Wojskowa Akademia Medyczna – reaktywacja uczelni na potrzeby wojskowe i cywilne

2026-05-16 11:32

Portal Obronny konsekwentnie, przez eksperckie opinie, wskazuje, że silna armia potrzebuje nie tylko nowoczesnego uzbrojenia i żołnierzy do jego uzbrojenia. Taka armia musi mieć równie silne zabezpieczenie medyczne. A jak z tym jest, to każdy – mający rozeznanie w sprawach wojskowych – wie. Przyszedł wreszcie czas na naprawianie tego, co w przeszłości zostało – z tych czy innych powodów – nie bójmy się tego określenia: zepsute. Ważnym krokiem ku sanacji wojskowej służby zdrowia ma być utworzenie/odtworzenie Wojskowej Akademii Medycznej, zlikwidowanej w 2002 r. O tym PAP rozmawiał z płk. Robertem Gregulskim, zastępcą dowódcy Wojsk Medycznych. Koszt reaktywacji WAM w Łodzi oszacowano na ok. 500 mln zł.

lekarz wojskowy

i

Autor: Andrzej Bęben

• Odtworzenie WAM w Łodzi ma kluczowe znaczenie dla odporności państwa.

• Uczelnia formalnie ruszy w tym roku, natomiast pierwszy nabór na kierunek lekarski – w przyszłym.

• Program studiów mocno uwzględni realia wojny w Ukrainie.

Powołać medyczną jednostkę wojskową, która na czas wojny będzie zmobilizowana

Sejm przyjął w piątek (15 maja) ustawę o utworzeniu Wojskowej Akademii Medycznej (WAM) w Łodzi. Uczelnia ma nie tylko kształcić lekarzy wojskowych, ale też wskazywać kierunki dla nowoczesnej medycyny polowej: zarówno dla wojskowych i cywilnych służb medycznych - na wypadek kryzysów czy konfliktu zbrojnego. WAM zacznie działać już w październiku. Pierwsi studenci na kierunek lekarski będą mogli aplikować w roku akademickim 2027/2028.

– Mamy nadzieję formalnie utworzyć Wojskową Akademię Medyczną w Łodzi już od 1 lipca. Wszystko wskazuje, że jest to możliwe, jeśli pod uchwaloną przez parlament ustawą uzyskamy podpis pana prezydenta. Jest to bardzo ważne zarówno dla Łodzi, dla MON, ale też dla całego kraju, bo uczelnia medyczna będzie miała wpływ na odporność państwa – powiedział PAP płk. Robert Gregulski.

WAM ma nie tylko kształcić lekarzy, ale też ratowników medycznych. Będzie też szkoliła żołnierzy oraz prowadziła działalność naukową w specjalizacjach, które pozwolą na ulepszanie metod leczenia i działania personelu medycznego w warunkach kryzysów.

– Prace organizacyjne zmierzają do tego, żeby powołać medyczną jednostkę wojskową, która na czas wojny będzie zmobilizowana. Wszyscy pracownicy i studenci od razu staną się pełnoprawnymi żołnierzami i będą mieli odpowiedni przydział mobilizacyjny, a więc z góry określone zadania, i bez zbędnej zwłoki będą mogli przystąpić do realizacji zabezpieczenia medycznego.

A co z obecnymi studentami Wydziału Wojskowo-Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi? Wszyscy, którzy rozpoczęli studia na kierunku wojskowo-lekarskim na cywilnej uczelni, ukończą tam proces dydaktyczny – zapewnia płk. Gregulski. Dotyczy to także studentów, którzy w tym roku rozpoczną studia na łódzkim UM.

Zastępca dowódcy Wojsk Medycznych uspokaja:

– Nie ma możliwości, żeby studentów przerwali studia, by rozpoczynać je w nowej uczelni. Wszyscy studiujący na Wydziale Wojskowo-Lekarskiem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, dokończą naukę na obecnych zasadach. Natomiast w dniu wejścia w życie ustawy o WAM, oni także staną się żołnierzami jednostki: Wojskowej Akademii Medycznej. WAM zapewni im wszystko, czego będą potrzebować w wojsku: od sznurówek, przez fartuchy po mundur.

Gen. Gielerak WIM – Konferencja Medyczna
Portal Obronny SE Google News

W kształceniu wykorzystane będą doświadczenia z realnego pola walki

WAM ma opierać swój program nauczania m.in. na doświadczeniach ze współczesnych konfliktów zbrojnych pod kątem udzielania pierwszej pomocy, ratowania rannych i ich ewakuacji z obszaru walk, a więc obejmie on nie tylko edukację lekarzy, ale też organizację całej polowej służby zdrowia.

– Pomoc specjalistyczna musi być oddalona od linii styczności wojsk. Doświadczenia z konfliktu na Ukrainie wskazują na bardzo dużą rolę ratowników medycznych i ratowników pola walki na pierwszej linii frontu. Najszybciej przy rannym znajdują się jego koledzy, więc w systemie ratownictwa polowego duże jest znaczenie samopomocy i pomocy koleżeńskiej. Takie szkolenia prowadzi obecnie Wojskowe Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi, które stanie się częścią składową Wojskowej Akademii Medycznej.

Żeby nie było wątpliwości: Centrum nie przerwie swojej działalności w czasie przechodzenia w struktury WAM, a wręcz przeciwnie – będzie rozwijać swoją działalność tak, by objąć szkoleniem wszystkich żołnierzy.

Sanacja wojskowej uczelni ma wyglądać tak, że po wejściu w życie ustawy i utworzeniu WAM, jako pierwszy powołany ma być Wydział Nauk o Zdrowiu. Plan przewiduje, że w jego strukturze zaistnieje kierunek „ratownictwo medyczne” już w październiku.

– Zamierzamy niezwłocznie złożyć wniosek do Polskiej Komisji Akredytacyjnej o pozwolenie na otwarcie kierunku lekarskiego w roku akademickim 2027/2028. W pierwszych miesiącach przyszłego roku chcielibyśmy otrzymać takie pozwolenie i na przełomie czerwca i lipca rozpocząć pierwszy nabór kandydatów na kierunek lekarski na odtworzonej WAM.

Płk Gregulski zaznaczył, że program dydaktyczny WAM będzie się składał z części spełniającej wymagania Ministerstwa Zdrowia, koniecznych, żeby uzyskać tytuł lekarza, a dodatkowo w programie będzie wojskowa część studiów.

W kadrze dydaktycznej mają się znaleźć zagraniczni specjaliści

Uczelnia w praktycznej nauce zawodu lekarza oprze się na klinikach szpitala MSWiA w Łodzi, a brakujące oddziały uzupełni w przejętym od Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi Szpitalu Pirogowa. W ub. tygodniu listy intencyjne w sprawie przejęcia szpitala od marszałka województwa i współpracy ze szpitalem MSWiA podpisał w Łodzi Cezary Tomczyk, sekretarz stanu w MON.

Dla spełnienia stawianych przed uczelnią medyczną wymagań WAM będzie potrzebowała ok. 200 nauczycieli akademickich.

– Mamy już chętnych, którzy chcą przyjechać do Łodzi z Warszawy, z Krakowa i z innych miejscowości w kraju. Kiedy przebrniemy przez fazę organizacyjną, będziemy podpisywać z nimi umowy o pracę.

Pułkownik nie wykluczył, że w WAM wykładać będą także zagraniczni specjaliści w dziedzinie medycynie wojskowej. W ustawie jest zapisana możliwość kształcenia studentów zagranicznych, a to do tego będą potrzebni nauczyciele akademiccy, również zagraniczni. W kręgu zainteresowania są lekarze wojskowi m.in. z Ukrainy i Stanów Zjednoczonych.

– Będziemy współpracować z naukowcami z zagranicy. Mamy kontakt z armią ukraińską, osobiście mam kontakty z dowódcą wojsk medycznych na Ukrainie, z generałem Anatolijem Kazmirczukiem. Ukraińscy żołnierze szkolą się w WCKM w Łodzi i nadal będą się tu szkolić. Zamierzamy rozwijać te kontakty.

Wojskowa Akademia Medyczna działała w Łodzi od 1958 do 2002 r., kiedy została zlikwidowana. WAM razem z Akademią Medyczną w Łodzi utworzyły nową uczelnię - Uniwersytet Medyczny w Łodzi. Obecnie na terenie dawnego WAM - w strukturach Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Kilka zdań komentarza

Wojsko potrzebuje lekarzy. To jasne. Widzę jednak problem w ich pozyskaniu. W czasach, gdy cywilni lekarze w Polsce mają już zarobki porównywalne z osiąganymi w zachodniej Europie, gdy mają nieograniczone prawnie możliwości ich zwiększania, np. poprzez pracę na wielu etatach, prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej albo prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej, wydaje się, że MON nie będzie łatwo "skusić" młodych do studiowania na uczelni wojskowej. Ma ona swój rygor. A jeszcze większy rygor będzie ich dotyczył, gdy zostaną lekarzami-żołnierzami. Co resort musi uczynić, by skłonić do wybrania studiów lekarskich na wojskowej a nie na cywilnej uczelni?

Nie mam pojęcia – szczerze przyznaję.

Mam za to nieco praktycznego doświadczenia z publicznym systemem ochrony zdrowia, dalej określanym jako „służba zdrowia”, choć ten termin prawnie nie istnieje bodaj od 1999 r. Dlatego uważając, że reaktywacja WAM (utworzenie – czy jak tam zwał inaczej) to bez wątpienia to ambitne działanie, śmiem twierdzić, że nie będzie łatwo MON łatwo urzeczywistnić swoich planów. Musi dojść do zderzenia dwóch światów: wojskowego rygoru i wszelkich z tego wypływających konsekwencji i lukratywnego rynku cywilnej ochrony zdrowia. I to będzie największym wyzwaniem dla MON i Wojsk Medycznych.

Dziś jest wielki boom na studiowanie na kierunkach lekarskich (nie zapominajmy, że wojsku są również potrzebni lekarze-stomatolodzy). Chętnymi do studiowania oczywiście kierują idee Hipokratesa, dodatkowo także – tak to określę dyplomatycznie – możliwości zbudowania sobie dobrze wynagradzanej zawodowej pozycji.

Nie wiem, czy obecnie studiujący medycynę w cywilnym trybie będą zadowoleni, że wkrótce staną się żołnierzami. Nie sądzę, by wszyscy byli z tego powodu uradowani, a szczególnie ci, którzy są w tzw. końcówce studiów.

Dziś młody lekarz, po uzyskaniu specjalizacji, czyli circa w wieku ok. trzydziestu kilku lat, zyskuje status poszukiwanego specjalisty. A jeszcze jeśli zdecyduje się na specjalizację deficytową, radiologia, kardiologia itp., to ma jeszcze większe perspektywy na osiągnięcie tzw. wolności finansowej.

Będąc cywilem i dzięki kontraktom B2B (tzw. jednoosobowa działalność gospodarcza) może pracować w kilku miejscach i to on wybiera je, a nie jemu są one narzucane. Może za co najmniej dekadę sytuacja zmieni się, po tym, gdy dziesiątki uczelni, które kształcą przyszłych lekarzy (acz uczelniami medycznymi nie są) „wypuszczą” na rynek tylu absolwentów, że podaż będzie większa od popytu. Może wówczas wojsku będzie łatwiej przekonać do studiowania na WAM?

Na razie – to sobie trzeba powiedzieć, bez lukrowania rzeczywistości, że dla widzących się w przyszłości lekarzami, to wojsko ze swoją hierarchią, dyspozycyjnością i sztywną siatką płac jawi jako mało atrakcyjny pracodawca. Mówi się, że lepiej mieć „na spocznij” mniej niż „na baczność” więcej”. Rzecz w tym, że teraz „na baczność” jest zdecydowanie mniej. I z tym problemem będą sobie musieli jakoś poradzić w Wojskach Medycznych i w MON...

Sonda
Co byś wybrał/a: studia lekarskie na...