Tragiczna śmierć przedwojennego celebryty. Dlaczego zastrzelono Kazimierza Junoszę-Stępowskiego?

Był jednym z najsławniejszych aktorów polskiego kina z lat międzywojennych. Przystojny, elegancki bogaty wzbudzał wielkie zainteresowanie popularnych gazet. Jego największym problemem była żona Jadwiga - uzależniona od narkotyków. Z powodu nałogu rozpoczęła kolaborację z Niemcami. To było przyczyną tragedii. Najpierw zginął Kazimierz, a kilka miesięcy później – Jadwiga.

  • Kazimierz Junosza-Stępowski był wybitnym aktorem międzywojennym, którego życie zniszczyło toksyczne małżeństwo.
  • W czasie okupacji kobieta zdobywała fundusze na narkotyki poprzez oszukiwanie rodzin więźniów i współpracę z gestapo.
  • Legendarny artysta zginął w 1943 r., zasłaniając żonę przed egzekutorami Państwa Podziemnego, którzy wyrok na Jadwidze wykonali kilka miesięcy później.

W archiwach zachowało się tylko jedno ich wspólne zdjęcie, wykonane w 1924 r. Kazimierz Junosza-Stępowski i Jadwiga siedzą uśmiechnięci. Szczęśliwych małżonków obejmuje Jurek, trzyletni syn Jadwigi z pierwszego małżeństwa.

Poznali się w 1921 r. On znajdował się na szczycie. Był – obok Stefana Jaracza – największym polskim aktorem II Rzeczypospolitej. Popularność zdobył występując przez kilkanaście lat w Teatrze Polskim w Warszawie. Jednak prawdziwą sławę przyniosło mu kino. Kazimierz bardzo szybko zrozumiał, że film daje olbrzymią popularność i pieniądze. Z czasem publiczność zobaczyła go w największych przedwojennych superprodukcjach. Grał ordynata Macieja Michorowskiego w „Trędowatej” czy profesora Rafała Wilczura w „Znachorze”.

Toksyczne małżeństwo z nałogiem w tle

Jadwiga Galewska próbowała kariery na scenie, wcześniej pracowała jako kelnerka w jednej z warszawskich spelunek. Gdy spotkała Kazimierza miała męża i kilkutygodniowego syna.

Ale już kilku miesiącach Galewska uzyskała rozwód, a 15 października 1922 r. para wzięła ślub w Wilnie. Jadwiga przyjęła nazwisko męża. Junosza-Stępowski intensywnie promował żonę. Zagrali razem w filmie i odbyli turnee po Polsce. Nic nie pomogło. Publiczność wygwizdywała kiepską aktorkę, a krytycy wyzłośliwiali się w recenzjach. Zestawiali jej beztalencie z geniuszem scenicznym męża.

Co oczywiste, para była też obiektem wielu plotek warszawskiego salonu.

Z czasem Jadwiga zaczęła poprawiać sobie nastrój kokainą. W efekcie szybkiego uzależnienia, mimo wspólnego zamieszkiwania, małżeństwo praktycznie rozpadło się w 1930 r.

Szukając pieniędzy na narkotyki, Jadwiga wynosiła z domu cenniejsze przedmioty, oszukiwała i okradała męża. Kazimierz cierpiał, ale znosił to wszystko, gdyż nadal kochał żonę.

Czym Jadwiga Stępowska naraziła się Państwu Podziemnemu?

Już w okresie międzywojennym Junosza-Stępowski był germanofilem. Po klęsce wrześniowej publicznie krytykował przedwojenne władze Polski. Mówił, że doprowadziły do wojny, a kampania wrześniowa byłą nieudolnie prowadzona.

Kazimierz złamał zakaz podziemnego Związku Artystów Scen Polskich i występował w teatrze prowadzonym przez kolaborującego z Niemcami, polskiego aktora Iwo Syma. Jednak nie zgodził się na występ w niemieckim filmie propagandowym, do czego bardzo namawiał go Sym (zastrzelony z wyroku podziemnego sądu już w 1941 r.).

Jednocześnie Junosza-Stępowski był właścicielem warszawskiej kawiarni „Znachor”, w której zatrudniał polskich aktorów – umożliwiając im utrzymanie w trudnych czasach.

Pokój w swoim obszernym mieszkaniu w śródmieściu Warszawy, przy ul. Poznańskiej 38, wynajmował niemieckiemu oficerowi - naczelnikowi dworca kolejowego Warszawa Główna. Sam fakt kwaterunku nikogo nie dziwił, gdyż właścicielom eleganckich mieszkań czy domów przymusowo dokwaterowywano Niemców stacjonujących w Warszawie. Jednak aktor zaprzyjaźnił się w oficerem i nie krył doskonałych relacji, jakie utrzymywał z lokatorem.

Tak więc Kazimierz Junosza-Stępowski w czasie okupacji zachowywał się niejednoznacznie, ale trudno mu postawić poważne zarzuty dotyczące działania na niekorzyść Polaków.

Wyłudzała pieniądze od rodzin aresztowanych Polaków

Co innego Jadwiga… Potrzebowała coraz więcej pieniędzy na narkotyki. Postanowiła więc wyłudzać pieniądze od rodzin aresztowanych Polaków, w zamian obiecując dostarczanie paczek z żywnością, a nawet zwolnienie z więzienia. Miała znane nazwisko, wzbudzała więc zaufanie. Ludzie oddawali ostatnie oszczędności i biżuterię, aby ratować bliskich. Oczywiście Jadwiga ich oszukiwała, pozyskane środki przeznaczając na kokainę.

Gestapo dosyć szybko rozpoznało to nikczemne działanie. Agenci skutecznie odcięli ją od dotychczasowych dostawców narkotyków. Od tego czasu środki odurzające otrzymywała od Niemców – w zamian za informacje interesujące okupantów.

Nieudany wyrok śmierci

5 lipca 1943 r., w mieszkaniu przy Poznańskiej 38 pojawili się egzekutorzy, którzy mieli wykonać wyrok śmierci na Jadwidze. W jej obronie stanął Kazimierz. Został postrzelony i kilka godzin później zmarł w jednym z warszawskich szpitali.

Jadwiga wyszła z tego zdarzenia bez szwanku. Po śmierci męża spędziła kilka miesięcy na odwyku w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach. Taka izolacja gwarantowała jej nie tylko leczenie, ale też bezpieczeństwo.

Ale szybko po powrocie do mieszkania przy ul. Poznańskiej, 22 marca 1944 r., konspiratorzy z zespołu Kazimierza Jackowskiego „Tadeusza Hawelana” - wchodzącego w skład batalionu „Miotła” - wykonali na niej zaległy wyrok śmieci.

Historia pełna nierozwiązanych tajemnic

O śmierci celebryty, a potem jego żony plotkowała cała okupowana Warszawa. Jak zginął? Z czyich rąk? Czy to był wyrok podziemnego sądu czy samowola? Ta historia do dziś jest pełna tajemnic, których już nie uda się rozwikłać. Ale o tym w drugiej części opowieści o Kazimierzu Junoszy-Stępowskim i jego żonie Jadwidze.

Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki