- Prezydent USA Donald Trump rozważa wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec i wprowadzenie w NATO modelu „płać, by grać”, który uzależnia prawa członków od wydatków na obronność w wysokości 5% PKB.
- Waszyngton jest sfrustrowany brakiem wsparcia europejskich sojuszników, w tym Niemiec i Hiszpanii, w konflikcie z Iranem, co spotkało się z krytyką Trumpa.
- Sytuację wykorzystuje niemiecka partia AfD, której lider, Tino Chrupalla, wzywa do wycofania wojsk USA z Niemiec i prowadzenia „niezależnej” polityki zagranicznej.
- Wycofanie 35-40 tysięcy żołnierzy amerykańskich z Niemiec, gdzie znajduje się m.in. baza Ramstein, osłabiłoby bezpieczeństwo regionu i mogłoby doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego w USA.
Donald Trump zaostrza kurs wobec sojuszników z NATO, którzy jego zdaniem nie ponoszą sprawiedliwych kosztów wspólnego bezpieczeństwa. Według informacji pozyskanych przez The Telegraph administracja USA rozważa gruntowną reorganizację Sojuszu w oparciu o zasadę „płać, by grać” (pay to play). Głównym założeniem jest uzależnienie praw decyzyjnych państw członkowskich od wysokości ich wydatków na obronność.
Nowy, forsowany przez Waszyngton cel to przeznaczanie 5 procent produktu krajowego brutto na obronność. Państwa, które nie spełniłyby tego wymogu, mogłyby zostać pozbawione prawa głosu w kluczowych kwestiach, takich jak przyszłe wydatki, rozszerzenie Sojuszu czy wspólne misje. Co najistotniejsze, mogłoby to również dotyczyć decyzji o uruchomieniu artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego, stanowiącego fundament kolektywnej obrony.
„Nie powinieneś mieć możliwości głosowania nad przyszłymi wydatkami, jeśli nie płacisz” – stwierdziło źródło zbliżone do administracji prezydenta w rozmowie z „The Telegraph”.
Frustracja Waszyngtonu wzrosła po tym, jak europejscy sojusznicy, w tym Niemcy i Hiszpania, odmówili wysłania okrętów wojennych w celu odblokowania kontrolowanej przez Iran Cieśniny Ormuz. W odpowiedzi na ten brak wsparcia, Trump otwarcie poparł pomysł wycofania amerykańskich sił zbrojnych z tych krajów - według The Telegraph.
Trump krytykuje NATO
Trump 26 marca skrytykował państwa NATO za ich postawę wobec wojny z Iranem, sugerując, że nigdy tego nie zapomni i że sojusznicy przekonają się o tym za kilka miesięcy. Prezydent kilkakrotnie zaatakował sojuszników z NATO, nazywając Sojusz „papierowym tygrysem” i twierdząc, że oblał on „próbę”. "Nie przyszli nam z pomocą. Teraz wszyscy chcą pomóc. Kiedy druga strona jest unicestwiona, mówią: „chcielibyśmy wysłać okręty” – powiedział prezydent.
"Kilku z nich wydało nawet oświadczenie, że chcą się zaangażować, kiedy wojna się skończy. Nie, trzeba było się zaangażować na początku wojny albo jeszcze zanim się zaczęła" - kontynuował.
Trump przypomniał, że Wielka Brytania zaoferowała wysłanie lotniskowca, ale odrzucił tę propozycję. "Dziękuję bardzo. Nie fatygujcie się. Nie potrzebujemy tego. Nie potrzebujemy ich" – zaznaczył.
Prezydent USA zasugerował również, że odmowa pomocy ze strony sojuszników będzie miała konsekwencje, choć nie sprecyzował jakie. "Przypomnicie sobie o tym za kilka miesięcy, przypomnicie sobie moje słowa"– powiedział.
"Istnieje takie powiedzenie, świetne powiedzenie: „nigdy nie zapominaj”.
Sekretarz stanu Marco Rubio argumentował z kolei, że sojusznicy i inne kraje, które „trochę narzekają” powinni być „wdzięczni” Trumpowi za odwagę stawienia czoła zagrożeniom z Iranu. W ubiegłym tygodniu Trump zasugerował, że mógłby rozważyć wycofanie USA z NATO bez zgody Kongresu – co wywołało ostrą reakcję kongresmenów obu partii, w tym republikanina Dona Bacona, który nazwał to twierdzenie „g... prawdą”.
Polecany artykuł:
Rosja zwycięzcą wojny między Trumpem a NATO?
Autorzy Jonathan Lemire i Simon Shuster na łamach The Atlantic w tekście pt: "Is The End of NATO Near?" uważają, że obecne napięcie na linii Trump a Europa w związku z wojną w Iranie sprawi, że "Moskwa może okazać się jednym ze zwycięzców wojny". Według jednego z rozmówców autorów tekstu, impas w sprawie cieśniny stworzył nieoczekiwane nowe napięcie w relacjach między Trumpem a NATO - i może go fundamentalnie osłabić - a według rozmówcy "w praktyce już doprowadził do rozpadu NATO w przypadku Iranu”. Dyplomata ten postawił ponurą prognozę, że prawdopodobnym odwetem Trumpa będzie redukcja liczebności wojsk amerykańskich na kontynencie. „Gdybyśmy się nie spodziewali wycofania wojsk, powinniśmy”.
Według rozmówców, na których powołują się autorzy, Trump liczył, że operacja w Iranie przebiegnie sprawnie tak samo, jak to było w przypadku pojmania Nicolása Maduro. Tymczasem mimo, że ajatollah Ali Chamenei nie żyje, a tysiące irańskich celów wojskowych zostało zbombardowanych, to twardogłowi w Iranie nadal trzymają się mocno, to jeszcze ostrzeliwując rakietami swoich sąsiadów z Zatoki Perskiej i blokując dostęp do Cieśniny Ormuz, czyli dokładnie tak, jak od dziesięcioleci przewidywali urzędnicy Pentagonu i wojskowe think tanki.
Nic więc dziwnego, że ta wojna, która nie dość, że nie wiadomo kiedy się zakończy i widuje ceny ropy, a także innych produktów, wywołuje frustracje po obydwu stronach. Europa odczuwa irytacje, że Trumpa nie skonsultowała się z nimi przed wojną. "Ponadto wielu odczuwa wciąż gniew z powodu prób Trumpa, by zmusić Danię do oddania kontroli nad Grenlandią na początku tego roku" - piszą autorzy na łamach The Atlantic.
"To właśnie ten moment był punktem zwrotnym dla sojuszu, uważa wielu urzędników. Wielokrotnie powtarzane oferty z Europy – obiecujące USA dostęp do baz, minerałów i innych zasobów – pozostały bez echa, a kiedy Trump w styczniu udał się na Światowe Forum Ekonomiczne, niektórzy otwarcie zastanawiali się, czy wojska amerykańskie dokonają inwazji na Grenlandię. Trump ostatecznie wycofał się (na razie). Ale szkody zostały wyrządzone" - czytamy w tekście.
Według autorów w tle rozgrywa się jeszcze jeden niepokojący wątek. Kreml dyskretnie pomaga Iranowi wywiadem, a jednocześnie korzysta na układzie z administracją Trumpa – Stany Zjednoczone tymczasowo złagodziły sankcje na rosyjską ropę po spotkaniu wysłannika Putina z ludźmi Trumpa. Rosyjskie media triumfują, widząc w tym słabość Ameryki i kolejne pęknięcie w zachodniej jedności. Putin może tylko zyskiwać na tym, że uwaga USA skupia się na Bliskim Wschodzie, a Europa czuje się porzucona.
W efekcie artykuł przedstawia obraz Sojuszu, który na powierzchni jeszcze istnieje, ale w rzeczywistości jest już mocno nadwątlony przez wzajemne żale, brak zaufania i odmienne priorytety. Trump stawia interesy Ameryki „America First” ponad wieloletnie zobowiązania sojusznicze, Europa czuje się zdradzona i upokorzona, a Rosja cierpliwie czeka na dalsze pęknięcia, które może wykorzystać. Według autorów, jeśli nic się nie zmieni, to obecny kryzys wokół Iranu może okazać się początkiem końca NATO w dotychczasowej formie.
Niemcy na celowniku. Czy amerykańskie bazy zostaną opróżnione?
Szczególnie dotkliwa dla bezpieczeństwa regionu może okazać się groźba wycofania około 35-40 tysięcy amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech. Pomysł ten, rozważany przez Trumpa od początku jego drugiej kadencji, teraz ponoć nabiera realnych kształtów. Niemcy od dekad pełnią rolę kluczowego hubu logistycznego dla sił USA w Europie. To tutaj znajduje się m.in. siedziba Dowództwa Sił Zbrojnych USA w Europie (EUCOM) oraz strategiczna baza lotnicza Ramstein, wykorzystywana do koordynacji operacji wojskowych na Bliskim Wschodzie. Zgodnie z ustawą o autoryzacji wydatków na obronę narodową, którą Trump podpisał w grudniu 2025, obecność USA w Europie musi pozostać na poziomie co najmniej 76 000 żołnierzy, a obecnie jest to 85 tysięcy.
Urzędnicy w rozmowie z The Atlantic zapewnili autorów, że obecnie "nie toczą się żadne aktywne dyskusje na temat wycofania Stanów Zjednoczonych z NATO, ale podkreślili, że chłodna reakcja na jego prośby rozwścieczyła prezydenta, który prawdopodobnie nie potrzebowałby wielu zachęt, aby spróbować się wycofać".
Przestrzegają oni jednak, że mimo iż to Senat ma decydujący głos ws. ewentualnego opuszczenia USA z NATO, to "szereg orzeczeń sądowych w ciągu ostatnich 50 lat dał władzy wykonawczej większą swobodę w wycofywaniu się z traktatów. Karta NATO pozwala państwu na wycofanie się z NATO po rocznym powiadomieniu" - piszą autorzy. Dodając:
"Ustawa o wydatkach na obronę z 2024 roku, podpisana przez prezydenta Bidena, zabrania prezydentowi wycofania Stanów Zjednoczonych z NATO bez uzyskania większości kwalifikowanej dwóch trzecich głosów w Senacie lub ustawy Kongresu. Trump może argumentować, że wypowiedzenie traktatu jest wyłączną władzą wykonawczą, ale taki krok wywołałby ogromną batalię sądową – i prawdopodobnie kryzys konstytucyjny".
Autorzy tekstu przestrzegają, że jeżeli wyjście z NATO będzie trudne, to Trump może ograniczyć amerykańskie finansowanie NATO. Mógłby odmówić przestrzegania artykułu 5 paktu o wzajemnej obronie, zasadniczo paraliżując sojusz. Mógłby też wycofać wojska amerykańskie z Europy, przenosząc je do Azji lub na Bliski Wschód, albo sprowadzając z powrotem do kraju, pozostawiając kontynent z osłabioną obroną przed rosyjskim zagrożeniem.
AfD zaciera ręce i wzywa: „Zacznijmy od wycofania wojsk USA”
Napięcia na linii Waszyngton-Berlin są coraz bardziej widoczne. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz, choć początkowo starał się budować relacje z Trumpem, oskarżył go o doprowadzenie do „ogromnej eskalacji” konfliktu z Iranem. Z kolei prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier stwierdził, że amerykańska interwencja w Iranie to „katastrofalny błąd” i nie ma już powrotu do relacji transatlantyckich sprzed drugiej kadencji Trumpa. W efekcie zaufanie Niemców do USA spadło do historycznie niskiego poziomu.
Sytuację na arenie międzynarodowej wykorzystuje skrajnie prawicowa partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), która zyskuje rekordowe poparcie w sondażach. Jej lider, Tino Chrupalla, otwarcie wezwał do całkowitego wycofania z Niemiec wojsk sojuszniczych oraz amerykańskiej broni jądrowej w ramach programu Nuclear Sharing. Jego zdaniem jest to warunek konieczny do prowadzenia w pełni „niezależnej” polityki zagranicznej.
„Zacznijmy wdrażać ten program od wycofania wojsk USA” – powiedział Chrupalla podczas zjazdu partyjnego w Saksonii. Pochwalił jednocześnie Hiszpanię za zablokowanie możliwości wykorzystania jej baz do działań przeciwko Iranowi, podkreślając, że Niemcy również nie powinny dać się wciągać w zagraniczne wojny.
Odnosząc się do wojny Rosji przeciwko Ukrainie Chrupalla powiedział, że jego partia „doprowadzi do pokoju”, a mieszkający w Niemczech Ukraińcy będą wtedy musieli wrócić do swojego kraju. Obecnie uciekinierzy otrzymują pełne świadczenia, po które przyjeżdżają do urzędu „wypasionymi samochodami” - twierdzi szef AfD. „Trzeba z tym skończyć. Wszyscy Ukraińcy muszą wrócić” – powiedział polityk cytowany przez „FAZ”.
Rosnące poparcie dla skrajnej prawicy
Postulaty AfD padają na podatny grunt. Ostatnie sondaże pokazują, że partia ta z poparciem na poziomie 24-26% zrównuje się z rządzącą chadecją (CDU). W niektórych wschodnich landach, jak Meklemburgia-Pomorze Przednie, poparcie dla AfD sięga nawet 37%. Liderzy partii nie ukrywają swoich ambicji, zapowiadając, że celem jest zdobycie urzędu kanclerskiego w wyborach w 2029 roku. Taki scenariusz polityczny, w połączeniu z izolacjonistyczną polityką Donalda Trumpa, mógłby doprowadzić do fundamentalnej zmiany w architekturze bezpieczeństwa Europy.