Zapowiada się rewolucja w Lotniczej Akademii Wojskowej. Wprowadzi ją dwóch wybitnych pilotów

Będzie nacisk na etos munduru oraz praktyczną wiedzę przygotowującą oficerów do służby w jednostkach wojskowych. Jednocześnie uczelnia zrezygnuje z zajęć, które nic nie wnoszą do wymagań stawianych pilotowi wojskowemu na współczesnym polu walki. O tym, że zmiany mają szansę na wdrożenie świadczy otwartość z jaką ich twórcy mówią o wyzwaniach i konieczności wdrażania nowych rozwiązań.

  • W szkoleniu pilotów wojskowych ma dojść do zmiany filozofii i programu nauczania.
  • Nowy system ma wzorować się na standardach z USA.
  • Wdrożenie nowej koncepcji powierzono niedawno mianowanym dowódcom - rektorowi Lotniczej Akademii Wojskowej oraz dowódcy 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego.

W „Szkole Orląt” odbyła się I Konferencja Sił Powietrznych RP. Zorganizowała ją Lotnicza Akademia Wojskowa (LAW) oraz 4. Skrzydło Lotnictwa Szkolnego. Dlatego 24 września 2026 r. w Dęblinie stawili się przedstawiciele Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Ministerstwa Obrony Narodowej, Sztabu Generalnego WP, Dowództwa Generalnego RSZ, dowódcy skrzydeł i baz lotniczych oraz reprezentanci przemysłu lotniczego. Konferencję otworzyli organizatorzy, którzy szybko nadali bardzo otwarty ton dyskusji.

Do rosyjskiego drona strzelał 25-latek

- Wojna w Ukrainie pokazała, że nie możemy tracić czasu na zbędną wiedzę wtłaczaną podchorążym. Musimy się skupić na fundamentach, dzięki którym przygotujemy profesjonalne kadry lotnictwa wojskowego - wyjaśniał gen. bryg. pil. dr inż. Krzysztof Szymaniec, od początku maja 2026 r. rektor-komendant LAW.

Wtórował mu płk pil. Łukasz Piątek, od 10 sierpnia 2026 r. dowódca 4. Skrzydła odpowiadającego za praktyczne przygotowanie podchorążych do służby w jednostkach wojskowych.

- Jako dowódca eskadry, grupy czy bazy wielokrotnie psioczyłem na Dęblin. Dostawałem bowiem podporuczników niezbyt przygotowanych do służby. Do końca nie byli to ani piloci, ani oficerowie. Ich wyszkolenie było bowiem efektem nawału programów kształcenia i przedmiotów, które w niektórych przypadkach okazywały się niepotrzebne. Dziś nie potrzeba nam specjalistów od materiałoznawstwa, którzy wiedzą, jaką grubość i gęstość ma cegła. To wyliczy program komputerowy i wskaże, jak ustawić zapalnik, żeby pocisk przebił stropy na trzech poziomach i wybuchł na czwartym. Tego już nie trzeba liczyć ręcznie, szkoda tracić czas na taką naukę - przekonywał płk pil. Łukasz Piątek.

Ci dwaj doświadczeni dowódcy i piloci podkreślali, że młodzi absolwenci szkoły w Dęblinie bardzo szybko muszą osiągać pełne zdolności do wykonywania lotów bojowych.

To nie teoria. Uczestniczący w konferencji gen. dyw. Tomasz Jatczak, inspektor Sił Powietrznych, ujawnił, że holenderski pilot F-35, który we wrześniu 2025 r. strzelał do rosyjskiego drona naruszającego terytorium Polski, miał ok. 25 lat. Tak młodemu człowiekowi powierzono nie tylko stery najnowocześniejszego na świecie myśliwca, ale - przede wszystkim - dano kompetencje do podjęcia decyzji o odpaleniu rakiety.

Jak zmieni się kształcenie w „Szkole Orląt”?

