Spis treści
Od „Polski bez morza” do budowy portu w Gdyni
W wyniku postanowień traktatu wersalskiego Polska odzyskała dostęp do morza, ale realnie dysponowała jedynie wąskim pasem wybrzeża oraz niewielkim portem w Pucku. Port w Gdańsku, znajdujący się poza pełną kontrolą władz polskich, nie zapewniał suwerenności w obszarze żeglugi i handlu morskiego. Władze odradzającego się państwa szybko uznały, że bez własnego portu i zaplecza Polska pozostanie podatna na nacisk silniejszego sąsiada – stąd decyzja z 1921 roku o budowie portu w rejonie niewielkiej wówczas wsi Gdynia, na nizinie pomiędzy Gdynią a Oksywiem, wskazanej przez inż. Tadeusza Wendę. Roman Dmowski pisał wprost, że „Polska bez morza zawsze byłaby niewolnicą potężnego sąsiada” – dostęp do morza traktowano więc w kategoriach realnego warunku niezależności gospodarczej i politycznej.
W ciągu kilkunastu lat Gdynia przeszła drogę od rybackiej osady Gdingen odwiedzanej przez letników do nowoczesnego portu, do którego w 1923 roku zacumował pierwszy pełnomorski statek – francuski SS „Kentucky”, a w 1924 roku oddano do użytku pierwsze elementy infrastruktury portowej. Rozwój miasta i portu był odpowiedzią na bardzo konkretną potrzebę strategiczną: przerwania zależności od Gdańska, stworzenia własnego zaplecza dla sił morskich, floty handlowej oraz zapewnienia bezpieczeństwa eksportu i importu w razie kryzysu politycznego. Dla ówczesnych decydentów było oczywiste, że kluczowe sprawy gospodarcze i polityczne Polski "koncentrują się nad brzegami Bałtyku," a odwrócenie się od morza – jak w XVIII wieku – sprzyja osłabieniu państwa. Tę zmianę myślenia dobrze widać było kilka lat później podczas Święta Morza, kiedy do Gdyni zaczęły ściągać dziesiątki tysięcy osób z całej Polski.
Polecany artykuł:
Współczesny wymiar – morze w systemie obrony państwa
Sto lat po nadaniu Gdyni praw miejskich dostęp do morza staje się coraz ważniejszym elementem polskiego systemu bezpieczeństwa, przede wszystkim w wymiarze logistycznym, gospodarczym i sojuszniczym. Wybrzeże Bałtyku to obszar koncentracji portów handlowych, infrastruktury energetycznej oraz militarnej, a także przestrzeń potencjalnego przemieszczania się sił oraz sprzętu sojuszniczego. Ochrona podejść do portów, szlaków żeglugowych i infrastruktury krytycznej jest dziś stałym elementem planowania oraz ćwiczeń z udziałem sił morskich, lotniczych i lądowych – widać to choćby w scenariuszach sojuszniczych manewrów pk. "Baltic Sentry", czy "Gotland Sentry" oraz przedsięwzięć, jak operacja pk. "Zatoka" czy ćwiczenie "Nieustraszony Rekin-25".
W debacie wojskowej dostęp do morza pojawia się obecnie (m.in.) w kontekście rozwoju floty, rozpoznania morskiego i obrony przeciwlotniczej oraz przeciwrakietowej rejonów nadmorskich. Analizy podkreślają znaczenie portów na Bałtyku dla ciągłości dostaw, eksportu i importu, a także dla realizacji zobowiązań sojuszniczych, np. udziału w ćwiczeniach i operacjach NATO. Z perspektywy stu lat Gdyni dostęp do morza pozostaje więc przede wszystkim praktycznym narzędziem – zapleczem logistycznym i gospodarczym państwa, które równolegle wymaga utrzymywania odpowiednich zdolności do jego ochrony.