Balistyczne „rakiety zombie” Rosji. Zabójcza taktyka przeciążania ukraińskiej obrony

Rosjanie ponad dwukrotnie zwiększyli produkcję pocisków przeciwlotniczych z systemów S-300 i S-400, przerobionych na rakiety balistyczne. Głównych zadaniem tych "rakiet zombie" jest przeciążenie ukraińskiej obrony powietrznej i zużycie zapasy drogich i trudno dostępnych pocisków do systemów Patriot oraz SAMP/T.

  • Rosja radykalnie zwiększa produkcję pocisków S-300/S-400 przerobionych na rakiety balistyczne, by osłabić obronę powietrzną Ukrainy.
  • Te "rakiety zombie" służą jako tanie przynęty, zmuszając Kijów do zużywania drogich zachodnich rakiet przeciwlotniczych.
  • Odkryj, jak ta podstępna taktyka drenuje zapasy amunicji Ukrainy i co Zachód może zrobić, by powstrzymać rosyjski "terroryzm rakietowy".

Sankcje oraz ograniczenia w dostawach podzespołów elektronicznych skutecznie blokują możliwości znacznego zwiększenia produkcji flagowych rosyjskich systemów balistycznych. Wytwarzanie pocisków 9M723, stosowanych w systemie Iskander-M, utrzymuje się na poziomie około 60 sztuk miesięcznie (plan na 2026 rok to około 700 egzemplarzy). Rakiety hipersoniczne Kindżał powstają w zaledwie 10 sztukach miesięcznie. Nie jest to dostateczna liczba dla planów Kremla, które zakładają nasilenia ataków na infrastrukturę i miasta, oraz wykorzystanie kurczących się zapasów pocisków antybalistycznych.

Tani substytut Iskandera z rakiety ćwiczebnej

Aby zrekompensować te niedobory i zrealizować strategię zmasowanych uderzeń na ukraińskie miasta, Rosja postawiła na masową konwersję rakiet przeciwlotniczych, wykorzystywanych w kompleksach S-300PS/PT oraz S-400. Jest to ciekawe podejście do problemu, gdyż wykorzystano do tego celu istniejący już pocisk znany jako RM-48U.

Warto zaznaczyć tutaj dwie kwestie: Po pierwsze, RM-48U nie powstał pierwotnie jako środek bojowy. Po drugie, Rosja wykorzystała istniejącą w systemach S-300/400 możliwość użycia ich rakiet jako broni balistycznej o zasięgu kilkuset kilometrów.

Rakieta RM-48U de facto nie powstała jako pocisk bojowy, ale jako cel powietrzny, imitujący rakietę balistyczną. Stąd w oznaczeniu znalazła się na końcu litera „U” (od rosyjskiego słowa учебный (czyt. uczebnyj), czyli „szkolny” lub „treningowy”. Pierwotnie więc służył on do szkolenia obrony powietrznej w zwalczaniu pocisków balistycznych.

RM-48U powstawały dotąd z przebudowy wycofanych z eksploatacji przeciwlotniczych pocisków kierowanych z rodziny 5W55 oraz 48N6, czyli rakiet przeciwlotniczych, używanych w systemach obrony przeciwlotniczej S-300 i S-400. Obecnie część powstaje również od podstaw jako pociski bojowe, ale bazując na tym samym schemacie. Rakieta posiada prosty system naprowadzania, zasięg około 200 km oraz głowicę odłamkowo-burzącą o masie 150-180 kg (dla porównania głowica Iskandera to około 500 kg i zasięg około 1000 km).

Przez analityków wojskowych broń ta bywa potocznie nazywana „pociskiem zombie”, ponieważ do produkcji stosowane są pociski którym wyczerpał się resurs, czyli mówiąc kolokwialnie, po zakończeniu jej pierwotnego cyklu życia. Jest to „broń z recyclingu”.

Prawdziwe zagrożenie „rakietami zombie”

Z danych ukraińskiego wywiadu GUR wynika, że o ile w 2025 roku Rosja wyprodukowała lub przebudowała około 200 takich pocisków na RM-48U, o tyle w 2026 roku tempo skoczyło do około 50 sztuk miesięcznie, a roczny plan zakłada osiągnięcie produkcji na poziomie 480 egzemplarzy.

Ze względu na niską celność RM-48U nie nadaje się do punktowego niszczenia silnie umocnionych obiektów wojskowych. Stanowi jednak śmiertelne zagrożenie dla obszarów miejskich i gęsto zaludnionych rejonów przyfrontowych.

Z punktu widzenia taktyki wojskowej pocisk ten pełni funkcję przynęty. Z powodu wysokiej prędkości i balistycznej trajektorii ukraińskie radarowe systemy wczesnego ostrzegania klasyfikują RM-48U jako takie samo zagrożenie jak Iskander czy Kindżał, co oznacza, że są traktowane przez ukraińskie dowództwo jako pełnoprawne zagrożenie balistyczne.

Dylemat ukraińskiej obrony powietrznej

Wprowadzenie do zmasowanych salw większej liczby pocisków RM-48U stawia ukraińskich operatorów przed tragicznym dylematem. Mogą zignorować nadlatujący cel, ryzykując, że nieprecyzyjna rakieta spadnie na blok mieszkalny lub infrastrukturę cywilną. Mogą też przechwycić RM-48U, wykorzystując najdroższe i najtrudniej dostępne przechwytujące rakiety – PAC-3 MSE (dla baterii Patriot) lub Aster-30 (dla systemów SAMP/T).

Oznacza to wykorzystanie ograniczonych zapasów rakiet antybalistycznych na zwalczanie taniego środka terroru powietrznego. Nie tak taniego jak drony kamikaze, ale znacznie groźniejszego i zwykle atakującego wraz z „prawdziwymi" pociskami balistycznymi, co oznacza ryzyko tragicznego w skutkach błędu.

Tak więc Rosja wytwarza co miesiąc około 50 rakiet RM-48U, gdy tymczasem USA produkują około 550 antybalistycznych pocisków PAC-3 rocznie. W ten sposób Rosja za pomocą tanich, masowo modyfikowanych rakiet skutecznie drenuje kluczowe zapasy amunicji obronnej Ukrainy.

Jak powstrzymać "rakietowy terroryzm" Rosji?

Nie ma prostego rozwiązania tego problemu. Czy może raczej jest, ale trudno jest go osiągną. Po pierwsze, niezbędne jest przyspieszenie zachodnich programów produkcji pocisków antybalistycznych oraz wsparcie ukraińskich projektów krajowych, takich jak rozwój rodzimych interceptorów i systemów walki radioelektronicznej zdolnych do zakłócania nadlatujących rakiet.

Portal Obronny SE Google News

Ataki terrorystyczne, prowadzone przez Rosję na cele cywilne na Ukrainie, takie jak miasta, są trudne i kosztowne do odparcia. Nie ma jednak innej możliwości, niż próba eliminacji maksymalnej liczny środków ataku przeciwnika. Być może rozwiązaniem są tutaj jakiegoś rodzaju tanie środki bojowe. Coś w rodzaju Iron Dome+, czyli systemu zdolnego zwalczać proste rakiety balistyczne. Niezbędne jest w każdym razie zasilanie Ukrainy w odpowiedni środki obrony.

Druga kwestia to uszczelnienie reżimu sankcyjnego. Według analiz ukraińskiego wywiadu, spośród kilkudziesięciu poddostawców kluczowych komponentów dla rosyjskiego przemysłu rakietowego (dostarczających m.in. akcelerometry, układy scalone czy moduły nawigacji odporne na zakłócenia), aż dwanaście wciąż nie zostało objętych sankcjami Unii Europejskiej i USA.

Potrzebne jest konsekwentne eliminowanie źródeł zasilania Rosji w technologie, których nie potrafi ona wytwarzać na miejscu. To wyzwanie znacznie trudniejsze jak się wydaje, niż dostawy rakiet przeciwlotniczych. Nie ze względu na ograniczenia techniczne, ale mentalne, gospodarcze i polityczne.

Systemy OPL ILA 24