FCAS pod znakiem zapytania. Niemcy rozważają dwa myśliwce zamiast jednego

2026-02-17 7:00

Berlin może jeszcze w lutym br. podjąć decyzję o przyszłości programu FCAS, donosi niemiecki portal Hartpunkt. Spór między Dassault a Airbusem oraz rozbieżne potrzeby wojskowe Francji i Niemiec sprawiają, że coraz częściej mówi się o opracowaniu dwóch różnych samolotów bojowych.

Według doniesień Hartpunkt niemieccy politycy planują przyspieszyć decyzję w sprawie dalszych losów programu Future Combat Air System (FCAS). Choć wcześniej zapowiadano rozstrzygnięcie do końca 2025 r., termin nie został dotrzymany. Powodem są przede wszystkim spory przemysłowe między francuskim Dassault a niemieckim Airbus Defence and Space dotyczące podziału prac i przywództwa przy budowie myśliwca nowej generacji - New Generation Fighter (NGF), będącego kluczowym elementem programu FCAS.

Jak już informowaliśmy, francuski producent miał domagać się znacznie większego udziału w pracach, niż pierwotnie uzgodniono. Na początku lipca 2025 r. Agencja Reutera, powołując się na anonimowe źródło z przemysłu obronnego, a także raport portalu Hartpunkt, donosiła, że Francuzi chcą aż 80 proc. udział w podprojekcie NGF. Zone Militaire, francuska gazeta internetowa specjalizująca się w tematyce wojskowej i geopolityki, opublikowała później artykuł, w którym twierdziła, że nie jest to zgodne z prawdą.

Przywoływała nawet słowa Emmanuela Chivasa, byłego francuskiego generalnego delegata ds. uzbrojenia. Chiva podczas przesłuchania w Zgromadzeniu Narodowym miał podkreślać, że Dassault rości sobie prawo do 51 proc. udziału w pracach, a nie 80 proc., jak sugerowała prasa niemiecka. „Chodzi po prostu o uproszczenie systemu zarządzania, zamiast ciągłego prowadzenia dyskusji między różnymi podwykonawcami” - przekazał Chiva. Pomimo tych stwierdzeń, spór pomiędzy Berlinem a Paryżem wciąż nie został rozwiązany, a przyszłość FCAS stoi pod dużym znakiem zapytania.

Według portalu Harpunkt w Berlinie coraz poważniej rozważany jest wariant opracowania dwóch różnych myśliwców, przy jednoczesnym kontynuowaniu pozostałych elementów FCAS. Ma to pozwolić uniknąć politycznego kryzysu w relacjach z Paryżem, a jednocześnie lepiej dopasować konstrukcję do realnych potrzeb niemieckich sił powietrznych.

Różne wymagania Francji i Niemiec

Niemiecki serwis zwraca uwagę, że Francja potrzebuje samolotu zdolnego do operowania z lotniskowca i przenoszenia broni jądrowej. Takie wymogi oznaczają jednak wzmocnioną konstrukcję, większą masę i ograniczenia w zakresie zasięgu oraz aerodynamiki. Część niemieckich ekspertów ostrzega jednak, że utrzymanie koncepcji jednego wspólnego myśliwca mogłoby oznaczać kompromisy obniżające parametry całej floty tylko po to, by niewielka liczba maszyn mogła operować z francuskiego okrętu. Paryż posiada obecnie jeden pełnoprawny lotniskowiec - Charles de Gaulle, a jego następca, który powstanie w ramach zatwierdzonego przez prezydenta Francji, Emmanuela Macrona w grudniu 2025 r. programu PA-NG, wejdzie do służby najwcześniej w 2038 r.

Bundeswehra ma inne priorytety w tym obszarze. Niemcy potrzebują maszyny o dużym zasięgu, zdolnej do startu z baz w zachodniej części kraju i szybkiego dolotu nad wschodnią flankę NATO. Oznacza to większy zapas paliwa i inne założenia konstrukcyjne niż w przypadku klasycznego myśliwca przechwytującego.

Myśliwiec przewagi powietrznej czy samolot uderzeniowy?

Debata w niemieckiej Luftwaffe dotyczy także tego, czy NGF powinien być wyspecjalizowanym myśliwcem przewagi powietrznej, czy raczej wielozadaniowym samolotem uderzeniowym. Zwolennicy samolotu uderzeniowego wskazują, że rozwój rakiet powietrze–powietrze o zasięgu kilkuset kilometrów ogranicza znaczenie klasycznych „dogfightów”. Krytycy odpowiadają natomiast, że w sytuacji zakłóceń lub nieskuteczności broni dalekiego zasięgu wyspecjalizowany myśliwiec o dużej prędkości i korzystnym stosunku ciągu do masy może mieć decydującą przewagę.

Berlin zamówił już 35 egzemplarzy F-35 Lightning II, a rozważana partia dodatkowych 15 maszyn stoi pod znakiem zapytania w związku z niepewnością polityczną w USA. Wielu europejskich sojuszników, w tym m.in. Holandia, Polska, Dania i Norwegia, również stawia na F-35. Jednocześnie rośnie obawa, że w przyszłości Stany Zjednoczone mogą w mniejszym stopniu angażować się w zapewnienie przewagi powietrznej NATO w Europie. 

W tym też kontekście pojawia się dyskusja na temat mitycznego, awaryjnego wyłącznika F-35, tzw. kill switch, który mógłby zdalnie uziemić flotę F-35 sojuszników i/lub ograniczyć jej możliwości bojowe w przypadku takiej decyzji Stanów Zjednoczonych. Departament Wojny USA zaprzeczył tym doniesieniom, zaznaczając jednocześnie, że chociaż systemy stosowane w myśliwcach piątej generacji podlegają w pewnym stopniu kontroli ze strony Stanów Zjednoczonych i firmy Lockheed Martin, to ich wyłączenie nie pozbawia samolotu możliwości wykonywania lotów i misji bojowych. Większość użytkowników F-35 pozostaje jednak w pełni zależna od aktualizacji oprogramowania realizowanych w ramach amerykańskiego systemu ALIS (Autonomic Logistics Information System) i jego następcy ODIN (Operational Data Integrated Network).

Nie można jednak zapominać, że F-35 oferuje Niemcom sprawdzoną platformę zdolną do przenoszenia broni jądrowej, co pozwoliłoby im na transport amerykańskich bomb atomowych przechowywanych w Niemczech w ramach strategii odstraszania NATO w ramach programu Nuclear Sharing. Co istotne, F-35 mógłby być gotowy do użytku już w 2027 r. Natomiast program FCAS jest nadal w początkowej fazie rozwoju, a lot demonstracyjny nie jest spodziewany przed 2028 lub 2029 r., chociaż i ten termin może się wydłużyć ze względu na brak porozumienia pomiędzy Berlinem i Paryżem.

Airbus gotów działać samodzielnie

Z informacji serwisu Harpunkt wynika też, że Airbus deklaruje gotowość opracowania myśliwca przewagi powietrznej do połowy następnej dekady - nawet samodzielnie, wykorzystując kompetencje niemieckiego przemysłu lotniczego. Ostateczna decyzja pozostaje jednak w rękach polityków, którzy zdecydują o dalszym losie programu FCAS.

Gen. Nowak: F-35 to wyzwanie dla całej armii
Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki