• Układ podpisali ze strony polskiej: płk Kazimierz Iranek-Osmecki „Jarecki” i ppłk Zygmunt Dobrowolski „Zyndram”.
• Stronę niemiecką reprezentował dowodzący siłami niemieckimi od 5 sierpnia SS-Obergruppenführer i generał policji Erich von dem Bach-Zelewski.
• Do niewoli poszło ponad 15 tys. powstańców, a zrujnowaną Warszawę opuścić musiało nawet pół miliona cywili.
Powstanie mogło skończyć się już z początkiem września
Formalnie rzecz biorąc, to rozmowy ws. zakończenia działań rozpoczęto 30 września. Wówczas, już po upadku Mokotowa i Żoliborza, gen. Tadeusz Bór-Komorowski zdecydował, by do Niemców wysłać posłańców. Faktycznie cały proces negocjacyjny trwał przez prawie cztery tygodnie.
Z początkiem września Erich von dem Bach-Zelewski wysłał do powstańczego dowództwa, via Polski Czerwony Krzyż, propozycję złożenia broni. Powstańcy odrzucili ją, wciąż licząc na sowiecką pomoc. Jak wiadomo, ta była, jaka była, czyli na pokaz, nijak nieodpowiadająca temu, czego powstańcy oczekiwali od Armii Czerwonej. W pierwszej dekadzie przedstawiciele PCK prowadzili rozmowy z Niemcami dotyczące ewakuacji ludności cywilnej. Walki trwały.
Po tym, jak Niemcy zdusili powstańczy opór na Mokotowie, to 28 września ponowili propozycję z początku września. W tym czasie AK miała kontrolę wyłącznie nad częścią Śródmieścia. Tu skoncentrowano największe siły powstańcze, tu funkcjonowała Komenda Główna AK. Powstańcy trwali jeszcze na Żoliborzu. W sumie pod koniec września walczyć mogło, jeśli było czym, kilkanaście tysięcy powstańców.
Po podpisaniu kapitulacji „Bór” wydał rozkaz o zakończeniu walki. Od rana obowiązywało zawieszenie broni. Do niemieckiej niewoli trafiło w kolejnych dniach ponad 15 tys. powstańców, w tym około 2 tys. kobiet – łączniczek i sanitariuszek.
Najważniejsze, co udało się powstańcom wynegocjować, to było uznanie ich przez Niemców za jeńców wojennych. To była przełomowa decyzja, bo wcześniej powstańcy mieli status „polskich bandytów” (polnische Banditen) lub w najlepszym przypadku (bardzo rzadko) – „wolnych strzelców” (Franktireure).
W jednym i drugim przypadku Niemcy nie uznawali ich praw wynikających z Konwencji Genewskich. Dlatego powstańcy wzięci do niewoli byli często na miejscu rozstrzeliwani. Berlin zgodził się na przyznanie powstańcom statusu kombatantów nie dlatego, że nagle postanowił przestrzegać prawa międzynarodowego, albo dlatego, że oddziały von dem Bacha-Zelewskiego nie byłyby w stanie rozstrzelać tysięcy „polskich bandytów”.
Szacunku do IV Konwencji Haskiej z 1907 r. i Konwencji Genewskiej z 1929 r. Niemcy nabrali po tym, jak 30 sierpnia Wielka Brytania i USA oficjalnie zadeklarowały, że Armia Krajowa jest integralną częścią Polskich Sił Zbrojnych. A nadto przypomnieli, co czeka po wojnie tych, którzy dopuścili się zbrodni wojennych. To między innymi z tych powodów von dem Bach-Zelewski na początku września zaoferował Komendzie Głównej AK (warunkową) kapitulację.
Tego faktycznego określenia stanu rzeczy nie mogło być w dokumencie podpisanym w Ożarowie. Przyczyn tego było wiele. Tak natury prawnej, jak i militarnej. Negocjatorzy twardo obstawali przy stanowisku, że w dokumencie nie może być użyte słowo „kapitulacja”, bo PSZ, których częścią jest AK, kontynuują walkę na innych frontach, a w Warszawie dochodzi do lokalnego zakończenia walk z Niemcami. Ci zaś nie upierali się przy „kapitulacji”, bo zależało im na jak najszybszym zakończeniu walk i zluzowaniu sił potrzebnych do walki z Sowietami.
Niemiecki gest: oficerowie mają prawo zachowania białej broni bocznej
W układzie o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie jego strony uznały między innymi:
„I.1. W dniu 2 X 1944 o godzinie 20 cz. n. 21:00 cz. p. ustają działania wojenne między polskimi oddziałami wojskowymi walczącymi na obszarze miasta Warszawy a oddziałami niemieckimi.
Za polskie oddziały wojskowe uważa się wszystkie polskie formacje podległe taktycznie dowódcy AK w okresie walk od 1 VIII 1944 do dnia podpisania układu. Oddziały te zwane będą poniżej „oddziałami AK”.
2. Żołnierze powyższych polskich oddziałów składają broń w terminach ustalonych w rozdziale II niniejszego układu i udają się w zwartych formacjach ze swymi dowódcami na punkty zborne. Miejsca składania broni i punktów zbornych zostaną określone w szczegółach dodatkowo. Oficerowie mają prawo zachowania białej broni bocznej.
3. Równocześnie AK wydaje władzom wojskowym niemieckim wziętych do niewoli niemieckich żołnierzy i internowane przez polskie władze osoby narodowości niemieckiej.
4. Dla zapewnienia ładu i bezpieczeństwa na terenie miasta Warszawy zostaną wyznaczone przez dowództwo AK specjalne jednostki. Jednostki te zostają zwolnione od obowiązku natychmiastowego złożenia broni i pozostają w mieście aż do czasu zakończenia swoich zadań. Dowództwo niemieckie ma prawo kontroli stanu liczebnego tych jednostek.
5. Z chwilą złożenia broni żołnierze AK korzystają z wszystkich praw Konwencji Genewskiej z dnia 27 VII 1929, dotyczącej traktowania jeńców wojennych.
Z takich samych uprawnień korzystają żołnierze AK, którzy dostali się do niewoli na terenie miasta Warszawy w toku walk od 1 VIII 1944.
6. Prawa jeńców wojennych przysługują również osobom nie walczącym, towarzyszącym AK w rozumieniu art. 81 Konwencji Genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych bez różnicy płci. W szczególności dotyczy to: pracowniczek sztabów i łączności, zaopatrzenia i pomocy żołnierzowi, służby informacyjno–prasowej, korespondentów wojennych itp.
7. Przy stosowaniu postanowień Konwencji Genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych miarodajne będą stopnie oficerskie uznane przez dowództwo AK.
Legitymacje opiewające na pseudonimy są wystarczającymi dowodami przynależności do AK. Prawdziwe nazwiska będą podane do wiadomości niemieckich władz wojskowych. Członkowie AK, którym zaginęły legitymacje, będą identyfikowani przez Komisje AK, które zostaną ustanowione. Komisje takie powoływane będą w miarę potrzeby przez dowódcę AK. Postanowienia niniejszego artykułu stosują się również do osób wymienionych w art. 6…”.
Cały tekst układu opublikowany jest na tej stronie.
Status jeńców wojennych otrzymało nieco ponad 15 tys. powstańców
Z formalnego punktu widzenia powstańcy warszawscy zdołali uzyskać od Niemców wiele. Ci udawali tak wiernych tradycjom honorowym, wręcz rycerskim, że pozwolili, by oficerowie zachowali białą broń boczną. Widział ktokolwiek w Powstaniu Warszawskim oficera AK z szablą przy boku?
Żołnierze poszli do niewoli, a wszyscy cywile z lewego brzegu Wisły musieli przejść przez obóz przejściowy w Pruszkowie (Durchgangslager 121). Funkcjonował on do 16 stycznia. Przeszło przezeń – źródła różnie podają – do 550 tys. cywili. Większość z nich zwolniono lub deportowano do innych miejscowości w GG. Jednak 90 tys. skierowano na przymusowe roboty do Rzeszy, a 60 tys. do obozów koncentracyjnych. Więźniami kacetów stawali się także powstańcy.
Historycy szacują, że ten los dotknął ok. 5 tys. AK-owców: tych, którzy uniknęli rozstrzelania, gdy trafili do niewoli przed zakończeniem działań wojennych oraz tych, choć układ wyraźnie precyzował, że oni również powinni być uznani za jeńców wojennych.
Do kacetów trafili także ci powstańcy, którzy wbrew postanowieniom układu, obawiając się, że grozi im rozstrzelanie, kryli się w tłumie cywilnych uchodźców i zostali zdekonspirowani. Oficjalnie status jeńców wojennych otrzymało nieco ponad 15 tys. powstańców. Ok. tysiąca z nich straciło go skutkiem różnych śledztw prowadzonych przez Gestapo. Ci powstańcy stali się więźniami kacetów. Nie wszyscy doczekali wyzwolenia.
Po kapitulacji Reichsführer-SS Heinrich Himmler rozkazał zrównać Warszawę, czyli to, co z niej po Powstaniu zostało, z ziemią. Jedna czwarta zabudowań stała się ruinami podczas Powstania. Jedną trzecią zgruzowały specjalne grupy destrukcyjne Wehrmachtu i SS. Ostatecznie, w zależności od dzielnicy, nawet 60 proc. infrastruktury legło w gruzach, zwłaszcza w centrum miasta. Muzea, biblioteki, teatry, kościoły i pomniki zostały celowo wysadzone i spalone. Przetrwało tylko 10 proc. tej zabudowy stolicy.
W tych ruinach 17 stycznia 1945 r. doczekało się do dwóch tysięcy tzw. robinsonów. Jednym z ukrywających się był Władysław Szpilman, o którego losach Roman Polański nakręcił „Pianistę”.
Wojnę przeżył także Erich von dem Bach-Zelewski. Zmarł w 1972 r. w więzieniu, w którym odsiadywał dożywocie. Nie był to wyrok za zbrodnie wojenne, w tym popełnione przy tłumieniu Powstania Warszawskiego. Został skazany w RFN w roku 1962 za współudział w zamordowaniu w 1933 ro, sześciu niemieckich komunistów...
PS.
Zainteresowanym polecam teatr telewizyjny „Przerwanie działań wojennych” w reżyserii Juliusza Machulskiego.