Spis treści
Wydarzenie z 9 sierpnia to znacznie więcej niż tylko techniczny etap budowy. To pierwsza tego typu operacja w historii polskiego okrętownictwa. Roll-out polegał na częściowym wytoczeniu gotowego kadłuba z nowoczesnej Hali Kadłubowej, zbudowanej specjalnie na potrzeby programu „Miecznik”. Olbrzymia konstrukcja o masie blisko 6000 ton została przesunięta na odległość około 40 metrów przy użyciu specjalistycznych, samojezdnych platform modułowych SPMT.
Wieczorna pora operacji nie była przypadkowa. Po zmroku kadłub „Wichra” został spektakularnie podświetlony, a na jego dziobie wyświetlono godło w barwach narodowych. Cała operacja jest zapowiedzią kulminacyjnych momentów, które nastąpią w kolejnych dniach czyli uroczystego chrztu i wodowania jednostki.
Program „Miecznik” – kamień milowy dla Marynarki Wojennej RP i czwarty Miecznik na horyzoncie
Program „Miecznik” jest obecnie największym i najważniejszym projektem modernizacyjnym w historii polskiej Marynarki Wojennej. Jego celem jest budowa i wprowadzenie do służby trzech nowoczesnych, wielozadaniowych fregat, które zastąpią wysłużone jednostki typu Oliver Hazard Perry. Nowe okręty – przyszłe ORP „Wicher”, ORP „Burza” i ORP „Huragan” – znacząco zwiększą zdolności bojowe polskiej floty. Główne zadania fregat typu „Miecznik” obejmują obronę powietrzną kraju z kierunku morskiego, zabezpieczenie szlaków żeglugowych oraz ochronę infrastruktury krytycznej, takiej jak gazoport czy farmy wiatrowe, a także zwalczanie celów nawodnych, podwodnych i powietrznych oraz realizację zadań w ramach sojuszniczych zespołów okrętów NATO. Kontrakt na budowę trzech fregat, realizowany przez Konsorcjum PGZ-Miecznik (Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. i PGZ Stocznia Wojenna S.A.), jest największym pojedynczym zamówieniem w historii polskiego przemysłu zbrojeniowego.
"Wiekopomna chwila będzie miała miejsce 12 i 13 sierpnia bieżącego roku. To data nieprzypadkowa – 12 sierpnia to trzy dni przed Świętem Wojska Polskiego. Nie zwodujemy pierwszej polskiej fregaty wybudowanej w polskiej stoczni przez polskich stoczniowców po II wojnie światowej. To jest polska fregata zbudowana w Polsce przez Polaków, przez polską firmę państwową, w polskiej stoczni. 12 sierpnia, tuż przed Świętem Wojska Polskiego, robimy to w Gdyni – bo nie zwodujemy przecież podczas parady naszej fregaty na Wiśle w Warszawie przy Wisłostradzie. Byłoby to trochę trudne. Będziemy to robić na Zatoce Gdańskiej 13 sierpnia, natomiast główne uroczystości odbędą się w PGZ Stoczni Wojennej. I to będzie inne wodowanie niż wszystkie, które miały miejsce do tej pory – z dwóch powodów. Pierwszy już powiedziałem - Fregata silnie uzbrojona, wybudowana w Polsce. A dwa: nie będzie wodowana na oczach wszystkich tego dnia, ponieważ jest za duża i ma zbyt duże zanurzenie. Dlatego będzie stała przed wszystkimi zgromadzonymi gośćmi przy nabrzeżu w Stoczni Wojennej na specjalnej barce, którą mamy zakontraktowaną. Nie ma wielu firm, które dysponują takimi barkami. Nasz Miecznik będzie stał przed nami wszystkimi. Będzie to coś niebywałego".
Wiceprezes przypomina, że Miecznik jest efektem odwagi decyzji podjętej kilka lat temu oraz konsekwentnej rozbudowy potencjału PGZ Stoczni Wojennej. Jak powiedział jako pierwszy u nas w programie wiceprezes PGZ, program ma według niego potencjał wykraczający poza trzy obecnie budowane fregaty, a spółka rozmawia już z Agencją Uzbrojenia o możliwości dalszego transferu technologii i kontynuacji programu.
"To kolejny przykład bardzo dobrze przemyślanego programu modernizacyjnego Marynarki Wojennej. To wymagało dużej odwagi, która miała miejsce w 2021 roku, kiedy ten kontrakt został podpisany. Ogromnej odwagi wymagało też w 2017 roku, kiedy upadająca Stocznia Wojenna została przejęta przez Polską Grupę Zbrojeniową. Dzisiaj, w 2026 roku, mamy program polski, ale też dzięki współpracy międzynarodowej – kupiliśmy licencje od Babcock International na kilka Mieczników. Budujemy dzisiaj trzy fregaty: przyszły ORP Wicher, przyszły ORP Burza i ORP Huragan. Ale to nie jest nasze ostatnie słowo. Rozmawiamy już dzisiaj z Agencją Uzbrojenia o tym, czy moglibyśmy myśleć na poważnie o kontynuacji transferu technologii, który odbył się do polskiej stoczni w Gdyni, i o budowie kolejnego Miecznika".
Jak mówił dalej wiceprezes PGZ:
"Bo Miecznik to nie tylko te trzy fregaty. Wierzymy, że to będzie program trochę dłuższy. A dzięki Miecznikowi i dzięki rozbudowie stoczni mogliśmy też podpisać – bo nie można zapominać o Ratowniku – z końcem grudnia 2024 roku umowę na okręt ratowniczy. Bo dla polskiej Marynarki Wojennej to też coś ważnego, bo nie ma nowoczesnych okrętów ratowniczych. "Ratowników" mieliśmy już budować wcześniej – mieliśmy dwa podejścia nieudane – a tutaj jesteśmy już w pełni w budowie. Ważny element, jeżeli chodzi o local content: budujemy okręt ratowniczy nie sami, tylko między innymi ze Stocznią Wulkan w Szczecinie. Mamy też naszego podwykonawcę po drugiej stronie basenu portowego – Stocznię Crist".
Jak zwrócił uwagę wiceprezes Jan Grabowski:
Takich fregat rakietowych Marynarka nigdy nie miała. Ani tak dużych, o tak ważnych parametrach i tak silnie uzbrojonych. Mamy przecież rakiety brytyjskie, rakiety norweskie, mamy też elementy polskie, dużo wyposażenia polskiego – między innymi OSU-35K Spitradar, bardzo ważny element. Mamy też cały system zarządzania Thalesa. Miecznik to system systemów. Znowu odwołam się do F-35: będzie można z Mieczników komunikować się bez żadnego problemu z F-35, które będą latać niewidoczne na niebie, i będzie można stamtąd wydawać rozkazy, sterować całym teatrem właśnie z Mieczników. To jest system systemów – wyposażenie, którego do tej pory tak skomplikowanego polska Marynarka nie miała. Myślę, że w ogóle w Siłach Zbrojnych to będzie jeden z najbardziej skomplikowanych systemów, które będą na wyposażeniu.
Co dalej z „Wichrem”? Chrzest, wodowanie i wyposażanie
Roll-out to dopiero początek skomplikowanej, wielodniowej operacji inżynieryjnej. W kolejnym etapie kadłub „Wichra” zostanie w całości przetransportowany na specjalną barkę półzanurzalną BOA Barge 33. Następnie, w środę 12 sierpnia, odbędzie się uroczystość chrztu i nadania okrętowi imienia ORP „Wicher” z udziałem najwyższych władz państwowych. Właściwe wodowanie zaplanowano na 13 sierpnia na wodach Zatoki Gdańskiej. Barka zostanie kontrolowanie zanurzona, co pozwoli fregacie po raz pierwszy samodzielnie unieść się na wodzie. To jednak nie koniec prac. Po zwodowaniu okręt zostanie odholowany do nabrzeża wyposażeniowego, gdzie przez kolejne miesiące będzie trwał montaż zaawansowanych systemów bojowych, uzbrojenia, elektroniki i pozostałego wyposażenia. Zgodnie z harmonogramem, po przejściu prób morskich i portowych, ORP „Wicher” ma zostać przekazany Marynarce Wojennej w 2029 roku.
Nowoczesna platforma bojowa oparta o projekt Arrowhead 140
Polskie fregaty bazują na sprawdzonym brytyjskim projekcie Arrowhead 140 firmy Babcock International, który został dostosowany do specyficznych wymagań Marynarki Wojennej RP. Jest to konstrukcja modułowa, wywodząca się z duńskich fregat typu Iver Huitfeldt, co gwarantuje dojrzałość technologiczną i potencjał modernizacyjny.
Projektowana długość przyszłego ORP "Wicher" wynosi 138,7 m, szerokość maksymalna 19,75 m, a zanurzenie przy wyporności normalnej ma przekraczać 5,5 m. Projektowana wyporność normalna to 7000 ton standardowych, przy czym ostateczna wyporność bojowa będzie zależna od doboru wyposażenia. Parametry te pokazują skalę konstrukcji: nie będzie to okręt patrolowy ani mała jednostka rakietowa, lecz platforma zdolna pomieścić rozbudowane sensory, systemy walki, uzbrojenie, śmigłowiec i zasoby niezbędne do długotrwałego operowania poza bazą.
Napęd ma zachować układ CODAD, oparty na czterech silnikach wysokoprężnych o łącznej mocy nominalnej 33 600 kW. Silniki zostaną połączone parami z dwiema przekładniami redukcyjnymi, dwoma wałami napędowymi i śrubami nastawnymi. Manewrowanie ma wspierać ster strumieniowy firmy Schottel. W dostępnej charakterystyce przyjęto prędkość maksymalną co najmniej 28 węzłów (ok. 52 km/h), zasięg operacyjny około 8000 mil morskich przy 12 węzłach oraz autonomiczność wynoszącą ok. 30 dób.
Sercem fregaty ma być system zarządzania walką Thales TACTICOS Baseline 3, współpracujący ze zintegrowanym systemem zarządzania platformą. Głównym radarem wielofunkcyjnym wskazanym dla polskich jednostek jest Thales UK SM-400/410 4A FF z czterema nieruchomymi antenami ścianowymi AESA. Uzupełnieniem ma być radar Thales UK NS-58 FM 4D oraz systemy walki radioelektronicznej, łączności satelitarnej, identyfikacji "swój-obcy" i łączności taktycznej.
Zasadniczą funkcją pierwszych trzech fregat ma być obrona powietrzna i przeciwrakietowa. Z tego powodu w projekcie przewidziano moduł pionowych wyrzutni Lockheed Martin Mk 41 VLS Block 7 Strike, złożony z czterech bloków po osiem komór, czyli łącznie 32 komór. Materiały techniczne wskazują, że Polska rozważała rakiety z rodziny CAMM jako podstawowe efektory obrony powietrznej, ale podkreślają zarazem, że dobór głównych środków ogniowych pozostawał w fazie analiz. Nie należy więc przedstawiać całej planowanej konfiguracji jako ostatecznie zakontraktowanej.
Obronę bezpośrednią mają uzupełniać jedna uniwersalna armata morska Leonardo OTO Melara Super Rapid kalibru 76,2 mm oraz dwa zestawy artyleryjskie kalibru 35 mm, wskazane jako OSU-35K lub OSU-35M. Według materiału technicznego armata 76,2 mm osiąga szybkostrzelność do 120 strzałów na minutę, a zasięg jej amunicji podstawowej wynosi do 15,9 km przeciwko celom nawodnym i około 6 km wobec celów powietrznych. Artyleria nie zastępuje rakiet przeciwlotniczych, ale stanowi element ostatniej warstwy obrony oraz środek zwalczania celów nawodnych na krótkich dystansach.
Drugi filar zdolności stanowi zwalczanie okrętów podwodnych (zdolności ASW). Planowane wyposażenie obejmuje sonar kadłubowy Thales BlueHunter, znany jako KINGKLIP Mk2, oraz holowany sonar o zmiennej głębokości zanurzenia Thales CAPTAS-2. Fregaty mają otrzymać także dwururowe wyrzutnie torped kalibru 324 mm dla lekkich torped MU90 Impact, system pozornych celów przeciwtorpedowych Therma C-Guard, hangar i pokład dla śmigłowca do zwalczania okrętów podwodnych oraz przestrzeń dla potencjalnych systemów bezzałogowych.
Trzecim obszarem pozostaje walka z celami nawodnymi. Zasadniczym uzbrojeniem przeciwokrętowym mają być pociski Naval Strike Missile produkcji Kongsberg. W materiałach analitycznych z 2025 roku opisano konfigurację obejmującą standardowo dwa poczwórne kontenery startowe, z możliwością zwiększenia ich liczby. NSM mogą również razić obiekty nadbrzeżne, lecz nie są substytutem rakiet manewrujących przeznaczonych do uderzeń na cele lądowe w głębi terytorium przeciwnika.