- Chiński dyplomata wręczył irańskiemu generałowi model myśliwca Chengdu J-20, co wywołało spekulacje na temat potencjalnej sprzedaży tych maszyn Iranowi.
- Sprzedaż J-20 Iranowi byłaby złamaniem amerykańskich sankcji i wzmocniłaby pozycję Teheranu na Bliskim Wschodzie, stanowiąc wyzwanie dla amerykańskich restrykcji.
- Iran, z ograniczonymi środkami finansowymi, może zaoferować Chinom ropę naftową w zamian za broń.
- Chiny wspierają Iran w obszarach cyberbezpieczeństwa, wywiadu oraz w odbudowie systemów obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, jednocześnie monitorując sytuację w Zatoce Omańskiej w związku z napięciami na linii USA-Iran.
Wydarzenie, które przykuło uwagę miało miejsce, gdy chiński dyplomata wręczył model myśliwca stealth Chengdu J-20 generałowi Hamidowi Vahediemu, dowódcy Sił Powietrznych Islamskiej Republiki Iranu (IRIAF). Zdjęcia z tej ceremonii szybko obiegły media, inicjując debatę, czy jest to jedynie kurtuazyjny prezent, czy też zapowiedź rychłego włączenia tych zaawansowanych maszyn do irańskiej floty. Choć żadna ze stron nie wydała oficjalnego komunikatu w tej sprawie, portal DefenceSecurityAsia ocenił to zdarzenie jako coś więcej niż gest ceremonialny a sygnał nadchodzącego, historycznego zwrotu w chińsko-irańskich stosunkach wojskowych.
Chiny zaprezentowały podczas targów World Defence Show modele myśliwców J-10CE i J-35A, a także drony z serii Wing Loong i Rainbow, które zyskują coraz większą popularność na Bliskim Wschodzie. Chiny zbudowały mocną pozycję na regionalnym rynku dronów wojskowych, dostarczając serię Wing Loong i drony CH-4 do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Chociaż chińskie drony nadal cieszą się zainteresowaniem nabywców, to ze względu na sytuację polityczną, nadal występują problemy z pozyskaniem klientów z Bliskiego Wschodu na chińskie myśliwce - jak zwraca uwagę The South China Morning Post.
Geopolityczne trzęsienie ziemi: Co oznaczałaby sprzedaż J-20?
Gdyby spekulacje się potwierdziły, że Iran zakupi z Chiny samoloty piątej generacji J-20 i znalazłyby się one w irańskich siłach zbrojnych, to diametralnie zmieniłaby pozycję Teheranu na Bliskim Wschodzie. Konsekwencje takiego transferu technologii byłyby odczuwalne na wielu płaszczyznach.
Przede wszystkim, sprzedaż J-20 do Iranu stanowiłaby bezpośrednie złamanie sankcji, które Stany Zjednoczone nałożyły na dostawy broni do tego kraju. Farzin Nadimi z Washington Institute ocenił, że taki ruch nie tylko wzmocniłby zdolności odstraszania Teheranu, ale również zasygnalizowałby gotowość Pekinu do otwartego kwestionowania amerykańskich restrykcji. Pokazałoby to, że Chiny w swoich strategicznych kalkulacjach priorytetowo traktują budowę wpływów geopolitycznych, nawet kosztem relacji z Zachodem. Gotowość Pekinu do militarnego zaangażowania w Iranie wpisuje się w szerszą strategię pozyskiwania partnerów wśród państw objętych sankcjami lub izolowanych, co pozwala Chinom rozszerzać swoje wpływy poza tradycyjne sojusze.
Poza tym, zakup takich samolotów wzmocniłoby irańskie lotnictwo, które po wojnie Izraela z Iranem zostało częściowo zniszczone. Irańskie siły powietrzne od lat zmagają się z przestarzałym sprzętem, w dużej mierze pochodzącym jeszcze z czasów sprzed rewolucji islamskiej w 1979 roku. Flota składa się głównie z wiekowych amerykańskich maszyn F-4, F-5 i F-14, a także nielicznych samolotów produkcji rosyjskiej i chińskiej. Wprowadzenie na uzbrojenie nawet niewielkiej liczby myśliwców Chengdu J-20, wykonanych w technologii stealth, byłoby skokiem generacyjnym.
Nie możemy jednak zapominać, że Rosja produkuje dla Iranu samoloty Su-35. Według dokumentów w proces produkcji zaangażowane są kluczowe rosyjskie przedsiębiorstwa lotnicze. Według dokumentacji, do której dotarł portal United24, obecnie produkowanych jest dla Iranu łącznie 16 rosyjskich samolotów Su-35. Liczba ta odzwierciedla liczbę egzemplarzy będących w aktywnej produkcji, a kolejne egzemplarze mogą zostać dostarczone później, a niektóre z nich mogą być już gotowe - zauważa portal. Rosyjskie dokumenty rządowe ujawnione w przecieku pod koniec września wskazywały, że Iran zamówił 48 samolotów. Ale kiedy te samoloty zostaną dostarczone? Tego na razie nie wiadomo, Rosja na razie dostarczyła Iranowi co najmniej trzy śmigłowce Mi-28NE. Jednak śmigłowce dużo łatwiej w tajemnicy dostarczyć niż samoloty nie drażniąc USA ani Europy. Zwłaszcza, że Iran obecnie jest bardzo dokładnie obserwowany przez stronę amerykanką, a w pobliżu jest flota amerykańska i samoloty.
Nie możemy także zapominać o tym, że potencjalna transakcja między Teheranem a Pekinem w pełni potwierdziłaby tezę, że „monopol na technologię stealth dobiegł końca”. Oczywiście nie znamy prawdy na temat realnych zdolności chińskiego samolotu, bo Chiny bardzo dbają o to, by ich broń była owiana tajemnicą. Zdolności, które kiedyś były wyłączną domeną USA i ich najbliższych sojuszników, stają się coraz bardziej dostępne dla innych państw, zwłaszcza wrogich wobec USA. Chiny, które intensywnie rozwijają swój przemysł zbrojeniowy, z importera technologii stały się jej eksporterem. Chociaż do tej pory Pekin nie eksportował swojego najnowocześniejszego myśliwca J-20, gest wykonany w Teheranie może sugerować zmianę tej polityki.
Ropa za myśliwce: Ekonomiczne tło potencjalnej transakcji
Iran, cierpiący na brak płynności finansowej z powodu międzynarodowych sankcji, może zaoferować Chinom w zamian to, czego Pekin potrzebuje najbardziej – ropę naftową. Chiny są głównym odbiorcą irańskiej ropy, importując ponad 80% irańskiego eksportu ropy nieoficjalnymi kanałami, które omijają sankcje co czyni Pekin jego głównym partnerem handlowym.
Fundamentem dla tak głębokiej współpracy jest 25-letni pakt o strategicznej współpracy podpisany między oboma krajami w 2021 roku. Umowa ta obejmuje szeroki zakres dziedzin, od energetyki i infrastruktury po technologie wojskowe, w tym rozwój dronów, pocisków rakietowych i systemów obrony przeciwlotniczej. Mechanizm "ropa naftowa w zamian za broń" jest już prawdopodobnie stosowany przy dostawach innego chińskiego uzbrojenia, jak systemy obrony powietrznej HQ-9, chociaż nie ma dowodów na to, że te systemy dotarły.
Chiny zaczynają wchodzić do Iranu i go chronić
Poza tym, jak zwraca uwagę Modern Diplomacy od początku 2026 roku chińskie wsparcie dla Iranu koncentruje się na trzech głównych obszarach. Po pierwsze, obejmuje ono współpracę wojskową i bezpieczeństwa – Chiny, Iran i Rosja regularnie prowadzą wspólne ćwiczenia. Po drugie, Chiny udzielają Iranowi pomocy w zakresie cyberbezpieczeństwa i wywiadu od stycznia 2026 roku zaczęto tam wdrażać chińskie, zamknięte i odporne na penetrację systemy, które zastępują technologie zachodnie, aby wzmocnić irańską suwerenność cyfrową i skuteczniej chronić się przed cyberatakami. Po trzecie, Pekin wspiera odbudowę irańskich zdolności odstraszania pomagając Iranowi w przywracaniu i modernizacji systemów obrony przeciwrakietowej oraz przeciwlotniczej, osłabionych po wojnie Izraela z Iranem.
Modern Diplomacy w innym tekście autorstwa doktora Nadia Helmy, zwraca uwagę, że od stycznia bieżącego roku, Chińskie Biuro Dziewiąte (związane z Ministerstwem Bezpieczeństwa Państwowego) prowadzi w Iranie kontrwywiad przeciwko Mossadowi i CIA, i chroni przed infiltracją tych służb. Według artykułu, Chiny oceniły ostatnie operacje Mossadu (2025–2026) jako bardzo głęboką penetrację irańskich struktur wywiadowczych, baz i systemów. Ujawniło to poważne luki bezpieczeństwa, które zagrażają nie tylko Iranowi, ale też chińskim interesom.
W ramach pomocy technicznej Chiny dostarczają Iranowi zaawansowane systemy radarowe i sensorowe, w tym YLC-8B, system ten służy do śledzenia amerykańskich samolotów stealth oraz prowadzenia nadzoru elektronicznego. Chiny pomagają też w przejściu Iranu z GPS na BeiDou oraz w analizie i naprawianiu skutków wcześniejszych wycieków i naruszeń danych.
Artykuł zwraca jednak uwagę, że Pekin zachowuje ostrożność, wspiera Iran wywiadowczo, cybernetycznie i technicznie ale nie obiecuje bezpośredniego udziału militarnego w razie otwartego ataku USA/Izraela na Iran.
Times of India zauważył, że chińska marynarka wojenna wysłała do Zatoki Omańskiej niszczyciel typu 055, typ 052D oraz okręt rozpoznawczy Liaowang-1 w związku z rosnącymi napięciami na linii USA-Iran. Zdjęcia satelitarne opublikowane przez chińskie źródła pokazują również nowo zainstalowany amerykański system obrony przeciwrakietowej THAAD w Jordanii. Analitycy sugerują, że Pekin może monitorować ruchy marynarki wojennej Zachodu i udzielać Teheranowi wsparcia wywiadowczego.
Spekulacje a rzeczywistość
Na chwilę obecną należy podkreślić, że sprzedaż myśliwców J-20 do Iranu pozostaje w sferze spekulacji. Prezent w postaci makiety to sygnał dyplomatyczny, ale nie wiążąca umowa. Na łamach Portalu Obronnego pisaliśmy już o doniesieniach medialnych np. po wojnie Izraela z Iranem, że Teheran ma wyrażać zainteresowanie zakupem chińskich samolotów J-10C, bo Rosja rzekomo miała problem z dostarczeniem zamówionych Su-35. Jednak na spekulacjach to się zakończyło, potem wyszły informacje, że Rosja potajemnie produkuje dla Iranu samoloty. W międzyczasie pojawiły się także informacje, że Chiny mają wspierać obronę powietrzną Iranu, jednak dowodów nie było.
Można sądzić, że dla obydwu stron taka aura niepewności, tajemnicy co do zakupów jest korzystna, ponieważ nie wiadomo czy rzeczywiście broń jest dostarczana do Teheranu i jest już w posiadaniu i potencjalny przeciwnik może się zaskoczyć, a po drugie Chiny pokazują Stanom Zjednoczonym, że również mają swoje wpływy w regionie i nie zamierzają odpuścić. Samo to zdarzenie jest dowodem na zacieśnienie współpracy wojskowej między Chinami a Iranem, które w przyszłości może się bardziej zacieśnić poprzez tajne zakupy. Ale raczej czegoś mniejszego niż tak dużego kontraktu, jak samoloty. Zwłaszcza, że dla Chiny potencjalna sprzedaż także jest ryzykowana, ponieważ jeśli USA albo Iran zniszczą w kolejnym konflikcie taki samolot, to propaganda chińska zostanie ośmieszona, a pamiętajmy Pekin, nie chce kompromitacji swojego uzbrojenia.