- Polskie Siły Powietrzne oficjalnie włączyły lekkie samoloty FA-50GF do dyżurów bojowych, wzmacniając ochronę przestrzeni powietrznej.
- Choć to wersja pomostowa o ograniczonych możliwościach, FA-50GF efektywnie zwalczają drony i tanie zagrożenia, odciążając nasze F-16.
- Ich kluczową rolą jest szkolenie pilotów na przyszłe, znacznie nowocześniejsze FA-50PL – odkryj, jak to zmieni obronność Polski.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o 2 października o przełomowym momencie dla polskich Sił Powietrznych. Stacjonujące w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim lekkie samoloty szkolno-bojowe FA-50GF zostały włączone do dyżurów bojowych. Informację tę potwierdzili dowódcy operacyjni, zaznaczając, że okres spokoju i adaptacji maszyn dobiegł końca. Nadszedł czas na ich sprawdzian w warunkach realnego nadzoru nad wschodnią granicą.
Gotowość bojowa z zastrzeżeniami. Co potrafią maszyny Gap Filler?
Pierwszy Zastępca Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. dyw. pil. Ireneusz Starzyński, wyjaśniał już kilka dni temu w unikalnym wywiadzie dla naszego portalu, że udział dwunastu dostarczonych dotychczas maszyn w operacjach dyżurowych będzie realizowany w oznaczonym, ograniczonym zakresie. Wersja FA-50GF (Gap Filler) została sprowadzona do Polski jako rozwiązanie pomostowe, mające pilnie zastąpić przekazywne Ukrainie myśliwce MiG-29. Ze względu na szybkie tempo dostaw, maszyny zamówiono w konfiguracji zbliżonej do standardu szkolnego stosowanego przez Siły Powietrzne Republiki Korei, ze skromniejszym wyposażeniem radioelektronicznym i przestażałym uzbrojeniem, ale dość nowoczesnym radarem.
Pomimo tych ograniczeń wojskowi dostrzegają w nich ogromny potencjał taktyczny. W dobie współczesnych konfliktów, charakteryzujących się masowym wykorzystaniem tanich środków napadu powietrznego – w tym dronów kamikadze czy bezzałogowców z napędem odrzutowym – używanie do ich przechwytywania zaawansowanych i drogich w eksploatacji myśliwców F-16 czy F-35 jest nieefektywne ekonomicznie.
W tej sytuacji FA-50GF stanowi dobrą maszynę szkolną, treningową i w ograniczonym stopniu – bojową. Osiąga prędkość, szybkość wznoszenia i dynamikę lotu wyższe niż samoloty MiG-29, stosowane dotąd przez 23. BLT. Przy tym wyposażony jest w bardzo nowoczesy radar z atywnym skanowaniem (AESA), ale jego uzbrojenie jest ograniczone i przestażałe, skladając się w zakresie zadań myśliwskich z działka 20 mm i pocisków krótkiego zasięgu AIM-9L/M Sidewinder starszych generacji.
Natomiast wariant FA-50PL, ma stanowić optymalne i niskokosztowe remedium na tego typu zagrożenia. Aby w pełni wykorzystać ich możliwości, planowane jest doposażenie maszyn w naprowadzane laserowo rakiety APKWS II kalibru 70 mm oraz pociski powietrze-powietrze AIM-9X Sidewinder i AIM-120 AMRAAM.
Szkolenie kluczem do sukcesu
FA-50 GF posiadają możliwości dostateczne dla zwalczania najczęstrzych zagrożeń, czyli bezzałogowców naruszających przestrzeń powietrzną Polski. Dlaczego zatem pełne zaangażowanie FA-50 w dyżury bojowe nie jest dziś sprawą nadrzędną? Odpowiedź leży w harmonogramie dostaw i potrzebach kadrowych polskich Sił Powietrznych. Jak wyjaśnił gen. Starzyński, głównym zadaniem realizowanym obecnie na tych samolotach jest intensywna edukacja nowych pilotów i personelu naziemnego, dla jednostek mających otrzymać niebawem samoloty FA-50PL. Z tego powodu trzeba dokonać wyboru i ograniczyć dyżury QRA samolotów FA-50GF, zapewniając kadry dla mających powstać zdolności bojowych.
Polska zakontraktowała łącznie 48 samolotów szkolno-bojowych z Korei Południowej. Pozostałe 36 maszyn trafi do kraju w docelowej, mocno zmodernizowanej wersji FA-50PL, wyposażonej w radar z aktywnym skanowaniem fazowym AESA, nowocześniejszą awionikę oraz rozszerzony wachlarz uzbrojenia. Będą one też zdolne do tankowania w locie, co znacznie zwiększy ich możliwości operacyjne.
Aby nowe eskadry mogły natychmiast po przylocie osiągnąć gotowość operacyjną, wojsko musi dysponować gotowym, w pełni przeszkolonym personelem latającym oraz naziemną obsługą techniczną. Szkolenie to odbywa się w warunkach stałego dyżuru bojowego, co pozwala młodym pilotom na zdobywanie unikalnego doświadczenia. Jednak najważniesze jest, aby w przyszłym roku, gdy rozpoczną się dostawy FA-50PL, maksymalnie wielu pilotów i instruktorów było gotowych zasiąść za ich sterami.
Wejście FA-50GF w dyżur bojowy stanowi ważny krok w budowaniu wielowarstwowej obrony powietrznej i wdrażaniu do niej nowych środków bojowych, ale jest to element szerszego systemu. Samoloty te z powodzeniem odciążą cięższe myśliwce w codziennych patrolach, pozwalając na równoległe tworzenie doświadczonej kadry na nadchodzące lata.