Raport NIK alarmuje. Dostęp do broni w Polsce z poważnymi lukami

2026-06-07 8:00

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z maja 2026 roku krytykuje nadzoru nad posiadaniem broni w Polsce. Mimo lawinowego wzrostu liczby wydawanych pozwoleń, systemowe luki w prawie i brak rzetelnych danych sprawiają, że państwo nie wie, ile osób faktycznie posiada broń palną. Ustalenia NIK pokazują, że uchybienia mogą realnie zagrażać bezpieczeństwu publicznemu, a Polska naraża się na unijne sankcje finansowe.

  • Najwyższa Izba Kontroli (NIK) ujawniła poważne uchybienia w polskim systemie kontroli dostępu do broni palnej, które zagrażają bezpieczeństwu obywateli. Wskazano na niepełne wdrożenie unijnych przepisów dotyczących m.in. obowiązkowych okresowych badań medycznych i psychologicznych dla wszystkich posiadaczy broni.
  • Pomimo niemal 200% wzrostu liczby pozwoleń na broń cywilną w latach 2020-2024, brak jest wiarygodnych statystyk liczby osób posiadających broń. System Rejestracji Broni (SRB) został uruchomiony z pięcioletnim opóźnieniem i nie zawiera kompletnych danych.
  • Brak mechanizmów weryfikacji, czy posiadacze broni nadal spełniają warunki pozwolenia, a także problem niezabezpieczonej broni po zmarłych, prowadzi do jej utraty. NIK rekomenduje objęcie reglamentacją broni czarnoprochowej, która jest coraz częściej wykorzystywana w przestępstwach.

W ostatnich latach Polska doświadczyła znaczącego wzrostu liczby wydawanych pozwoleń na broń do celów cywilnych. Jak ustaliła NIK, w latach 2020-2024 liczba pozwoleń na broń do celów cywilnych wydawanych przez Policję wzrosła o niemal 200% – z ponad 15 tys. do prawie 46 tys. rocznie. Najwyższa Izba Kontroli podkreśla, że statystyki te są mylące. „Trzeba tu jednak zastrzec, że dane te nic nie mówią o liczbie posiadaczy broni, ponieważ każdy z nich może mieć więcej niż jedno pozwolenie. Nie wiadomo więc ani ile osób w Polsce ma pozwolenie na broń, ani ile osób taką broń posiada” – czytamy w raporcie.

W 2024 roku w obiegu było już ponad 930 tys. sztuk zarejestrowanej broni. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła jednak, że za tym dynamicznym wzrostem nie nadążają mechanizmy kontrolne. Stworzony w Polsce system ograniczeń w dostępie do broni palnej nie zawiera wszystkich mechanizmów, które minimalizują ryzyka związane z jej posiadaniem. Co więcej, uchybienia te nie mają jedynie formalnego charakteru, lecz mogą w rzeczywisty sposób negatywnie wpływać na bezpieczeństwo obywateli.

Ile osób ma broń w Polsce? Statystyki, które wprowadzały w błąd

Jednym z najbardziej uderzających wniosków z kontroli NIK jest fakt, że przez lata nie wiadomo było, ile osób w Polsce ma pozwolenie na broń, ani ile osób taką broń posiada. Działo się tak, ponieważ Komenda Główna Policji w swoich oficjalnych statystykach podawała liczbę wydanych pozwoleń, a nie liczbę unikalnych posiadaczy.

Jak to możliwe? Jedna osoba może posiadać kilka pozwoleń na broń do różnych celów, np. sportowego, kolekcjonerskiego i łowieckiego. W policyjnych statystykach figurowała wówczas jako trzy osoby. Dopiero w wyniku kontroli NIK Policja zmieniła sposób prezentacji danych, przechodząc z „liczby osób” na „liczbę pozwoleń”. To kluczowa zmiana, ponieważ pozwolenia są wydawane w zależności od przeznaczenia broni – do celów myśliwskich, sportowych czy kolekcjonerskich. Jeśli więc Jan Nowak uzyskał trzy pozwolenia (np. na broń myśliwską, sportową i kolekcjonerską), w policyjnych statystykach figurował jako trzy osoby, co znacząco zawyżało obraz rzeczywistej liczby posiadaczy broni. Mimo to, problem rzetelnych danych pozostaje nierozwiązany.

Stworzenie wiarygodnych statystyk wymagałoby zintegrowania danych od Policji oraz Żandarmerii Wojskowej (która wydaje pozwolenia żołnierzom zawodowym). Tymczasem uruchomiony z pięcioletnim opóźnieniem System Rejestracji Broni (SRB) wciąż nie zawiera kompletnych danych historycznych, a obie służby zasilają go równolegle do własnych, odrębnych systemów.

