sformowany na mocy rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych. 17 września 1924 r. resort wydał instrukcję dotyczącą struktury formacji. Zadaniem dowódcy KOP było „zapewnienie bezpieczeństwa w pasie nadgranicznym oraz ochrona granicy politycznej państwa”.
Zgodnie z zaleceniami polskich władz KOP podlegał dwóm resortom: Ministerstwu Spraw Wojskowych (pod względem wojskowym) oraz Ministerstwu Spraw Wewnętrznych (pod względem administracyjnym i budżetowym). Od 1938 r. personalne i operacyjne zwierzchnictwo nad KOP sprawował Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych (GISZ), choć pod innymi względami formacja nadal podlegała obu ministerstwom.
Pierwsze dowództwo nad Korpusem objął gen. dyw. Henryk Minkiewicz. Mówił on żołnierzom:
„Żołnierz KOP-u musi pamiętać, że na kresach reprezentuje Państwo Polskie. Każdy jego czyn, każde słowo, każdy krok podlega surowej ocenie ludności. Bądźcie dla niej sprawiedliwi, wyrozumiali i pomocni, a w rygorach służby nieugięci…”. Generał Minkiewicz został zamordowany przez Sowietów w Katyniu.
Następnym dowódcą KOP (w latach 1929–1930) był gen. bryg. Stanisław Tessaro. Tak pisał o powinnościach formacji:
„Granica państwowa to nie tylko linia na mapie, to żywy organizm, na który nieprzyjaciel stale próbuje sączyć jad niepokoju i kłamstwa. Naszym zadaniem jest ten jad neutralizować, zanim zatruje umysły tutejszych mieszkańców…”.
Po nim dowództwo objął gen. Jan Kruszewski (1930–1939). Tak precyzował zadania Korpusu:
„Żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza nie może ograniczać się wyłącznie do bacznego czuwania na linii granicznej. Służba na Kresach nakłada na nas obowiązek twardej, codziennej pracy kulturalnej i społecznej. Musimy zdobyć zaufanie miejscowej ludności sprawiedliwością, niesieniem pomocy w biedzie i dawaniem przykładu nienagannego życia obywatelskiego. Tylko wtedy granica będzie naprawdę bezpieczna...”.
Ostatnim dowódcą KOP był gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann, który objął dowodzenie 31 sierpnia 1939 r. Gdy na Kresy wkroczyła Armia Czerwona, wydał on odezwę do podwładnych:
„Żołnierze! Wróg zdradziecko napadł na nasze granice, gdy cała moc armii zmaga się z zachodnim najeźdźcą. Przypadł nam w udziale obowiązek najtrudniejszy – osłonić plecy walczącej Ojczyzny. Pokażcie, że miano strażnika granic nosicie z dumą do końca…”.
Polecany artykuł:
W Korpusie mieli służyć wyłącznie obywatele RP narodowości polskiej
To nie wynikało z pobudek nacjonalistycznych, lecz z chęci utrudnienia sowieckim służbom infiltracji Korpusu. W rzeczywistości nie udało się w pełni zrealizować tych wymagań. W KOP służyło ostatecznie:
• 80 proc. Polaków,
• 12 proc. Niemców i Czechów,
• 3 proc. Ukraińców,
• 3 proc. Białorusinów,
• 2 proc. Żydów.
Schemat organizacyjny KOP (do 1929 r.) obejmował:
• dowództwo wraz ze sztabem i służbami specjalnymi,
• brygady ochrony pogranicza,
• kompanie i strażnice jako najmniejsze jednostki organizacyjne.
Pierwsze posterunki utworzono na najbardziej zagrożonych odcinkach wschodnich województw – wołyńskiego, poleskiego i nowogródzkiego (a docelowo na całej długości pogranicza z ZSRS, Łotwą, Litwą, częściowo w Prusach Wschodnich i Rumunii, co dawało łącznie prawie 2335 km) – KOP przejął już pod koniec października 1924 r.
Brygadę KOP zazwyczaj tworzyło od 3 do 5 batalionów (w zależności od regionu i okresu). Przyjmuje się, że każda brygada zarządzała co najmniej trzema batalionami, a każdy batalion miał w strukturze po kilka strażnic rozmieszczonych wzdłuż granicy.
Batalion KOP tworzyły:
• cztery kompanie piechoty,
• drużyna dowódcy batalionu,
• pluton łączności,
• pluton ckm (łącznie etatowo 828 żołnierzy).
KOP dysponował również kawalerią. Ułani byli przydzieleni do szwadronów jazdy. Szwadron składał się z:
• czterech plutonów liniowych,
• drużyny dowódcy szwadronu (łącznie etatowo 87 żołnierzy).
Początkowo brygady KOP nosiły nazwy odnoszące się do miejsc ich stacjonowania i działania: „Grodno”, „Wilno”, „Nowogródek”, „Polesie”, „Podole” oraz „Wołyń”. W 1929 r. KOP przeszedł reorganizację. Brygadę tworzyły odtąd dwa lub trzy pułki, z kolei w skład pułku wchodziło kilka batalionów (ich liczba zależała od lokalnych potrzeb i zasięgu działania). Docelowy stan etatowy KOP ustalono na 27 687 żołnierzy.
Formacja strzegła granic z:
• ZSRS, Litwą, Łotwą (do lipca 1939 r.),
• Niemcami (odcinek z Prusami Wschodnimi; od listopada 1927 r. do stycznia 1939 r.),
• Rumunią oraz Węgrami (od marca 1939 r.).
Pod koniec lat 20. KOP miał pod opieką 2334 km granicy, w tym 1412 km granicy z Sowietami. Umundurowanie żołnierzy KOP zasadniczo nie odbiegało od standardów obowiązujących w Wojsku Polskim. Na uzbrojeniu żołnierzy znajdowały się m.in. karabinki wz. 98, rewolwery Lebel, pistolety Cebra (zastępowane w drugiej połowie lat 30. polskimi pistoletami Vis wz. 35), rkm-y Browning wz. 28 oraz ckm-y Maxim wz. 08. Każdy żołnierz KOP, oprócz karabinu z bagnetem, miał na wyposażeniu cztery granaty.
KOP był ważnym elementem planu operacyjnego „Wschód”
Słuszność decyzji o utworzeniu formacji szybko potwierdziła rzeczywistość. Od listopada 1924 r. do października 1925 r. żołnierze Korpusu zatrzymali ponad 4,3 tys. podejrzanych osób. W tym czasie sowieccy dywersanci próbowali 89 razy naruszyć polską granicę i 219 razy ostrzelali żołnierzy KOP. Odnotowano także 151 prób przekupstwa polskiego personelu.
Warto wspomnieć, że KOP oprócz tradycyjnej ochrony granic prowadził na kierunku sowieckim tzw. wywiad płytki oraz kontrwywiad zaczepny. Służby te skutecznie zwalczały przemyt oraz nielegalną migrację.
Przede wszystkim jednak KOP był kluczowym elementem planu operacyjnego „Wschód”, czyli założeń obronnych na wypadek agresji ze strony ZSRS (ostatecznie opracowanego w 1938 r.). Zadaniem Korpusu miało być opóźnianie marszu Armii Czerwonej w oczekiwaniu na uderzenie głównych sił Wojska Polskiego. W marcu 1939 r. KOP został formalnie włączony w struktury WP.
Gdy stało się jasne, że ZSRS nie jest jedynym zagrożeniem dla Rzeczypospolitej, w ramach planu operacyjnego „Zachód” Korpus otrzymał zadania również na innych granicach państwa. Z KOP wydzielono na rzecz regularnej armii baterie artylerii i większość kompanii saperów. Bataliony KOP posłużyły również jako baza do formowania rezerwowych dywizji piechoty oraz brygady górskiej, natomiast ze szwadronów KOP tworzono oddziały kawalerii dywizyjnej.
Mówiąc wprost: potencjał obronny Korpusu na Kresach został poważnie osłabiony, ponieważ ośrodki decyzyjne uznały wojnę z Niemcami za nieuniknioną, a atak ze strony ZSRS – za mało prawdopodobny.
Błędna ocena sytuacji na Wschodzie to jeden z największych błędów II RP
Warszawa nie wiedziała o tajnym protokole do paktu Ribbentrop-Mołotow. Chociaż Francja i Wielka Brytania miały wiedzę o planowanym podziale ziem polskich, nie podzieliły się tą informacją z nami (przekazały ją natomiast Amerykanom).