Rektor-komendant LAW ujawnił, że nowe standardy szkolenia zostaną wprowadzone w przyszłym roku, a w 2028 r. pierwszy rocznik podchorążych rozpocznie studia na nowych zasadach. Najbardziej widoczna zmiana polegać ma na tym, że studenci nie będą przerywać zajęć teoretycznych, żeby w połowie studiów odbyć praktyki w jednostkach wojskowych.

W Dęblinie będą odbywać siedem semestrów studiów i dopiero potem trafią na praktyki. Po ich ukończeniu wrócą do Dęblina, aby otrzymać podporucznikowskie gwiazdki.

Nowa koncepcja zakłada, że każda faza szkolenia służyć będzie osiągnięciu odrębnego celu:

  • Szkolenie podstawowe: w jego trakcie instruktorzy sprawdzą, czy podchorąży opanował podstawy bezpiecznego pilotażu, zachowuje zasady bezpieczeństwa i jest samodzielny.
  • Drugi etap (IFR): obejmie pilotaż według przyrządów w ograniczonej widoczności.
  • Trzeci etap: szkoleniowcy skupią się na przygotowaniu do wykonywania, zachowaniu zasad bezpieczeństwa oraz utrzymaniu orientacji przestrzennej w czasie lotów w nocy.
  • Czwarty etap: obejmie szkolenie w pilotażu samolotu wielosilnikowego.
  • Finał: zaplanowano jako zgrywanie w lotach zespołowych, w formacji. Instruktorzy będą sprawdzać umiejętność zachowania dyscypliny i współpracę w grupie.

Szkolenie na amerykański wzór

Nowa idea zakłada, że „Szkoła Orląt” i 4. Skrzydło mają wyszkolić profesjonalnego lotnika, który docelowo będzie mógł zostać pilotem na różnych rodzajach statków powietrznych. Jeśli - z jakichś względów - nie będzie mógł latać, zostanie przygotowany do służby sztabowej.

- Obaj z panem komendantem szkoliliśmy się w USA. Wielokrotnie rozmawialiśmy o tym, żeby amerykańskie, sprawdzone w boju, zasady wprowadzić w Polsce. Dlatego naszą ambicją jest szkolenie oficerów lotnictwa, którzy poznają specyfikę Sił Powietrznych: wiedzą, o co chodzi w logistyce, sprawach operacyjnych i zarządzaniu gotowością bojową. Tak szkolą Amerykanie, którzy po kilku latach edukacji w akademii w Colorado Springs - elitarnej uczelni szkolącej przyszłych oficerów - najlepszych absolwentów wysyłają do jednostek lotniczych, żeby tam zdobywali szlify. To, co nam przyświeca, to przygotowanie podporucznika, który trafiając do bazy lotniczej, wie, do jakiej służby został wyszkolony i jak ma się zachować - wyjaśniał płk Piątek.

Wyzwań nie brakuje

W czasie dyskusji konferencyjnych wyraźnie wybrzmiewały wyzwania, które jak najszybciej należy pokonać. Konieczna jest ścisła współpraca między wszystkimi podmiotami zaangażowanymi w szkolenie przyszłych lotników. Należy udrożnić system przepływu kadr, aby doświadczeni piloci z jednostek liniowych trafiali do formacji szkolących młodszych kolegów.

- W USAF każdy pilot, który chce awansować i planuje karierę w mundurze, musi zaliczyć przynajmniej trzy tury nielotne: w sztabie, w szkolnictwie lub w departamencie stanu. Musi! Nie może całego wojskowego życia spędzić w jednej jednostce i latać na jednym typie samolotu dookoła jednego lotniska. U nas tego przepływu nie ma, brakuje więc wymiany informacji i przekazywania doświadczeń. Chcemy to zmienić - mówił dowódca 4. Skrzydła.

Odciąć kotwice, by płynąć

Brakuje jednostek przeznaczonych wyłącznie do szkolenia młodych pilotów, trudno bowiem połączyć wykonywanie działań operacyjnych ze szkoleniem.

- Gdy w 2014 r. zostałem dowódcą eskadry w Poznaniu, wszyscy moi piloci-instruktorzy byli zaprzęgnięci w przygotowanie adeptów mających latać na F-16. Nie robiliśmy innych szkoleń: ani dowódców ugrupowań, ani instruktorskich. Wszystko zostało podporządkowane szkoleniu młodych pilotów - wspominał płk Piątek.

Dowódca 4. Skrzydła przekonywał, że rozwój wymaga otwartości na nowe rozwiązania i gotowości do zmian. Podał nawet obrazowy przykład odległy od lotnictwa.

- Musimy być jak okręt. Jeżeli są jakieś kotwice, które trzymają nas w miejscu, trzeba je odciąć i płynąć dalej - podsumował.

Dwóch zgranych pilotów

Zadanie wprowadzenia zmian w systemie szkolenia powierzono dwóm bardzo doświadczonym pilotom i dowódcom. Obaj oficerowie na obecne stanowiska awansowali niedawno. Podkreślają, że doskonale rozumieją zadania, które im postawiono oraz wyzwania stojące przed lotnictwem wojskowym. Jednoznacznie zdefiniowali te wyzwania, a Inspektor Sił Powietrznych zaaprobował kierunek zmian.

Gen. bryg. pil. dr inż. Krzysztof Szymaniec „Szkołę Orląt” ukończył w 1998 r. Zaczynał od myśliwców, ale przebranżowił się i w 2009 r. był jednym z pierwszych Polaków, którzy uzyskali uprawnienia do pilotażu wdrażanych wówczas w Siłach Zbrojnych RP samolotów transportowych C-130 Hercules.

Jest pierwszym instruktorem szkolącym naszych pilotów na tych maszynach. Ma duże doświadczenie w misjach międzynarodowych - odpowiadał za zabezpieczenie transportu lotniczego PKW w Mali oraz ewakuację polskich obywateli z ogarniętych wojną Libii, Iraku i Afganistanu. Posiada klasę mistrzowską pilota wojskowego, uprawnienia do wykonywania lotów instruktorskich oraz uprawnienia pilota doświadczalnego.

Płk pil. Łukasz Piątek to absolwent Dęblina z 2003 r. Pierwszy przydział otrzymał do bazy F-16 w Krzesinach, a następnie ukończył zaawansowane szkolenie na tym typie samolotu w USA. Za oceanem ukończył elitarne Air Command and Staff College (Studia Dowódczo-Sztabowe).

W 2017 r. dowodził lotniczym Polskim Kontyngentem Wojskowym w Kuwejcie. Skierowano go do pracy w zespole odpowiadającym za zakup samolotów F-35. W 2020 r. trafił na Podyplomowe Studia Polityki Obronnej w amerykańskim Air War College. Obejmując dowodzenie 4. Skrzydłem, miał nalot 2 750 godzin, z czego 2 170 za sterami F-16 (w tym ponad 130 godzin nalotu bojowego nad Irakiem).

I Konferencja Sił Powietrznych RP

Spotkanie zorganizowane przez LAW oraz 4. Skrzydło Lotnictwa Szkolnego stało się również okazją do podsumowania dwóch ważnych rocznic: dekady od wprowadzenia do użytkowania w wojsku zintegrowanego systemu szkolenia lotniczego z wykorzystaniem samolotu M-346 „Bielik” oraz dwóch dekad od wdrożenia śmigłowca SW-4 „Puszczyk”.

Rangę wydarzenia podkreśliła obecność gości: płk Robert Morchal z BBN przekazał uczestnikom konferencji przesłanie od Prezydenta RP - Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Reprezentantem MON był Stanisław Wziątek, podsekretarz stanu w resorcie obrony, Szefa Sztabu Generalnego WP reprezentował gen. bryg. pil. Sławomir Mąkosa.

Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki