Spis treści
Ataki rozpoczęły się w sobotę rano, a ich celem były, jak podają amerykańskie władze, cele militarne w Iranie. Izraelski minister obrony Israel Kac poinformował, że atak ma charakter wyprzedzający i natychmiastowo wprowadzono „stan wyjątkowy w całym kraju”. Irańska agencja IRNA doniosła o słyszalnych eksplozjach i gęstym dymie w Teheranie. Agencja Reutera, powołując się na świadków, przekazała informacje o długich kolejkach przed stacjami benzynowymi i masowym opuszczaniu stolicy przez mieszkańców.
Prezydent USA Donald Trump, w nagraniu opublikowanym na swoim portalu społecznościowym Truth Social, podkreślił, że Iran próbował odbudować swój potencjał atomowy po zbombardowaniu przez USA jego obiektów nuklearnych w czerwcu ubiegłego roku. Dodał również, że Iran rozwijał program rakiet dalekiego zasięgu, co stanowiło zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych i innych krajów. Trump zapewnił, że potencjał rakietowy Iranu zostanie zniszczony, a jego marynarka wojenna „unicestwiona”.
„Naszym celem jest obrona narodu amerykańskiego poprzez wykluczenie bezpośrednich zagrożeń ze strony reżimu irańskiego” – oświadczył.
Apel o zmianę władzy i międzynarodowa reakcja
W tle trwających ataków, zarówno prezydent Trump, jak i premier Izraela Benjamin Netanjahu, wystosowali apele do narodu irańskiego o przejęcie władzy w kraju. Trump wezwał żołnierzy irańskich do „złożenia broni”, obiecując im „całkowity immunitet” w zamian za współpracę. W przeciwnym razie czeka ich „pewna śmierć”.
„Kiedy skończymy, przejmijcie rządy. One będą wasze. To zapewne wasza jedyna szansa na kilka pokoleń” – oznajmił.
Benjamin Netanjahu w orędziu telewizyjnym podkreślił, że Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły operację, aby usunąć egzystencjalne zagrożenie ze strony reżimu irańskiego. „Nie będziemy siedzieć bezczynnie, gdy wisi nad nami widmo unicestwienia” – powiedział. Netanjahu zaznaczył, że ataki są wymierzone przeciwko Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i irańskim pociskom balistycznym. Premier Izraela zwrócił się również do Irańczyków, mówiąc: „Nie jesteście wrogami Izraela. Mamy wspólnego wroga”, wskazując na rządy ajatollahów.
Syn ostatniego szacha Iranu, Cyrus Reza Pahlawi, w nagraniu opublikowanym na Instagramie, również wezwał Irańczyków do ponownego wyjścia na ulice i stoczenia „ostatecznej bitwy” o odzyskanie Iranu. Określił interwencję jako „humanitarną”, której celem jest wyłącznie reżim, a nie kraj czy cywile.
Polecany artykuł:
Eskalacja napięć i zagrożenia
W odpowiedzi na ataki, przedstawiciel władz irańskich, cytowany przez Reutera, zapowiedział miażdżący odwet. Irańska agencja Mehr podała, że prezydent kraju Masud Pezeszkian przebywa w bezpiecznym miejscu. Wkrótce potem armia izraelska poinformowała o wykryciu pocisków balistycznych wystrzelonych z Iranu w kierunku Izraela. Eksplozje były słyszane w północnej części kraju, a siły powietrzne prowadzą działania mające na celu przechwycenie nadlatujących rakiet.
Zarówno Izrael, jak i Iran, zamknęły swoją przestrzeń powietrzną. W Iranie zerwana została łączność komórkowa, szpitale postawiono w stan alertu, a giełda w Teheranie przerwała pracę. Przedstawiciele administracji USA ogłosili, że spodziewają się szybkiej reakcji Iranu na każdy atak, prawdopodobnie w postaci ataków rakietowych na amerykańskie bazy i ambasady. „Potrzeba ochrony amerykańskich baz (przyp. red. na Bliskim Wschodzie) przed ewentualnym kontratakiem Iranu była, po części, powodem znaczącej rozbudowy obecności wojskowej (przyp. red. USA w regionie w ostatnich tygodniach)” – wyjaśnił „New York Times”.
Polska monitoruje sytuację
W Polsce premier Donald Tusk poinformował w sobotę rano, że odebrał meldunki MON i MSZ w związku z atakiem Izraela i USA na Iran.
„W tej chwili nasi obywatele, w tym personel polskiej ambasady w Teheranie, są bezpieczni, ale jesteśmy przygotowani na różne scenariusze” – podkreślił.
Konflikt na Bliskim Wschodzie wchodzi w nową, niebezpieczną fazę, a jego konsekwencje mogą mieć dalekosiężny wpływ na stabilność regionu i globalne bezpieczeństwo.
Ekspert komentuje
Jak powiedział w rozmowie z radiem Eska dr Wojciech Szewko, ekspert ds. bliskiego wschodu, "nie jest to zaskoczenie". Według doktora Szewki:
"Chodzi po prostu o zniszczenie Iranu jako potęgi, jako państwa, które jest zdolne zagrozić Izraelowi. Zresztą moim zdaniem to największy sukces dyplomatyczny i polityczny w historii Netanyahu. On w tej chwili może już nawet nie startować w kolejnych wyborach, może iść na emeryturę. Wygrał dokładnie to, co próbował wygrać przez dwadzieścia kilka lat".
Jak powiedział w rozmowie ekspert, operacja Izraela i USA będzie trwać do obalenia reżimu w Iranie.
"W związku z tym, dopóki ten cel nie zostanie osiągnięty, to należy zakładać, że będzie to kampania, długotrwała. Co więcej, Trump zapowiedział już od razu możliwość ofiar ze strony amerykańskich żołnierzy, co sam sugeruje prawdopodobnie być może drugi Irak, drugi Afganistan. Powstaje tylko pytanie i ja nie potrafię na nie odpowiedzieć od razu, zaznaczam, w jaki sposób można, prowadząc tylko naloty lotnicze, doprowadzać do zmiany ustrojowych. Są tylko dwie możliwości potencjalnie. Albo naród powstanie w pewnym momencie, co jest mało prawdopodobne pod bombami. Bo te bomby w nietknięty sposób będą również zabijały cywilów i na pewno propaganda irańska będzie te straty pokazywała z dużą radością w telewizji. Jest trudno oczekiwać, że ci sami ludzie, którzy będą bombardowani, będą jednocześnie radośnie prosili "to zbombardujcie nas jeszcze", bo wtedy się reżim zmieni. Druga możliwość jest taka, że dojdzie do interwencji lądowej, tylko że tam na razie żadna armia lądowa nie jest skoncentrowana. Chyba, że dopiero będzie koncentrowana. I trzecia, ewentualnie możliwość, ona jest najbardziej racjonalna, ale nie wiem czy taka perspektywa istnieje, to jest taka, że pojawi się nam ktoś, jakiś generał na przykład, bo to musi być osoba wysoko bardzo postawiona w tej strukturze władzy, kto po prostu się zbuntuje. Czyli przejdzie na stronę Amerykanów w cudzysłowie. Czyli dokona po prostu próby przewrotu albo przewrotu na przykład wojskowego, aresztuje pozostałych członków IRGC i reżimu i powie, że on jest gotowy do zawarcia pokoju ze Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie go radośnie, oczywiście natychmiast uznają. Ale czy takiego agenta ma Izrael lub też Stany Zjednoczone w Iranie, tego nie wiemy. Ale to byłoby takie najprostsze. To byłby ten jedyny wariant, który by nam eliminował perspektywę wielomiesięcznych bombardowań i wielomiesięcznej wojny".
Jak zaznaczył doktor Szewko:
"Celem jest zniszczenie Iranu. Celem jest doprowadzenie Iranu do poziomu mniej więcej Iraku albo Syrii, czyli państwa upadłego, który nie będzie w stanie przez dziesiątki lat być może zagrozić komukolwiek w regionie, czy też odbudować swoich sił zbrojnych. Nawet jeżeli będzie funkcjonowało jako podmiot, prawa. I kasus Syrii, kasus Iraku jest chyba najlepszym przykładem i to jest właśnie kolejne państwo, które ma skończyć dokładnie tak samo".
Zapytany, dlaczego USA chce upadku Iranu, doktor odpowiedział:
Ameryka to średnio tego chce, natomiast to jest jedno z ostatnich państw obok Turcji i ewentualnie Pakistanu, które zagraża Izraelowi. To jest jedyna armia, która jest w stanie zadać ciosy Izraelowi (...) W związku z tym jakby racją stanu Izraela jest doprowadzenie po prostu do upadku tych krajów".