- Rosyjskie lotnictwo wojskowe doznało poważnego ciosu, tracąc dwa nowoczesne myśliwce Su-30 w katastrofach poza frontem ukraińskim.
- Jedna załoga przeżyła upadek maszyny w obwodzie królewieckim, lecz druga tajemnicza awaria w głębi Rosji miała tragiczny finał dla pilotów.
- Poznaj ukryte problemy i dowiedz się, co naprawdę stoi za narastającą serią wypadków, które dziesiątkują rosyjskie siły powietrzne.
Katastrofa w obwodzie królewieckim
Do pierwszego zdarzenia doszło w obwodzie królewieckim – rosyjskiej eksklawie graniczącej z Polską i Litwą. Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej, myśliwiec wielozadaniowy Su-30 (najprawdopodobniej w wersji Su-30SM) realizował planowy lot szkoleniowy.
Według oficjalnych komunikatów oraz relacji świadków, które szybko trafiły do mediów społecznościowych, maszyna lecąc na małej wysokości, nagle runęła na ziemię w mało zaludnionym obszarze pobliżu Czerniachowska, na polu między wsiami Timofiejewka i Zielony Bór. W mediahc społecznościowych szybko pojawiły się nagrania wykonane z pobliskiego cmentarza, na których widać unoszący się gęsty, czarny dym z wraku płonącego na otwartym polu.
Obaj piloci zdołali się katapultować przed uderzeniem samolotu w grunt. Zostali oni podjęci przez zespoły ratownictwa medycznego i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Samolot nie przenosił uzbrojenia, co zapobiegło ewentualnej eksplozji amunicji na miejscu upadku.
Warto przypomnieć, że samoloty Su-30 są kluczowym elementem lotnictwa Floty Bałtyckiej i stacjonują w dwóch bazach na terenie obwodu królewieckiego (m.in. w Czkałowie). Są to najnowsze maszyny bojowe w stacjonujących w eksklawie jednostkach zastępujące samoloty Su-27.
Tajemnicza katastrofa z tragicznym finałem
Niemal równolegle rosyjskie i ukraińskie źródła poinformowały o drugim, znacznie tragiczniejszym w skutkach wypadku lotniczym z udziałem tego samego typu maszyny. Kolejny Su-30 rozbił się tego samego dnia w głębi Rosji. Informacje o tej katastrofie początkowo zaczęły krążyć w rosyjskich kanałach na Telegramie, powiązanych z tamtejszym lotnictwem wojskowym (m.in. na profilach blogerów wojskowych, takich jak „Fighterbomber”).
Co ciekawe, brak jest oficjalnych informacji na ten temat. Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie odniosło się do tych doniesień, co samo w sobie jest dosyć znaczące. Władze w Moskwie nie ujawniły lokalizacji tego zdarzenia ani zadań, jakie realizował myśliwiec, co jest standardową procedurą w przypadku katastrof operacyjnych na zapleczu frontu lub z dala od zamieszkałych obszarów. Źródłem informacji są konta na Telegramie blisko powiązane z Siłami Powietrzno-Kosmicznymi Federacji Rosyjskiej, zajmujące się często działalnością propagandową.
W tym przypadku załoga nie miała tyle szczęścia – obaj piloci mieli ponieść śmierć na miejscu. Służby ratunkowe, które dotarły na miejsce katastrofy w górzystym i zalesionym terenie, mogły jedynie potwierdzić zgon oficerów oraz zabezpieczyć szczątki maszyny.
Co gubi rosyjskie lotnictwo? Eksploatacja i brak części
Utrata dwóch zaawansowanych i kosztownych maszyn w ciągu 24 godzin to poważny cios dla Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej. Su-30SM to dwumiejscowy, ciężki myśliwiec wielozadaniowy, naszpikowany nowoczesną (często zachodnią lub importowaną) elektroniką. Tempo dostaw tych maszyn jest od początku wojny na Ukrainie niezadowalające. Mimo to, dla podreperowania finansów, producent dostarcza samoloty nie tylko rosyjskiemu lotnictwu, ale również na eksport.
Zdarzenia te wpisują się w szersze problemy rosyjskiego lotnictwa wojskowego, które wynikaja z bardzo intensywnej eksploatacji maszyn bojowych w wojnie na Ukrainie. Powoduje to w ostatnim czasie liczne, często tragiczne wypadku lotnicze, spowodowane najczęściej przez awarie techniczne. Wśród przyczyn należy wskazać:
- Przeciążenie eksploatacyjne: Rosyjskie lotnictwo od ponad czterech lat operuje w warunkach permanentnego przeciążenia i podwyższonej gotowości bojowej. Maszyny realizują znacznie więcej godzin nalotu, niż przewidywały normy pokojowe. Dotyczy to zarówno misji bojowych, jak i szkolenia nowych kadr.
- Skutki sankcji: Myśliwce takie jak Su-30SM wymagają zaawansowanych komponentów elektronicznych, optycznych i mechanicznych. Wiele z nich dostarczane było, lub jest nadal, przez zagraniczne firmy. Są wśród nich całe komponenty czy systemy, pochodzące np. z francuskich firm. Odcięcie Rosji od legalnych łańcuchów dostaw zmusza lotnictwo do kanibalizmu sprzętowego (rozbierania jednych maszyn na części dla innych) oraz stosowania niecertyfikowanych zamienników, co drastycznie obniża niezawodność systemów pokładowych.
- Presja na personel: Przemęczenie załóg oraz personelu naziemnego, odpowiedzialnego za przygotowanie maszyn do kolejnych wylotów, bezpośrednio przekłada się na błędy ludzkie – zarówno w kabinie pilotów, jak i podczas rutynowych przeglądów technicznych. Rosyjskie lotnictwo ma też rosnące braki kadrowe, a personel w zakładach produkcyjnych pracuje w wydłużonym czasie.
Katastrofy pokazują, że rosyjskie lotnictwo zmaga się z poważnymi problemami wewnętrznymi, które coraz częściej eliminują cenne maszyny i doświadczonych pilotów bez udziału przeciwnika. Są to wyzwania narastające od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie.
Skąd wiemy, że sytuacja jest coraz poważniejsza? Wystarczy spojrzeć na pozabojowe straty rosyjskiego lotnictwa, jedynie od początku października: 1 października śmigłowiec Mi-8 rozbił się w obwodzie woroneskim; 4 października bombowiec Su-34 i myśliwiec Su-35S w bazie lotniczej Czanskaja; 15 października 4 bombowce Su-34 zniszczone i dwa uszkodzone przez ukraińskie drony na lotnisku Borisoglebsk, 21 października rozbite samoloty Su-30.
Myśliwiec Su-30SM. Bardzo potrzebna maszyna
Su-30SM to dwumiejscowy myśliwiec wielozadaniowy, sukcesywnie zastępujący klasyczne maszyny Su-27, eksploatowane przez Siły Powietrzno-Kosmiczne Federacji Rosyjskiej m.in. nad Ukrainą. Maszyna charakteryzuje się wysoką manewrowością dzięki dyszom ze zmiennym wektorem ciągu i sporej mocy dwóch silników AL-31FP. Dzięki nim samolot przekracza podwójną prędkość dźwięku i posiada zasięg 3000 km oraz pułap ponad 17 000 m.
Dwuosobowa załoga dysponuje radarem N011M Bars (typu PESA) o dużym zasięgu wykrywania i śledzenia celów, systemem celowniczym w hełmie pilota oraz zabudowanym na nosie maszyny sensorem termowizyjnym.
Przy maksymalnej masie startowej 34,5 tony, Su-30SM może przenosić do 8 ton uzbrojenia kierowanego, w tym pociski powietrze-powietrze R-73 (krótkiego zasięgu) i R-27 oraz R-77 (średniego zasięgu), bomby naprowadzane różnego typu, pociski powietrze-ziemia Ch-29, Ch-31 i Ch-59 oraz bomby i rakiety niekierowane. Obok bombowców Su-34, to właśnie Su-30 są najczęściej stosowane do bombardowania Ukrainy z wykorzystaniem bomb szybujących, co przekłada się na intensywną eksploatację.