Flamingo na celowniku inwestorów z Bliskiego Wschodu. 30 proc. udziałów i setki milionów dolarów

2026-01-02 10:41

Zjednoczone Emiraty Arabskie, według doniesień BBC News Ukraina, planują zakup udziałów w ukraińskiej firmie Fire Point, znanej z produkcji dronów oraz rakiet manewrujących „Flamingo”. Wartość całej spółki oszacowano na 2,5 mld dolarów, a zgodnie z ustaleniami, Emiraty planują nabyć pakiet mniejszościowy.

BBC News Ukraina, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą, informuje, że Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły zamiar zakupu udziałów w ukraińskiej firmie Fire Point, znanej przede wszystkim z produkcji pocisków manewrujących FP-5 Flamingo i dronów FP-1 oraz FP-2. Inwestorem ma być grupa EDGE, należąca do suwerennego funduszu Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Producent rakiet Flamingo wyceniony na miliardy

Zgodnie z ustaleniami, ZEA planują nabyć pakiet mniejszościowy, obejmujący 30 proc. udziałów w Fire Point. Wartość transakcji szacowana jest na około 760 mln dolarów, co oznacza, że cała spółka została wyceniona na 2,5 mld dolarów. Według BBC News Ukraina ukraińska firma miała już złożyć niezbędne dokumenty do urzędu antymonopolowego.

Serwis przypomniał również, że wcześniej pojawiały się informacje o rzekomym zainteresowaniu nabycia udziałów w Fire Point Timura Mindycza, ukraińskiego biznesmena, wieloletniego przyjaciela i współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, obecnie jednej z głównych postaci dużej afery korupcyjnej na Ukrainie. Jego nazwisko pojawia się w śledztwie Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej w sprawie domniemanej korupcji w państwowym koncernie Enerhoatom, zajmującym się energią jądrową.

Ukraińska "wunderwaffe"?

Prace nad pociskami manewrującymi FP-5 Flamingo ruszyły jesienią 2024 r. Zgodnie z dostępnymi informacjami, impulsem do rozpoczęcia projektowania tej broni był brak zgody ze strony ówczesnego prezydenta USA, Joe Bidena na przekazanie Kijowowi rakiet manewrujących Tomahawk. Ukraińcy musieli więc poszukać alternatyw, które - nawet jeśli nie będą "wunderwaffe" - staną się ważną kartą przetargową w relacjach z Moskwą, ale też Zachodem.

Zgodnie z deklaracjami przedstawicieli firmy Fire Point, przy tworzeniu pocisków Flamingo inspirowali się oni niemieckimi konstrukcjami V-2 z czasów II wojny światowej oraz sowieckimi Tu-141 Striż, a od koncepcji do uruchomienia produkcji seryjnej miało minąć zaledwie dziewięć miesięcy. Efektem jest jednak pocisk, który swoją specyfikacją znacząco odbiega od tych konstrukcji. Flamingo ma deklarowany zasięg do 3 tys. kilometrów, może przenosić do 1150 kg ładunku i porusza się z prędkością wynoszącą ok. 850–900 km/h. Z pojawiających się doniesień wynika również, że ma około 14 metrów długości i został wyposażony w system nawigacji satelitarnej (GNSS/GPS) z systemem bezwładnościowym (INS), odporny na zakłócenia radiowe.

To właśnie m.in. rozmiar pocisku Flamingo, a także jego prędkość przelotowa mają sprawiać, że nie jest on tak cudowną bronią, jak mogłoby się wydawać. Część ekspertów zwraca uwagę, że ukraiński pocisk manewrujący może być łatwym celem do wykrycia dla rosyjskich systemów radarowych. W sierpniu 2025 r. brytyjski tygodnik The Economist cytował jednak Kostiantyna Krywołapa, eksperta lotniczego, który jest przekonany, że pocisk będzie w stanie wykorzystać luki w słabnącej rosyjskiej obronie powietrznej. „Ukraina słynie z kreatywnych, skoordynowanych ataków mających przeciążyć obronę, i te będą zapewne dokładnie takie. Z czasem Rosja poniesie większe zniszczenia”.

Jego zdaniem w dłuższej perspektywie Rosja może ponosić coraz większe straty. Już teraz ukraińskie drony, wolniejsze i bardziej podatne na zakłócenia, doprowadziły do wyłączenia co najmniej 13 proc. rosyjskich mocy rafineryjnych. Warto zwrócić uwagę, że pociski manewrujące Flamingo były już używane bojowo. Pod koniec października 2025 r. francuski dziennik Le Figaro, powołując się na wypowiedź prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, informował, że system ten został wykorzystany w realnych operacjach przeciwko rosyjskim celom dziewięć razy. Wcześniej publicznie potwierdzono trzy przypadki ich użycia, w tym ataki prowadzone jednocześnie z wykorzystaniem rakiet Neptun i Flamingo.

GARDA: płk Marek Pietrzak
Portal Obronny SE Google News