ORKA niekoniecznie ze Szwedami? W rządzie pojawiły się wątpliwości

2026-06-11 13:29

Najbliższe dni mogą przesądzić o przyszłości jednego z najważniejszych programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych. Jak ustalił nieoficjalnie Portal Obronny i Super Express, trwające negocjacje pomiędzy Polską a Szwecją dotyczące realizacji programu ORKA weszły w decydującą fazę. Choć oficjalnie rozmowy są kontynuowane, w rządzie mają narastać wątpliwości dotyczące zakresu współpracy przemysłowej i offsetowej proponowanej przez stronę szwedzką.

Program Orka i ochrona Bałtyku. Polska i Szwecja zacieśniają sojusz
Autor: MON/ X (Twitter) Wizyta ministra obrony Szwecji Påla Jonsona. Rozmowy, prowadzone w symbolicznej scenerii szwedzkiego okrętu podwodnego HMS Uppland typu A19 Gotland
  • Przyszłość kluczowego programu modernizacji polskiej Marynarki Wojennej wisi na włosku, gdy negocjacje z preferowanym partnerem weszły w decydującą fazę.
  • Polska oczekuje znacznie większych korzyści przemysłowych i transferu technologii niż oferuje strona szwedzka, co wywołuje poważne wątpliwości w rządzie.
  • Sprawdź, dlaczego te rozmowy są tak ważne dla polskiej gospodarki i czy program ORKA może wrócić do punktu wyjścia.

Według informacji uzyskanych przez Portal Obronny, część przedstawicieli rządu uważa, że obecna propozycja nie gwarantuje Polsce korzyści przemysłowych adekwatnych do skali projektu, który może kosztować dziesiątki miliardów złotych i będzie realizowany przez kolejne dekady. Chodzi o to, że ORKA ma nie ograniczać tylko do zakup nowych okrętów podwodnych, ale również budować kompetencje technologiczne, serwisowych i produkcyjnych w polskim przemyśle obronnym.

Wiele lat zaniedbań

Program ORKA od wielu lat uznawany jest za jeden z najbardziej zaniedbanych projektów modernizacyjnych polskich Sił Zbrojnych. Jego celem jest odbudowa zdolności podwodnych Marynarki Wojennej RP, które w ostatnich latach znalazły się na granicy całkowitego zaniku. Po wycofaniu okrętów typu Kobben i problemach związanych z utrzymaniem ORP Orzeł Polska praktycznie utraciła zdolność do prowadzenia pełnowymiarowych operacji podwodnych.

Dla państwa posiadającego ponad 500 kilometrów wybrzeża, strategiczne porty, terminal LNG w Świnoujściu, infrastrukturę energetyczną na Bałtyku oraz kluczowe szlaki komunikacyjne oznacza to poważną lukę w systemie bezpieczeństwa. Szczgeólnie teraz, po wejściu Szwecji i Finlandii do NATO, od którego Morze Bałtyckie stało się jednym z najważniejszych akwenów Sojuszu. W tym nowym środowisku bezpieczeństwa okręty podwodne znów zaczęły odgrywać kluczową.

Dlaczego wybrano Szwecję?

Pod koniec 2025 roku polski rząd zdecydował o wybraniu Szwecji jako preferowanego partnera programu ORKA. W praktyce oznaczało to wybór koncernu Saab i okrętów podwodnych A26 Blekinge jako podstawy przyszłych zdolności podwodnych Marynarki Wojennej RP. Decyzję uzasadniano przede wszystkim dostosowaniem konstrukcji do działań na Morzu Bałtyckim. Okręty A26 projektowano z myślą o operowaniu na płytkich wodach.

Władze podkreślały również znaczenie strategicznego partnerstwa polsko-szwedzkiego oraz perspektywę współpracy przemysłowej, która miała wykraczać poza samą dostawę okrętów. Po wyborze Szwecji podpisano memorandum międzyrządowe, które miało otworzyć drogę do negocjacji szczegółowych warunków kontraktu oraz zakresu współpracy przemysłowej.

Niespełnione obietnice

Jak wynika z informacji uzyskanych przez Portal Obronny, największe kontrowersje budzi obecnie nie sama konstrukcja okrętów ani kwestie wojskowe, lecz zakres korzyści gospodarczych, jakie Polska miałaby uzyskać w ramach programu. Nasi rozmówcy twierdzą, że część decydentów oczekuje znacznie szerszego zaangażowania polskich przedsiębiorstw w realizację projektu.

