Manewry pk. "BALTOPS 2026". ORP "Gen. T. Kościuszko" dowodzi obroną podwodną na Bałtyku

Morze Bałtyckie stało się w czerwcu areną jubileuszowej, 55. edycji ćwiczenia pk. "BALTOPS 2026" – największych w regionie manewrów morskich NATO, prowadzonych od 4 do 19 czerwca z udziałem kilkunastu państw sojuszu. Ćwiczenie, w którym kluczową rolę odegrała fregata rakietowa ORP "Gen. T. Kościuszko" pełniąca funkcję dowódcy obrony podwodnej (Anti‑Submarine Warfare Commander) całego zespołu, omawia w rozmowie z Portalem Obronnym jej Zastępca Dowódcy, kmdr ppor. Przemysław Plewiński.

Bałtyk jako poligon NATO

Morze Bałtyckie – w dniach od 4 do 19 czerwca 2026 roku – było głównym akwenem ćwiczenia pk. "BALTOPS 2026", organizowanego pod egidą NATO jako 55. edycja cyklu pk. "Baltic Operations". W manewrach uczestniczyły (m.in.) siły morskie oraz lotnicze kilkunastu państw sojuszu, a faza morska rozpoczęła się w Gdyni i została zaplanowana do zakończenia w Kilonii. Komunikaty NATO i Dowództwa Połączonych Sił w Brunssum wskazują, że tegoroczne ćwiczenia koncentrowały się na doskonaleniu interoperacyjności, prowadzeniu operacji wielodomenowych oraz wzmocnieniu zdolności obrony i odstraszania na tym obszarze. Zakres ćwiczenia objął (m.in.) operacje przeciwminowe (MCM), zwalczanie okrętów podwodnych (ASW), obronę przeciwlotniczą, działania desantowe, uzupełnianie zapasów na morzu (ang. Replenishment at Sea, RAS), misje SAR oraz epizody z udziałem wojsk specjalnych i nowoczesnych bezzałogowych systemów nawodnych.

Siły MW i rola ORP "Gen. T. Kościuszko"

Do udziału w manewrach pk. "BALTOPS 2026" MW skierowała siły 3. Flotylli Okrętów, w tym fregatę rakietową typu Oliver Hazard Perry ORP "Gen. T. Kościuszko" (273), korwetę zwalczania okrętów podwodnych ORP "Kaszub" (240) oraz komponent Morskiej Jednostki Rakietowej. Elementy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w postaci (m.in.) okrętu transportowo-minowego ORP "Lublin" (821) oraz trałowce ORP "Necko" (639) i ORP "Nakło" (640) również wzięły udział w ćwiczeniu.

W rozmowie z Portalem Obronnym kmdr ppor. Przemysław Plewiński, Zastępca Dowódcy ORP "Gen. T. Kościuszko" wskazał, że zgrupowanie wydzielone przez 3. Flotyllę Okrętów obejmowało przede wszystkim dwa okręty i Morską Jednostkę Rakietową, a główny wysiłek polskich sił w tegorocznej edycji ćwiczenia skupiał się na działaniach związanych (m.in.) ze zwalczaniem okrętów podwodnych.

"ORP "Gen. T. Kościuszko" pełnił rolę Anti Submarine Warfare Commander, czyli dowódcy obrony podwodnej dla całych sił. Dodatkowo ćwiczyliśmy epizody z obrony przeciwlotniczej we współpracy z tureckimi F-16 oraz elementami misji Baltic Air Policing stacjonującymi w Estonii." – wskazał kmdr ppor. Przemysław Plewiński.

Oficer zwrócił uwagę, że wymagające zadanie jakim jest funkcja dowódcy obrony podwodnej została powierzona polskiej fregacie niespodziewanie, jednak zostało ocenione bardzo wysoko przez sojusznicze struktury dowodzenia.

Walka z okrętami podwodnymi – najtrudniejszy przeciwnik

Z perspektywy Zastępcy Dowódcy ORP "Gen. T. Kościuszko" najbardziej wymagającym elementem manewrow była walka z okrętami podwodnymi.

