Ofiara czy oskarżony? Pułapki obrony koniecznej w Polsce

2026-04-16 18:07

Tematem „niewojskowym” w ostatnich dniach jest zdarzenie z użyciem legalnie posiadanej broni w Bystrzycy Kłodzkiej. 26-letni instruktor strzelectwa użył (10 kwietnia ok. 22:30) półautomatycznego karabinka w konfliktowej sytuacji z trzema, będącymi „po spożyciu”, agresywnymi mężczyznami. Padło pięć strzałów. Zginął 26-latek, a instruktor został osadzony w areszcie na dwa miesiące. Prokuratura postawiła strzelcowi zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim na podstawie art. 148 § 1 Kodeksu karnego. Aresztowanemu grozi nawet dożywocie.

obrona konieczna, agresor, napastnik

i

Autor: Wygenerowane przez AI

• Cztery warunki istotne, by obrona konieczna nie była przestępstwem

• Czy „domniemanie winy” broniącego się to systemowa skaza polskiego wymiaru sprawiedliwości?

• Dlaczego polskie prawo nisko ceni mir domowy w porównaniu do regulacji w USA?

Cztery warunki konieczne, by obrona konieczna nie stała się przestępstwem

W przeszłości wielokrotnie zdarzało się, że sąd uznawał środki podjęte w ramach tzw. obrony koniecznej za nieuzasadnione w stosunku do zagrożenia. Broniący się byli skazywani na kary pozbawienia wolności. W polskim prawie przekroczenie granic obrony koniecznej (w języku prawniczym: eksces intensywny lub eksces ekstensywny) jest częstym punktem sporu w procesach o użycie broni palnej. Dotyczy to także zastosowania w obronie koniecznej broni białej lub innych środków odparcia zamachu, skutkujących poważnymi obrażeniami napastnika lub jego śmiercią.

Wyjaśnimy sobie pojęcie „obrony koniecznej”. Definiuje ją art. 25 § 1 KK: „Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem”. By jednak taka obrona nie była przestępstwem, muszą ku temu zaistnieć stosowne warunki.

Warunek bezprawności: atak musi naruszać prawo. Nie można więc bronić się przed policjantem czy innym funkcjonariuszem publicznym wykonującym czynności wynikające z charakteru ich pracy.

Warunek bezpośredniości: zamach musi trwać teraz lub za chwilę się zacząć. Nie można bronić się „na zapas” ani „w odwecie”, ani też gdy napastnik już ucieka.

Warunek rzeczywistości: atak musi być realny, a nie rozgrywać się tylko w wyobraźni broniącego się.

Warunek konieczności: podjęte działania muszą być niezbędne do odparcia ataku. Jeśli wystarczyło kogoś odepchnąć, a użyto broni palnej, sąd może uznać to za przekroczenie granic obrony.

Ten ostatni warunek jest mocno interpretacyjny. W czasie, gdy dochodzi do odparcia zamachu, zaatakowany nie ma pewności, czy napastnik wymachujący nożem czy inną maczetą chce postraszyć, zranić czy zabić. Dotyczy to także sytuacji, w których osoba zaatakowana bez użycia niebezpiecznych narzędzi, odpierając taki atak, używa środków skutkujących śmiercią napastnika. W tragicznym incydencie w Bystrzycy Kłodzkiej sąd może zakwestionować drugi i czwarty warunek. To tyle o samym zdarzeniu. Więcej w youtubowej wizji lokalnej przeprowadzonej przez dziennikarkę „Super Expressu”, Karolinę Pajączkowską.

Garda: Sitarski o zezwoleniu na posiadanie broni
Portal Obronny SE Google News

W polskim orzecznictwie sądowym istnieje „domniemanie winy”... osoby broniącej się

Komenda Główna Policji nie prowadzi konkretnej statystyki w tzw. temacie zdarzeń wynikających z obrony koniecznej. W Krajowym Systemie Informacyjnym Policji są one indeksowane w różnych kategoriach statystycznych. „Obrona konieczna” pojawia się dopiero w statystykach prokuratorskich jako powód umorzenia postępowania (art. 17 § 1 pkt 2 kpk).

Polska to nie USA, gdzie co miesiąc notuje się po kilkaset takich incydentów. Szacuje się, że w Rzeczypospolitej rocznie notuje się ich sto kilkadziesiąt. I tylko część z nich dotyczy obrony z użyciem broni palnej, co jest związane z  reglamentowanym dostępem do legalnego posiadania broni. Żeby była jasność: strzelaniny, nawet gdy zachodzą wspomniane warunki, w gronie światka przestępczego nie są rozpatrywane pod względem zgodności z art. 25 § 1 KK.

W 2025 r. organy ścigania i sądy analizowały ok. 125 spraw pod kątem skutków obrony koniecznej. A w 75 przypadkach uznano rację broniących się, co skutkowało umorzeniem śledztwa lub wyrokiem uniewinniającym.

Statystyki, jak to statystyki – są zmienne. Również w przypadku spraw dotyczących zastosowania obrony koniecznej. Ich geneza jest mniej więcej stała. W 2003 r. karnista dr hab. Paweł Bachmat (obecnie prof. Uniwersytetu Radomskiego) wziął pod lupę nieco ponad sto spraw i wyniki tych badań opublikował w pracy „Instytucja obrony koniecznej w praktyce prokuratorskiej i sądowej”.

Z tych badań wynikło, że już na etapie postępowania prokuratorskiego ponad 66 proc. spraw badanych pod kątem obrony koniecznej było umarzanych, a reszta trafiała do sądu, mimo że oskarżony uważał, że bronił się przed czyimś atakiem. Ok. 40 proc. spraw sądowych zakończyło się wydaniem wyroków skazujących. Sędziowie najczęściej uznawali, że choć oskarżony miał prawo się bronić, to użyty środek był rażąco niewspółmierny (eksces intensywny) lub reakcja była spóźniona (eksces ekstensywny).

Prof. Bachmat postawił niezwykle istotną tezę: w Polsce istnieje „domniemanie winy” osoby broniącej się. W swojej pracy pisał, że organy ścigania często wychodzą z założenia, iż skoro jedna osoba nie żyje lub jest ranna, to druga musi ponieść karę, a obrona konieczna jest traktowana jako „wyjątek od reguły”, który trzeba udowodnić ponad wszelką wątpliwość. Takie podejście wymiaru sprawiedliwości jest wysoce kontrowersyjne w tzw. społecznej ocenie.

Gdy sąd uznaje, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej

Rok 2021. Jedno z poznańskich osiedli. Mężczyzna został zaatakowany pod blokiem przez agresywnego napastnika. W trakcie szamotaniny broniący się wyciągnął nóż i zadał cios, który okazał się śmiertelny. Sąd uznał, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej. Argumentował, że choć zamach był bezpośredni i bezprawny, to użycie noża przeciwko nieuzbrojonemu napastnikowi było niewspółmierne do zagrożenia. Broniący się został skazany na karę więzienia półtora roku w zawieszeniu. Sąd uznał, że sam atak agresora, gdy jest on nieuzbrojony, nie daje zaatakowanemu prawa do odparcia ataku przy pomocy tzw. niebezpiecznego narzędzia.

Rok 2003. Napad na kantor w Gdyni. Dwóch zamaskowanych napastników sterroryzowało właściciela i ukradło sporo pieniędzy. Gdy sprawcy zaczęli uciekać, właściciel – posiadacz legalnej broni – wybiegł za nimi i oddał strzały w ich kierunku. Jeden z uciekających napastników został postrzelony w plecy i zmarł. Po 10-letnim procesie sąd uznał, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej. Zdaniem sądu strzelanie do uciekającego bandyty nie mieści się w ramach odparcia bezpośredniego zamachu, gdyż w momencie ucieczki zagrożenie dla życia właściciela ustało. Kantorowiec został skazany na rok więzienia w zawieszeniu. Sąd uznał, że prawo do obrony kończy się w momencie, gdy napastnik ratuje się ucieczką, a próba odzyskania mienia nie usprawiedliwia strzelania mu w plecy.

Rok 2026. Użycie broni palnej w sytuacji zagrożenia w Bystrzycy Kłodzkiej…

Takie jest polskie prawo i wszelkie jego porównywanie z innym ustawodawstwem regulującym zasady obrony koniecznej, a szczególnie z amerykańskim, jest merytorycznie ryzykowne. Nasze prawo jest „defensywne” i kładzie niemal aptekarski nacisk na współmierność obrony do ataku, w USA dominuje podejście „ofensywne” wobec napastnika. I nic nie wskazuje na to, by u nas i za oceanem te regulacje – oraz idąca za nimi praktyka sądowa – miały istotnie zmienić się w dającej się przewidzieć perspektywie.

A skoro już mowa o amerykańskim prawie do obrony. Co stan, to inne regulacje. Nawet te najbardziej liberalne nie dopuszczają do praktyk rodem z Dzikiego Zachodu, a ściślej z westernów z Hollywood. Nie można bezkarnie strzelić do kogoś, kto cię wyzywa od „maderfakerów” albo rzuca w ciebie kamieniami.

Co innego, gdy dochodzi do naruszenia tzw. miru domowego, co w USA wiąże się z Castle Doctrine (Doktryna Zamku), czyli „mój dom jest moją twierdzą”. Wtedy w większości stanów właściciel ma prawo do użycia broni palnej, i to bez ostrzeżenia, bo nie wie, czy włamywacz chce go „tylko” okraść, czy okraść i zabić.

Od 2017 r. w KK istnieje artykuł o ochronie miru domowego. Ma gwarantować bezkarność osobom broniącym swojego domostwa (tzw. miru domowego). Przepis ten(art. 25 § 2a KK) zdejmuje karę za przekroczenie granic obrony, o ile nie było ono... „rażące”. A co to oznacza, to już należy do oceny sądu.

W USA „za rażące” uznaje się to, gdy strzela się do uciekającego napastnika, w plecy. Albo gdy ten poddał się, padł na ziemię i został przez właściciela posesji najzwyczajniej rozstrzelany. W Stanach, jak i w Polsce, obrona kończy się tam, gdzie kończy się zagrożenie. I ta kwestia jest zasadnicza w sprawie bystrzyckiej...

Kilka zdań komentarza

A właściwie tylko jedno. Bez względu na to, jaki finał będzie miała sprawa sądowa dotycząca zdarzenia z Bystrzycy Kłodzkiej, najważniejsze jest, by legislatorom z Wiejskiej nie przyszło do głowy utrudnianie dostępu do broni palnej. A nie jest to wykluczone, bo w przyszłym roku czekają nas wybory nowych przedstawicieli narodu do Sejmu i Senatu, a historyczne doświadczenia uczą, że takie incydenty bywają instrumentalnie wykorzystywane w kampaniach wyborczych...

Sonda
Czy Polska powinna być gotowa na samodzielność w obronie?