USA większym zagrożeniem niż Chiny? Ameryka pod rządami Trumpa postrzegana negatywnie

2026-04-09 14:54

Najnowszy sondaż Politico Pulse przynosi niepokojące wnioski dla relacji transatlantyckich. Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa są postrzegane przez mieszkańców sześciu największych krajów UE bardziej jako zagrożenie niż sojusznik. Ta zmiana percepcji, napędzana kontrowersyjnymi działaniami Waszyngtonu, zbiega się z rosnącym w Europie pragnieniem strategicznej autonomii. Jednocześnie badanie obnaża głębokie sprzeczności – Europejczycy chcą być bardziej samodzielni, lecz ich entuzjazm maleje, gdy mowa o osobistych poświęceniach i realnych kosztach obronności.

  • Sondaż Politico Pulse z marca 2026 roku pokazuje, że Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa są postrzegane przez 36% mieszkańców sześciu największych krajów UE (Polska, Hiszpania, Belgia, Francja, Niemcy, Włochy) jako zagrożenie, a tylko 12% widzi w nich sojusznika.
  • Spadek zaufania do USA wynika z działań administracji Trumpa, takich jak kwestionowanie zaangażowania w NATO, groźby aneksji, cła handlowe i wojna z Iranem. Najbardziej krytyczni są Hiszpanie (51%), najmniej Polacy (13%).
  • Europejczycy (86%) chcą większej autonomii obronnej i utworzenia wspólnych sił zbrojnych (69%), ale tylko 19% jest gotowych "chwycić za broń" w obronie kraju, a 47% woli działania pomocnicze.
  • W kwestii finansowania obronności i wsparcia dla Ukrainy widoczne są podziały: 37% uważa wydatki na obronność za zbyt niskie, a 30% uważa, że Europa robi za dużo dla Ukrainy. Debata o obowiązkowej służbie wojskowej również dzieli Europejczyków.

Badanie European Pulse, przeprowadzone w marcu 2026 roku przez Cluster17 na zlecenie Politico i beBartlet w Polsce, Hiszpanii, Belgii, Francji, Niemczech i Włoszech, rzuca nowe światło na postrzeganie globalnych mocarstw. Aż 36% ankietowanych uznało USA za zagrożenie, podczas gdy zaledwie 12% widzi w Ameryce bliskiego sojusznika. Dla porównania, Chiny za zagrożenie uważa 29% respondentów. Jedynym wyraźnym wrogiem w oczach Europejczyków pozostaje Rosja, wskazana jako zagrożenie przez 70% badanych.

Ten dramatyczny spadek zaufania do Waszyngtonu nie jest bezpodstawny. Od powrotu do władzy w styczniu 2025 roku, administracja Donalda Trumpa podjęła szereg działań, które zaniepokoiły europejskich partnerów. Należą do nich:

  • Kwestionowanie zaangażowania USA w NATO.
  • Groźby aneksji Grenlandii i Kanady.
  • Nakładanie ceł handlowych na sojuszników.
  • Rozpoczęcie wojny z Iranem i wywieranie presji na kraje europejskie, by do niej dołączyły.

Europa podzielona. Jak poszczególne kraje oceniają Waszyngton?

Choć ogólny trend jest wyraźny, opinie na temat Stanów Zjednoczonych znacznie różnią się w zależności od kraju. W czterech z sześciu badanych państw zagrożenie ze strony Waszyngtonu jest postrzegane jako wyższe niż to płynące z Pekinu.

Najbardziej krytyczni wobec USA są Hiszpanie – aż 51% z nich uważa Waszyngton za zagrożenie. Madryt był jednym z głównych przeciwników rozpoczętej przez Trumpa wojny z Iranem, a jednocześnie był krytykowany przez prezydenta USA za zbyt niskie wydatki na obronność. Niewiele mniej negatywne nastroje panują we Włoszech (46% postrzega USA jako zagrożenie), Belgii (42%), Francji (37%) i Niemczech (30%).

Na tym tle Polska stanowi wyraźny wyjątek, tylko 13% respondentów uznało Stany Zjednoczone za zagrożenie. To w Polsce i we Francji zagrożenie ze strony Chin jest wciąż oceniane jako wyższe niż to ze strony Ameryki.

Chęć autonomii kontra brak gotowości do poświęceń

Erozja zaufania do USA przekłada się na silne poparcie dla większej niezależności Europy w kwestiach obronnych. Aż 86% respondentów zgadza się, że Europa musi rozwijać własne zdolności obronne, a poparcie dla tego postulatu jest szczególnie wysokie w Polsce i Belgii (po 95%). Co więcej, 69% ankietowanych opowiedziało się za utworzeniem wspólnych europejskich sił zbrojnych, które działałyby obok armii narodowych.

Jednak ten konsensus rozpada się, gdy rozmowa schodzi na temat osobistego zaangażowania. Mimo silnego poparcia dla obrony zbiorowej w ramach NATO (76%) i UE (81%), tylko 19% Europejczyków byłoby gotowych "chwycić za broń" w obronie swojego kraju. Zdecydowanie większa grupa (47%) wolałaby angażować się w działania pomocnicze, takie jak logistyka czy pomoc medyczna. Ta rozbieżność między politycznym poparciem a indywidualną gotowością do walki stanowi poważne wyzwanie dla europejskich rządów.

Finansowanie obronności – kolejne linie podziału

Kwestia pieniędzy i pomocy dla Kijowa dodatkowo komplikuje obraz europejskiej jedności. Opinie na temat finansowania wojska są idealnie równe: 37% uważa, że ich kraj wydaje za mało, a identyczny odsetek, że wydatki są na odpowiednim poziomie. Jednocześnie 22% jest zdania, że państwo wydaje już za dużo. W Niemczech, Francji i Hiszpanii dominuje przekonanie, że wydatki powinny wzrosnąć. Z kolei we Włoszech aż 39% badanych uważa, że są one zbyt wysokie. Polska wydająca 4,8% PKB, wyróżnia się na tle innych – większość (56%) Polaków uważa obecny poziom wydatków za właściwy.

Niejednoznaczne wsparcie dla Ukrainy

Sondaż ujawnia również głębokie podziały w sprawie wsparcia dla Ukrainy. Wśród mieszkańców sześciu badanych krajów:

  • 34% uważa, że Europa robi dla Ukrainy za mało.
  • 31% twierdzi, że obecny poziom pomocy jest odpowiedni.
  • 30% jest zdania, że Europa robi za dużo.

W Niemczech, które są największym europejskim donatorem pomocy dla Kijowa, aż 45% respondentów uważa, że wsparcie jest niewystarczające. Na drugim biegunie są Włochy, gdzie 42% ankietowanych twierdzi, że Europa pomaga Ukrainie zbyt hojnie.

Powrót do poboru? Różne recepty na braki kadrowe

W obliczu rosnących wyzwań militarnych i braków kadrowych w armiach, w Europie odżywa debata na temat obowiązkowej służby wojskowej. Poparcie dla tej idei jest jednak bardzo zróżnicowane. W Niemczech aż 78% respondentów popiera jakąś formę przywrócenia poboru lub obowiązkowej służby cywilnej. Podobnie wysokie poparcie odnotowano w Belgii (76%). Z kolei we Włoszech opinie są bardziej podzielone (53% za), a w Hiszpanii większość (54%) jest przeciwna takiemu rozwiązaniu.

Jak można sądzić wydarzenia jak wspomniane kwestionowanie zaangażowania USA w NATO, groźby aneksji Grenlandii i Kanady, nakładanie ceł handlowych na sojuszników oraz rozpoczęcie wojny z Iranem i wywieranie presji na kraje europejskie, by do niej dołączyły stworzyły wrażenie, że Stany Zjednoczone stały się aktorem nieprzewidywalnym, egoistycznym i potencjalnie destabilizującym dla samego Zachodu. Wyniki te są więc wyrazem szerszego kryzysu transatlantyckiego zaufania, przyspieszonego jednostronności Waszyngtonu, ale zakorzenionego także w długofalowych tendencjach jak rosnącej świadomości europejskiej autonomii strategicznej oraz chęci odbudowy suwerenności w obliczu wielobiegunowego świata. W dłuższej perspektywie mogą one przyspieszyć procesy integracji obronnej UE, choć jednocześnie podkreślają wewnętrzne pęknięcia – między krajami frontowymi a tymi bardziej odległymi od bezpośredniego zagrożenia, które uniemożliwiają szybkie i spójne działanie. Musimy pamiętać, że kraje wschodniej flanki NATO są proamerykańskie i wiele musi się wydarzyć, by przestały one się kierunkować na USA. Nasz region widzi bezpieczeństwo w Waszyngtonie, a niekoniecznie w starej Europie, która pokazała, że bardzo wolno reaguje na zagrożenia.  

Sondaż, więc nie jest zatem tylko zdjęciem chwili, lecz sygnałem ostrzegawczym, że bez odbudowy wiarygodności amerykańskiego przywództwa lub zdecydowanego kroku Europy w stronę realnej samodzielności, transatlantycka więź może ulec dalszemu rozluźnieniu, a to z kolei otworzy przestrzeń dla wpływów innych graczy globalnych. Mogą na tym zyskać np. Chiny, które mogą teraz prezentować się jako mocarstwo stabilne i przewidywalne, które nie rozpętuje wojen, mimo że działa agresywnie na Morzu Południowochińskim np. wobec Filipin a przede wszystkim Republiki Chińskiej na Tajwanie. 

Trump swoim zachowaniem może zaprzepaścić obraz Ameryki, jako tego "dobrego" po jego rządach i jego zwolenników będzie bardzo trudno odbudować pozytywną rolę, ponieważ od USA może się wiele krajów odwrócić, i zacząć stawiać na innych sojuszników nawet tych z Chin czy nawet Rosji (jeśli wróci do łask).

TRUMP WYWOŁA III WOJNĘ ŚWIATOWĄ? DARIUSZ ROSIAK: AMERYKANIE PORZUCĄ TRUMPA! | Najsztub Pyta
Portal Obronny SE Google News