• Kto dokładnie ponosi odpowiedzialność za śmierć ajatollaha Ali Chameneia – Izrael, USA, czy koordynacja obu państw?
• Jakie mechanizmy sukcesji w Iranie zostaną aktywowane po śmierci rahbara i kto faktycznie przejmie władzę w praktyce?
• Czy ogłoszona 40-dniowa żałoba wpłynie na tempo i charakter odpowiedzi Iranu wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela?
Chamenei był zwolennikiem twardej linii wobec USA i Izraela
Do czasu wyboru nowego rahbara państwem kierują prezydent Masud Pezeszkian, szef władzy sądowniczej Golamhosejn Mohseni Edżei oraz „jeden z prawników Rady Strażników” – oświadczył w irańskiej telewizji sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Laridżani, doradca Chameneia. Ogłoszono 40-dniową żałobę.
Ali Chamenei urodził się 19 kwietnia 1939 r. w Meszhedzie, w północno-wschodnim Iranie. Tam studiował teologię islamską. W latach 60. i 70. aktywnie angażował się w działalność opozycyjną przeciwko szachowi. Wówczas Iranem rządził Mohammad Reza Pahlavi. Chamenei był wielokrotnie aresztowany i więziony przez służby bezpieczeństwa szacha.
Po rewolucji, która obaliła Pahlaviego (1979 r.), szybko awansował w strukturach nowego państwa. Był m.in.: członkiem Rady Rewolucyjnej i deputowanym do parlamentu (Madżlesu). W 1981 r., po zamachu bombowym w Teheranie, w którym był poważnie ranny, został wybrany prezydentem Iranu. Funkcję tę pełnił przez dwie kadencje (1981–1989), w okresie wojny iracko-irańskiej.
W 1989 r., po śmierci najwyższego przywódcy ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, Zgromadzenie Ekspertów wybrało Chameneia na duchowego i politycznego lidera Iranu. Rahbar sprawuje kontrolę nad kluczowymi instytucjami państwa: siłami zbrojnymi, Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, wymiarem sprawiedliwości, mediami państwowymi. Rahbar wyznacza ogólne kierunki polityki państwa i ma decydujący głos w sprawach strategicznych, w tym w polityce zagranicznej i bezpieczeństwie.
W polityce Chamenei był zwolennikiem twardej linii wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela. Popierał rozwój programu rakietowego i programu nuklearnego. Za jego rządów Iran umacniał wpływy regionalne m.in. w Iraku, Syrii i Libanie.
Oświadczenie o śmierci Chameneia wydała Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego. W komunikacie podano: „Straciliśmy wielkiego przywódcę i opłakujemy go. Przywódca ten wyróżniał się czystością ducha, siłą wiary, zaradnością w sprawach, odwagą w obliczu arogancji i dżihadem na drodze Boga”.
Prezydent Masud Pezeszkian w komunikacie oświadczył m.in.: „Ta wielka zbrodnia nigdy nie pozostanie bez odpowiedzi i otworzy nowy rozdział w historii świata islamskiego i szyizmu. Czysta krew tego wysokiego rangą przywódcy popłynie jak rwący strumień i wyeliminuje amerykańsko-syjonistyczny ucisk i zbrodnie. Tym razem również, z całą naszą siłą i determinacją, przy wsparciu narodu islamskiego i wolnych ludzi świata, sprawimy, że sprawcy i dowódcy tej wielkiej zbrodni pożałują swoich czynów”.
Iran w odwecie miał zaatakować 27 amerykańskich baz wojskowych
Operacja przeciwko Iranowi rozpoczęła się w sobotę (28 lutego) rano. Izraelski minister obrony Israel Kac określił ją jako atak wyprzedzający. Donald Trump, ogłaszając rozpoczęcie działań bojowych, wezwał naród irański do powstania przeciwko władzom w Teheranie. Według Sil Obronnych Izraela (IDF)zaatakowano setki celów wojskowych, w tym wyrzutnie rakiet w zachodnim Iranie. W operacji miało uczestniczyć ok. 200 izraelskich myśliwców.
W sobotnich atakach mieli zginąć również szef Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohammad Pakpur oraz doradca ds. bezpieczeństwa Ali Szamchani. Irańska telewizja państwowa podała ponadto informację o śmierci szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Abdulrahima Musawiego i ministra obrony Aziza Nasira Zadeha.
Są ofiary odwetowego uderzenia na cele w Izraelu. Według informacji izraelskich służb medycznych oraz IDF w atakach zginęła jedna osoba, a 121 zostało rannych; większość z nich odniosła lekkie obrażenia. Większość rakiet i dronów została zneutralizowana. Te, które przebiły się przez obronę, uderzyły w Tel Awiw i Beit Szemesz, miasto położone na zachód od Jerozolimy.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował o przeprowadzeniu „rozległych ataków rakietowych i dronów” na izraelskie i amerykańskie instalacje wojskowe w całym regionie. Twierdzi, że zaatakowano 27 baz amerykańskich, a także izraelską bazę lotniczą Tel Nof, dowództwo izraelskiej armii w HaKirya w Tel Awiwie oraz duży zakład przemysłu obronnego w tym samym mieście.
Kilka zdań komentarza
Śmierć Chameneia uczyniła z niego – czy się to komuś podoba, czy nie – męczennika i tylko zwiększyła determinację do walki z „amerykańsko-syjonistycznym” przeciwnikiem. Śmierć rahbara automatycznie uruchamia mechanizm konsolidacji jego zwolenników. A wydaje się, że tych jest znacząco więcej niż przeciwników teokratycznego reżimu. Czy oznacza to, że konflikt szybko się nie zakończy?
To zależy od skali irańskiego odwetu. Jeśli Iran uderzy w duże cele amerykańskie lub izraelskie, spirala eskalacji jest niemal nieunikniona. Nie należy się spodziewać – w tzw. bliskiej perspektywie czasowej – zmian systemowych w Iranie wskutek wewnętrznej rewolty. Kilkakrotnie dochodziło do nich, ale u podstaw społecznego buntu (zawsze spacyfikowanego) leżały czynniki natury społeczno-ekonomicznej.
Teraz sytuacja jest szczególna. Chamenei został zabity przez Wielkiego Szatana (USA) i Małego Szatana (Izrael), a to raczej opóźnia bunt niż go przyspiesza. Bardziej prawdopodobna jest walka frakcyjna w elitach władzy. Nie będzie ona jednak jawna i nie zmieni systemu politycznego na nieteokratyczny...
Polecany artykuł: