Tygodnik „Spiegel” poinformował w poniedziałek (30 marca) o zaangażowaniu mediatorów w celu rozwiązania problemów związanych z projektem FCAS. To strategiczne przedsięwzięcie, mające na celu stworzenie systemu bojowego nowej generacji, który od 2040 roku zastąpiłby niemieckie myśliwce Eurofighter i francuskie Rafale. Koszt programu jest szacowany na setki miliardów euro.
Wysłannikiem Berlina został Frank Haun, były szef producenta czołgów KMW (obecnie KNDS Deutschland). Haun uchodzi za jednego z najbardziej doświadczonych menedżerów w branży obronnej, a jego znajomość współpracy niemiecko-francuskiej ma być kluczowa dla sukcesu misji. Prezydent Francji Emmanuel Macron powierzył tę samą misję Laurentowi Collet-Billonowi, byłemu szefowi Francuskiej Dyrekcji Generalnej ds. Uzbrojenia (DGA). Jak zauważa „Spiegel”, Collet-Billon i Haun znają się i współpracowali już wcześniej przy fuzji francuskiego Nextera i niemieckiego KMW.
Zaangażowanie tak wysoko postawionych ekspertów wskazuje na skalę problemu. „Zdaniem „Spiegla” sięgnięcie po mediatorów pokazuje bezsilność rządów Niemiec i Francji wobec narastającego impasu” – czytamy w artykule. Brak porozumienia między głównymi partnerami projektu – francuskim koncernem Dassault i niemieckim Airbusem (reprezentującym również hiszpańską Indrę) – doprowadził do wielokrotnego przekładania decyzji o jego przyszłości.
Przyczyny konfliktu i podział prac
Głównym źródłem konfliktu są spory dotyczące podziału prac oraz praw do wykorzystania innowacji technologicznych. Eric Trappier, szef koncernu Dassault, domaga się dominującej roli przy budowie myśliwca i przejęcia większości prac. Zarzuca on Airbusowi blokowanie projektu, co ma prowadzić do opóźnień i wzrostu kosztów. Z kolei Airbus nalega na utrzymanie uzgodnionego, bardziej zrównoważonego podziału zadań, podkreślając potrzebę równomiernego zaangażowania wszystkich partnerów.
Rządy w Berlinie i Paryżu musiały już wielokrotnie interweniować, aby rozwiązywać spory dotyczące podziału zadań. „Zasadniczo uzgodniono jedynie, że Dassault przejmie ogólne kierownictwo nad projektem myśliwca. W zamian strona niemiecka miała zachować przewagę w pracach nad nowym niemiecko-francuskim czołgiem bojowym” – podał „Spiegel”. Jednak te wcześniejsze ustalenia nie zdołały zapobiec obecnemu impasowi.
Projekt FCAS to nie tylko myśliwiec; zakłada on również współdziałanie z dronami i siecią dowodzenia typu combat cloud. To kompleksowy system, który ma zapewnić przewagę technologiczną w przyszłych konfliktach.
Konsekwencje niepowodzenia i alternatywne scenariusze
Według rządu RFN, decyzja o przyszłości projektu musi zapaść najpóźniej do końca kwietnia. Jest to związane z pracami nad niemieckim budżetem na rok 2027, w którym należy określić finansowanie programu. Brak porozumienia w tak kluczowym terminie może mieć poważne konsekwencje.
„Jeśli mediatorzy nie doprowadzą do porozumienia, prawdopodobnie dojdzie do samodzielnego działania Francji” – zaznaczono w artykule „Spiegla”. W takim scenariuszu Francja mogłaby samodzielnie opracować następcę Rafale, natomiast Niemcy musiałyby poszukać własnego rozwiązania lub opracować samolot bojowy wspólnie z innymi europejskimi partnerami. Część elementów FCAS, takich jak drony i systemy sieciowe, mogłaby być nadal rozwijana wspólnie przez Francję i Niemcy, co sugeruje próbę ratowania przynajmniej części współpracy.
Ewentualne niepowodzenie projektu FCAS byłoby poważnym ciosem dla wysiłków zmierzających do uniezależnienia się Europy od Stanów Zjednoczonych w dziedzinie obronności. Inicjatywa ta jest kluczowa dla budowania europejskiej suwerenności strategicznej i zdolności do samodzielnego prowadzenia operacji obronnych.