Atak na Iran a uprawnienia wojenne w USA. Spór konstytucyjny po decyzji Trumpa

2026-02-28 20:17

Jednostronna decyzja prezydenta Donalda Trumpa o przeprowadzeniu zmasowanego ataku na Iran otworzyła nowy, burzliwy rozdział w debacie na temat tego, kto w amerykańskiej demokracji sprawuje uprawnienia wojenne. Krok ten, podjęty bez formalnej zgody Kongresu, wywołał oskarżenia o naruszenie konstytucji i zapoczątkował polityczny spór, który w najbliższych dniach zdominuje Kapitol - informuje New York Times.

Śmierć w willi Trumpa! Obsesja na punkcie Epsteina

i

Autor: AP Photo/ Associated Press
  • Prezydent Trump podjął decyzję o zmasowanym ataku na Iran bez zgody Kongresu, co wywołało oskarżenia o naruszenie konstytucji i spór polityczny.
  • Decyzja spotkała się z krytyką Demokratów, którzy domagają się wycofania sił USA i podkreślają, że prawo do wypowiadania wojny ma Kongres. Część Republikanów wyraziła poparcie, ale pojawiły się też głosy ostrożności.
  • Atak na Iran wywołał obawy w ruchu MAGA, gdzie niektórzy uważają, że może to zaszkodzić Republikanom w wyborach uzupełniających, gdyż wyborcy są bardziej zainteresowani polityką wewnętrzną i gospodarką.

Wczesnym rankiem w sobotę Biały Dom ogłosił, że siły zbrojne USA rozpoczęły „duże operacje bojowe” przeciwko celom w Iranie. Sam prezydent Trump przyznał, że działania te mogą wiązać się z ofiarami po stronie amerykańskiej, co, jak stwierdził, „często się zdarza na wojnie”. Decyzja ta natychmiast spotkała się z ostrą reakcją. Jak do tej pory według oficjalnych informacji, które przekazało Centralne Dowództwo USA w poście na portalu X: „Nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych ani obrażeniach po stronie USA w wyniku walk” – 

Decyzja Trumpa o ataku na Iran spotkała się z ostrą krytyką ze strony Demokratów. Lider Demokratów w Izbie Reprezentantów, Hakeem Jeffries, wezwał do natychmiastowego wycofania sił USA z ataków na Iran bez zgody Kongresu. W swoim oświadczeniu Jeffries podkreślił, że „Twórcy Konstytucji Stanów Zjednoczonych przyznali Kongresowi wyłączne prawo do wypowiadania wojny, jako gałęzi władzy najbliższej narodowi amerykańskiemu”. Zarzucił również prezydentowi Trumpowi, że „zamiast tego, decyzja prezydenta o porzuceniu dyplomacji i rozpoczęciu zmasowanego ataku wojskowego naraziła amerykańskie wojska na odwetowe działania Iranu”.

Podobne obawy wyraziła kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez, która stwierdziła, że „naród amerykański po raz kolejny został wciągnięty w wojnę, której nie chciał, przez prezydenta, który nie przejmuje się długoterminowymi konsekwencjami swoich działań”. Określiła wojnę jako „bezprawną, niepotrzebną i mającą katastrofalne skutki”.

Senator Tim Kaine z Wirginii wyraził wątpliwość, czy Trump wyciągnął jakiekolwiek wnioski „z dziesięcioleci ingerencji USA w sprawy Iranu i nieustannych wojen na Bliskim Wschodzie”. Wezwał również Senat do „natychmiastowego powrotu” do Kapitolu i głosowania nad autoryzacją lub ograniczeniem ataków USA na Iran. Prawie udało mu się powstrzymać dalsze działania militarne w Wenezueli, dopóki Republikanie nie zablokowali tych działań na początku tego roku.

Kaine przygotował już swoją najnowszą rezolucję, której współautorem był senator Rand Paul, republikanin z Kentucky, do głosowania w Senacie w przyszłym tygodniu. Argumentował w sobotę, że strajki przeprowadzone bez zgody Kongresu dodatkowo podkreślają potrzebę natychmiastowego przeprowadzenia głosowania.

„Senat powinien natychmiast powrócić do sesji i zagłosować nad moją rezolucją w sprawie uprawnień wojennych, aby zablokować użycie sił USA w działaniach wojennych przeciwko Iranowi” – ​​powiedział Kaine.

W Izbie Reprezentantów kongresmeni Thomas Massie (republikanin z Kentucky) i Ro Khanna (demokrata z Kalifornii) przygotowują własną rezolucję dotyczącą uprawnień wojennych, którą mają poddać pod głosowanie.

„Kiedy Kongres zbierze się ponownie, będę współpracować z Khanną, aby wymusić głosowanie Kongresu w sprawie wojny z Iranem” – powiedział Massie. „Konstytucja wymaga głosowania Kongresu, a wasz przedstawiciel musi być oficjalnie przeciwny lub popierający tę wojnę”.

Senator Bernie Sanders potępił atak USA na Iran, porównując uzasadnienia ataku przez Donalda Trumpa do kłamstw, którymi usprawiedliwiano poprzednie wojny USA z Irakiem i Wietnamem, które zakończyły się katastrofą. W oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych, w którym wezwał swoich kolegów w Senacie USA do odrzucenia wniosku Trumpa o zezwolenie na wojnę, o którą nie zabiegał, Sanders napisał:

Prezydent Trump, wraz ze swoim prawicowym ekstremistycznym sojusznikiem z Izraela, Benjaminem Netanjahu, rozpoczął nielegalną, zaplanowaną i niekonstytucyjną wojnę. Tragicznie, Trump ryzykuje amerykańskim życiem i majątkiem, aby spełnić od dziesięcioleci ambicję Netanjahu, polegającą na wciągnięciu Stanów Zjednoczonych w konflikt zbrojny z Iranem” – powiedział Sanders.

„Senat musi natychmiast się zwołać i zagłosować nad oczekującą na rozpatrzenie rezolucją w sprawie uprawnień wojennych, którą zdecydowanie poprę” – dodał, zanim zauważył, że „ten atak na Iran stanowi jawne naruszenie prawa międzynarodowego i zwiększy niestabilność w i tak już niebezpiecznym świecie”.

„Amerykanie zostali okłamani w sprawie Wietnamu. Amerykanie zostali okłamani w sprawie Iraku. Amerykanie są okłamywani ponownie dzisiaj i po raz kolejny cenę zapłacą zwykli ludzie” – dodał. „Nie możemy pozwolić Trumpowi zmusić nas do kolejnej bezsensownej wojny. Żadnej wojny z Iranem”.

Z kolei stronnicy prezydenta, jak przewodniczący Izby Mike Johnson, wyrazili poparcie, twierdząc, że „Iran stoi w obliczu poważnych konsekwencji swoich nikczemnych działań”. Biały Dom poinformował, że liderzy obu partii w Kongresie zostali uprzedzeni o planowanym ataku, jednak nie odbyło się formalne głosowanie w tej sprawie.

Jednak nawet w szeregach Republikanów pojawiły się głosy ostrożności. Czołowi Demokraci z komisji ds. wywiadu w obydwu izbach podeszli do sprawy z rezerwą. Jim Himes, wiceszef komisji ds. wywiadu w Izbie Reprezentantów, skrytykował decyzję, mówiąc, że „wszystko, co usłyszałem od administracji przed i po atakach na Iran, potwierdza, że jest to wojna z wyboru, bez strategicznego celu”. Ostrzegł również, że „konflikt z Iranem może łatwo wejść w spiralę i eskalować w sposób, którego nie możemy przewidzieć”.

W związku z tym, senator Adam Schiff podkreślił potrzebę podjęcia działań przez Kongres, mówiąc: „Senatorowie Kaine, Paul, Schumer i ja przedstawiliśmy kolejną rezolucję w sprawie uprawnień wojennych, aby uniemożliwić Siłom Zbrojnym USA podejmowanie dalszych działań przeciwko Iranowi bez upoważnienia Kongresu. Powinniśmy natychmiast powrócić do sesji i głosować nad rezolucją”.

Kto ma prawo wypowiedzieć wojnę? Konstytucyjny spór o uprawnienia wojenne w USA

Oskarżenia o złamanie prawa uwypuklają fundamentalny rozdźwięk między wizją ojców założycieli a współczesną praktyką polityczną w Stanach Zjednoczonych. Spór o uprawnienia wojenne w USA nie jest niczym nowym, jednak ostatnie wydarzenia nadały mu wyjątkowej wagi.

Zgodnie z Konstytucją Stanów Zjednoczonych, wyłączne prawo do wypowiadania wojny należy do Kongresu. Był to mechanizm mający na celu zapewnienie, że decyzja o zaangażowaniu kraju w konflikt zbrojny będzie wynikiem szerokiej debaty i zgody reprezentantów narodu. Jednak od czasów zimnej wojny prezydenci obu partii coraz częściej wykorzystywali siły zbrojne do prowadzenia operacji militarnych bez formalnej autoryzacji legislatywy. Argumentowali, że jako głównodowodzący (Commander-in-Chief) mają prawo do podejmowania działań w obronie interesów narodowych.

Rezolucja o Uprawnieniach Wojennych z 1973 roku – próba odzyskania kontroli

W odpowiedzi na nieautoryzowane rozszerzenie wojny w Wietnamie, w 1973 roku Kongres uchwalił Rezolucję o Uprawnieniach Wojennych (War Powers Resolution). Miała ona na celu przywrócenie równowagi i ograniczenie swobody prezydenta. Kluczowe zapisy rezolucji stanowią, że:

"Prezydent może wysłać siły zbrojne do działań wojennych tylko w przypadku narodowego stanu wyjątkowego (np. ataku na terytorium USA), na mocy autoryzacji Kongresu lub wypowiedzenia wojny".

W przypadku braku zgody Kongresu, operacje wojskowe muszą zostać zakończone w ciągu 60 dni (z możliwością przedłużenia o 30 dni na bezpieczne wycofanie wojsk).

Każdy prezydent od czasów Richarda Nixona w mniejszym lub większym stopniu testował granice tej rezolucji, często uznając ją za niekonstytucyjne ograniczenie swojej władzy.

Prezydenckie precedensy i erozja władzy Kongresu

Działania Donalda Trumpa wpisują się w długą historię prezydenckich interwencji, które stopniowo osłabiały rolę Kongresu. Barack Obama podczas interwencji w Libii w 2011 roku argumentował, że 60-dniowy limit go nie dotyczy, ponieważ operacje powietrzne nie niosą „ryzyka dla sił amerykańskich”. Podobną logikę stosował sam Trump w kontekście innych operacji.

Co więcej, mechanizm kontrolny w ramach rezolucji został osłabiony przez orzeczenie Sądu Najwyższego z 1983 roku. Od tego czasu, aby zmusić prezydenta do wycofania wojsk wbrew jego woli, Kongres potrzebuje większości dwóch trzecich głosów w obu izbach, by odrzucić prezydenckie weto. Jest to próg niezwykle trudny do osiągnięcia w spolaryzowanym środowisku politycznym. Działania takie jak zamach na generała Kasima Sulejmaniego czy inwazja na Wenezuelę, choć kontrowersyjne, nie spotkały się z procedurą impeachmentu, tworząc precedensy dla przyszłych prezydentów.

Atak Trumpa na Iran wystawia na próbę jedność MAGA przed wyborami uzupełniającymi

Agencja Reuters zwraca uwagę, że niektóre z najbardziej wpływowych osób w ruchu MAGA wypowiedziały się przeciwko atakowi Trumpa na Iran, ostrzegając, że może to zaszkodzić Republikanom w listopadowych wyborach uzupełniających w USA. Na razie jednak nie było jednak żadnych bezpośrednich oznak buntu wśród jego zwolenników.

Konserwatywni krytycy zwrócili uwagę na potencjalne ryzyko dla Republikanów po tym, jak prezydent w kampanii w 2024 r. obiecał skupić się na gospodarce i nie rozpoczynać wojen. Sondaże opinii publicznej pokazują, że wyborcy są coraz bardziej rozczarowani sposobem, w jaki Trump radzi sobie z gospodarką.

„Charlie Kirk powiedział nam wszystkim, że młodsze pokolenie Amerykanów dużo bardziej interesuje się polityką wewnętrzną niż konfliktami międzynarodowymi i nie możemy o tym zapomnieć w roku wyborów parlamentarnych” – napisał prawicowy komentator i influencer Jack Posobiec na portalu X.

W 2024 roku Trump cieszył się większym poparciem wśród młodych mężczyzn, jednak ostatnie sondaże opinii publicznej pokazują, że to poparcie słabnie.

Reagan Box, jedna z kilkunastu kandydatek Partii Republikańskiej, które mają zastąpić byłą kongresmenkę Marjorie Taylor Greene w Georgii, powiedziała, że ​​choć zwolenniczką Trumpa i częścią elektoratu MAGA, nie popiera ataków na Iran.

Chociaż uważała irańskie przywództwo za „ohydne”, powiedziała agencji Reuters, „za każdym razem, gdy próbowaliśmy dokonać zmiany reżimu, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, po prostu go destabilizowaliśmy”.

Greene, niegdyś jedna z najbardziej zagorzałych zwolenniczek Trumpa, która w zeszłym roku zerwała z nim stosunki i odeszła z Kongresu z powodu, jak to określiła, braku zainteresowania sprawami wewnętrznymi Trumpa, zamieściła na portalu X wpis: „Wojna z Iranem nie obniża inflacji i nie sprawia, że ​​koszty utrzymania stają się przystępne”.

Sondaże opinii publicznej konsekwentnie pokazują, że głównym zmartwieniem Amerykanów jest rosnący koszt utrzymania. Jednak większość pierwszych 13 miesięcy urzędowania Trumpa zdominowały kwestie polityki zagranicznej. Republikańscy przywódcy Kongresu obawiają się, że niezadowoleni wyborcy mogą ich ukarać w listopadzie.

Hodgetwins, popularny konserwatywny duet prowadzący podcasty, który generalnie popiera Trumpa, skrytykowali atak w poście opublikowanym na X, nazywając je zaprzeczeniem jego kampanii w 2024 r.

„Uwolnienie narodu irańskiego nie było powodem, dla którego głosowałem na Trumpa” – napisano we wpisie.

Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Izrael zaatakował Iran
Portal Obronny SE Google News