Drony MQ-9B z pociskami manewrującymi? Polska może zyskać nowe możliwości

2026-02-28 10:01

Amerykańska firma General Atomics Aeronautical Systems ogłosiła rozpoczęcia integracji pocisków manewrujących dalekiego zasięgu z bezzałogowcami MQ-9B. Pierwsze loty testowe mają odbyć się już w 2026 roku. To rewolucyjna zmiana, która może znacząco wpłynąć na zdolności użytkowników tych maszyn, w tym Polski, która zamówiła już amerykańskie bezzałogowce w wersji MQ-9B SkyGuardian.

  • Drony MQ-9B SkyGuardian i SeaGuardian zyskują zdolność do precyzyjnych uderzeń z setek kilometrów, integrując trzy typy pocisków manewrujących.
  • Zmiana ma na celu wzmocnienie sił USA na Pacyfiku, ale zwiększy też możliwości Polski, która zakupiła drony SkyGuardian.
  • Pierwsze testy w 2026 roku. Czy polskie drony staną się "latającymi arsenałami" i zmienią układ sił?

Znane maszyny w nowej roli

Firma General Atomics, producent m. in. słynnych dronów Reaper, poinformowała, że rozpoczęła prace nad wyposażeniem bezzałogowych systemów powietrznych MQ-9B w wariantach SkyGuardian i SeaGuardian w zdolność do precyzyjnych uderzeń na cele naziemne i nawodne z dystansu setek kilometrów. W tym celu platformy integrowane są z trzema typami pocisków manewrujących.

Jest to odpowiedź na potrzeby amerykańskich sił zbrojnych, przede wszystkim w zakresie atakowania celów lądowych i morskich na rozległych obszarach Pacyfiku. To element szerszej strategii mającej zwiększyć możliwości operowania, szczególnie w regionie Zachodniego Pacyfiku, gdzie ogromne odległości wymagają zdolności do rażenia celów z bezpiecznego dystansu.

Producent podkreśla, że decyzja ta jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie ze strony sił powietrznych i marynarek wojennych USA, ale skorzystają też inni użytkownicy płatowców rodziny MQ-9B, które stanowią rozwinięcie słynnych bezzałogowców MQ-9A Reaper. Wśród tych krajów jest już dziś m.in. Australia, Wielka Brytania oraz Polska, która zamówiła dotąd trzy maszyny w wersji MQ-9B SkyGuardian.

Prace amerykańskiego producenta dotyczą trzech typów pocisków manewrujących, znajdujących się na uzbrojeniu amerykańskich sił zbrojnych:

  • AGM-158 JASSM/JASSM-ER (Joint Air-to-Surface Standoff Missile) – pocisk manewrujący przeznaczony do niszczenia celów lądowych na dystansie ponad 900 km.
  • AGM-158C LRASM (Long-Range Anti-Ship Missile) – wariant przeciwokrętowy podstawowej wersji pocisku JASSM o zasięgu 370 km.
  • JSM (Joint Strike Missile) – norwesko-amerykański pocisk o zasiegu ponad 500 km przeznaczony do zwalczania celów morskich i lądowych, bazujący na stosowanych przez Marynarkę Wojenną RP pocisku NSM.

Wyzwania techniczne i potencjał bojowy

Inżynierowie GA-ASI planują pierwsze testy w locie przeprowadzić w drugiej połowie 2026 roku. Natomiast już rozpoczęły się analizy, jak integracja tak ciężkiego uzbrojenia wpłynie na kluczowe parametry drona, takie jak jego zasięg, prędkość, stabilność i czas przebywania w powietrzu. Wyzwanie jest spore, ponieważ maksymalny udźwig MQ-9B wynosi 2155 kg. Tymczasem lżejsze JSM mają masę ponad 400 kg a w przypadku JASSM o LRASM jest to więcej niż 1200 kg. Oznacza to, że w obecnej konfiguracji SkyGuardian czy SeaGuardian może maksymalnie przenosić trzy pociski JSM lub jeden JASSM/LRASM. Będzie to jednak bardzo wymagające w zakresie sterowania, stabilności i przede wszystkim startu tak obciążonej maszyny.

Koncepcja operacyjnego użycia zakłada, że tak uzbrojone drony MQ-9B mogłyby przez wiele godzin patrolować wyznaczony obszar, pozostając poza zasięgiem systemów obrony przeciwlotniczej wroga. Dzięki swojej długotrwałości lotu (ponad 30 godzin), mogłyby czekać na dogodny moment lub rozkaz do ataku, a następnie precyzyjnie uderzyć we wskazane cele, działając w koordynacji z załogowymi samolotami bojowymi, takimi jak F-35 czy F-16.

Co to oznacza dla Polski?

Informacje o planach GA-ASI są dla naszego kraju istotne w kontekście modernizacji sił zbrojnych. Polska jest już użytkownikiem dronów MQ-9A Reaper, które zostały wyleasingowane w ramach pilnej potrzeby operacyjnej i z powodzeniem pełnią misje rozpoznawcze, m.in. monitorując wschodnią granicę kraju.

Co jednak ważniejsze, Ministerstwo Obrony Narodowej w ramach programu "Żądło" pozyskała nowocześniejszej wersji – MQ-9B SeaGuardian. Umowę o wartości ok. 310 mln dolarów netto (ok. 1,5 mld zł brutto) podpisano 12 grudnia 2024 roku, obejmuje wprowadzenie do służby trzech maszyn tego typu. Nowe integrowane uzbrojenie daje temu zakupowi ciekawe możliwości zwiększenia zdolności operacyjnych.

Polska już obecnie uzbrojona jest w pociski NSM, odpalaną z wyrzutni lądowych. Mają one trafić również na pokład okrętów programu Miecznik. Tymczasem pocisk JSM, który jest integrowany z platformą MQ-9B, jest opartą na NSM wersją powietrze-ziemia o znacznie większym zasięgu. Takie same pociski może też przenosić w wewnętrznych komorach uzbrojenia samolot 5. generacji F-35A Husarz.

Polska posiada już na wyposażeniu pociski JASSM i ich wersję o wydłużonym zasięgu JASSM-ER, przenoszone przez samoloty F-16C/D Jastrząb. Zapewniają one zasięg ponad 900 km.

Przewaga strategiczna czy taktyczna?

Możliwość odpalania JSM lub JASSM z platform bezzałogowych MQ-9B SkyGuardian dałaby Wojsku Polskiemu zupełnie nowe możliwości. Mogłyby one operować w strefach zbyt ryzykownych dla samolotów załogowych lub pełnić rolę "latających arsenałów", czekając na sygnał do ataku.

Długotrwały nadzór i gotowość do uderzenia: MQ-9B będą też mogły przez wiele godzin krążyć w pobliżu potencjalnych celów, gotowy do natychmiastowego ataku. Zapewniałyby długotrwałe zdolności patrolowe i uderzeniowe, dając dodatkowy potencjał odstraszania.

Posiadanie tej samej amunicji dla platform załogowych i bezzałogowych upraszcza logistykę i zwiększa elastyczność operacyjną, przy znacznym zwiększeniu zdolności operacyjnych i zasięgu oddziaływania. Dotąd maszyny tego typu były wyposażone jedynie w bomby kierowane lub pociski o zasięgu kilkudziesięciu kilometrów, kompatybilne z uzbrojeniem śmigłowców i platform naziemnych.

Portal Obronny SE Google News
Sonda
Czy drony to przyszłość pola walki?