Kijów stawia na eksport uzbrojenia z frontowym rodowodem

2026-01-22 15:15

Zdolności bojowe Sił Zbrojnych Ukrainy zależą od zachodnich dostaw uzbrojenia, od jakiegoś czasu – mniejszych z USA i większych – z Unii Europejskiej. Można stwierdzić, że Kijów jest importerem broni (bo nie wszystkie dostawy są darmowe). Już teraz przymierza się do roli eksportera techniki wojskowej własnego autorstwa. Dąży do tego, by stać się znaczącym graczem na światowym rynku broni, co łatwe nie będzie. Oferta eksportowa Ukrainy to sprawa przyszłości, będzie miała walor, którego może pozazdrościć większość konkurencji. Kijów będzie sprzedawał broń, której użyteczność sprawdzona została nie na manewrach, ale w wojnie.

dron Magura V5

i

Autor: Wikimedia/Wikipedia/ CC BY-SA 4.0

• Czy broń „sprawdzona w wojnie” stanie się największym atutem ukraińskiego eksportu?

• Dlaczego pierwsze biuro eksportu broni powstało w Berlinie?

• Czy drony uczynią z Ukrainy liczącego się gracza na światowym rynku uzbrojenia?

• Eksport broni stanie się dla Kijowa nowym polem ryzyka korupcyjnego?

Kijów wchodzi z ofertą na międzynarodowy rynek broni

7 stycznia rząd ukraiński, zgodnie z artykułem 20 ustawy „O kontroli państwowej nad międzynarodowym transferem towarów wojskowych i podwójnego zastosowania”, zatwierdził uproszczoną procedurę uzyskiwania pozwoleń na eksport towarów wojskowych. To ma pomóc eksporterom broni w działaniu w ramach porozumień międzyrządowych i międzyagencyjnych podpisanych przez Ukrainę.

W połowie grudnia 2025 r. poinformowano, że w Berlinie otwarto pierwsze ukraińskie biuro eksportu broni. Dlaczego tam, a nie w Paryżu czy Warszawie? Wołodymyr Zełenski, podczas konferencji prasowej z kanclerzem Friedrichem Merzem, powiedział:

„To właśnie w Berlinie zostanie otwarte pierwsze biuro naszego nowego projektu eksportowego, platformy eksportowej, która pozwoli nam połączyć nasze możliwości technologiczne z waszą potęgą gospodarczą. Dotyczy to w szczególności nowoczesnych, wydajnych dronów”.

Zełenski podkreślił również, że ukraińskie technologie i wiedza mogą wzmocnić potencjał obronny całej Europy.

„Ważne jest, aby europejski przemysł, cały europejski potencjał, wzrastał. Wznowimy również prace w ramach konsultacji międzyrządowych między naszymi państwami. Powinno to zdecydowanie wspierać wszystkie projekty, które wzmacniają nasze firmy, nasz przemysł i energetykę, przede wszystkim na Ukrainie i w Niemczech” (cytaty za portalem Uspilne.Media).

Te biura (kolejne powstaną w Danii i USA), jak opisuje portal Censor.net, mają pełnić funkcję swoistej witryny promującej ukraińskie technologie. Mają być miejscem, w którym będzie można na własne oczy zobaczyć, jak działa ukraińska broń. Oprócz funkcji wystawienniczej ich zadaniem jest pełnienie roli platformy do budowania współpracy z rządami innych państw, ich siłami zbrojnymi i przedsiębiorstwami.

Olena Tregub (dyrektor wykonawczy Niezależnej Komisji Antykorupcyjnej – NAKO) i Ołeksandr Weherżyński (analityk NAKO) na stronie United24 Media wyjaśniają, dlaczego Zełenski chce uczynić z Ukrainy znaczącego gracza na międzynarodowym rynku handlu bronią.

To za sprawą… wojny. Gigantycznie wpłynęła ona na rozwój ukraińskiego sektora obronno-przemysłowego. Jego obroty przed rosyjską agresją oscylowały wokół miliarda dolarów. Pod koniec 2025 r. były 35-krotnie większe! W opinii wymienionych taki wzrost oznacza, że krajowe zdolności produkcyjne znacznie przekraczają obecnie wolumen państwowych zamówień na obronność. A skoro Ukraina dysponuje odpowiednim potencjałem w przemyśle zbrojeniowym, to może generować dodtakowe dochody i łatać dziury budżetowe.

Garda: Schrony na Ukrainie
Portal Obronny SE Google News

Z czym Ukraina chce wejść rynek międzynarodowy broni?

Szlagierem eksportowym Ukrainy nie będzie broń strzelecka, bo poradzieckie kałachy zastępowane są systematycznie czeskimi karabinkami BREN 2, na produkcję których kupiono licencję. Nie będzie to broń pancerna, bo nawet ukraińskie koncepcje bazują na rozwiązaniach jeszcze z czasów CCCP. Towarem eksportowym raczej nie będą pociski manewrujące Flamingo, bo z zagranicznymi konstrukcjami mogą tylko rywalizować ceną. Może z biegiem dekad ukraiński przemysł zbrojeniowy wypracuje rozwiązania będące realną konkurencją dla zachodnich systemów rakietowych, sprzętu opancerzonego itd.

Teraz Ukraina na rynek międzynarodowy wkroczy z dronami. Bo co, jak co, ale technikę dronową do bojowego zastosowania Ukraińcy w czasie tej wojny rozwinęli wybitnie. Pierwsze umowy mają być zawarte najwcześniej w połowie 2026 r. Najważniejszą, o ile dojdzie do jej podpisania, ma być 5-letni kontrakt z USA na dostawę rocznie… 10 (słownie: dziesięciu) milionów dronów. Wartość tej umowy wstępnie szacuje się w przedziale od 10 do 50 mld USD! Taka jest polityczna deklaracja obu stron, a czy dojdzie do „Dron Deal”, to zobaczymy. Na razie dla Ukrainy i Stanów ważniejsze jest zakończenie wojny.

Eksport ma być, jak to władza ukraińska określa, kontrolowany. To znaczy: tylko nadwyżki produkcyjne mogą być sprzedane zagranicznym odbiorcom. Jesienią zeszłego roku Zełenski, komunikując o perspektywach eksportu uzbrojenia, stwierdził był: „Mamy więcej dronów morskich, niż używamy… jest ich dokładnie dwa razy więcej, niż używamy”.

Takim dronem jest Magura V5 lub V7 o zasięgu 800 km. V5 transportuje ładunek bojowy o wadze ok. 320 kg. Większy V7 ma dwukrotnie cięższy ładunek.

Na karcie ofertowej znajduje się mnóstwo dronów – bezzałogowych statków powietrznych. Jednym z potencjalnych eksportowych hitów może być Wampir. Rosjanie nazywają go Babą Jagą. A to dlatego, że dron może operować także w nocy. I daje się przeciwnikowi we znaki. Baba Jaga vel Wampir może przenosić ładunek o masie do 15 kg. Standardowe takie drony mogą udźwignąć ładunek o masie 3 kg.

Innym potencjalnym produktem eksportowym, który wówczas Zełenski wymienił, są systemy artyleryjskie, w tym kalibrów 122-152 mm i 155 mm. Według niego istnieje „duży potencjał eksportowy” w tym kierunku. Towarem eksportowym ma być 2S22 Bohdana, haubica 155 mm na podwoziu kołowym, ukraińska wersja haubicy Caesar (francuskiej produkcji) i (szwedzkiego) Archera. W październiku 2025 r. Zełenski ogłosił, że miesięcznie może powstawać 40 haubic. To jest więcej, niż potrzebuje armia ukraińska.

Reasumując: eksport nadwyżek ma przynieść dochody, które będą reinwestowane w produkcję tego, czego brakuje Siłom Zbrojnym Ukrainy; na przykład amunicji. Zatem eksport ma nie osłabiać frontu, lecz wręcz odwrotnie. Oczywiście zakładając, że nie dojdzie do eskalacji wojny.

Kilka zdań komentarza

Czy jednak kontrolowany eksport nie stanie się pożywką dla korupcji? Jeśli będzie wielu pośredników między sprzedającym a kupującym, to takie zagrożenie istnieje. Tym bardziej, z całym szacunkiem dla Ukrainy, gdyby ono zaistniało, nie byłoby czymś nadzwyczajnym

W rankingu Corruption Perceptions Index Transparency International CPI) Ukraina w 2022 r. zajęła 113. miejsce (na 180 krajów) z wynikiem 33/100 punktów. W 2023 r. widać było postęp w zwalczaniu łapówkarstwa – 104. miejsce (36/100). W 2024 r. (publikacja w 2025) spadła na 105. miejsce z 35/100 pkt., za przyczyną nowych skandali i spowolnienia reform.

Tak dla porównania: największe problemy z korupcją wśród państw UE mają Węgry. W CPI 2024 zajęły 82. miejsce (41/100 pkt.). Rzecz w tym, że Węgry już są w Unii, a Ukraina chciałaby w niej być. Oby kontrolowany eksport broni nie stał się pożywką dla korupcji, bo wtedy w rankingu CPI Kijów znów odnotuje spadek...

Sonda
Czy korupcja jest w Polsce dużym problemem?