"Cały czas uważam, że najbardziej wymagającym przeciwnikiem na Morzu Bałtyckim są okręty podwodne" – stwierdził kmdr ppor. Przemysław Plewiński, odwołując się (m.in.) do siedmiu lat swojej służby w dywizjonie Okrętów Podwodnych oraz doświadczeń z zespołów NATO.

W trakcie ćwiczenia polska fregata współdziałała (m.in.) z niemieckim okrętem podwodnym typu 212, który – jak podkreślał jeden z oficerów – stanowił wymagającego przeciwnika, skutecznie absorbując znaczne siły i środki przeznaczone do jego wykrycia i zwalczania

Podkreślono, że siła okrętów podwodnych polega nie tylko na zdolności niszczenia celów, lecz również na wiązaniu znacznych zasobów przeciwnika: "Na tym polega siła okrętów podwodnych: wymuszają tak duże zaangażowanie sił przeciwnika w ich poszukiwanie, że w innych rejonach można swobodniej prowadzić operacje".

Z punktu widzenia warunków hydrologicznych Bałtyk – mimo pozornie "płytkiego" charakteru – sprzyja skrytemu działaniu okrętów podwodnych, szczególnie latem. Kmdr ppor. Przemysław Plewiński wskazał, że przez specyficzny rozkład prędkości dźwięku w wodzie okręt podwodny może na płytkim akwenie "podejść niezauważenie do naprawdę nowoczesnych jednostek na odległość 2-3 mil morskich i pozostać niewykrytym", co czyni walkę podwodną "najtrudniejszą rzeczą w tym wypadku".

Okręt podwodny w czasie ćwiczeń pk. BALTOPS
Autor: DVIDS/ Materiały prasowe

Scenariusz i OPFOR – ochrona infrastruktury krytycznej

Scenariusz manewrów pk. "BALTOPS 2026" został przez uczestników oceniony jako dobrze dopasowany do współczesnych wyzwań bezpieczeństwa morskiego, w tym ochrony infrastruktury krytycznej na Bałtyku.

„Uczestnicy podkreślali, że scenariusz wyjątkowo dobrze odzwierciedlał współczesne realia bezpieczeństwa morskiego. (…) Został wiarygodnie osadzony w sytuacji, z którą faktycznie mierzymy się na co dzień.” – powiedział kmdr ppor. Przemysław Plewiński. Zgodnie z opisem oficera, w scenariuszu pojawił się przeciwnik, który "testuje wszystkie procedury i reakcje sił, które są odpowiedzialne za monitorowanie i ochronę morskiej infrastruktury krytycznej zarówno farm wiatrowych, jaki i morskich szlaków komunikacyjnych czy cieśnin bałtyckich".

W epizodach manewrów położono ćwiczebne miny, co wymagało ścisłej współpracy z trałowcami: analizy akwenu, rozpoznania oraz przejścia przez rejon zagrożony minami przy jednoczesnym zapewnieniu osłony przeciwlotniczej innym jednostkom.

W rozmowie podkreślono także znaczenie tzw. OPFOR (ang. opposing force) – pododdziałów, które na czas ćwiczenia wcielają się w rolę sił przeciwnika.

"Zazwyczaj w rolę sił przeciwnika wciela się stały zespół SNMG1 (Standing NATO Maritime Group 1), który od stycznia do czerwca pracuje razem jako zgrany komponent sojuszniczy i potrafi postawić ćwiczącym bardzo wysoko poprzeczkę." – skomentował kmdr ppor. Przemysław Plewiński.

W 2026 roku SNMG1 został jednak skierowany do udziału w obchodach 250-lecia Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, co wykluczyło jego udział w manewrach. Jak przyznał kmdr ppor. Przemysław Plewiński, decyzja ta spotkała się wśród załóg z wyraźnym poczuciem niedosytu, wynikającym z utraty możliwości udziału w wymagającym przedsięwzięciu szkoleniowym. Rolę przeciwnika przejęły więc jednostki wyznaczane ad hoc: najczęściej dwie korwety niemieckie wspierane przez moduł Morskiej Jednostki Rakietowej, które w zależności od epizodu "podgrywały" stronę czerwoną.

Z perspektywy załóg oznaczało to konieczność naprzemiennego wchodzenia w rolę sił "blue" i "red", co oficer określił jako zadanie niewdzięczne – wymagało bowiem utrzymania gotowości do działania po obu stronach scenariusza zamiast koncentracji na jednym profilu misji od początku do końca. Mimo tej trudności, jak podkreślił, uczestnicy dobrze wywiązali się z roli improwizowanego OPFOR, a sama formuła ćwiczenia pozostała nastawiona na realne działania na morzu, a nie wyłącznie na symulację prowadzoną "na sucho".

Zagrożenia minowe w nowoczesnym scenariuszu

W epizodach przeciwminowych manewrów pk. "BALTOPS 2026" ćwiczono reagowanie zarówno na klasyczne dryfujące miny, jak i na nowocześniejsze typy min zawieszonych w toni wodnej, które – jak wyjaśnił kmdr ppor. Przemysław Plewiński – "stanowią trudniejsze i poważniejsze zagrożenie, ponieważ pozostają niewidoczne gołym okiem. "Według relacji, podczas ćwiczenia wykorzystywano możliwości podejścia do min dryfujących z użyciem dronów, śmigłowców i małych jednostek, natomiast epizody z minami zawieszonymi kilka metrów pod powierzchnią wymagały ścisłej współpracy okrętów przeciwminowych, jednostek wsparcia oraz bezzałogowych systemów.

Fregata na Bałtyku – znaczenie dla systemu obrony

W rozmowie pojawił się również wątek znaczenia fregat "tej wielkości" dla państwa takiego jak Polska i dla specyfiki Morza Bałtyckiego. Kmdr ppor. Przemysław Plewiński jednoznacznie stwierdził, że fregata zachowuje znaczenie na Bałtyku, wskazując na jej wielozadaniowy charakter: "fregata jest okrętem wielozadaniowym i jest w stanie realizować kilka czynności na raz".

Za kluczową przewagę fregaty na Bałtyku uznał zdolność do monitorowania sytuacji powietrznej nad akwenem: "Dwiema fregatami jesteśmy w stanie monitorować praktycznie całą sytuację powietrzną na Morzu Bałtyckim, zwłaszcza przy rozmieszczeniu w rejonie Bornholmu czy Gotlandii" – podkreślił oficer.

W przypadku startów statków powietrznych z obwodu kaliningradzkiego lub z baz morskich w Zatoce Fińskiej fregata niemal natychmiast wykryje taki ruch, co w połączeniu z rolą w zwalczaniu okrętów podwodnych i obronie przeciwlotniczej czyni z niej ważny element systemu wczesnego ostrzegania i obrony.

W odniesieniu do przyszłych fregat programu pk. "Miecznik", kmdr ppor. Przemysłąw Plewiński podkreślił znaczenie sensorów i efektorów, które mają pozwolić na monitorowanie, wczesne wykrycie, identyfikację i przygotowanie się do ewentualnej obrony.

Jednocześnie zastrzegł, że nie widzi sensu przeciwstawiania fregat okrętom podwodnym w dyskusji o priorytetach: "niezmiennie podkreślam, iż kluczowa jest tu synergia – nie ma podziału na ważniejszych i mniej ważnych, liczy się wspólne działanie wszystkich komponentów."

Znaczenie ćwiczeń międzynarodowych

Zakończenie rozmowy z Zastępcą Dowódcy ORP "Gen. T. Kościuszko" akcentowało znaczenie ćwiczeń międzynarodowych dla praktycznego sprawdzenia procedur i współpracy w sojuszu.Kmdr ppor. Przemysław Plewiński zwrócił uwagę, że mimo podobieństw w procedurach narodowych, jednak się różni, (m.in.) ze względu na bariery językowe i różnice w praktyce stosowania przepisów.

Oficer wskazał, że "najlepsze ćwiczenie dla żołnierzy czy dla sił morskich jest udział w ćwiczeniu międzynarodowym", bo "nigdy nie wiadomo, co nas tak naprawdę może tam spotkać", a jednocześnie "najlepiej ćwiczyć z lepszymi od siebie", przy jednoczesnym stwierdzeniu, że polskie załogi "nie mają się czego wstydzić"

FIRE POINT na EUROSATORY 2026 | PORTAL OBRONNY
Portal Obronny SE Google News