Generał Nowak zaczął od zdiagnozowania fundamentalnego problemu polskiego myślenia strategicznego. Jak stwierdził, „w naszym myśleniu obronności cały czas dominuje domena lądowa”. Ma to swoje historyczne i geograficzne korzenie, ale dziś, w erze wojny hybrydowej poniżej progu artykułu V, to właśnie domena powietrzna jest „najbardziej obciążona”.
Ostrzegł jednocześnie przed modną obecnie „dronozą” – „zafiksowaniem się zupełnie na odejściu od klasycznych systemów zbrojenia na rzecz tychże właśnie bezpilotowych aparatów”, inspirowanym spektakularnymi sukcesami dronów FPV na Ukrainie czy ataków bezzałogowców na infrastrukturę w głębi, zarówno Rosji jak i Ukrainy.
Fight tonight – presja czasu bez precedensu
Centralnym przesłaniem wystąpienia było stwierdzenie, że Polska utraciła komfort spokojnego, wieloletniego planowania modernizacyjnego. „Ja jako Dowódca Operacyjny muszę walczyć co noc, tym co mam” – powiedział ge. Nowak, odwołując się do zasady „fight tonight” głoszonej przez dowódcę wojsk NATO w Europie, gen. Grynkiewicza. Jak dodał, presja powietrzna jest dziś permanentna: „praktycznie w zeszły tydzień to było co noc podrywanie par dyżurnych, stawianie w najwyższą gotowość wszystkich środków obrony powietrznej”. To właśnie brak czasu, zdaniem gen. Nowaka, powinien wymuszać na przemyśle obronnym radykalne przyspieszenie: „chciałbym, żeby szybciej następowały dostawy. (…) Nie jesteśmy w stanie nadgonić tego postępu, który się teraz dzieje za naszą wschodnią granicą”.
FA-50: od „ratowania struktur” do kluczowego elementu obrony
Generał obszernie odniósł się do historii zakupu samolotów FA-50, przypominając, że pierwsze 12 egzemplarzy (tzw. gapfillerów) kupiono, by uchronić przed likwidacją skrzydło lotnictwa taktycznego operujące na wycofywanych Su-22 i MiG-29. De facto – aby utrzymać możliwość latania, gdy dotychczas używany sprzęt miał być wycofany wiele lat temu.
Dziś, jego zdaniem, decyzja ta zyskuje nowy, strategiczny wymiar: „jeżeli teraz mówimy, że Federacja Rosyjska co noc używa już 50%, a być może 70% docelowo dronów bojowych z napędem odrzutowym, to (…) najlepszą odpowiedzią (…) jest właśnie lotnictwo taktyczne”.
Jako Dowódca Operacyjny postawił przy tym kluczowe, choć retoryczne pytanie: „czy chcemy te Gerany-4 i Gerany-5 zwalczać każdej nocy samolotami F-35, czy jednak może lepiej zrobić to dobrze przygotowanym samolotem FA-50 z radarem ze skanowaniem fazowym?”. Jak podkreślił, radary mechaniczne „bardzo słabo sobie z tym radzą” – co potwierdziły incydenty z 9/10 września ubiegłego roku oraz 30 lipca tego roku. Priorytetem ma być więc dzisiaj wprowadzenie do służby FA-50PL i dozbrojenie w pociski AMRAAM oraz niskokosztowe rakiety APKWS-2, naprowadzane na odbity promień lasera.
CCA – wybór między liczbą a przeżywalnością
Generał jasno wskazał Collaborative Combat Aircraft (tak zwany Lojalny Skrzydłowy) jako nieunikniony element przyszłości: „dzisiaj nie ma absolutnie sporu, czy to nastąpi, bo nastąpi”. Zaapelował przy tym o zmianę centralnych planów rzeczowych, w tym Programu Modernizacji Technicznej. Jak wyjaśnił, na razie nie przewidują one finansowania CCA.
Gen. Nowak uważa, że problemem nie powinno być pytanie jak i kiedy pozyskamy bezzałogowce bojowe, które będą towarzyszyć maszynom 4 i 5 generacji. Problemem jest wybór koncepcji – tanie, masowe platformy o niższej przeżywalności, czy droższe, oparte na technologii stealth, de facto bezzałogowe samoloty bojowe 5. generacji.
Priorytety: dwie eskadry, AWACS i tankowanie
Wśród najpilniejszych potrzeb generał wymienił dwie dodatkowe eskadry samolotów bojowych, uzupełniające przyjęty wcześniej (jako kompromis budżetowy) cel 160 maszyn. Jak podkreślił, jest to absolutne minimum, jakie umożliwi ochronę terytorium kraju wielkości Polski. Skrytykował przy tym brak decyzyjności. Jak powiedział - „czasami jest dobrze, kiedy podejmie się decyzję i nawet jeżeli ta decyzja ma być zrealizowana za 10 czy 15 lat, to się konsekwentnie tej decyzji trzyma”. W ten sposób odniósł się m.in. do wielokrotnie odsuwanej decyzji o modernizacji F-16, czy też zakupie kolejnych samolotów bojowych. Jest to kamień rzucony przede wszystkim do ogródka polityków.
Równie mocno gen. Nowak zaakcentował palącą potrzebę pozyskania następców samolotów wczesnego ostrzegania Saab 340: „bez samolotów wczesnego wykrywania i ostrzegania praktycznie jest to niemożliwe” – mówił o skróceniu czasu reakcji systemu obrony powietrznej. Zaznaczył, że obecnie używane maszyny szwedzkie zapewniają tu absolutne minimum możliwości, ale nie współpracują bezpośrednio z samolotami 4 i 5 generacji, ze względu na brak Link-16.
Poza tym potrzebne są jego maszyny, zapewniające nie tylko wyniesienie w powietrze radaru, ale też służące jako powietrzne stanowisko dowodzenia, skracając czas podjęcia decyzji. Do takiej roli potrzebny jest pełnokrwisty samolot wczesnego ostrzegania i dowodzenia, który należy pozyskać jak najszybciej. Zdaniem generała, o ile sama platforma Saab 340 może jeszcze latać dość długo, to stacje radiolokacyjne będą wymagały znacznych wydatków już po 2030 roku.
Jako sukces Dowódca Operacyjny wskazał natomiast decyzję o zakupie czterech samolotów tankowania powietrznego A330 MRTT. Jak podkreślił - „duży był opór, nie wiem dlaczego, w pozyskaniu samolotu tankowania powietrznego. Na szczęście udało się to przełamać.” Zwrócił uwagę na ich znaczenie w obecnej sytuacji długich dyżurów powietrznych, jednocześnie przyznając, że nadal powtarzane są fałszywe argumenty, że takie samoloty są potrzebne tylko w misjach zagranicznych.
Lotnictwo transportowe – koń roboczy w cieniu bojowego
Generał w szeregu maszyn wspierających lotnictwo taktyczne zwrócił również uwagę na lotnictwo transportowe. Tutaj ważne jest jego zdaniem w pierwszej kolejności znalezienie następcy samolotów C-130E Hercules. Jest to sprzęt mocno wyeksploatowany, ze względu na liczbę zadań realizowanych rok rocznie. Również pozyskane w ostatnich latach maszyny C-130H, pochodzące z zapasów USAF, to samoloty pamiętające czas wojny wietnamskiej.
Dlatego istotny jest nie tylko zrealizowanie jak najszybciej, odwlekanego od wielu lat, programu średnich samolotów transportowych Drop. W dalszej perspektywie ważne są również maszyny transportu strategicznego, takie jak A400M Atlas, które pełnia w czasie wojny bardzo istotne funkcje.
Śmigłowce: Brak ważnych zdolności, ostrzeżenie przed „mikroflotami”
Najbardziej krytyczny ton generał zachował dla programów śmigłowcowych. Zakup czterech śmigłowców AW101 określił jako przykład tego, „jak nie robić” modernizacji: „to jest bardzo mała partia śmigłowców (…) zawsze będzie generowała określone kłopoty”. Przede wszystkim generał miał na myśli kłopoty z liczbą zdolnych do akcji maszyn. Ale wraca tutaj też problem floty zbyt małego do wyznaczonych zadań.
Nie szczędził również gorzkich słów w temacie braku śmigłowców szkolnych, co powoduje, że piloci szkolą się na maszynach Mi-2 i SW-4, niekoniecznie przystających do obecnych potrzeb. Gen. Nowak pochwalił natomiast program AW149 oraz leasing śmigłowców AH-64E Apache jako „bardzo dobrą decyzję”, skracającą czas wdrożenia nowego sprzętu. Zwórcił też uwagę, na potrzebę pozyskania ciężkich śmigłowców transportowych CH-47 Chinook. Nie tylko na czas pokoju, ale też w celu wsparcia śmigłowców Apache, które tworzą pewien ekosystem wraz z Chinookami.
Szczególnie warte jest natomiast zaakcentowania ostrzeżenie dotyczące programu Kondor, czyli śmigłowców pokładowych dla Marynarki Wojennej. Generał zwrócił uwagę na brak decyzji w tej kwestii i powiedział wprost - „śmigłowiec z programu operacyjnego Kondor (…) musi wejść równocześnie z oddaniem pierwszej fregaty, czyli 2031. (…) Tutaj nie ma żadnych wątpliwości”.
Obrona powietrzna – ważny komponenty
Dowódca Operacyjny RSZ nie zapomniał o komponencie naziemnym – obronie powietrznej i wojskach radioelektronicznych. Jednostkach odpowiedzialnych obecnie za wykrywanie i identyfikację zagrożeń, ale też ochronę strategicznych obiektów. Zwrócił uwagę na znaczenie tego elementu, oraz intensywny rozwój jaki trwa obecnie. Wprowadzane są nowe systemy uzbrojenia, ale również systemy dowodzenia i kierowania ogniem oraz bardzo nowoczesne, krajowe sensory.
Przemysł musi nadążyć
Generał zamknął swoje wystąpienie przesłaniem skierowanym bezpośrednio do przedstawicieli przemysłu obronnego obecnych na sali: dekady ograniczeń budżetowych nauczyły przemysł skalowania się w dół, podczas gdy dziś wojsko potrzebuje odwrotnego, szybkiego skoku możliwości produkcyjnych i modernizacyjnych. Jak podsumował, kluczowe pytanie na najbliższe lata brzmi, czy polski przemysł zdoła dotrzymać tempa wyznaczonego przez ewoluujące w czasie rzeczywistym zagrożenie ze wschodu.
Oczywiście tekst ten jest jedynie subiektywnym wyborem pewnych kluczowych elementów wystapienia gen. Ireneusza Nowaka, dlatego zachęcamy do zapoznania się z całym nagraniem wykładu, które załączylismy na początku tego tesktu. Stanowi on pewną syntezę tego, co dzieje się dzisiaj i co powinno się dziać w Siłach Powietrznych RP.