- W amerykańskich mediach pojawiły się niepokojące doniesienia o wstrzymaniu rotacji 4000 żołnierzy US Army w Polsce.
- Przedstawiciele polskiego rządu kategorycznie zaprzeczają, jednak Pentagon do tej pory milczy, co budzi liczne spekulacje.
- Sprawdź, jakie dowody wskazują, że żołnierze jednak dotrą do Polski i co może stać za całym zamieszaniem w Waszyngtonie.
Plotki w Waszyngtonie?
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez serwisy Army Times oraz Defense News, Pentagon podjął naglą decyzję o anulowaniu rozmieszczenia kontyngentu liczącego 4000 żołnierzy, którzy mieli w najbliższych tygodniach wzmocnić obecność sił USA w Polsce. Informacje miały pochodzić od samych żołnierzy z 2. Brygadowej Grupy Bojowej „Black Jack”, wchodzącej w skład 1. Dywizja Kawalerii. Powinni oni w tym miesiącu zastąpić personel 3. Brygadowej Grupy Bojowej z tej samej dywizji, stacjonującej obecnie w naszym kraju.
Temat ten został poruszony podczas posiedzenia senackiej komisji z udziałem dowódcy US Army gen. Chistophera LaNeve'a oraz sekretarza sił lądowych Dana Driscolla. Nie podjęli oni tematu, odsyłając po informacje w tej sprawie do Departamentu Wojny, który jak dotąd nie ustosunkował się do tych doniesień.
Polecany artykuł:
Informacje o wstrzymaniu dyslokacji żołnierzy, którzy przez kolejne 9 miesięcy powinni wspierać Wschodnią Flankę NATO, wywołała falę spekulacji na temat stabilności amerykańskich zobowiązań obronnych oraz aktualnej oceny zagrożenia na wschodniej flance NATO. Podczas posiedzenia komisji senackiej pojawiły się sugestie, że decyzja wynika z dziury w budżecie sił lądowych, wynikającej m.in. z dyslokacji żołnierzy na granicy z Meksykiem i w Waszyngtonie, co ma generować dodatkowo od 2 do nawet 4 mld dolarów nieplanowanych kosztów.
Co się dzieje z 2. Brygadą Pancerną 1. Dywizji Kawalerii US Army?
Informacje na temat wstrzymania relokacji rozprzestrzeniają się jak pożar wśród mediów i polityków. Tymczasem co dzieje się z 2. Brygadową Pancerną Grupą Bojową z 1. Dywizji Kawalerii? 1 maja w Fort Hood w Teksasie, gdzie znajduje się baza tej formacji, odbyła się uroczystość przeniesienia sztandaru, stanowiąca oficjalne rozpoczęcie relokacji.
11 maja do portu w Gdańsku wszedł transport przewożący ciężki sprzęt należący do jednostki. Rozpoczął się już jego rozładunek. Mówimy o setkach pojazdów: od czołgów Abrams do wozy Bradley i pojazdów pomocniczych. Na miejscu znajdują się też pododdziały związane z logistyka i przygotowaniem do relokacji żołnierzy. Jak się wydaje, działania te są realizowane zgodnie z planem. Jest to o tyle istotne, że 4 tysiące żołnierzy wchodzących w skład tej jednostki, to niemal połowa sił USA stacjonujących w Polsce. Ich wycofanie, czy też wstrzymanie rotacji, byłoby bardzo niepokojącym sygnałem.
<blockquote class="twitter-tweet"><p lang="pl" dir="ltr">Ta sprawa nie dotyczy Polski – wiąże się z zapowiadaną wcześniej zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie. Szybko rozwijające się zdolności Sił Zbrojnych RP i obecność sił USA w Polsce wzmacniają wschodnią flankę NATO. <a href="https://t.co/6nxWoEozZX">https://t.co/6nxWoEozZX</a></p>— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) <a href="https://twitter.com/KosiniakKamysz/status/2054668445959049561?ref_src=twsrc%5Etfw">May 13, 2026</a></blockquote> <script async src="https://platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script>
Polskie władze zaprzeczają, Pentagon milczy
W temacie, który ze względu na różnicę czasu między Warszawą a Waszyngtonem, pojawił się 13 maja wieczorem, zdecydowanie wypowiadają się przedstawiciele rządu. W szczególności zaś MON. Na platformie X, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz napisał wprost - „Ta sprawa nie dotyczy Polski – wiąże się z zapowiadaną wcześniej zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie. Szybko rozwijające się zdolności Sił Zbrojnych RP i obecność sił USA w Polsce wzmacniają wschodnią flankę NATO.”
„To nieprawda. Ten komunikat dotyczy Niemiec. Nie dotyczy Polski. Polską sukcesywnie zabiega o zwiększenie obecności wojsk amerykańskich” - wtóruje mu z przekonaniem wiceminister Cezary Tomczyk. W podobnym tonie wypowiada się również Koordynator Służb Specjalnych, minister Tomasz Siemoniak.
Faktycznie, informacje te dotąd mają raczej formę szybko rozprzestrzeniającej się plotki. Choć źródłem są media z dobrymi źródłami na Kapitolu, to brak jest jakiegokolwiek potwierdzenia z oficjalnych źródeł. Problemem jest niestety brak oficjalnego stanowiska Ministerstwa Wojny.
Jest bardzo prawdopodobne, że jest to element polityki wewnętrznej USA i walki o zwiększenie środków na bieżące funkcjonowanie sił zbrojnych. Zarówno wojna z Iranem jak i przedłużające się rozlokowanie Gwardii Narodowej dla ochrony bezpieczeństwa Waszyngtonu i dla wzmocnienia obrony południowej granicy generują koszty liczone w miliardach dolarów.