Kwestionują zwierzchność Danii nad Grenlandią. USA kupią wyspę czy ją anektują?

2026-01-06 14:23

Biały Dom coraz głośniej podważa prawo Danii do kontroli nad Grenlandią. Atmosferę podgrzewają wypowiedzi doradcy prezydenta USA Stephena Millera oraz kolejne deklaracje Donalda Trumpa. Rozgrzewa się coraz bardziej geopolityczna dyskusja wokół polityki międzynarodowej Trumpa. W wątku grenlandzkim pojawiają się sugestie użycia siły i analogie do amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Apel Donalda Trumpa o przyłączenie Grenlandii do Stanów Zjednoczonych spotkał się z międzynarodową krytyką...

Grenlandia, Trump

i

Autor: Wygenerowane przez AI

• Czy Stany Zjednoczone naprawdę chcą przejąć Grenlandię siłą, czy chodzi tylko o polityczną presję?

• Jak Dania i Grenlandia reagują na groźby Trumpa wobec suwerenności wyspy?

• Czy „amerykanizacja” Grenlandii jest scenariuszem politycznym czy jedynie retoryczną fantazją Trumpa?

Trump: Będziemy się martwić o Grenlandię za jakieś dwa miesiące...

Prezydent USA zapytany o Grenlandię (5 stycznia – na pokładzie Air Force One) przez dziennikarza magazynu „The Atlantic”, wyjaśnił: „Potrzebujemy Grenlandii ze względu na bezpieczeństwo narodowe, a Dania nie będzie w stanie tego zrobić”, dodając: „Będziemy się martwić o Grenlandię za jakieś dwa miesiące... porozmawiajmy o Grenlandii za 20 dni”.

PAP cytuje (za CNN) wątki rozmowy przeprowadzonej w tej stacji telewizyjnej ze Stephanem Millerem. Tenże otwarcie podważył związek Grenlandii z Danią, pytając: „jakim prawem” Kopenhaga uważa to terytorium za swoją kolonię.

Zapytany, czy Stany Zjednoczone wykluczają siłowe przejęcie kontroli nad wyspą, stwierdził, że „nikt nie będzie walczył zbrojnie ze Stanami Zjednoczonymi o przyszłość Grenlandii” oraz że świat rządzony jest „siłą i potęgą”, co – zdaniem prezydenckiego doradcy – stanowi „żelazne prawa od zarania dziejów”.

Oliwy do ognia dyskusji dolała żona doradcy, Katie Miller. W przeszłości pracowała w Białym Domu. Pani Miller, tuż po akcji Delta Force w Caracas, opublikowała w portalu X mapę Grenlandii pokrytą… flagą USA. Dodała do tej grafiki dopisek: „Wkrótce” (SOON). We wtorek (6 stycznia) ten wpis miał ponad 31,6 mln wyświetleń. Przypomnijmy, że 22 grudnia 2025 r. Trump mianował specjalnego wysłannika ds. Grenlandii. Został nim, jako wolontariusz, gubernator Louisiany – Jeff Landry. W mediach społecznościowych ogłosił, że ma jedno zadanie do wykonania: „włączenie Grenlandii do USA”.

Pierwszy w Polsce wywiad z Melindą Simmons, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce | GARDA
Portal Obronny SE Google News

Frederiksen: USA nie mają prawa anektować jakiejkolwiek części Królestwa Danii

W Kopenhadze wypowiedzi (i terytorialne aspiracje) prezydenta USA traktowane są bardzo poważnie. Premier Mette Frederiksen podkreśliła, że zarówno jej rząd, jak i władze Grenlandii kategorycznie odrzucają scenariusz przejęcia wyspy przez USA. Jej zdaniem Trumpa należy brać dosłownie, gdy mówi, że chce Grenlandii.

„To absolutnie nie ma sensu mówić o tym, że Stany Zjednoczone potrzebują przejąć Grenlandię. USA nie mają prawa anektować jakiejkolwiek części Królestwa Danii” – stwierdziła, apelując do USA o zaprzestanie takich wypowiedzi wobec „bliskiego sojusznika i narodu, który jasno powiedział, że nie jest na sprzedaż (…). Dlatego stanowczo wzywam Stany Zjednoczone, aby zaprzestały gróźb wobec historycznie bliskiego sojusznika i wobec innego kraju oraz jego mieszkańców, którzy bardzo jasno powiedzieli, że nie są na sprzedaż” (za GeoNews).

Natomiast w wywiadzie dla duńskiej telewizji TV2 wysłała jasny przekaz do Waszyngtonu: „Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na atak militarny na inny kraj NATO, wszystko by się zatrzymało – w tym NATO i bezpieczeństwo po II wojnie światowej”.

Nielsen: Jesteśmy otwarci na dialog, jesteśmy otwarci na rozmowy

Zareagował także, za pośrednictwem mediów społecznościowych, premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen:

„Teraz wystarczy. Żadnych więcej nacisków. Żadnych więcej insynuacji. Żadnych więcej fantazji o aneksji. Jesteśmy otwarci na dialog, jesteśmy otwarci na rozmowy. Ale to musi się odbywać właściwymi kanałami i z poszanowaniem prawa międzynarodowego”.

Podkreślił, że Grenlandia jest częścią NATO i w pełni zdaje sobie sprawę ze swojego strategicznego położenia. PAP cytuje wypowiedź Nielsena z jego konferencji prasowej:

„Sytuacja nie wygląda tak, że Stany Zjednoczone mogą podbić Grenlandię.(…) nie powinniśmy więc panikować. Powinniśmy wrócić do dobrej współpracy, która nas kiedyś łączyła.”

Deputowana do Inatsisartut (jednoizbowego parlamentu Grenlandii, zasiada w nim 31 deputowanych) Aaja Chamnitz stwierdziła, że Grenlandia powinna być gotowa na „wszystkie scenariusze” – od działań hybrydowych, takich jak zerwanie kabli telekomunikacyjnych, po dalsze naciski ze strony USA. Jej zdaniem wypowiedzi Trumpa należy dziś traktować poważniej niż rok temu. Dodajmy, że koncepcja „amerykańskiej Grenlandii” w retoryce politycznej Trumpa była przedstawiana już za jego pierwszej kadencji.

Sytuacją wokół największej wyspy na świecie zaniepokojona jest Unia Europejska. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho oświadczyła, że UE nie prowadzi żadnych rozmów z USA na temat Grenlandii i wyraziła solidarność z Danią.

Szef MSZ Niemiec Johann Wadephul przypomniał, że Grenlandia jest częścią Danii, a ponieważ Dania należy do NATO, wyspa objęta jest ochroną Sojuszu. Oświadczył, że ewentualne wzmocnienie zabezpieczenia Grenlandii może być przedmiotem rozmów w ramach NATO, zaznaczając jednocześnie, że granic nie można przesuwać siłą.

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer nie ma wątpliwości, co do tego, że „przyszłość Grenlandii należy wyłącznie do Grenlandczyków i Królestwa Danii — nikt inny nie ma prawa jej definiować” (za ENR).

Takie samo stanowisko przedstawił rzecznik francuskiego MSZ Pascal Confavreux, a minister spraw zagranicznych Austrii Beate Meinl‑Reisinger oświadczyła, że „groźby i fantazje o aneksji są nie do przyjęcia”.

Jak duńska, autonomiczna Grenlandia miałaby stać się amerykańska?

Donald Trump po raz pierwszy publicznie mówił o przejęciu lub kupnie Grenlandii w 2019 r., podczas swojej pierwszej kadencji w Białym Domu. W sierpniu 2019 r. powiedział, że jego administracja rozważała możliwość zakupu Grenlandii od Danii, nazywając wyspę „strategicznie interesującą” i że „koncept się pojawił” i warto by go „przedyskutować” z Duńczykami. Taka  tzw. propozycja nie do odrzucenia” spotkała się z natychmiastowym „nie” władz Danii i Grenlandii. Z czasem sprawa ucichła, a do „amerykanizacji” wyspy Trump powrócił na początku obecnej kadencji prezydenckiej.

W styczniu 2025 r., podczas konferencji prasowej w swojej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie, Trump wyraził ponowne zainteresowanie wyspą. Nie wykluczył użycia siły lub nacisków gospodarczych dla „pozyskania” Grenlandii, powołując się na jej strategiczne znaczenie.

W marcu w mediach amerykańskich i zagranicznych Trump w wywiadach oraz wypowiedziach związanych z bezpieczeństwem narodowym i strategicznym znaczeniem Arktyki mówił, że Stany Zjednoczone „muszą mieć Grenlandię”. W marcu również wiceprezydent JD Vance odwiedził (jedyną) amerykańską bazę wojskową w Grenlandii. Rządy duński i grenlandzki odebrały tę wizytę jako jawną i niedopuszczalną formę nacisku. Teraz Biały Dom, po akcji wojskowej w Wenezueli, znów powrócił do „sprawy grenlandzkiej”.

Co stanie się za dwa miesiące, gdy Trump – jak zapowiedział – będzie „martwić się o Grenlandię”? Można tylko zgadywać, tym bardziej, że ani Dania, ani Grenlandia nie zamierzają poddać się woli (i planom) prezydenta USA.

Siłowa realizacja zamierzeń Trumpa z punktu widzenia prawa międzynarodowego byłaby jawnym jego złamaniem. To jest jasne. Patrz: art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych.

Grenlandia to (autonomiczna) część Królestwa Danii. Inwazja wojskowa, w jakiejkolwiek formie, na Grenlandię byłaby atakiem na członka NATO. To z kolei winno potencjalnie uruchomić art. 5 NATO.

Określenie „potencjalnie” jest tu jak najbardziej na miejscu i konieczne. Trudno sobie wyobrazić, że państwa NATO spieszą z pomocą członkowi Paktu zaatakowanemu przez… filar NATO. Coś takiego mogą wyobrazić sobie chyba tylko… poeci.

A gdyby USA chciały… odkupić Grenlandię od Danii?

Do takich transakcji w historii Stanów dochodziło wielokrotnie. Ba, ostatni raz taki interes USA przeprowadziły… z Danią! Wydarzyło się to w 1917 r. Stany kupiły Wyspy Dziewicze (Karaiby) za kilka milionów ówczesnych dolarów. Ile mogłyby zaproponować teraz za Grenlandię? Rzecz w tym, że Królestwo Danii nie jest zainteresowane powtórką z historii. I co wówczas uczyni Trump? Pójdzie na starcie z NATO, którego to założycielem są Stany Zjednoczone?

Sonda
Czy USA przejmą Grenlandię?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki