Misja ratunkowa w Iranie: Kulisy brawurowej operacji z użyciem 100 ton bomb i fortelu CIA

Amerykańskie bombowce B-1 zrzuciły około stu 900-kilogramowych bomb podczas tajnej misji w Iranie, której celem było uratowanie drugiego członka załogi myśliwca F-15, zestrzelonego nad terytorium Islamskiej Republiki. Operacja, szczegóły której ujawnił Donald Trump, była niezwykle złożona i wymagała skoordynowanych działań wielu agencji, w tym CIA i izraelskiego wywiadu Mosadu. W międzyczasie prezydent Trump zagroził mediom karą więzienia za ujawnienie informacji, które jego zdaniem mogły zagrozić bezpieczeństwu narodowemu i utrudnić akcję ratunkową.

  • Amerykańskie bombowce B-1 zrzuciły około stu 900-kilogramowych bomb na drogi, personel i garnizony Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Iranie, aby ułatwić misję ratunkową drugiego członka załogi zestrzelonego myśliwca F-15.
  • Prezydent USA Donald Trump ujawnił, że w operacji ratunkowej, która była częściowo podstępem, uczestniczyło 155 samolotów; USA celowo wysadziły własne samoloty, które utknęły w mokrym piasku, aby uniemożliwić ich przejęcie przez Irańczyków.
  • CIA przeprowadziła kampanię dezinformacyjną w Iranie, rozpowszechniając fałszywe informacje o ewakuacji oficera drogą lądową, co miało odwrócić uwagę Irańczyków od rzeczywistego miejsca ukrywania się wojskowego.
  • Prezydent Trump zagroził mediom karą więzienia za ujawnienie informacji o zaginionym lotniku przed zakończeniem akcji ratunkowej, argumentując, że mogło to utrudnić operację i narazić bezpieczeństwo narodowe.

Zestrzelenie myśliwca F-15 nad Iranem wywołało natychmiastową i skomplikowaną operację ratunkową, której szczegóły ujawnił dziennik „Wall Street Journal”. Według doniesień, w misję zaangażowano amerykańskie bombowce B-1, które zrzuciły około stu 900-kilogramowych bomb. Celem tych działań było uniemożliwienie irańskim siłom dotarcia do miejsca ukrycia zaginionego oficera oraz zapewnienie bezpieczeństwa amerykańskim zespołom ratunkowym. Ładunki zrzucono na drogi, a także na personel i garnizony Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), co miało na celu odwrócenie uwagi i zdezorganizowanie irańskich działań poszukiwawczych.

Prezydent USA Donald Trump ujawnił, że w operacji ratunkowej uczestniczyło łącznie 155 samolotów, co świadczy o jej ogromnej skali.

„W dużej mierze to był podstęp. Chcieliśmy, żeby (Irańczycy) myśleli, że (ten żołnierz) jest w innym miejscu, bo mieli tam ogromne siły zbrojne. Tysiące ludzi (go) szukały” – relacjonował Trump.

Misja była niezwykle ryzykowna, a jej powodzenie zależało od precyzyjnego planowania i wykonania. W ramach operacji, wojsko USA celowo zniszczyło własne samoloty, które ugrzęzły w mokrym piasku, aby zapobiec ich przejęciu przez Irańczyków. Chodziło o dwa „dość stare” samoloty, które służyły do transportu sprzętu. Ostatecznie, oficer został przetransportowany z Iranu na pokładzie śmigłowca. Trump podkreślił, że podczas operacji ratunkowej nie ucierpiał żaden amerykański żołnierz, co uznał za ogromny sukces.

Rola wywiadu i dezinformacji w akcji ratunkowej

Zestrzelony nad Iranem oficer amerykańskiej armii, ukrywał się w górach i, co zaskakujące, „pomagał kierować nalotami sił USA i Izraela na nacierające wojska Republiki Islamskiej, wykorzystując do tego celu sprzęt łączności awaryjnej” – przekazał portal Times of Israel. 

Kluczową rolę w sukcesie misji odegrała CIA, która rozpoczęła kampanię dezinformacyjną. Agencja rozpowszechniała w Iranie fałszywą informację, że oficer został odnaleziony i jest ewakuowany w konwoju lądowym. Celem było odwrócenie uwagi Irańczyków i skierowanie ich poszukiwań w inne rejony.

„Agencja miała nadzieję, że Irańczycy przeniosą poszukiwania z miejsca, w którym prawdopodobnie przebywał wojskowy, na drogi wyjazdowe z terenu operacji” – informuje „The Times”.

W operacji brał udział również izraelski wywiad Mosadu. Ambasador USA w Izraelu, Mike Huckabee, zapowiedział spotkanie z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu, aby podziękować mu za „bezprecedensową pomoc dla amerykańskich agencji wojskowych i wywiadowczych, które przeprowadziły historyczną misję ratunkową załogi lotniczej w Iranie”. Potwierdził również, że zarówno izraelska armia, jak i agencja wywiadu Mosad były podczas tej misji „pomocnymi partnerami”. Izraelski minister obrony Israel Katz podkreślił, że akcja ratunkowa jest dowodem na to, że armie USA i Izraela potrafią współpracować w czasie wojny z Iranem.

Zniszczenie amerykańskich samolotów i cisza mediów

Podczas operacji ratunkowej doszło do zniszczenia amerykańskich samolotów. Według agencji Associated Press, powołującej się na służby wywiadowcze, wojsko amerykańskie wysadziło w powietrze dwa samoloty transportowe z powodu awarii. Dziennik „The Wall Street Journal”, cytując amerykańskich urzędników, podał, że chodziło o maszyny typu MC-130J, które służą do prowadzenia działań szpiegowskich i ewakuacji żołnierzy z terytorium wroga. CBS News poinformowała, że samoloty nie były w stanie wystartować z bazy w Iranie i zostały zniszczone, aby zapobiec ich przechwyceniu przez siły irańskie. Irańska telewizja państwowa wyemitowała nagranie, na którym widać było części amerykańskich samolotów, twierdząc, że zostały one zestrzelone przez siły irańskie. Brytyjskie stacje Sky News i BBC zweryfikowały materiał, potwierdzając miejsce, gdzie znajduje się wrak jednego z samolotów.

Przez cały czas trwania operacji Biały Dom, Pentagon i CENTCOM zachowywały „niespotykaną dotąd ciszę” – zauważyły media. Miało to na celu utrzymanie operacji w tajemnicy i uniknięcie utrudnień ze strony irańskich sił. Dopiero po pomyślnym zakończeniu misji, Donald Trump poinformował o jej sukcesie na platformie Truth Social, podkreślając, że „udało nam się przeprowadzić obie te operacje (przyp. red. poszukiwacze dwóch członków załogi F-15), nie zabijając ani nie raniąc ani jednego Amerykanina, po raz kolejny dowodzi, że osiągnęliśmy miażdżącą dominację w powietrzu i przewagę nad irańską przestrzenią powietrzną”.

Trump kontra media: Groźby więzienia za przecieki

W kontekście tej tajnej operacji, prezydent USA Donald Trump wystosował poważne groźby wobec mediów, które ujawniły informacje dotyczące amerykańskiego lotnika zaginionego w Iranie. Jak poinformował „The Washington Post”, Trump zagroził dziennikarzom karą więzienia, jeśli nie ujawnią źródła przecieku.

„Ujawnicie to albo pójdziecie do więzienia” – zagroził prezydent podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Trump argumentował, że nagłośnienie sprawy przez media mogło utrudnić operację ratunkową, ponieważ Iran mógł dowiedzieć się o obecności zaginionego żołnierza na swoim terytorium właśnie dzięki doniesieniom prasowym. Zapowiedział, że administracja będzie dążyć do ustalenia tożsamości informatora i zwróci się do redakcji o jego ujawnienie, podkreślając względy bezpieczeństwa narodowego.

Dyrektor wykonawczy Knight First Amendment Institute przy Columbia University, Jameel Jaffer, ocenił, że działania prezydenta budzą poważne obawy o wolność prasy. Podkreślił, że zdolność dziennikarzy do wykonywania pracy opiera się na ochronie anonimowych informatorów, a groźby należy postrzegać jako próbę wywierania presji. „Groźba prezydenta Trumpa powinna być rozumiana jako próba zastraszenia mediów i powstrzymania dziennikarzy przed wykonywaniem pracy potrzebnej opinii publicznej” – stwierdził Jaffer. Podobne stanowisko przedstawił Clayton Weimers, dyrektor wykonawczy Reporters Without Borders North America, sugerując, że takie deklaracje należy traktować poważnie, a „ta administracja uważa dziennikarstwo za przestępstwo”. 

Gen. Nowak: F-35 to wyzwanie dla całej armii
Portal Obronny SE Google News