Niezależnie od tej korekty, wzrost liczby zarejestrowanej broni jest niezaprzeczalny. W 2020 roku w obiegu funkcjonowało w sumie 235 tys. ważnych pozwoleń oraz niemal 588 tys. sztuk zarejestrowanej broni. Do 2024 roku liczby te wzrosły odpowiednio do niemal 367,5 tys. pozwoleń i ponad 930 tys. sztuk broni. Taki dynamiczny wzrost, w połączeniu z wykrytymi przez NIK niedociągnięciami w systemie kontroli, budzi poważne obawy o zdolność państwa do skutecznego nadzoru nad tym obszarem. NIK podkreśla, że wiarygodne dane dotyczące liczby posiadaczy broni są niezbędne dla polityki obronnej kraju, rzetelnej oceny liczby osób podlegających badaniom lekarskim i psychologicznym, analizy ryzyka związanego z niewłaściwym użyciem broni oraz planowania działań prewencyjnych.

Okresowe badania lekarskie – obowiązek nie dla wszystkich

Reglamentacja dostępu do broni palnej oznacza administracyjną kontrolę państwa nad jej posiadaniem i używaniem. W krajach Unii Europejskiej dostęp do broni jest ograniczony, a szczegółowe zasady określają przepisy poszczególnych państw. Zgodnie z unijną dyrektywą 2021/555 z marca 2021 r., każdy posiadacz pozwolenia na broń powinien przechodzić okresową ocenę medyczną i psychologiczną nie rzadziej niż co pięć lat. Polska nie wdrożyła tego przepisu w pełni, co naraża nas na sankcje finansowe.

Obecnie obowiązkowym badaniom okresowym podlegają jedynie posiadacze broni do ochrony osobistej oraz ochrony osób i mienia. Kontrola NIK wykazała, że nawet w tej wąskiej grupie dochodziło do zaniedbań – w niektórych komendach przeterminowanie badań sięgało ponad trzech lat.

Tymczasem ogromna grupa posiadaczy broni jest całkowicie zwolniona z tego obowiązku. Należą do nich:

  • myśliwi,
  • posiadacze broni do celów sportowych,
  • kolekcjonerzy,
  • osoby posiadające broń do celów szkoleniowych.

Przechodzą oni jednorazową ocenę zdolności psychofizycznych na etapie ubiegania się o pozwolenie, które jest wydawane bezterminowo. NIK ustaliła, że w Polsce posiadaczami broni są osoby nawet 100-letnie, a brak okresowej weryfikacji stanu zdrowia przez kilkadziesiąt lat stanowi poważne ryzyko. Jak zauważa NIK, „nie można założyć, iż oceniony wówczas stan zdrowia pozostanie niezmienny przez kilkadziesiąt lat”. W okresie objętym kontrolą w jednej z siedmiu komend wojewódzkich Policji weryfikację wywiązywania się z obowiązku przedkładania okresowych orzeczeń lekarskich i psychologicznych rozpoczęto dopiero w 2025 roku, a w pięciu komendach doszło do przeterminowania badań, w skrajnym przypadku sięgającego nawet 1194 dni, czyli ponad trzech lat.

Kolejnym poważnym uchybieniem jest brak mechanizmów pozwalających na sprawdzenie, czy posiadacz pozwolenia nadal spełnia warunki, na podstawie których dokument mu wydano. Przykładowo, jeśli pozwolenie było wydane do celów kolekcjonerskich, a jego posiadacz przestał być członkiem stowarzyszenia zrzeszającego kolekcjonerów, powinien stracić uprawnienia. Przepisy uprawniają w takim przypadku Policję lub Żandarmerię Wojskową do cofnięcia pozwolenia, ale nie zobowiązują ich do tego. Co więcej, w odniesieniu do posiadaczy pozwoleń do celów innych niż myśliwskie i sportowe (np. kolekcjonerskich, pamiątkowych, szkoleniowych), wbrew unijnym przepisom, brakuje jakichkolwiek mechanizmów weryfikacji. Polski Związek Łowiecki oraz zarządy stowarzyszeń strzeleckich są zobowiązane do corocznego przekazywania Policji aktualnych wykazów członków, ale NIK stwierdziła, że w żadnej z siedmiu skontrolowanych KWP nie wyegzekwowano tych wykazów od wszystkich zobowiązanych podmiotów.

