- Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wysłał list do Donalda Trumpa i Kongresu USA, alarmując o krytycznym niedoborze systemów obrony przeciwlotniczej, w tym pocisków Patriot PAC-3, i osobiście przekazał te obawy kongresmenom w środę.
- Zełenski ostrzegł również w środę przed planowaną mobilizacją w Rosji, mającą na celu uzupełnienie dziesiątek tysięcy żołnierzy, co uważa za dowód, że Moskwa nie dąży do dyplomacji.
- Minister obrony Mychajło Fedorow ogłosił w środę uruchomienie programu „Logistyczny lockdown”, przeznaczając 5 miliardów hrywien na dalekosiężne uderzenia, aby niszczyć rosyjskie zaplecze i ograniczyć ich zdolności ofensywne.
- Prezydent Czech Petr Pavel poinformował we wtorek, że czeska inicjatywa amunicyjna może dostarczyć ponad milion sztuk amunicji wielkiego kalibru w 2026 r., mimo zmniejszenia liczby państw uczestniczących.
Wołodymyr Zełenski w środę (27 maja) wysłał list do Donalda Trumpa i Kongresu Stanów Zjednoczonych, w którym wyraził głębokie zaniepokojenie pogłębiającym się deficytem systemów obrony przeciwlotniczej, ze szczególnym uwzględnieniem środków przeciwdziałania rakietom balistycznym. Portal Kyiv Independent, który zapoznał się z treścią listu, podkreślił, że Zełenski zaapelował o nieprzerwane udzielanie wsparcia w imieniu narodu ukraińskiego. W liście czytamy:
„Proszę również o pomoc w zapewnieniu nam tych niezbędnych środków ochrony przed rosyjskim terrorem – rakiet Patriot PAC-3 i dodatkowych systemów – aby powstrzymać rosyjskie rakiety balistyczne i inne ataki rakietowe ze strony Rosji”.
Apel prezydenta Ukrainy jest bezpośrednią reakcją na nasilenie intensywnych ataków powietrznych ze strony Rosji oraz groźby dotyczące nowej fali dalekosiężnych uderzeń na Kijów. Moskwa coraz częściej celuje w obiekty, które określa mianem „centrów decyzyjnych” Ukrainy. W kontekście obrony przed rakietami, Kijów w dużej mierze polega na swoich sojusznikach, jednak w przypadku ochrony przed pociskami balistycznymi, zależność od Stanów Zjednoczonych jest niemal całkowita. Doradca prezydenta Ukrainy ds. komunikacji, Dmytro Łytwyn, potwierdził wysłanie pisma, zaznaczając, że list ma dwóch adresatów: prezydenta USA i Kongres.
W tym samym dniu, w środę, Wołodymyr Zełenski spotkał się z przedstawicielami amerykańskiego Kongresu, Richardem Blumenthalem i Jimem Himesem, aby osobiście omówić dalsze wsparcie dla Ukrainy, koncentrując się na wzmocnieniu obrony przeciwlotniczej. Zełenski w komunikatorze Telegram podkreślił, że jest to „ważna wizyta w tych trudnych dniach po zmasowanym ataku” i wyraził wdzięczność „Stanom Zjednoczonym, prezydentowi i Kongresowi za silne, ponadpartyjne wsparcie, a także wszystkim Amerykanom”. Podczas spotkania prezydent osobiście przekazał kongresmenom list, w którym szczegółowo przedstawił potrzeby Ukrainy w zakresie pocisków przechwytujących. „Liczymy na szybkie wsparcie” – zaznaczył. Rozmowy dotyczyły również sytuacji na froncie, skutecznych ukraińskich uderzeń dalekiego zasięgu oraz konieczności utrzymania sankcji wobec Rosji.
Ukraińscy urzędnicy, jak donosi Kyiv Independent, obawiają się, że ograniczone zapasy systemów przechwytujących Patriot oraz innych systemów obrony przeciwlotniczej dostarczonych przez Zachód mogą okazać się niewystarczające, aby skutecznie przeciwdziałać ciągłym bombardowaniom. Jedno ze źródeł portalu, zaznajomione z sytuacją, przyznało, że „sytuacja w zakresie obrony przeciwlotniczej jest naprawdę skomplikowana”.
Dlaczego Patriot PAC-3 są tak ważne dla Ukrainy?
Ukraina obecnie boryka się z poważnym deficytem pocisków PAC-3 do systemów Patriot. Głównymi przyczynami tego stanu rzeczy są intensywne rosyjskie ataki rakietowe prowadzone zimą 2025-2026 (prawdopodobnie chodzi o bieżącą lub nadchodzącą zimę), ograniczona produkcja tych pocisków w USA oraz rosnące zapotrzebowanie na nie na Bliskim Wschodzie. System Patriot jest uznawany za praktycznie jedyny skuteczny środek obrony przeciwko rosyjskim pociskom balistycznym i hipersonicznym, co czyni go niezastąpionym elementem ukraińskiej strategii obronnej. Brak tych systemów stanowi ogromne zagrożenie dla infrastruktury krytycznej i ludności cywilnej.
Niedzielny zmasowany ostrzał Rosji był tego dobitnym przykładem, kiedy to agresor wykorzystał przeciwko Ukrainie aż 600 dronów i 90 rakiet. Ukraińskie Siły Powietrzne powiadomiły, że obrona przeciwlotnicza zdołała zestrzelić 604 cele, w tym 55 pocisków i 549 dronów, co pokazuje skalę zagrożenia i jednocześnie skuteczność dostępnych systemów, ale również ich obciążenie. Skala tych ataków wymusza na Ukrainie ciągłe uzupełnianie zapasów amunicji, co w obecnej sytuacji jest niezwykle trudne.
W poniedziałek (25 maja) minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, poinformował swojego amerykańskiego odpowiednika Marco Rubio o decyzji Kremla w sprawie przeprowadzenia systematycznych uderzeń na cele w Kijowie, powiązane z ukraińską armią. Groźby te są bezpośrednim wyzwaniem dla zdolności Ukrainy do obrony swojej stolicy i innych strategicznych punktów.
W liście do USA wspomniano również o rosnącym zaniepokojeniu Kijowa trudnościami w zapewnieniu dostaw broni w ramach programu PURL (Prioritised Ukraine Requirements List). Program ten umożliwia sojusznikom z NATO finansowanie zakupów amerykańskiej broni dla Ukrainy. „Obecne tempo dostaw w ramach programu PURL nie odpowiada już realnej groźbie, z jaką mamy do czynienia. Proszę o Państwa pomoc w ochronie przestrzeni powietrznej Ukrainy przed rosyjskimi rakietami” – czytamy w liście.
Polecany artykuł:
Rosyjska mobilizacja i nowa strategia Ukrainy: "Logistyczna blokada"
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował w środę, po naradzie z dowódcami wojskowymi, o otrzymywanych informacjach na temat przygotowań do kolejnej mobilizacji w Rosji. Jak napisał na Telegramie, „kierownictwo polityczne Rosji postawiło sobie za cel zwiększenie kontyngentu wojsk okupacyjnych. Mowa tu o co najmniej kilkudziesięciu tysiącach dodatkowych żołnierzy”. Według Zełenskiego, celem tej mobilizacji jest przede wszystkim zrekompensowanie szczególnie wysokich strat, jakie armia rosyjska ponosi na okupowanym terytorium Ukrainy. Zełenski ostrzegł, że władze rosyjskie zintensyfikowały wydawanie tzw. „rozkazów mobilizacyjnych”. Ukraina uważa te działania za potwierdzenie, że „Moskwa nie przygotowuje się do prawdziwej dyplomacji”. Strona ukraińska aktywnie przekazuje partnerom dostępne dane na temat działań Kremla.