- Kiedy wybieraliśmy Szwecję, druga strona deklarowała bardzo szeroką współpracę z polskim przemysłem obronnym i nie tylko – teraz, kiedy przychodzi do konkretów, okazuje się, że jest ona bardzo ograniczona – mówi nam osoba znająca kulisy.

Chodzi między innymi o transfer technologii, udział polskich firm w łańcuchu dostaw, produkcję wybranych komponentów w Polsce, budowę kompetencji remontowych i serwisowych, udział sektora prywatnego w realizacji kontraktu, możliwość wykorzystania zdobytych kompetencji przy kolejnych projektach morskich.

Według nieoficjalnych informacji, obecna oferta strony szwedzkiej jest oceniana przez część administracji jako niewystarczająca. Wątpliwości wobec obecnego kształtu propozycji mają pojawiać się również poza resortem Aktywów Państwowych, które nadzoruje państwową zbrojeniówkę.

Według naszych źródeł, zastrzeżenia zgłaszają Ministerstwo Finansów i Gospodarki, które miało zwracać uwagę na relację pomiędzy wartością kontraktu, a skalą korzyści dla polskiej gospodarki.

W szczególności chodzić ma o stopień zaangażowania prywatnych przedsiębiorstw działających w Polsce.

Zdaniem MAP i MFiG, ORKA powinna wzmacniać nie tylko państwowe grupy zbrojeniowe, ale również tworzyć nowe możliwości dla krajowego sektora technologicznego, stoczniowego i produkcyjnego.

Jeden z rozmówców Portalu Obronnego wskazuje, że oczekiwania Warszawy są dziś wyraźnie większe niż jeszcze kilka miesięcy temu.

– W przypadku kontraktu tej skali nie chodzi wyłącznie o dostawę sprzętu – Liczyliśmy, że jeśli wydamy te miliardy w Szwecji, rozbudujemy przy okazji nasze firmy i poszerzymy kompetencje – mówi nasze źródło. – Wstępne rozmowy były bardzo obiecujące – mieliśmy razem ze Szwedami założyć spółkę budującą drony podwodne, poza tym mowa była o tym, że wspólnie możemy budować okręty dla innych partnerów. Zależy nam także na zamówieniach ze strony szwedzkiej w Polsce. Mamy list intencyjny, że są zainteresowaniem zamówieniem w naszej stoczni okrętu Ratownik. Rzecz w tym, że to powinno się znaleźć naszym kontrakcie dotyczącym ORKI – dodaje nasz rozmówca.

Garda: Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o mitach na temat SAFE

Coraz mniej czasu na porozumienie

Najbliższe dni będą kluczowe dla przyszłości całego przedsięwzięcia. Polska oczekuje przedstawienia ostatecznych propozycji dotyczących udziału naszego przemysłu, transferu wiedzy oraz zakresu współpracy gospodarczej.

Jeżeli strona szwedzka zdecyduje się rozszerzyć swoją ofertę, rozmowy będą kontynuowane, a proces podpisania umowy wykonawczej może wejść w końcową fazę.

Jeżeli jednak oczekiwania Warszawy nie zostaną spełnione, możliwy jest scenariusz znacznie bardziej radykalny.

Czy ORKA może wrócić do punktu wyjścia?

Nasi rozmówcy nie wykluczają, że w przypadku uznania propozycji za niewystarczającą Polska może odstąpić od dalszych negocjacji. W takim wariancie możliwe byłoby unieważnienie obecnego procesu i powrót do rozmów z kolejnym oferentem, który brał udział w postępowaniu. Wśród konkurentów znajdowały się m.in. firmy z Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii oraz Korei Południowej, które przez ostatnie lata aktywnie zabiegały o kontrakt na okręty podwodne dla Polski. Taka decyzja, oczywiście oznaczałaby opóźnienie w programie o minimum pół roku.

Nie chodzi tylko o okręty. Eksperci od lat podkreślają, że program ORKA nie jest zwykłym zakupem uzbrojenia. Nowoczesne okręty podwodne będą używane przez Marynarkę Wojenną przez trzydzieści lub czterdzieści lat. A to oznacza zbudowanie całej logistyki do obsługi, serwisowania i  utrzymania wyspecjalizowanych kadr przez kilka kolejnych dekad. Dlatego właśnie kwestie przemysłowe stają się dziś równie ważne jak parametry samych jednostek.

- Nie możemy mierzyć sukcesu programu  wyłącznie liczbą dostarczonych okrętów, ale również tym, ile kompetencji, technologii i miejsc pracy pozostanie w Polsce po podpisaniu kontraktu – dodaje osoba znająca sprawę.

Warszawskie Targi Obronne