Broń po zmarłych bez nadzoru nawet przez 30 lat

Kolejnym systemowym problemem jest brak przepływu informacji o zgonach posiadaczy broni. Mimo dostępu do systemu PESEL, żadna ze skontrolowanych komend wojewódzkich Policji nie prowadziła systematycznej weryfikacji swoich rejestrów pod tym kątem.

Analiza kontrolerów NIK, porównująca dane policyjne z rejestrem PESEL, była zaskakująca. Wykazała, że broń po osobach zmarłych pozostawała niezabezpieczona nawet przez 30 lat. Według NIK żadna ze skontrolowanych komend wojewódzkich Policji nie prowadziła systemowych weryfikacji danych pod kątem zgonów posiadaczy broni, mimo dostępu do PESEL. Zwłoka w zabezpieczeniu broni po zmarłych może prowadzić do jej utraty. Taka sytuacja stwarza ogromne ryzyko jej utraty lub wykorzystania przez osoby nieuprawnione, w tym do celów przestępczych. Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji rejestruje od 102 do 119 egzemplarzy utraconej broni rocznie w okresie 2022-2024, a utracona broń może być wykorzystana przez osoby nieuprawnione, również do celów przestępczych.

Broń czarnoprochowa – legalna i śmiertelnie niebezpieczna

Osobną, lecz równie poważną kwestią, jest brak jakiejkolwiek reglamentacji dostępu do broni czarnoprochowej (wytworzonej przed 1885 r. i jej replik). Można ją posiadać bez pozwolenia i rejestracji, co czyni ją niewykrywalną w obiegu. Problem w tym, że energia pocisku wystrzelonego z takiej broni jest często porównywalna lub nawet większa od współczesnych modeli.

Brak obowiązku rejestracji tego rodzaju broni oznacza, że jest ona niewykrywalna w obiegu i może być wykorzystywana przez przestępców. Statystyki Komendy Głównej Policji są jednoznaczne: w latach 2019-2024 broń czarnoprochowa została użyta w 73 przestępstwach, z czego aż 28 stanowiły zabójstwa lub usiłowania zabójstwa. W związku z tym Komendant Główny Policji skierował do MSWiA wniosek o objęcie tego rodzaju broni reglamentacją.

Jak (nie)rzetelnie weryfikuje się kandydatów na posiadaczy broni?

Kontrola NIK ujawniła również przypadki nierzetelnego wydawania pozwoleń na broń. Stwierdzono m.in. wydawanie pozwoleń na broń do celów ochrony osobistej mimo braku stałego, realnego i ponadprzeciętnego zagrożenia życia, zdrowia lub mienia (w trzech KWP). W dwóch KWP stwierdzono nierzetelną weryfikację spełnienia przez wnioskodawców warunków do udzielenia uprawnień, np. w zakresie niekaralności czy niestwarzania zagrożenia. Co więcej, wydawano pozwolenia mimo że wnioskodawcy nie zostali poddani egzaminowi ze znajomości przepisów i umiejętności posługiwania się bronią (w dwóch KWP). W jednej KWP zwalniano z egzaminu funkcjonariuszy/żołnierzy zawodowych bez rzetelnej weryfikacji, czy zaistniały podstawy do tego zwolnienia.

Ponadto system nie weryfikuje, czy posiadacz broni nadal spełnia warunki, na podstawie których uzyskał pozwolenie. Przykładowo, organy ścigania nie sprawdzają, czy osoba z pozwoleniem kolekcjonerskim wciąż należy do stowarzyszenia kolekcjonerów. Utrata członkostwa może być podstawą do cofnięcia pozwolenia, ale przepisy nie zobowiązują do tego Policji. 

Dodatkowo, System Rejestracji Broni (SRB), który miał być uruchomiony w grudniu 2019 roku zgodnie z unijnymi wymogami, został wprowadzony z pięcioletnim opóźnieniem, dopiero w listopadzie 2024 roku, i to bez kompletnych danych obejmujących każdą sztukę broni palnej i każdy jej istotny element. Dane o broni cywilnej gromadzone są w rejestrze „Broń” Komendanta Głównego Policji, natomiast dane o żołnierzach zawodowych z bronią prywatną – w systemie „Hefajstos” Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej. Zakładano, że dane historyczne z obu źródeł zostaną przeniesione do SRB i że automatycznie będą tam trafiały bieżące informacje. Tak się nie stało. Policja i Żandarmeria zasilają bieżącymi danymi własne rejestry oraz równolegle SRB, a dane historyczne są wprowadzane stopniowo. Co więcej, Żandarmeria Wojskowa nie publikowała żadnych danych statystycznych związanych z wydaniem uprawnień do dysponowania bronią prywatną przez żołnierzy zawodowych. Ma jedynie obowiązek przekazywać Policji raz w roku informacje o liczbie wydanych pozwoleń i ich zakresie.

Co Polacy sądzą o dostępie do broni? 

Choć niemal połowa Polaków uważa obowiązujące przepisy za wystarczające, sondaż IBRIS z września 2025 r. pokazuje ogromne poparcie dla zaostrzenia kontroli. Aż 71,1% ankietowanych „zdecydowanie” popiera wprowadzenie okresowych badań psychologicznych dla wszystkich posiadaczy broni. Łącznie z osobami, które „raczej” popierają takie rozwiązanie, odsetek ten sięga 92,7%. To wyraźny sygnał, że społeczeństwo oczekuje skuteczniejszych mechanizmów nadzoru.

Co także ważne w przeprowadzonym na zlecenie PAP sondażu IBRiS respondenci zostali zapytani o opinię w sprawie obowiązujących obecnie w Polsce przepisów dotyczących dostępu do broni palnej. Według badania IBRiS, niemal połowa Polaków – dokładnie 47,6 proc. pytanych – nie widzi obecnie potrzeby liberalizacji dostępu do broni palnej. To pokazuje, że spora część społeczeństwa jest zadowolona z obecnego stanu prawnego lub obawia się konsekwencji szerszego dostępu do uzbrojenia. Z drugiej strony, 26,8 proc. respondentów uważa, że broń „powinna być dostępna bardziej niż obecnie”. Warto zaznaczyć, że 17,8 proc. badanych opowiada się za bardziej restrykcyjnymi przepisami. Niewielka grupa 7,7 proc. nie ma w tej sprawie jednoznacznego zdania.

Kluczowym aspektem sondażu było pytanie o wpływ ewentualnego upowszechnienia dostępu do broni na poczucie osobistego bezpieczeństwa. Wyniki są tutaj szczególnie interesujące i wskazują na dominujące obawy. Łącznie 39,9 proc. respondentów (16,1 proc. „zdecydowanie by się zmniejszyło” i 23,8 proc. „raczej” czułoby się mniej bezpiecznie) wyraziło obawy o spadek swojego bezpieczeństwa. Jednocześnie, 22,8 proc. ankietowanych nie odczułoby wpływu większego dostępu do broni na swoje bezpieczeństwo, a 20,5 proc. poczułoby się „raczej” bezpieczniej. Co więcej, 9,7 proc. uważa, że większy dostęp do broni „zdecydowanie” zwiększyłby ich poczucie bezpieczeństwa. 

Sondaż IBRiS analizował również wpływ szerszego dostępu do broni na ogólne bezpieczeństwo publiczne. Pracownia ocenia, że „częściej dostrzegane są zagrożenia niż korzyści”. Cytując IBRiS: „39,9 proc. respondentów obawia się, że mogłoby to obniżyć poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie co piąty badany uznaje, że nie miałoby to większego znaczenia, a co trzeci uważa, że szerszy dostęp do broni zwiększyłby bezpieczeństwo obywateli. Wyniki sugerują, że broń bywa postrzegana nie tylko jako narzędzie obrony w sytuacjach skrajnie niebezpiecznych, ale także jako potencjalny czynnik eskalacji codziennych sporów”.

W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej, ważne jest również, jak Polacy postrzegają wpływ dostępu do broni na obronność kraju. Tutaj opinie są bardziej optymistyczne: 46,6 proc. respondentów uważa, że upowszechnienie dostępu do broni pozytywnie wpłynęłoby na obronność kraju w sytuacji wojny, z czego 26,1 proc. „zdecydowanie”, a 0,5 proc. „raczej”. Jest to najwyższy wskaźnik poparcia w całym sondażu. Mimo to, 31 proc. badanych uważa, że nie miałoby to znaczącego wpływu na obronność, a 15,5 proc. widzi wręcz „raczej negatywny” wpływ, gdyż „zwiększałoby to ryzyko jej użycia przeciwko sobie”.

Badanie IBRiS ujawniło również, kto w Polsce jest najbardziej zainteresowany posiadaniem pozwolenia na broń. 34,7 proc. badanych stwierdziło, że gdyby miało taką możliwość, chciałoby mieć pozwolenie na broń, podczas gdy 54,2 proc. nie ma takiej potrzeby. Interesujące są różnice demograficzne. Liberalizację dostępu do broni „częściej popierają młodzi dorośli (18–29 lat: 55 proc.), natomiast wśród osób po 70. roku życia przeważają zwolennicy bardziej restrykcyjnych rozwiązań (33 proc.)” – informuje IBRiS. Znaczące są także różnice między płciami i miejscami zamieszkania: „Za szerszym dostępem do broni opowiada się 33 proc. mężczyzn i 18 proc. kobiet. Na wsi poparcie dla zmiany przepisów sięga 9 proc., w średnich miastach rośnie do 32 proc., a w dużych utrzymuje się na poziomie 21 proc.”. Te dane sugerują, że młodzi mężczyźni z miast są grupą najbardziej otwartą na zmiany w przepisach dotyczących broni palnej. Co ciekawe, 35,6 proc. badanych chciałoby, by ich sąsiedzi mieli pozwolenie na broń, podczas gdy 54,4 proc. jest przeciwnego zdania.

NIK rekomenduje pilne zmiany. Co dalej z ustawą o broni i amunicji?

W kontekście tak wielu uchybień, NIK zwraca uwagę na potrzebę pilnych zmian legislacyjnych. W Polsce podejmowano już próby modyfikacji przepisów dotyczących badań lekarskich i psychologicznych dla posiadaczy broni. Poselski projekt z 2024 roku zakładał rozszerzenie obowiązku okresowych badań o myśliwych oraz zwiększenie częstotliwości badań – raz na dwa lata dla osób w wieku powyżej 70 lat. Niestety, Sejm odrzucił ten projekt w styczniu 2025 roku już w pierwszym czytaniu. We wrześniu 2025 roku pojawił się kolejny projekt, który rozszerzał obowiązek okresowych badań o osoby posiadające pozwolenie na broń do celu łowieckiego, sportowego i szkoleniowego, ale do czasu zakończenia kontroli NIK nie trafił on do Sejmu. Nawet ten projekt nie obejmował wszystkich posiadaczy pozwoleń, wyłączając m.in. kolekcjonerów, co jest niezgodne z unijnymi przepisami. Pozwolenia do celów kolekcjonerskich stanowią drugą co do liczebności grupę (po myśliwskich), a ich posiadacze są uprawnieni do nabywania każdego rodzaju broni wymienionej w ustawie (poza szczególnie niebezpieczną) oraz wykorzystywania jej na strzelnicy.

W związku z ustaleniami kontroli, NIK złożyła szereg wniosków de lege ferenda, czyli propozycji zmian legislacyjnych. Najwyższa Izba Kontroli wnioskuje do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o podjęcie działań zmierzających do wprowadzenia regulacji prawnych, które:

  • obejmą obowiązkiem poddawania się okresowym badaniom lekarskim i psychologicznym wszystkich posiadaczy pozwoleń na broń palną;
  • zobowiążą organy wydające pozwolenia na broń palną do monitorowania, czy nie ustały okoliczności faktyczne stanowiące podstawę wydania pozwolenia;
  • obejmą reglamentacją posiadanie broni czarnoprochowej;
  • wprowadzą możliwość upoważnienia funkcjonariuszy jednostek Policji do kontroli warunków przechowywania broni i amunicji przez osoby fizyczne;
  • rozszerzą grupę organów uprawnionych do wniesienia odwołania od orzeczenia lekarskiego i psychologicznego o właściwego komendanta oddziału Żandarmerii Wojskowej;
  • obejmą obowiązkiem przedkładania orzeczeń lekarskich i psychologicznych funkcjonariuszy i żołnierzy zawodowych ubiegających się o pozwolenie na broń palną prywatną;
  • zapewnią pozyskiwanie przez Policję w sposób systemowy informacji o zakończeniu służby przez funkcjonariuszy państwowych służb uzbrojonych, posiadających pozwolenie na broń pozasłużbową.

Ponadto, NIK wniosła do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o doprowadzenie do zgodnego z założeniami funkcjonowania istniejącego rejestru osób posiadających pozwolenia na broń oraz rejestru broni i jej istotnych komponentów. Do Komendanta Głównego Policji skierowano wniosek o realizację niezbędnych modyfikacji obszaru analitycznego rejestru „Broń” w sposób umożliwiający tworzenie statystyk z całego zakresu informacyjnego modułu, w tym dotyczących liczby osób posiadających pozwolenie na broń oraz liczby osób posiadających broń.

Garda: Sitarski o zezwoleniu na posiadanie broni