Tegoroczne, coroczne ćwiczenia Han Kuang rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu, testując różnorodne scenariusze na wypadek, gdyby Chiny, które uważają demokratycznie zarządzany Tajwan za swoje terytorium, spełniły groźbę próby przejęcia wyspy siłą. Żołnierze z Pierwszego Dowództwa Teatru Wojny otworzyli ogień przed świtem na plaży w Penghu, położonej w Cieśninie Tajwańskiej. Użyto czołgów M60A3, różnego rodzaju artylerii i dział przeciwlotniczych, tworząc "wielowarstwową" obronę przed symulowanym atakiem wroga. Wyspy Penghu są strategicznie ważne i postrzegane przez tajwańskich strategów jako potencjalny pierwszy cel dla Pekinu, który mógłby je wykorzystać jako bazę do dalszego ataku na Tajwan.
W poniedziałek (10 sierpnia) w środkowym Tajwanie przeprowadzono również innowacyjny test w ramach ćwiczeń obrony cywilnej. Po raz pierwszy celowo obniżono prędkość internetu mobilnego, aby sprawdzić, jak obywatele będą komunikować się w przypadku niedoboru przepustowości w sytuacjach kryzysowych – od katastrof naturalnych po inwazję Chin. Rząd szeroko informował o ćwiczeniach, wysyłając ostrzegawcze SMS-y i publikując filmy w mediach społecznościowych. Kluczowe usługi, takie jak bankomaty czy sygnalizacja świetlna, nie zostały zakłócone. Podobne ćwiczenia zaplanowano na czwartek w północnym Tajwanie, w tym w stolicy Tajpej.
Drony jako klucz do odstraszania
Tajwan, czerpiąc z doświadczeń wojny w Ukrainie, znacząco przyspiesza produkcję dronów i bezzałogowych łodzi bojowych. Strategia zakłada wykorzystanie rojów stosunkowo tanich bezzałogowców, rakiet i artylerii do wykrywania i atakowania chińskich sił zbliżających się do wyspy. Celem jest stworzenie wokół Tajwanu "piekielnego krajobrazu", w którym ewentualna chińska inwazja stałaby się tak kosztowna i ryzykowna, by skutecznie odstraszyć Pekin.
Jak przyznał gen. Huang Wen-chi z tajwańskiego ministerstwa obrony, "Nasze wysiłki dotyczące dronów i systemów antydronowych zaczęły się stosunkowo późno". Dodał jednak, że w ostatnich dwóch latach sytuacja zaczęła się zmieniać. Według „New York Timesa”, Tajwan dąży do produkcji 100 tysięcy dronów miesięcznie do 2030 roku, z czego około połowa ma być przeznaczana na eksport. Wojsko zamierza pozyskać ponad 210 tysięcy bezzałogowców powietrznych i morskich. W pierwszym kwartale 2026 roku wyspa wyeksportowała drony o wartości 115 milionów dolarów, co stanowi znaczący wzrost. Głównym odbiorcą są Czechy, skąd wiele maszyn trafia następnie do pobliskiej Ukrainy.
Wyzwania i przyszłość tajwańskiej obronności
Doświadczenia Ukraińców, którzy za pomocą tanich, mobilnych bezzałogowców skutecznie przeciwstawiają się znacznie silniejszemu przeciwnikowi, są kluczowe dla Tajpej. Shu Hsiao-Huang z tajwańskiego Instytutu Badań nad Obroną Narodową i Bezpieczeństwem ocenił, że "Operacje wojsk lądowych na pierwszej linii muszą całkowicie zmienić się w porównaniu z przeszłością", podkreślając, że wojna rosyjsko-ukraińska pokazała, iż pozostanie w tym samym miejscu po oddaniu strzału może uniemożliwić oddanie następnego.
Eksperci cytowani przez „NYT” wskazują, że chińska armia nie jest jeszcze wystarczająco silna, by łatwo dokonać inwazji na Tajwan, a czystki w jej dowództwie osłabiły gotowość bojową. Jednak Pekin również analizuje doświadczenia Ukrainy i rozwija własne drony oraz technologie ich wykrywania i zakłócania. Specjaliści ostrzegają, że same bezzałogowce nie wystarczą. Tajwan musi zmienić doktrynę, szkolenie i organizację armii, nauczyć wojska szybkiego wykorzystywania danych z dronów oraz przygotować je do mobilnego działania. Shu Hsiao-Huang podsumował to wyzwanie słowami: "To bardzo trudne, ponieważ nie przeszli próby wojny". Rząd Tajwanu konsekwentnie odrzuca roszczenia Pekinu do suwerenności, podkreślając, że tylko mieszkańcy wyspy mogą decydować o swojej przyszłości.
Polecany artykuł: