Bundeswehra w kryzysie. Braki części i zaległości w naprawach paraliżują armię

2026-06-05 15:22

Najnowszy raport firmy HIL, odpowiedzialnej za serwisowanie sprzętu wojskowego dla Bundeswehry, ujawnił poważne luki w gotowości operacyjnej niemieckiej armii. Braki części zamiennych i znaczące zaległości w naprawach kluczowych pojazdów, takich jak Panzerhaubitze 2000 i Marder, poważnie zagrażają zdolnościom obronnym Niemiec. Informacje te, opisane przez dziennik „Sueddeutsche Zeitung”, stawiają pod znakiem zapytania ambitne plany ministra obrony Borisa Pistoriusa.

  • Zdolności obronne Bundeswehry są poważnie zagrożone przez braki części zamiennych i zaległości w naprawach kluczowego sprzętu, jak wynika z raportu firmy HIL, opisanego przez „Sueddeutsche Zeitung”.
  • W maju br. mniej niż połowa armatohaubic samobieżnych była sprawna, a prawie połowa bojowych wozów piechoty Marder i transporterów Boxer utknęła w naprawach. Po intensywnych ćwiczeniach zdolność operacyjna niektórych pojazdów spada nawet do 30%.
  • Główną przyczyną problemów jest brak części zamiennych oraz niestabilne łańcuchy dostaw, za które odpowiada Federalny Urząd ds. Wyposażenia, podległy ministerstwu obrony. Niewystarczająca jest również infrastruktura logistyczna dla nowego sprzętu.
  • Problem ten pojawia się, mimo że minister obrony Boris Pistorius zapowiadał wzmocnienie Bundeswehry i dysponowanie rekordowymi środkami na sprzęt, dążąc do uczynienia jej najsilniejszą armią konwencjonalną w Europie.

Szczegółowy dokument firmy HIL (Heeresinstandsetzungslogistik), serwisującej między innymi bojowe wozy piechoty i armatohaubice, rysuje niepokojący obraz stanu Bundeswehry. W maju bieżącego roku, jak wynika z raportu, mniej niż połowa armatohaubic samobieżnych Panzerhaubitze 2000 nadawała się do użytku. Sytuacja nie wygląda lepiej w przypadku bojowych wozów piechoty Marder oraz transporterów opancerzonych Boxer, z których prawie połowa utknęła w serii konserwacji i napraw

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” podkreślił, że sprawne funkcjonowanie całego sprzętu wojskowego wymaga nieustannej i regularnej konserwacji oraz terminowych napraw. Niestety, rzeczywistość jest inna – brakuje części zamiennych do głównego wyposażenia wojsk lądowych Bundeswehry, w tym do wspomnianych Marderów i armatohaubic. W konsekwencji, nagromadzone zaległości w naprawach stają się realnym zagrożeniem dla operacyjności niemieckiej armii. W raporcie HIL wskazano, że „po intensywnych ćwiczeniach wojskowych zdolność operacyjna niektórych typów pojazdów spada do około 30 procent, choć firma oficjalnie zapewnia o sprawności co najmniej 70 proc. obsługiwanego sprzętu”. Sytuacja ta nie jest nowym zjawiskiem – już w poprzednich latach pojawiały się raporty wskazujące na chroniczne problemy z gotowością operacyjną niemieckiej armii.

13 czerwca 2024 r. Rzecznik Praw Obywatelskich Bundeswehry ostrzegł przed dramatycznym niedoborem sprzętu i części zamiennych, pomimo przyznania Bundeswehrze specjalnego funduszu. Niedawne artykuły w niemieckiej prasie uwypukliły dotkliwy niedobór personelu i problemy z rekrutacją, które dodatkowo znacznie ograniczają gotowość operacyjną. 

Komisarz parlamentarny ds. Sił Zbrojnych Henning Otte wzywała w marcu do usprawnienia paraliżujących procesów administracyjnych w Bundeswehrze. „Obecne struktury Bundeswehry i Ministerstwa Obrony są zbyt rozbudowane, zbyt skomplikowane i w dużej mierze nieskuteczne”.

„Ogromna ilość formularzy i papierkowej roboty w rezerwie jest szczególnie uderzającym przykładem przytłaczającego ciężaru biurokracji” – stwierdza raport. Mnóstwo jest identycznych formularzy, wniosków i wymogów prawnych dotyczących urlopów, wniosków o zastąpienie wynagrodzenia, powiadomień o ubezpieczeniach społecznych, wniosków o zwolnienia, korekt wynagrodzeń i oświadczeń o wyrażeniu zgody. „Ponadto, Komisarz Parlamentarny ds. Sił Zbrojnych podziela opinię wielu osób dotkniętych tym problemem, że biurokracja nie maleje, a wręcz rośnie”.

W raporcie stwierdzono także problemy z wyposażeniem brygady niemieckiej na Litwie. Stan wyposażenia materialnego jest obecnie ewidentnie nie taki, jaki być powinien; mówi się o „jak dotąd powolnym postępie w dostawach systemów uzbrojenia” oraz: „W roku sprawozdawczym nie udało się zastosować zasady "szkolenia tak, jak się walczy"”. 

Braki części zamiennych: Dlaczego niemiecka armia cierpi na niedobory?

Za zakup sprzętu i części zamiennych odpowiada Federalny Urząd ds. Wyposażenia, Technologii Informacyjnych i Utrzymania Eksploatacji Bundeswehry, który podlega niemieckiemu ministerstwu obrony. Z analizy HIL wynika, że urząd ten, mimo zakupu wielu nowych systemów uzbrojenia, zaniedbał kwestię stabilnych łańcuchów dostaw. Części zamienne często nie są dostępne na rynku w wystarczających ilościach, zwłaszcza gdy potrzebne są w krótkim czasie. Ten strategiczny błąd w planowaniu logistycznym prowadzi do paraliżu i uniemożliwia utrzymanie sprzętu wojskowego w pełnej gotowości. Brak skutecznego systemu zaopatrzenia w kluczowe komponenty jest jedną z głównych przyczyn obecnego kryzysu operacyjnego.

Według doniesień osoby z wewnątrz firmy, brak jest „długoterminowych struktur kontraktowych z partnerami przemysłowymi”, co praktycznie uniemożliwia zakup wystarczającej ilości części zamiennych. Sytuacja jest tak poważna, jak stwierdza dokument, że należy spodziewać się trwałego „ograniczenia gotowości operacyjnej podstawowych systemów uzbrojenia”. Tak więc jak było już wspomniane wiele pojazdów Bundeswehry jest pozornie niesprawnych lub tylko częściowo sprawnych, głównie z powodu braku części zamiennych. Dzieje się tak w czasie wojny na Ukrainie i rosyjskiej agresji.

W raporcie stwierdzono ponadto, że niemieckie Federalne Ministerstwo Obrony traktuje HIL jak „rozszerzony stół warsztatowy”. Krótkoterminowe potrzeby firmy są stale priorytetyzowane, „głównie ukierunkowane na szybkie, widoczne z zewnątrz efekty”. Podczas gdy w okresie zmian masowo kupowane są nowoczesne pojazdy, dla HIL coraz trudniej jest pozyskać odpowiednie części zamienne.

Poza tym, jak wynika z wewnętrznego raportu sytuacyjnego, odpowiedni departament w ministerstwie stale ingeruje. Na przykład, regularnie odbywają się spotkania między personelem wojskowym z departamentu w Berlinie a pracownikami firmy, bez angażowania kierownictwa. Czasami zdarza się, że urzędnicy ministerstwa z odpowiedniego departamentu odwiedzają pracowników HIL w ich siedzibach i przydzielają im nowe zadania, pomijając faktycznych przełożonych HIL. Według osób z wewnątrz firmy prowadzi to do chaosu.

HIL zatrudnia ponad 3300 pracowników i ma siedzibę w Bonn. Firma posiada sieć ponad 80 lokalizacji w całych Niemczech. Od 2013 roku jest spółką zależną w całości należącą do Federalnego Ministerstwa Obrony, tzw. spółką wewnętrzną. Oznacza to, że zamówienia z odpowiednich departamentów ministerstwa mogą być udzielane HIL bezpośrednio, bez konieczności przeprowadzania przetargu.

Według autorów dokumentu, Berlin przyczynia się do „erozji roli kierowniczej kadry kierowniczej i zarządzającej” w firmie poprzez mikrozarządzanie. Federalne Ministerstwo Obrony oświadczyło w odpowiedzi na zapytanie, że „rozpoczęło dochodzenia w ścisłej współpracy” z kierownictwem HIL GmbH, „w celu ustalenia, w jaki sposób można zagwarantować odporność i zrównoważony rozwój HIL w kontekście obronności kraju i sojuszów”.

„Jeśli odpowiedzialny departament w ministerstwie stale ingeruje w obowiązki najwyższego kierownictwa firmy, HIL nie może realizować swoich średnio- i długoterminowych celów planowania” – krytykuje Jens Lehmann, ekspert CDU ds. polityki obronnej. To niebezpieczne dla sił zbrojnych. „Konieczna jest trwała korekta kursu” – kontynuuje Lehmann. „Na przykład poprzez bezpośrednie włączenie firm wewnętrznych do departamentu ministra, z jasno określonym mandatem i szeroką odpowiedzialnością”.

Nadzieją jest, że gdyby za dostawców usług dla niemieckich sił zbrojnych odpowiadał wyższy szczebel ministerstwa, mogłoby to w przyszłości ograniczyć chaos planistyczny.

Ambitne plany Borisa Pistoriusa a rzeczywistość Bundeswehry

Raport HIL jest, w ocenie „SZ”, jedynie wierzchołkiem góry lodowej większego problemu. Dziennikarze dotarli do pracowników Bundeswehry, którzy donoszą, że niemiecki rząd dąży do masowego zakupu nowych systemów uzbrojenia. Jednakże, istniejąca infrastruktura logistyczna jest na to nieprzygotowana. Brakuje odpowiednich magazynów dla nowego, ciężkiego sprzętu, co skutkuje tym, że wiele pojazdów stoi pod gołym niebem, narażonych na szkodliwe działanie warunków atmosferycznych. Taki stan rzeczy przyspiesza zużycie sprzętu i generuje dodatkowe koszty napraw. Firma HIL nie udzieliła odpowiedzi na pytania dziennikarzy „SZ” oraz nadawców publicznych WDR i NDR. Rzeczniczka resortu obrony RFN skomentowała jedynie, że ministerstwo zasadniczo nie komentuje „(rzekomych) wewnętrznych dokumentów”.

Minister obrony Niemiec, Boris Pistorius, jeszcze kilka tygodni temu zapewniał, że „w ostatnich latach kupiono tyle sprzętu, ile nigdy wcześniej”. W 2025 roku Bundeswehra miała dysponować rekordową kwotą około 86 miliardów euro przeznaczoną na sprzęt, wyposażenie i kadry. Pistorius wyrażał wcześniej swoje ambicje, by uczynić Bundeswehrę „najsilniejszą armią konwencjonalną w Europie”. W kwietniu przedstawił pierwszą strategię wojskową Bundeswehry, która zakłada znaczące zwiększenie liczebności sił zbrojnych w odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony Rosji. Do 2035 roku niemiecka armia ma liczyć 260 tysięcy żołnierzy zawodowych i kontraktowych oraz 200 tysięcy rezerwistów. Te ambitne cele, choć ważne w kontekście geopolitycznym, kontrastują z obecnymi problemami operacyjnymi i logistycznymi, ujawnionymi w raporcie HIL.

"Papierowa armia"? Niemcy tracą wiarę w Bundeswehrę do obrony kraju

Powyższy raport pokazuje dramatyczny stan Bundeswehry, który jest odczuwalny przez same społeczeństwo. Niedawno w Portalu Obronnym opisaliśmy sondaż przeprowadzony przez Instytut Insa zlecony przez Bild am Sonntag, z którego wynikało, że 72% respondentów nie wierzy, że Bundeswehra byłaby w stanie skutecznie obronić ich kraj. Jedynie znikomy odsetek, 17% ankietowanych, wyraził częściową lub pełną wiarę w możliwości obronne niemieckich sił zbrojnych.

Wcześniej zaś Instytut Badań Pollster na zlecenie Portalu Obronnego zapytał o ocenę pomocy Niemiec Polsce w przypadku ataku Rosji na nasz kraj. Z sondażu wynikało, że 46% Polaków nie wierzy w realną pomoc militarną Niemiec w razie agresji Rosji, w przeciwieństwie do 40% optymistów.

Zewnętrzna wystawa uzbrojenia Wojska Polskiego na MSPO 2025