Piotr Miedziński, Portal Obronny: Jak można odbierać atak sił amerykańskich na Wenezuelę i pojmanie prezydenta Nicolása Maduro, to jako pokazanie siły i sprawności USA, czy może kolejne zburzenie porządku światowego?
Łukasz Kobierski, Instytut Nowej Europy: Uważam, że to pierwsze. USA pokazały, że mają wciąż świetną armię i wywiad. Dokonały bardzo skomplikowanej operacji, której moim zdaniem inne państwa na świecie nie byłyby w stanie zrobić. Co do porządku międzynarodowego, to na pewno jest on w fazie przeobrażania, a prezydentura Trumpa przyspiesza ten proces.
Czy Trump po tym pokazie siły zacznie jeszcze bardziej prowadzić politykę imperialną w Ameryce Łacińskiej? Już się grozi Kubie.
Nie jest to wykluczone. Jeśli państwa, takie jak Kuba nie będą się chciały dogadać z Trumpem, to możemy mieć kolejne próby przejęcia władzy. Zdaniem prezydenta USA zachodnia hemisfera jest kluczowa dla bezpieczeństwa USA. Dlatego Stany Zjednoczone widzą konieczność utrzymania i zwiększenia amerykańskich wpływów gospodarczych i militarnych, co potwierdzili w nowej strategii bezpieczeństwa narodowego USA.
Czy Grenlandia może czuć się obecnie zagrożona? Trump po raz kolejny podkreśla potrzebę posiadania tego terytorium, a państwa europejskie wydają oświadczenie ws. integralności terytorialnej Danii i Grenlandii. Raczej tak nie powinna przebiegać polityka między sojusznikami.
To, że ten temat wciąż powraca, musi dać nam do zrozumienia, że to nie przelewki. Trump podkreśla też tutaj kwestie bezpieczeństwa narodowego USA. To bardzo trudny orzech do zgryzienia dla Europy i NATO. Liczę, że jako Europa nie odpuścimy tego tematu i będzie twardo stali przy tym, aby utrzymać Grenlandię przy Danii.
Część analityków zachodnich uważa, że precedens związany z Wenezuelą otworzy drogę do tego, że Chiny mogą pójść podobną drogą i odważą się na mocniejsze działania w stosunku do Republiki Chińskiej. Tajwan z kolei postrzega schwytanie przywódcy Wenezueli przez Donalda Trumpa jako potężny środek odstraszający potencjalnej agresji Pekinu i aktualne przypomnienie o zdolności Stanów Zjednoczonych. Jakie jest twoje zdanie?
Obecnie Chiny nie mają takich zdolności wojskowych i wywiadowczych, aby przeprowadzić taką operację. Nie wykluczam tego oczywiście w przyszłości, patrząc na inwestycje w armię Chin, które są też bardzo ważne dla samego Xi Jinpinga. Moim zdaniem, gdyby Chiny zaatakowały Tajwan, to Amerykanie ruszyliby z pomocą i ten szach, dodatkowo powstrzymuje Pekin przed większą eskalacją. Na razie wystarczają im ćwiczenia wokół wyspy, które mają pokazać, że to jest i będzie to ich terytorium w przyszłości.
Wenezuela to już kolejny kraj po Iranie, w którym USA pokazały siłę. Rosja, Chiny, Iran wydały tylko oświadczenia oburzenia, ale nic nie mogą zrobić – to ich porażka, że tracą kolejnych sojuszników?
Jak widać, jeśli nie masz realnych zdolności wojskowych i odpowiedzi, możesz zakończyć rywalizację na oświadczeniach dyplomatycznych, które nie wpływają na stan rzeczy. Pokazuje to, że wiele z tych sojuszy, to sojusze na papierze, a w momencie realnych problemów, pomoc jest znikoma lub niewystarczająca.
6. Twoim zdaniem, kto wygrywa obecną światową rywalizację: oś zła (Rosja, Chiny, Iran) czy USA od urzędowania Donalda Trumpa? Bo mam wrażenie, że poza kierunkiem ukraińskim i polityką wobec Putina, Stany Zjednoczone potrafią pokazać swoją potęgę i skuteczność.
Na pewno USA zaznaczyło, że pogłoski o ich końcu były przedwczesne. Mają zdolności do działania na całym świecie i jest to ich ogromny atut. Dodatkowo Trump planuje, by amerykański budżet militarny wyniósł 1,5 biliona dolarów, co oznaczałoby wzrost o ponad 50%. Chiny coraz bardziej zaznaczają swoją obecność regionalnie. Rosja zaś męczy się na Ukrainie i każdego roku degraduje swoją gospodarkę. Trudno powiedzieć, kto wygrywa obecnie, bo musielibyśmy sobie wyznaczyć, co oznacza wygrana? Czy jest to też wygrana militarna, czy gospodarcza, a może w nowych technologiach, a i te aspekty są bardzo zróżnicowane.