Amerykańscy żołnierze w Polsce. Chaos informacyjny po odwołanej rotacji

2026-05-15 10:03

Doniesienia czołowych amerykańskich mediów o nagłym odwołaniu rotacji brygady pancernej do Polski wywołały burzę po obu stronach Atlantyku. Podczas gdy polski rząd zapewnia, że liczebność kontyngentu amerykańskich żołnierzy w Polsce pozostaje bez zmian, z Pentagonu płyną niejasne i często sprzeczne sygnały. Pełniący obowiązki rzecznika prasowego Pentagonu Joel Valdez przekazał, że "decyzja o wycofaniu wojsk jest wynikiem kompleksowego, wieloetapowego procesu, w którym uwzględniono opinie kluczowych dowódców z EUCOM oraz z całej struktury dowodzenia. Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili".

Informacyjny chaos rozpoczął się w środku tygodnia, gdy „The Wall Street Journal”, „Army Times”, a następnie agencja Reuters, podały informację o anulowaniu planowanego przerzutu do Polski 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. Chodziło o ponad 4 tysiące żołnierzy wraz z ciężkim sprzętem, w tym czołgami i wozami bojowymi. Decyzja została opisana jako nagłe wstrzymanie planowanego przerzutu, co wywołało natychmiastowe zaniepokojenie w Polsce i wśród sojuszników.

Na te doniesienia błyskawicznie zareagował polski rząd. Wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, zdementował informacje o redukcji sił. W serii komunikatów i podczas konferencji prasowej zapewniał, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce nie zmniejsza się i pozostaje na poziomie około 10 tysięcy. Podkreślił, że pozostawał w stałym kontakcie z dowództwem sił USA w Europie i że zamieszanie może wynikać z szerszej reorganizacji amerykańskiej obecności wojskowej na kontynencie, zapowiadanej wcześniej przez administrację prezydenta Donalda Trumpa. Według szefa MON, zmiana może dotyczyć tego, że „inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów”, ale nie wpłynie na ogólną liczebność kontyngentu w Polsce.

Pentagon potwierdza, ale tłumaczy. Kulisy decyzji administracji Trumpa

Podczas gdy polskie władze starały się tonować nastroje, kolejne informacje zza oceanu rzucały nowe światło na sprawę. Telewizja CNN, powołując się na źródła w Departamencie Obrony, podała, że decyzję o wstrzymaniu rotacji podjął osobiście nowy szef Pentagonu, Pete Hegseth. Miała to być część szerszej strategii, będącej reakcją na krytykę ze strony prezydenta Trumpa wobec europejskich sojuszników, a w szczególności Niemiec.

Według wewnętrznych dokumentów Pentagonu, do których dotarła stacja, decyzja ma być odpowiedzią na „niestosowną i nieproduktywną retorykę” Niemiec oraz brak wystarczającego zaangażowania Europy w obliczu globalnych kryzysów. Anulowanie rotacji do Polski oraz planowanego rozmieszczenia batalionu artylerii dalekiego zasięgu w Niemczech ma być sposobem na obejście logistycznych trudności związanych z szybkim wycofaniem sił stacjonujących na stałe, przy jednoczesnym osiągnięciu celu redukcji liczby żołnierzy w Europie. Co istotne, część żołnierzy z odwołanej brygady pancernej była już w drodze do Europy i teraz musi wracać do Teksasu.

Sprzeczne sygnały z Waszyngtonu.

Sytuację dodatkowo komplikują sprzeczne komunikaty płynące z samego Pentagonu. P.o. rzecznika prasowego Joel Valdez w oświadczeniu dla portalu Politico zaprzeczył, by decyzja była nagła. Stwierdził, że jest ona „wynikiem kompleksowego, wieloetapowego procesu” i błędem jest przedstawianie jej jako podjętej w ostatniej chwili.

“Decyzja o wycofaniu wojsk jest wynikiem kompleksowego, wieloetapowego procesu, w którym uwzględniono opinie kluczowych dowódców z EUCOM oraz z całej struktury dowodzenia. Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili i błędem byłoby przedstawianie jej w ten sposób.”

Stoi to w jawnej sprzeczności z relacjami urzędników cytowanych przez inne media, według których decyzja zaskoczyła decydentów po obu stronach Atlantyku, a europejscy i amerykańscy oficjele „spędzili ostatnie 24 godziny na rozmowach telefonicznych, próbując zrozumieć decyzję”.

Zaskoczenia i konsternacji nie kryją również amerykańscy politycy. Przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych Roger Wicker zapowiedział, że bada sprawę i będzie domagał się wyjaśnień od Pentagonu. Swoje oburzenie wyraziła także wpływowa demokratka Tammy Duckworth. Eksperci wojskowi, jak były dowódca sił lądowych USA w Europie gen. Ben Hodges, podkreślają, że odwołanie przerzutu jednostki w ostatniej chwili jest sytuacją niezwykle rzadką i zazwyczaj stanowi odpowiedź na nagłe, zewnętrzne okoliczności.

Jaki jest obecny status wojsk USA w Polsce i co dalej?

Mimo medialnej burzy i politycznego zamieszania, faktem jest, że w Polsce wciąż stacjonuje znaczący kontyngent sił amerykańskich. Według oficjalnych danych na 2025 rok jest to łącznie około 10 tys. żołnierzy. Są oni rozmieszczeni w kluczowych lokalizacjach, które stanowią trzon amerykańskiej obecności na wschodniej flance NATO.

  • Camp Kościuszko w Poznaniu – stała baza i wysunięte dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA.
  • Baza obrony przeciwrakietowej w Redzikowie – kluczowy element tarczy antyrakietowej NATO.
  • Baza lotnicza w Powidzu – hub logistyczny i magazynowy dla sił amerykańskich.
  • Ośrodek szkoleniowy w Żaganiu – miejsce ćwiczeń i stacjonowania sił pancernych.

Dodatkowo warto pamiętać, że na początku roku Kongres USA uchwalił przepisy, które zabraniają redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie poniżej poziomu 76 tys. bez przedstawienia szczegółowego uzasadnienia. Choć decyzja o odwołaniu rotacji nie jest formalnie redukcją sił stacjonujących, wpisuje się w szerszy trend rewizji amerykańskiego zaangażowania. 

PROF. SŁOMKA MOCNO: Trump nie ma przyjaciół, on prowadzi interesy