• Chaos informacyjny wokół amerykańskich wojsk w Polsce.
• Pentagon milczy, media spekulują.
• Ekspert: bez oficjalnego potwierdzenia to tylko szum .
• Trump, Niemcy i nerwowa reakcja mediów.
• Czy USA naprawdę ograniczają obecność wojskową w Polsce?
PAP pyta, Pentagon nie odpowiada
Dziennik „Wall Street Journal” podał w środę (13 maja), że zostało odwołane planowane wcześniej rotacyjne przemieszczenie do Polski 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii, na którą składa się ponad 4 tys. żołnierzy wraz ze sprzętem.
Wcześniej Pentagon zapowiedział wycofanie z Niemiec 5 tys. żołnierzy amerykańskich. Także portal Army Times podał, że „armia nagle wstrzymała planowany przerzut do Polski, sprowadzając liczbę amerykańskiego personelu w Europie do poziomów sprzed 2022 roku — przed inwazją Rosji na Ukrainę". Na pytania PAP w tej sprawie Pentagon dotąd nie odpowiedział.
W czwartek (14 maja) wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do tych doniesień.
– Nie zmniejsza się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce. Pracujemy zarówno nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych wojska amerykańskiego stacjonującego w Polsce.
Kierownik Zakładu Studiów nad Wojną Uniwersytetu Rzeszowskiego w rozmowie z PAP ocenił, że mamy w tej sprawie do czynienia z tak dużym chaosem informacyjnym, że „bez oficjalnego potwierdzenia nie należy traktować tych doniesień poważnie”.
Medialne przekazy kontra logika Pentagonu
Ekspert podkreślił, że informacja dotycząca amerykańskiego kontyngentu w Polsce jest niespójna z wcześniejszymi poczynaniami Białego Domu.
– Zazwyczaj jest jakaś ukryta logika w całości jego działań. Natomiast tu jej raczej nie widać. Amerykańska administracja względem Polski – obojętnie czy rządu, czy prezydenta – nie wykazywała oznak zmiany linii współpracy, więc nie sądzę, żeby w taki sposób wypuszczano próbniki do mediów – przekonywał były wojskowy.
Milczanowski przypomniał, że gdy w maju ub. roku amerykańska 82. Dywizja Powietrznodesantowa kończyła swoją stałą obecność w Jasionce, bo miała zostać zastąpiona przez kontyngent Niemców i Norwegów, też pojawiło się mnóstwo nieprawdziwych doniesień i spekulacji o rzekomym wycofaniu się Amerykanów.
– Gdy wracaliśmy z misji w Iraku i odlot się opóźniał, sam pisałem do rodziny. A przecież mogłaby ona rozmawiać z mediami, a te z kolei mogłyby wyciągnąć różne wnioski – Milczanowski odniósł się do sms-ów wysyłanych przez żołnierzy, którzy mieli wylecieć do Polski.
Ekspert podkreślił, że po deklaracji Trumpa o wycofywaniu 5 tys. żołnierzy z Niemiec nastąpiła burza medialna, pojawiły się protesty tak Republikanów, jak i Demokratów oraz przesłuchania w Kongresie.
– A jeszcze żaden żołnierz stamtąd nie wyjechał – wskazał i dodał, że dla obecnej administracji amerykańskiej często ważniejsze są gesty słowne niż faktyczne działania. – Myślę, że taki ruch zostałby poprzedzony powiadomieniem o nim strony polskiej.
Jak podał Army Times, już we wtorek personel wojskowy miał wysyłać do bliskich sms-y z powiadomieniem, że ich wyjazd został wstrzymany. Tego samego dnia informacja ta trafiła również na łamy serwisu Stars and Stripes. „Nie jest jeszcze jasne, czy wstrzymanie oznacza, że anulowane zostanie całe wdrożenie, czy też w pewnym momencie zostanie potencjalnie wznowione”.
Jak wyjaśnia Stars and Stripes, rzekome wstrzymanie rotacji ma być działaniem w ramach dostosowania amerykańskich sił w Europie po ogłoszeniu przez Trumpa redukcji ich liczebności w Niemczech. Odwołanie wyjazdu do Polski 4 tys. żołnierzy z Fort Hood ma być elementem tej samej korekty rozmieszczenia sił w regionie.
Według Władysława Kosiniaka-Kamysza „zamieszanie, które wczoraj wywołał jeden z artykułów opublikowany w amerykańskiej prasie”, mogło wynikać z reorganizacji prowadzonej przez amerykańską administrację, która wynika z zapowiadanego przez prezydenta USA Donalda Trumpa wycofania około 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Jak tłumaczył wicepremier, reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może powodować, że „inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów”. Natomiast te zmiany nie dotyczą zmniejszenia kontyngentu amerykańskiego w Polsce”.
Kilka zdań komentarza
Uważa się, że media są czwartą władzą. Ta burza wokół domniemanego przerwania transferu amerykańskich żołnierzy do Polski (który i tak był polem do politycznego boksu w Polsce między tymi, którzy rządzą, i tymi, którzy mają nadzieję rządzić) pokazuje, że niektóre media chcą być władzą większą niż ta, która jest im dana.
Co prawda jednak już trzecia dekada minęła od czasu, gdy w części Europy marksizm-leninizm został odstawiony na śmietnik historii, ale zdaje się, że bolszewickie pytanie „kto za tym stoi i komu to służy?” jest nadal aktualne.
Tylko romantycy mogą wierzyć, że enuncjacje wymienionych wyżej amerykańskich mediów nie mają tzw. drugiego dna. Samo tłumaczenie, że media muszą udowodnić konieczność swojej siły, jest dla mnie, osoby starszej daty, bardzo, ale to bardzo mało przekonujące. Takiej gównoburzy nie wywołuje się bez ważnych powodów!
Polecany artykuł: