- Agencja Uzbrojenia nalicza setki milionów złotych kar firmom zbrojeniowym, jednak tylko część tych pieniędzy trafia do budżetu, a amerykańscy dostawcy są zwolnieni z kar dzięki programowi FMS.
- W latach 2022–2025 Agencja naliczyła kary o wartości ponad 420 mln zł, z czego zaledwie ok. 59 mln zł dotyczyło dostawców zagranicznych, mimo że realizują oni kontrakty o znacznie wyższej wartości.
- Kary dotyczą głównie polskich spółek zbrojeniowych, w tym Jelcz i Mesko, a ich egzekwowanie jest często przedmiotem renegocjacji, aby uniknąć destabilizacji finansowej rodzimych zakładów.
- NIK krytykuje obecny system, a wojskowi ostrzegają przed wzrostem cen sprzętu w przypadku drastycznego podwyższenia kar; w resorcie obrony trwa dyskusja nad reformą systemu pozyskiwania uzbrojenia.
Analiza danych zebranych przez „Rzeczpospolitą” wskazuje na znaczące różnice w obciążeniach finansowych między dostawcami krajowymi a zagranicznymi. Choć zagraniczne firmy realizują kontrakty o znacznie większej wartości, obciążono je karami na kwotę zaledwie około 59 milionów złotych. Głównym powodem tej dysproporcji jest specyfika amerykańskiego programu Foreign Military Sales (FMS). Jak czytamy w „Rz”, „Procedury te nie przewidują stosowania kar umownych, co zwalnia dostawców z USA z odpowiedzialności finansowej za opóźnienia.” W przypadku dostawców europejskich, lepsze statystyki wynikają z wyższej terminowości dostaw.
Po stronie polskiej, kary dotyczą przede wszystkim spółek należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w tym takich zakładów jak Jelcz oraz Mesko. Naliczenie kary nie zawsze oznacza jej faktyczne wyegzekwowanie.
„Finalne kwoty są wynikiem kompromisów zawieranych podczas renegocjacji kontraktów” – podkreśla „Rz”.
Państwo, dążąc do uniknięcia destabilizacji finansowej czy bankructwa rodzimych zakładów zbrojeniowych, często odstępuje od rygorystycznego ściągania należności.
Krytyka systemu i obawy wojskowych
Obecny system naliczania i egzekwowania kar spotyka się z krytyką ze strony Najwyższej Izby Kontroli. Z kolei przedstawiciele wojska wyrażają obawy, że „drastyczne podwyższenie kar mogłoby skutkować wzrostem cen ofertowych sprzętu”. To zjawisko mogłoby mieć negatywny wpływ na budżet obronny i proces modernizacji armii.
Dodatkowym problemem jest asymetria w procedurach testowania sprzętu. Polskie produkty, takie jak bojowy wóz piechoty Borsuk, poddawane są długotrwałym i rygorystycznym testom. W przeciwieństwie do nich, sprzęt zagraniczny, w tym czołgi Abrams czy K2, jest zamawiany „tylko na podstawie deklaracji producentów”. Ta różnica w podejściu może prowadzić do sytuacji, w której krajowi producenci są obciążeni większym ryzykiem i biurokracją.
Przyszłość modernizacji armii: Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i dyskusja o reformie
Kary umowne zasilają Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, który ma kluczowe znaczenie dla modernizacji armii. Jednakże, jak zaznacza „Rzeczpospolita”, „wpływ tych środków na modernizację armii zależy od przebiegu indywidualnych rozmów z przemysłem”. W Ministerstwie Obrony Narodowej trwa obecnie intensywna dyskusja nad reformą całego systemu pozyskiwania uzbrojenia. Celem tych działań jest prawdopodobnie stworzenie bardziej efektywnego i sprawiedliwego mechanizmu, który uwzględniałby zarówno interesy państwa, jak i kondycję finansową polskiego przemysłu zbrojeniowego, jednocześnie zapewniając terminowe i wysokiej jakości dostawy dla wojska.