17 września, ponaglany przez Niemców, Stalin podjął decyzję o najeździe na Polskę, wiedząc już, że zachodni alianci nie podejmą aktywnych działań militarnych przeciwko III Rzeszy. KOP stanął do skrajnie nierównej walki z agresorem dysponującym półmilionową armią i tysiącami czołgów.
Ok. 12 tys. żołnierzy KOP obsadzających 190 strażnic nie miało szans w starciu z taką potęgą. Niektórzy podjęli heroiczną walkę, inni – zaskoczeni nagłym atakiem – zostali rozbrojeni. Ci, którzy zdołali uniknąć niewoli, wycofywali się na zachód. 21 września gen. Orlik-Rückemann zebrał około 4 tys. żołnierzy, tworząc z nich Grupę KOP. Formacja ta walczyła dzielnie do 1 października. W rejonie miejscowości Wytyczno (Lubelskie) stoczyła swoją ostatnią, dramatyczną bitwę z sowieckimi jednostkami pancernymi.
Żołnierze KOP, którzy dostali się do sowieckiej niewoli, zostali w większości zamordowani. Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, dotychczas zidentyfikowano z nazwiska 646 KOP-owców będących ofiarami zbrodni katyńskiej.
Z kolei ci, którym udało się uniknąć rąk NKWD i przeżyć wojnę, w powojennej, komunistycznej Polsce również musieli mierzyć się z prześladowaniami. W oczach nowej władzy obrona przedwojennej Polski przed „wyzwoleniem klasowym” była traktowana niemal jak przestępstwo.
Kto odpowiadał za ochronę granic z pozostałymi sąsiadami Rzeczypospolitej?
Zadania te wykonywała formacja o tej samej nazwie, co dziś: Straż Graniczna. Powołał ją do życia prezydent Ignacy Mościcki 22 marca 1928 r. Zastąpiła ona mało efektywną i mocno skorumpowaną Straż Celną. Głównym celem nowej formacji była walka z przemytem na granicy z Niemcami oraz ochrona interesów skarbowych państwa. Co ciekawe, w tamtych czasach nielegalny przemyt towarów odbywał się głównie z Polski do Niemiec.
Dopiero gdy Adolf Hitler doszedł do władzy i skonsolidował swoje rządy, zagrożenie ze strony III Rzeszy przestało być teoretyczne. Straż Graniczna zaczęła być wówczas sukcesywnie podporządkowywana celom obronnym i szkolona do prowadzenia działań opóźniających na wypadek W.
Ostatni komendant główny Straży Granicznej (1938–1939), gen. bryg. Walerian Czuma – późniejszy legendarny dowódca obrony Warszawy – wiosną 1939 r. w rozkazie do funkcjonariuszy Straży napisał:
„Strażnik graniczny nie jest urzędnikiem za biurkiem, który liczy cło. Jesteście pierwszymi oczami i uszami Rzeczypospolitej. Każdy z was na swoim posterunku, przy swoim szlabanie, reprezentuje majestat państwa. Gdy nadejdzie godzina próby, waszym obowiązkiem nie będzie odwrót, ale opór do ostatniego naboju, by dać armii czas na rozwinięcie skrzydeł…”.
1 września 1939 r. o świcie placówki Straży Granicznej na Pomorzu, Śląsku i w Wielkopolsce jako pierwsze przyjęły na siebie uderzenie Wehrmachtu, stawiając bohaterski, choć często beznadziejny opór. W dniu wybuchu wojny formacja ta liczyła ok. 16 tys. funkcjonariuszy. Jej etatowy stan pokojowy tuż przed wojną wzmocniono dodatkowo o 6 tys. ludzi. Służbę pełniło wówczas zaledwie 445 oficerów, a resztę stanowili podoficerowie i szeregowi funkcjonariusze. Wyposażona wyłącznie w broń strzelecką Straż Graniczna musiała stawić czoła regularnym, pancernym dywizjom Wehrmachtu. Choć walczyli dzielnie, nie byli w stanie powstrzymać najeźdźcy na tyle długo, by „dać armii czas na rozwinięcie skrzydeł”...