Flota cieni i granice sankcji. Jak Rosja utrzymuje eksport ropy

2026-02-11 9:09

Rosja omija sankcje morskie dzięki setkom starych tankowców, które przewożą ropę pod obcymi banderami i wyłączonymi systemami identyfikacji. Zachodnie restrykcje ograniczają ich wpływy, ale nie blokują całkowicie eksportu. Dla Federacji Rosyjskiej podstawowym źródłem dochodów i finansowania jej „specjalnej operacji wojskowej” jest eksport węglowodorów. Szczególnie ropy naftowej. Dlatego koalicja G7+ (USA, UE z 27 państwami członkowskimi, Wielka Brytania, Kanada, Japonia, Australia) nałożyła sankcje na import rosyjskiej ropy drogą morską. Dochody Rosji ze sprzedaży spadły do poziomu najniższego od 5 lat...

flota cieni, tankowiec, sankcje, Rosja

i

Autor: Wygenerowane przez AI

• Jak skuteczne są sankcje, skoro Rosja wciąż eksportuje ropę?

• Dlaczego nie da się objąć sankcjami całej „floty cieni”?

• Czy koszty obchodzenia restrykcji realnie uderzają w dochody Rosji?

Na początku w „ciemnej flocie” pływało sto zdezelowanych tankowców

Owa „flota cieni” zaistniała tuż po wprowadzeniu pierwszych sankcji G7 na sprzedaż rosyjskiej ropy. Wówczas Moskwa postanowiła omijać bariery, wykorzystując do tego stare, czasem nawet bardzo stare, tankowce. Pływają one pod obcymi banderami. Najczęściej Panamy, Liberii, Gabonu, Sierra Leone czy Komorów. A dlaczego jest to „flota cieni”? Skąd ta nazwa? A stąd, że takie jednostki celowo wyłączają systemy automatycznej identyfikacji (AIS), by ukryć swoją pozycję i tożsamość. W angielskim określana jest ona także jako „ciemna flota” lub „szara flota”.

To nie na Kremlu wymyślono taki sposób omijania międzynarodowych sankcji. Rosja zaadaptowała do swoich potrzeb rozwiązania wypraktykowane przez Wenezuelę oraz Iran. W 2022 r. tworzyło tę armadę ok. 100 zdezelowanych tankowców. W 2025 r. potencjał „szarej floty” szacowano na co najmniej tysiąc jednostek, a niekiedy nawet na 1,4 tys.

Większość z nich nie jest własnością rosyjską. Ani państwa, ani producentów węglowodorów. Tankowce są najczęściej wynajmowane lub kontrolowane pośrednio przez rosyjskie podmioty via sieć spółek-słupów w Dubaju, Hongkongu czy Turcji. Rosja kupuje także stare jednostki na rynku wtórnym, zmienia bandery i czarteruje je na krótkoterminowe kontrakty.

Kluczowym elementem strategii floty tajnej jest ukrywanie własności tankowców i pochodzenia rosyjskiej ropy, którą przewożą te statki – podkreśla portal Brookings. By obejść sankcje, Rosja ima się różnych sposobów. Prowadzone są wielokrotne przeładunki ropy między statkami i mieszanie jej z surowcem z innych dostawców. Takie działania kosztują. Kijowska Szkoła Ekonomiczna oszacowała, że od roku 2022 tylko na zakup jednostek do owej floty Rosja wydała ok. 10 mld USD. To było jednak konieczne, by nie doprowadzić do załamania eksportu rosyjskiej (nie tylko) ropy naftowej.

Pierwszy w Polsce wywiad z Melindą Simmons, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce | GARDA

Na liście sankcyjnej UE jest już ok. 600 tankowców z „floty cieni”

Tylu jednostkom zakazano wpływania do unijnych portów i świadczenia usług morskich. Swoje sankcje na Rosję wprowadzają również m.in. USA i Wielka Brytania. Można spytać: a dlaczego sankcjami nie objęto całej „floty cieni”? Odpowiedź brzmi: bo nie jest to takie proste.

Sankcje muszą być konkretnie adresowane: wprowadzający je muszą

• wymienić nazwy statków,

• IMO (numer rejestracyjny statku),

• właściciela i

• dowody wskazujące na konkretne powiązania tankowców z Rosją i obchodzeniem sankcji.

Jeśli takich nie ma, a statek – np. pod banderą panamską – znalazłby się na liście objętych wspomnianymi zakazami, to jego armator może pozwać nakładających sankcje do Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza (w Hamburgu). Sprawę ma wygraną.

Choć sankcjami nie jest objęta cała „flota cieni”, to zdaniem dr. Szymona Kardasia, politologa specjalizującego się w sprawach rosyjskich, zachodnie sankcjonowanie tej floty przynosi sukcesy. Agencji Newseria powiedział:

– Warto wspomnieć, że około dwóch trzecich tych jednostek, które Rosja wykorzystuje w ramach floty cieni, zostało objętych zachodnimi sankcjami, bo sankcjonują i Stany Zjednoczone, i Unia Europejska, i Brytyjczycy. Sankcjonowanie kolejnych jednostek, blokowanie im możliwości korzystania czy to z usług ubezpieczeniowych, czy zawijania do portów, komplikuje życie firm eksportujących. To generuje dodatkowe koszty, rodzi konieczność zasilania floty nowymi jednostkami. To rzecz jasna obniża wpływy, które Federacja Rosyjska uzyskuje ze sprzedaży ropy, bo bardzo komplikuje kwestię łańcuchów logistycznych...

W październiku 2025 r. Unia Europejska przyjęła 19. pakiet sankcji przeciwko Rosji. W jego ramach zakazem dostępu do portów i zakazem świadczenia szerokiej gamy usług związanych z transportem morskim objęto kolejnych 117 statków. Łącznie na liście znalazło się ich wówczas 557. W grudniu 2025 r. dodano do niej kolejnych 41 statków. UE nałożyła także sankcje na osoby i podmioty odpowiedzialne za wspieranie rosyjskiej floty cieni i jej łańcucha wartości.

Moskwie udaje się po części obchodzić restrykcje

Według raportów Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) eksport rosyjskiej ropy w listopadzie 2025 r. spadł o 420 tys. baryłek dziennie, do poziomu 6,9 mln baryłek. W połączeniu ze spadkiem cen przyczyniło się to do obniżenia przychodów do 11 mld dol., czyli o 3,6 mld dol. mniej rok do roku.

– Z drugiej strony w ramach tej walki, Rosjanie się do tych warunków adaptują. Zasilają tę flotę nowymi jednostkami. Poszukują też alternatywnych możliwości, jeśli chodzi o podmioty, które handlują rosyjską ropą. Jeśli spojrzymy na dane statystyczne za 2025 r., to wolumen eksportu rosyjskiej ropy bardzo nieznacznie się zmniejszył w stosunku do 2024 r. To pokazuje, że podmiotom zaangażowanym w eksport udaje się częściowo te restrykcje obchodzić i na razie ten wolumen utrzymać – podkreśla politolog.

Najłatwiej byłoby doprowadzić do znaczącego spadku dochodów ze sprzedaży rosyjskiej ropy, sprawiając, że nie byłaby kupowana. To jednak jest mrzonką. Bo jej nabywcami są nie tylko państwa (mniej lub bardziej) sprzyjające Rosji. Jest to też okazja do zakupów po dyskontowych cenach. Trwa więc gra: z jednej strony – jak sprawić, by restrykcje były skuteczne. Z drugiej – jak je obejść jak najtańszym kosztem.

Warto pamiętać, że „flota cieni” pływa nie tylko po oceanach. Po Morzu Bałtyckim i Północnym również. Przez Bałtyk płynie ropa z portów z Ust-Ługi i Primorska. To circa 50 proc. surowca, który Rosjanie eksportują ze wszystkich swoich portów naftowych ogółem. Po tych morzach ma przepływać jedna trzecia tankowców „ciemnej floty”. Niektóre nawet zaopatrywały się w paliwo w europejskich portach!

Ten pływający złom transportujący ropę stanowi ekologiczne zagrożenie

To bardzo zirytowało brytyjski rząd, który wezwał (pod koniec stycznia) do zaostrzenia walki z „cieniami”. Przygotował nawet odpowiedni dokument. Zawiera on 13 zasad, które statki muszą spełnić, aby mogły bezpiecznie pływać po Bałtyku i Morzu Północnym. Statki pływające pod banderami dwóch lub więcej państw mogą być traktowane jako jednostki bez przynależności państwowej. Muszą posiadać m.in. ubezpieczenie lub inne zabezpieczenie finansowe, a także systemy zarządzania bezpieczeństwem. Dokument zaakceptowało 14 państw, w tym Polska. Sygnatariusze zapowiedzieli dodatkowe sankcje za łamanie przepisów na wodach Morza Bałtyckiego i Północnego. Chodzi bowiem nie tylko o to, że naruszają one sankcje nałożone na eksport rosyjskiej ropy.

– Jednostki floty cieni stanowią potencjalnie bardzo duże zagrożenie. Przez ich stan i fakt, że przewożą newralgiczne towary, są potencjalnie tykającymi bombami ekologicznymi. W dodatku Rosja wykorzystuje te statki także do działań dywersyjnych, przez co stanowią one zagrożenie dla bezpieczeństwa państw europejskich. Te jednostki, które pływają po Bałtyku, stanowią zagrożenie dla znajdującej się na dnie infrastruktury energetycznej, z której korzystają państwa unijne. Poza tym istnieje podejrzenie, że one mogą być wyposażone w różnego typu instalacje, które służą do zbierania danych i zagłuszania sygnałów.

Z informacji KE wynika, że udział Rosji w imporcie ropy naftowej do UE spadł z 27 proc. w 2022 r. do 2 proc. w 2025 r. Dziś płynie ona ropociągiem Drużba (Przyjaźń) do Słowacji i Węgier. Te państwa nie mają infrastruktury do importu ropy z innych niż Rosja kierunków. A gdyby tak nie było, to byłaby to ropa droższa od rosyjskiej.

W 2027 r. KE chciałby wprowadzić całkowity zakaz jej importu do UE. Na koniec wspomnieć należy, że Unia Europejska w 2025 r. zaimportowała 43 mld m sześc. rosyjskiego gazu ziemnego – głównie w LNG (w 2021 r. – ok. 150 mld). Dopiero w roku 2027 ma zacząć obowiązywać całkowity zakaz importu LNG z FR do Unii. Może wcześniej skończy się wojna, finansowana w jakimś wymiarze z takich zakupów…

Sonda
Czy uważasz, ze wojna na Ukrainie może się zakończyć w 2026 roku?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki