- Ukraińska firma Fire Point intensywnie rozwija pocisk FP-7.x Freyja, projektowany jako tańsza europejska alternatywa dla systemu Patriot.
- Najnowsza specyfikacja ujawnia przełomową modyfikację: pocisk otrzyma zaawansowany, połączony system naprowadzania radarowego i termowizyjnego.
- Czy ta zmiana zwiększy jego skuteczność w obronie przed pociskami balistycznymi i kiedy możemy spodziewać się pierwszych testów?
FP-7.x z radarem i podczerwienią
Jak podaje Defense Blog, Fire Point opublikował nową kartę specyfikacji pocisku FP-7.x Freyja. Wynika z niej, że interceptor ma wykorzystywać połączony system naprowadzania w podczerwieni i radarowy. Wcześniej, podczas prezentacji projektu w sierpniu br., współzałożyciel i główny konstruktor firmy Denys Shtilerman informował o zastosowaniu obrazującej głowicy termowizyjnej.
Fire Point nie wyjaśnił przyczyn zmiany specyfikacji ani nie wskazał dostawcy komponentu radarowego. Połączenie obu sposobów wykrywania celu może pozwolić pociskowi na wykorzystanie zarówno jego sygnatury cieplnej, jak i odbicia fal radarowych. Zaktualizowane dane określają też długość FP-7.x na 7,25 m, a średnicę na 0,53 m. Pocisk ma osiągać prędkość od 1500 do 2000 m/s, czyli około 5400–7200 km/h. Obecna wersja wykorzystuje głowicę bojową odłamkową. Naprowadzanie odbywa się z wykorzystaniem systemu inercyjnego, a w trakcie lotu pocisk może otrzymywać korekty kursu drogą radiową.
Tańsza alternatywa dla Patriota
FP-7.x jest elementem europejskiego projektu Freyja, którego celem jest stworzenie tańszego systemu obrony przed pociskami balistycznymi niż amerykański Patriot. Ukraina oraz dziewięć innych państw europejskich podpisały deklarację uruchamiającą przedsięwzięcie 13 lipca. Fire Point pełni w nim rolę głównego integratora systemu. Ukraińska firma zawarła porozumienia z 13 europejskimi przedsiębiorstwami zbrojeniowymi. Wśród partnerów znajdują się m.in. Hensoldt, Thales, Diehl Defence, Saab, Kongsberg, Leonardo, MBDA i Safran, które mają dostarczać elementy systemu, w tym radary, układy naprowadzania, głowice oraz komponenty dowodzenia i kierowania.
Fire Point, znany przede wszystkim z bezzałogowców FP-1 oraz pocisku manewrującego FP-5 Flamingo, rozwija FP-7.x jako szybszą wersję balistycznego pocisku FP-7. Według wcześniejszych informacji konstrukcja FP-7 czerpała z rozwiązań stosowanych w radzieckich systemach przechwytujących S-300 i S-400. Producent wskazuje również na wykorzystanie materiałów kompozytowych, które mają pomóc w ograniczeniu kosztów.
Planowany test przechwycenia w 2027 roku
Prezes Fire Point Iryna Terekh powiedziała w rozmowie z Janes w lipcu, że obecny FP-7.x wykorzystuje głowicę odłamkowo-burzącą. Rozwiązanie to ma ograniczoną skuteczność w przypadku próby zniszczenia głowicy nadlatującego pocisku balistycznego. Firma zamierza docelowo opracować wariant typu hit-to-kill, który niszczyłby cel poprzez bezpośrednie trafienie.
Fire Point zakłada również zwiększenie prędkości pocisku do około 2200 m/s w miarę rozwoju programu. Producent deklaruje też, że koszt jednego przechwytującego FP-7.x ma być niższy niż 1 mln euro, a docelowa produkcja ma wynosić około 2000 pocisków rocznie. Według planów przedstawionych przez firmę pierwsze egzemplarze FP-7.x mogą być gotowe pod koniec 2026 roku, pod warunkiem terminowego dostarczenia przez europejskich partnerów brakujących komponentów. Pierwsza próba przechwycenia celu balistycznego jest planowana na połowę 2027 roku.
W czerwcu 2026 firma przeprowadziła z kolei pierwszy w pełni kontrolowany lot manewrowy pocisku FP-7.X. Sukces testu polegał na potwierdzeniu zdolności pocisku do wykonywania kontrolowanych manewrów w locie. Dla rakiety uderzeniowej kluczowe są zasięg i celność, ale dla interceptora zdolność do korekty kursu w czasie rzeczywistym, w odpowiedzi na ruch celu, jest absolutnie fundamentalna. To właśnie ta cecha odróżnia go od prostszych systemów i stanowi podstawę do budowy skutecznej obrony antybalistycznej.
Strategiczne znaczenie dla Ukrainy i Europy
Rozwój własnego systemu antybalistycznego ma dla Ukrainy wymiar strategiczny. W sytuacji ciągłego niedoboru rakiet do systemów Patriot, FREYJA może stać się komplementarną warstwą obrony, chroniącą kluczową infrastrukturę i obiekty wojskowe. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował 3 czerwca, że Ukraina mogłaby otrzymać nowe amerykańskie systemy Patriot wraz z amunicją dopiero około 2030 roku, ze względu na długi czas oczekiwania na produkcję, dlatego Kijów zaczął szukać alternatywnych rozwiązań; aby otrzymać te systemy, konieczne jest opłacenie tego kontraktu.
"W 2025 roku pojawiła się możliwość zawarcia umowy z producentem ze Stanów Zjednoczonych Ameryki na dostawę nowych systemów Patriot; nie mogę ujawnić ich liczby, a tym samym liczby pocisków do nich. Kolejka na PAC-2, PAC-3, a na pewno na system Patriot, liczy się w latach. I dlatego, szczerze mówiąc, ten nowy pakiet moglibyśmy otrzymywać mniej więcej od 2030 roku. To mi nie odpowiadało, nie odpowiadało naszemu zespołowi. Rozmawialiśmy o tym, co możemy zrobić, jakie mogą być alternatywy" – powiedział Zełenski podczas konferencji prasowej z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
Prezydent zaznaczył, że jedną z alternatyw było porozumienie z tymi czy innymi krajami w sprawie zmiany kolejności dostaw. Wyjaśnił, że Ukraina mogłaby przejąć tę kolejność i otrzymać system wcześniej, ale tylko pod warunkiem opłacenia kontraktu.
"I musimy za to zapłacić. A jeśli liczyliśmy tylko na pieniądze od partnerów, a do tej pory ich nie było, albo liczyliśmy na kredyt, na europejskie pieniądze z zamrożonych aktywów, a one jeszcze nie dotarły – musimy coś zrobić, ale zapłacić za ten kontrakt. W przeciwnym razie wszystkie systemy i rakiety pojawią się w 2030 roku" – podkreślił.
Według Zełenskiego Ukraina przeznacza na produkcję broni 45–50 mld dolarów rocznie.
"Udało nam się osiągnąć ten, moim zdaniem, bardzo wysoki poziom. Dysponujemy środkami na finansowanie Sił Zbrojnych Ukrainy. Musimy utrzymać taki poziom zarówno produkcji zbrojeniowej, jak i zdolności armii, i to nie tylko teraz, w najbliższych latach, ale w perspektywie długoterminowej" - stwierdził Zełenski.
Posiadanie więc skutecznego i taniego systemu przechwytującego skomplikuje rosyjskie planowanie uderzeń i zmusi Moskwę do ponoszenia wyższych kosztów w celu osiągnięcia tych samych efektów. Mimo obiecujących wyników testu, projekt FREYJA wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju. Udany lot manewrowy to fundament, ale przed twórcami stoją kolejne, jeszcze bardziej złożone wyzwania. Należą do nich integracja pocisku z siecią radarów naziemnych i systemami dowodzenia, walidacja głowicy samonaprowadzającej i jej zdolności do rozróżniania celów oraz przeprowadzenie testów przechwycenia na żywo, z użyciem celów imitujących pociski balistyczne.