Drony zamiast Challengerów? Brytyjczycy zmieniają siły w Estonii

Wielka Brytania od kwietnia 2027 roku zastąpi pancerną grupę bojową w Estonii mobilnym zgrupowaniem przeciwpancernym wykorzystującym szybkie pojazdy, precyzyjne uzbrojenie i drony. Liczba brytyjskich żołnierzy wzrośnie z około 800 do 1200. Nie oznacza to jednak, że Londyn uznał czołgi za zbędne. Zmiana pokazuje raczej, jak wojna w Ukrainie wpływa na sposób obrony wschodniej flanki NATO.

Brytyjski czołg Challenger 2 jedzie przez zniszczony teren. O zmianach w Estonii przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: British Army/Facebook/ Creative Commons Brytyjski czołg Challenger 2
  • Brytyjski kontyngent w Estonii zwiększy się z około 800 do 1200 żołnierzy.
  • Od kwietnia 2027 roku jego podstawą będzie mobilna formacja przeciwpancerna, a nie klasyczna pancerna grupa bojowa.
  • Drony mają przede wszystkim wykrywać cele i naprowadzać na nie pociski, artylerię oraz amunicję krążącą.
  • Czołgi nie znikną z planów obronnych regionu, ale przestaną być centrum stale rozmieszczonego brytyjskiego zgrupowania.

Brytyjczycy przebudują kontyngent w Estonii

Wielka Brytania i Estonia uzgodniły nowy plan współpracy wojskowej, którego najważniejszym elementem jest zmiana struktury brytyjskich sił rozmieszczonych w bazie Tapa. Od kwietnia 2027 roku dotychczasową pancerną grupę bojową zastąpi Mobile Anti-Armour Force, czyli mobilne zgrupowanie przeznaczone przede wszystkim do zwalczania pojazdów opancerzonych przeciwnika.

Nowa jednostka ma wykorzystywać szybkie pojazdy, nowoczesne uzbrojenie przeciwpancerne, systemy rozpoznania, cyfrowe dowodzenie i większą liczbę dronów. Dokładny zestaw sprzętu nie został jeszcze oficjalnie przedstawiony. Brytyjskie Ministerstwo Obrony podkreśla jednak, że formacja zostanie dostosowana do warunków terenowych i operacyjnych Estonii.

Zmieni się także liczebność kontyngentu. Obecnie Wielka Brytania utrzymuje w Estonii około 800 żołnierzy. Po reorganizacji ma ich być około 1200. Nie będzie to więc redukcja brytyjskiej obecności, lecz jej zwiększenie połączone ze zmianą sposobu działania.

Wielka Brytania pozostanie państwem ramowym, czyli krajem odpowiadającym za organizację i dowodzenie wielonarodową grupą bojową NATO w Estonii. Brytyjczycy nadal będą współpracować z estońską 1. Brygadą Piechoty i odpowiadać za jeden z najważniejszych elementów sojuszniczej obecności na północnym odcinku wschodniej flanki.

Czołg przestanie być centrum zgrupowania

Zmianę można łatwo przedstawić jako zastąpienie czołgów dronami. Byłoby to jednak zbyt duże uproszczenie.

Obecnie najważniejszym elementem brytyjskiej grupy bojowej w Estonii jest szwadron czołgów Challenger 2. Maszyny zapewniają dużą siłę ognia, ochronę załóg i zdolność prowadzenia bezpośredniej walki z ciężkimi pojazdami przeciwnika.

Nie oznacza to wycofania ciężkich wojsk z brytyjskich planów obrony Estonii. W Wielkiej Brytanii nadal ma pozostawać brygada przeznaczona do szybkiego przerzutu na wschodnią flankę w razie kryzysu lub wojny. Część sprzętu dla tych jednostek będzie wcześniej magazynowana w Estonii.

Dron wykrywa, pocisk lub artyleria uderza

Podstawą nowego modelu ma być jak najszybsze połączenie rozpoznania z rażeniem. Brytyjczycy rozwijają koncepcję określaną jako „recce-strike”, którą można przetłumaczyć jako system łączący wykrywanie celów z natychmiastowym atakiem.

W praktyce niewielki dron może wykryć kolumnę czołgów, stanowisko dowodzenia albo pojazdy logistyczne. Informacja o ich położeniu trafia przez cyfrową sieć do dowództwa. Następnie wybierany jest środek rażenia, który może zareagować najszybciej.

Nie musi to być ten sam dron. Cel może zostać zaatakowany przez kierowany pocisk przeciwpancerny, amunicję krążącą, artylerię lufową lub wieloprowadnicową wyrzutnię rakietową. Po wykonaniu zadania zespół powinien natychmiast zmienić pozycję, zanim zostanie wykryty przez rozpoznanie przeciwnika.

Drony mają więc pełnić przede wszystkim funkcję wysuniętych sensorów. Mogą obserwować drogi, skraje lasów, przeprawy i rejony koncentracji wojsk. Ich zadaniem będzie stałe poszukiwanie celów oraz przekazywanie danych innym jednostkom.

Część bezzałogowców może zostać wykorzystana jako amunicja krążąca. Są to systemy łączące cechy drona i pocisku. Mogą przez określony czas przebywać w powietrzu, poszukiwać celu, a następnie uderzyć po jego wykryciu.

Wielka Brytania nie poinformowała jeszcze, jakie konkretne bezzałogowce i pociski trafią do nowego zgrupowania. Nie wiadomo także, które rozwiązania będą już istniejącym wyposażeniem brytyjskiej armii, a które powstaną specjalnie na potrzeby misji w Estonii.

Najważniejsze będzie jednak nie posiadanie pojedynczych rodzajów uzbrojenia, lecz ich połączenie w jeden system. Dron musi przekazać dokładną pozycję celu, dowództwo musi szybko podjąć decyzję, a odpowiednia jednostka musi otrzymać dane pozwalające na wykonanie ataku.

Cały proces może zostać zakłócony przez przeciwnika. Rosyjskie wojska dysponują systemami walki elektronicznej zdolnymi do zakłócania nawigacji satelitarnej, łączności oraz sterowania bezzałogowcami. Mobilna formacja przeciwpancerna będzie więc potrzebowała odpornych sieci, alternatywnych metod nawigacji i procedur działania po utracie kontaktu z dowództwem.

Większy kontyngent, więcej specjalistów

Wzrost liczebności brytyjskiego kontyngentu z około 800 do 1200 żołnierzy wskazuje, że nowa formacja nie będzie jedynie niewielką jednostką dronową.

Dodatkowi żołnierze będą potrzebni do obsługi bezzałogowców, rozpoznania, łączności, artylerii, uzbrojenia przeciwpancernego, logistyki i systemów walki elektronicznej. Rozproszone zespoły wymagają również większej liczby pojazdów, zapasów paliwa, części zamiennych i punktów naprawczych.

Wielka Brytania planuje ponadto rozmieszczenie w Estonii sprzętu i amunicji dla jednostek, które miałyby zostać przerzucone z Wysp Brytyjskich po wybuchu kryzysu. Takie rozwiązanie skraca czas rozwinięcia wojsk, ponieważ żołnierze nie muszą czekać na przewiezienie całego wyposażenia drogą morską lub kolejową.

Londyn zapowiada również utrzymanie obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu i rozwój artylerii rakietowej. Mobilna formacja przeciwpancerna nie będzie zatem działać samodzielnie. Ma stać się jednym z elementów większego systemu obejmującego wojska estońskie, inne kontyngenty NATO, artylerię, lotnictwo i środki rozpoznawcze.

Ukraina zmieniła sposób patrzenia na ciężkie wojska

Brytyjskie i estońskie resorty obrony przyznają, że nową strukturę opracowano na podstawie doświadczeń wojny w Ukrainie. Decyzję poprzedziły analizy i gry wojenne, w których porównywano klasyczną grupę pancerną z bardziej mobilnym ugrupowaniem przeciwpancernym.

Wojna pokazała, że duże skupiska pojazdów mogą zostać szybko wykryte przez drony. Informacje o ich położeniu są następnie przekazywane artylerii, operatorom amunicji krążącej lub zespołom wykorzystującym niewielkie bezzałogowce uderzeniowe.

Czołg nadal zapewnia możliwości, których nie oferuje lekki pojazd z wyrzutnią pocisków. Może prowadzić bezpośrednią walkę, osłaniać piechotę, niszczyć umocnienia i działać pod ostrzałem. Jego utrzymanie wymaga jednak dużej ilości paliwa, części zamiennych, sprzętu ewakuacyjnego i zabezpieczenia technicznego.

Ciężki pojazd jest też trudniejszy do ukrycia. Pozostawia ślady termiczne i akustyczne, porusza się po ograniczonej liczbie dróg oraz wymaga mostów zdolnych wytrzymać jego masę. W warunkach ciągłej obserwacji z powietrza jego pozycja może zostać szybko ujawniona.

Rozproszone zespoły przeciwpancerne są mniej odporne na bezpośredni ostrzał, ale łatwiej je ukryć i przenieść. Mogą działać z zasadzek, zmieniać pozycje po każdym ataku i wykorzystywać ukształtowanie terenu.

Estonia, z dużymi obszarami leśnymi, terenami podmokłymi i ograniczoną siecią dróg, może szczególnie dobrze nadawać się do takiej formy walki. Zespoły rozmieszczone w wielu miejscach mogą utrudniać przeciwnikowi szybkie rozwinięcie kolumn pancernych i zmuszać go do ostrożnego poruszania się.

Nie oznacza to jednak, że niewielkie zespoły z dronami są w stanie wykonać wszystkie zadania czołgów. Mogą opóźniać natarcie i zadawać straty, lecz mają ograniczoną zdolność do przejmowania terenu, prowadzenia bezpośrednich kontrataków i walki pod silnym ostrzałem.

Nowa brytyjska formacja będzie więc przede wszystkim narzędziem odstraszania, rozpoznania i szybkiego zwalczania celów. W przypadku większego konfliktu powinna zostać wzmocniona przez cięższe jednostki przybywające z Wielkiej Brytanii i innych państw NATO.

Polska potrzebuje czołgów i formacji dronowych

Brytyjskiej decyzji nie należy przedstawiać jako argumentu przeciwko polskim zakupom czołgów Abrams i K2. Polska przygotowuje siły lądowe do działań na znacznie większą skalę niż obrona jednego odcinka terytorium Estonii.

Wojsko Polskie musi być zdolne nie tylko do opóźniania przeciwnika, ale również do prowadzenia ciężkich walk manewrowych, wykonywania kontrataków i odzyskiwania terenu. Do takich zadań nadal potrzebne są jednostki pancerne i zmechanizowane.

Estoński model pokazuje jednak, że czołgi powinny działać w otoczeniu licznych systemów bezzałogowych. Każdy batalion i brygada potrzebują własnych dronów rozpoznawczych, środków walki elektronicznej oraz szybkiego dostępu do artylerii i amunicji krążącej.

Mobilne zespoły przeciwpancerne mogłyby chronić skrzydła polskich brygad, przygotowywać zasadzki, obserwować drogi i utrudniać przeciwnikowi przerzut odwodów. Mogłyby również wskazywać cele systemom Homar-A i Homar-K, artylerii lufowej oraz lotnictwu.

Najważniejszym wnioskiem nie jest zatem wybór między czołgiem a dronem. Potrzebny jest system, w którym oba rodzaje uzbrojenia uzupełniają się.

Czołg zapewnia ochronę i siłę ognia w bezpośredniej walce. Dron widzi dalej, szybciej wykrywa przeciwnika i pozwala atakować go przed nawiązaniem kontaktu wzrokowego. Artyleria i pociski przeciwpancerne niszczą cele wskazane przez sensory, a systemy walki elektronicznej chronią własne jednostki i zakłócają działanie bezzałogowców przeciwnika.

Zmiana brytyjskiej obecności w Estonii jest więc eksperymentem, który może wpłynąć na struktury innych armii NATO. Jeżeli nowa formacja sprawdzi się podczas ćwiczeń, podobne jednostki mogą pojawić się na kolejnych odcinkach wschodniej flanki.

Nie będzie to koniec czołgów. Może to być jednak koniec modelu, w którym ciężki pojazd pozostaje najważniejszym elementem całego ugrupowania. Na współczesnym polu walki wygrywa ten, kto wcześniej wykryje cel, szybciej przekaże informacje i użyje odpowiedniego środka rażenia.

Portal Obronny SE Google News