Wojska amerykańskie w Polsce. Czy czeka nas redukcja? Rząd uspokaja, a Pałac Prezydencki oskarża

Doniesienia medialne o możliwej redukcji wojsk amerykańskich w Polsce wywołały falę niepokoju i polityczną burzę. Podczas gdy rząd zapewnia, że to jedynie zmiany logistyczne, a bezpieczeństwo kraju nie jest zagrożone, Pałac Prezydencki oskarża gabinet Donalda Tuska o szkodzenie relacjom z USA. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki na antenie TVP Info podkreślał: „Wierzymy zapewnieniom przyjaciół amerykańskich i sojuszników, którzy mówią, że to wycofywanie nie dotknie Polski”.

W minionym tygodniu media, w tym Agencja Reutera i CNN, poinformowały, powołując się na anonimowych amerykańskich urzędników, o planach Pentagonu dotyczących wojsk USA w Europie. Reuters donosił o anulowaniu planów rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, natomiast CNN wskazywał, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej jest częścią szerszej serii ruchów mających na celu zredukowanie liczby sił USA na kontynencie. Portal NOTUS dodał, że Pentagon planuje obniżenie rangi dowództwa sił lądowych w Europie i Afryce, a 1 maja zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. 

Rząd uspokaja: "Logistyka, nie zagrożenie dla bezpieczeństwa"

Polski rząd szybko zareagował na pojawiające się doniesienia, starając się uspokoić opinię publiczną i zapewnić o niezmienności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki w niedzielę (17 maja) na antenie TVP Info podkreślił, że rząd ma zapewnienia, iż redukcja wojsk USA nie dotknie Polski.

„Wierzymy zapewnieniom przyjaciół amerykańskich i sojuszników, którzy mówią, że to wycofywanie nie dotknie Polski” – powiedział Bosacki.

Zaznaczył jednocześnie, że każde wycofanie wojsk USA z państw Europy będzie dla Polski niekorzystne. Wiceminister zapewnił, że zarówno MSZ, jak i MON oraz polska ambasada w Waszyngtonie „robi, co może, żeby po pierwsze wyjaśnić tę sytuację i po drugie upewnić cały naród polski, że Amerykanie nie redukują wojsk w Polsce”.

Marcin Bosacki dodał, że

„wierzymy w zapewnienie amerykańskie, że w tej chwili z powodów logistycznych, finansowych, technicznych zostało wstrzymane rotacyjne wysłanie zalążka brygady do Polski, (...) natomiast, że w sumie, w perspektywie kilku tygodni bądź miesięcy, nie będzie zmiany liczebności wojsk amerykańskich w Polsce, a z całą pewnością – ich zdolności do realnego powiększania wschodniej flanki NATO, czyli tym samym wschodniej flanki polskiej granicy”.

Podobne stanowisko wyraził premier Donald Tusk podczas piątkowej konferencji prasowej. Zapewnił, że wraz z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem jest w stałym kontakcie m.in. z dowodzącym wojskami USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem oraz sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.

„Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski” – podkreślił szef rządu.

Również wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że „Polska jest i będzie kluczowym sojusznikiem USA w Europie”. W sobotę na platformie X napisał:

„Amerykańskie zaangażowanie w Polsce jest bardzo wysokie. Nie została podjęta żadna decyzja o zmniejszeniu zaangażowania co potwierdziliśmy z przedstawicielami Pentagonu i Sił Zbrojnych USA”.

Kosiniak-Kamysz poinformował również, że w środę (20 maja) spotka się z gen. Danem Caine'm, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA.

Głos z Pałacu Prezydenckiego: "Potrzebna proaktywność i zmiana retoryki"

Zupełnie inną optykę przedstawili przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego, krytykując postawę rządu i wzywając do bardziej zdecydowanych działań. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ocenił, że „to, co jest najbardziej potrzebne, to proaktywna postawa Ministerstwa Obrony Narodowej i pilne rozmowy z Pentagonem”. Według Przydacza niezbędna jest także „pilna zmiana retoryki ze strony premiera i marszałka Sejmu – ona bardzo szkodzi i jest wodą na młyn, tych którzy chcieliby ograniczenia obecności sojuszniczej na wschodniej flance”.

Marcin Przydacz przypomniał, że prezydent Karol Nawrocki rozmawiał z prezydentem USA o obecności wojsk sojuszniczych w Polsce „przed paroma w zasadzie dniami”.

„Ustalenia z tej rozmowy pozostają w mocy. Jeśli będzie konieczność, oczywiście nie wykluczamy dalszych kontaktów w odpowiednim czasie. Także i spotkań na odpowiednich szczeblach” – zapewnił.

Przydacz poinformował również o swoim bezpośrednim kontakcie z Narodową Radą Bezpieczeństwa i Białym Domem.

W swoim wpisie na platformie X, Marcin Przydacz odniósł się do słów premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że „coraz gorzej” jest z prezydentem i prezesem PiS. Tusk ocenił, że „Kaczyński próbuje zrzucić na Polskę winę za decyzje Waszyngtonu o zmniejszeniu amerykańskiego zaangażowania w Europie. Nawrocki w obecności liderów innych krajów na szczycie w Bukareszcie obrzuca błotem własne państwo”. W odpowiedzi Przydacz stwierdził, że do 2015 r. w Polsce nie stacjonowały żadne większe siły sojusznicze, a „od 2016 r. zaczęliśmy ściągać sojuszników. (...) Mamy ich ponad 10 tysięcy, co w obliczu wojny za wschodnią granicą jest dla nas kluczowe”. Krytykując obecną ekipę rządzącą, Przydacz dodał:

„Wystarczyło, że do władzy doszedł Donald Tusk i postkomunista Włodzimierz Czarzasty. Zaczęły pojawiać się problemy. Pracujemy nad bezpieczeństwem Polski, oni przeszkadzają i psują atmosferę współpracy. Obrażają, wypychają, krytykują. W jakim celu? Komu to służy?”.

Stwierdził, że „aktualne problemy w komunikacji MON-Pentagon i ostatnie zapowiedzi Departamentu Wojny są także wynikiem tego co od miesięcy wyprawiają Tusk i Czarzasty – wie to wojsko, wie to MON, wiedzą to sojusznicy. Wie to każdy, kto nie jest ślepy lub zacietrzewiony”.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz również nie szczędził słów krytyki pod adresem premiera, zarzucając mu „polityczne szkodnictwo”. „Donald Tusk po raz kolejny pokazuje, że jest politycznym szkodnikiem polskiej sprawy na arenie międzynarodowej” – napisał Leśkiewicz na X. Zaznaczył, że obóz Tuska „przez lata prowadził antyamerykańską histerię wobec prezydenta Donalda Trumpa i części amerykańskiej sceny politycznej, tworzył atmosferę podejrzeń i oskarżeń kierowaną przeciw naszym strategicznym partnerom a politykę międzynarodową zamienił w internetowy happening”. Leśkiewicz zaapelował do premiera: „Panie Premierze — bezpieczeństwo buduje się odpowiedzialnością i zaufaniem a nie eksportowaniem manipulacji, strachu oraz niepewności na arenie międzynarodowej”. Podkreślił, że polskie bezpieczeństwo wzmacnia „rozwój Bukaresztańskiej Dziewiątki, współpraca państw Trójmorza, budowanie realnych relacji z krajami bałtyckimi i nordyckimi oraz wzmacnianie wschodniej flanki NATO razem ze Stanami Zjednoczonymi”, dodając, że „Tę politykę prowadzi dziś aktywnie Prezydent RP Karol Nawrocki”.

BBN wyjaśnia: Rotacja i reorganizacja, nie zmniejszenie obecności

W sobotę Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), kierowane przez Bartosza Grodeckiego, wydało oświadczenie, które miało na celu wyjaśnienie sytuacji i rozwianie obaw. BBN podkreśliło, że medialne doniesienia o ograniczeniu obecności wojsk USA w Europie „nie dotyczą bezpośrednio ani docelowo Polski”. Według BBN trwa rotacja sił amerykańskich, a do kraju przemieszcza się sprzęt i żołnierze z USA. Zmiany w harmonogramach rotacji mają związek z reorganizacją amerykańskiej obecności wojskowej w Europie oraz planowanym wycofaniem z Niemiec 2. Pułku Kawalerii USA stacjonującego w Vilseck.

BBN zaznaczyło, że Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym partnerem strategicznym Polski i – obok polskich żołnierzy oraz funkcjonariuszy – gwarantem bezpieczeństwa RP. Liczba amerykańskich żołnierzy i pracowników cywilnych wojska USA w Polsce oscyluje w granicach około 10 tys. 

Biuro podało również, że obecnie trwa rotacja sił USA prowadzona przez 1. Dywizję Kawalerii z Fort Hood w Teksasie. Do Polski przetransportowano już ponad 20 proc. planowanej liczby żołnierzy oraz około 70 proc. sprzętu wojskowego przewidzianego dla nowej zmiany. BBN oceniło, że po wycofaniu z Niemiec 2. Pułk Kawalerii USA mógłby zastąpić część Brygadowej Grupy Pancernej wcześniej planowanej do rozmieszczenia w Polsce.

Jednocześnie BBN zwróciło uwagę na brak jednoznacznych ustaleń dotyczących zmian w Umowie o Wzmocnionej Współpracy Obronnej (EDCA) z 2020 r., regulującej rozmieszczenie wojsk USA w Polsce. Zgodnie z informacjami BBN, MON nie pozyskało wyprzedzających informacji dotyczących zmian w harmonogramie przemieszczeń sił amerykańskich do Polski. Ta uwaga sugeruje pewne niedociągnięcia w komunikacji między polskimi resortami a amerykańskim Pentagonem, co może być jednym z powodów zaistniałej sytuacji i politycznych tarć.

Brytyjscy żołnierze ćwiczą w Orzyszu