W odpowiedzi na te zagrożenia, Ukraina wprowadza nową strategię, nazwaną „logistyczną blokadą” wobec armii rosyjskiej. Minister obrony Ukrainy, Mychajło Fedorow, poinformował w środę o przeznaczeniu pierwszych 5 miliardów hrywien (około 123 miliony dolarów) na dalekosiężne uderzenia typu "middle strike", mające na celu pozbawienie Rosjan możliwości prowadzenia aktywnych działań szturmowych. „Uruchamiamy odrębny program »Logistyczny lockdown« w celu zintensyfikowania ataków na środkowym odcinku frontu oraz systematycznego niszczenia rosyjskich zdolności operacyjnych na głębokości pola walki” – napisał Fedorow w komunikatorze Telegram. Pieniądze te mają trafić do najbardziej skutecznych jednostek, które są w stanie uderzać w rosyjskie wojska i zaplecze daleko za linią frontu. Minister dodał, że „pierwsze jednostki otrzymały już środki, a bezpośrednie zakupy już się rozpoczęły”.
Fedorow zauważył, że w ostatnim czasie Ukraina stopniowo przejmuje inicjatywę na froncie. Koszt rosyjskich postępów rośnie, co widać po statystykach strat. „W październiku na 1 km2 zdobytego terenu przypadało 67 zabitych lub rannych (rosyjskich) żołnierzy, w kwietniu – 179. Rosja ponosi straty przekraczające 35 tys. zabitych i rannych miesięcznie, przy utrzymującym się tempie działań” – podkreślił minister. W ciągu ostatnich miesięcy Siły Obrony Ukrainy czterokrotnie zwiększyły niszczenie wrogiej logistyki, magazynów, sprzętu, punktów dowodzenia i tras zaopatrzeniowych. Ta skuteczność prowadzi do wyraźnej prawidłowości: „im więcej niszczonej logistyki Rosjan – tym mniej działań szturmowych ma miejsce na linii frontu”. Jednym z kluczowych czynników tej zmiany było zwiększenie zdolności do uderzeń pośrednich, a także wyłączenie Starlinka, co pozbawiło Rosjan kolejnego elementu przewagi technologicznej.
Czeska inicjatywa amunicyjna: Mniej państw, podobne efekty?
W kontekście wsparcia wojskowego dla Ukrainy, prezydent Czech, Petr Pavel, ocenił we wtorek (26 maja), że czeska inicjatywa amunicyjna może mieć w 2026 roku takie same wyniki, jak w 2025 roku, pomimo że uczestniczy w niej o połowę mniej państw niż rok temu. Dodał, że zawarte już umowy pozwalają na dostawę ponad 1 miliona sztuk amunicji dużego kalibru. „W tym roku na podstawie umów, nie tylko zakontraktowanych, ale również sfinansowanych, jest nieco ponad 1 mln sztuk, a dostawy są kontynuowane” – stwierdził Pavel. W zeszłym roku dzięki tej inicjatywie na Ukrainę trafiło 1,96 miliona sztuk amunicji wielkiego kalibru.
Dziennik „Financial Times”, powołując się na Pavla, napisał we wtorek, że liczba państw uczestniczących w inicjatywie zmniejszyła się z 18 do dziewięciu. Prezydent Czech, pytany o przyczynę tego spadku, wskazał na dwustronne działania na rzecz pomocy Ukrainie oraz fakt, że Czechy, jako organizator inicjatywy, przestały wnosić do niej własne środki finansowe. Według Pavla, niektórzy główni darczyńcy mogli dojść do wniosku: „dlaczego zawsze mamy to być tylko my?”.
Czeska inicjatywa amunicyjna została uruchomiona w 2024 roku, mając na celu uzupełnienie braków Ukrainy w pociskach 155 mm. Po zmianie rządu w Pradze w grudniu 2025 roku (prawdopodobnie 2024, biorąc pod uwagę datę uruchomienia inicjatywy), partie koalicji planowały całkowitą likwidację tej formy pomocy. Ostatecznie gabinet premiera Andrej Babisza zgodził się na kontynuację inicjatywy, ale pod warunkiem, że Czechy nie będą zaangażowane finansowo, a jedynie będą nią zarządzać.