- W Bolesławcu odbyły się coroczne uroczystości i piknik Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy 62. Kompanii Specjalnej „Commando”.
- W ramach spotkania zorganizowano ekstremalny „Marsz prawdy” oraz bieg przełajowy „Cross Commando”.
- W wydarzeniu wzięli udział polscy dowódcy oraz przedstawiciel US Army, piknik odwiedziło kilka tysięcy osób.
- Cross Commando to bieg na 8,5 km. Chcemy nim uczcić pamięć naszych poprzedników - żołnierzy 1. Samodzielnej Kompanii Commando (1. SKC), którzy w czasie II wojny światowej walczyli na Zachodzie. Natomiast „Marsz prawdy” to już nawiązanie do naszego szkolenia. Systematycznie trenowaliśmy długie marsze w pełnym oporządzeniu. Regulamin zakłada, że uczestnik marszu musi pokonać pieszo 100 km w kompletnym umundurowaniu oraz obuwiu wojskowym. Ma na to 24 godz. W tym czasie nie może nic jeść, wolno mu tylko pić czystą wodę - wyjaśnia st. chor. sztab. w st. spocz. Bogdan Fiałkowski, wiceprezes Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy 62. Kompanii Specjalnej „Commando”.
Jego członkowie spotkali się w ubiegłym tygodniu w Bolesławcu, w którym stacjonował pododdział. Spotkanie zostało połączone z festynem, w czasie którego promowano służbę w mundurze.
100 km w 24 godz., tylko o czystej wodzie
- Cross Commando zorganizowaliśmy w dwóch miejscach. W Bolesławcu wystartowało 230 ludzi. Natomiast w drugim biegu wzięło udział ok. 100 żołnierzy służących w „Zgrupowaniu Podlasie”. Nie brakuje też chętnych do „Marszu prawdy”. W tym roku było ich ok. 250 - kontynuuje Bogdan Fiałkowski.
W czasie uroczystego apelu, który odbył się przy pomniku komandosów stojącym w koszarach 23. Pułku Artylerii w Bolesławcu (przed koszarowcem, w którym stacjonowała 62. Kompania Specjalna), nagrodzono najtwardszych zawodników.
Za trzykrotne zameldowanie się na mecie „Marszu prawdy” odznakami stowarzyszenia wyróżniono kpt. mar. Łukasza Kempińskiego, ppor. Daniela Niemczuka, st. chor. sztab. Sebastiana Grabarczyka oraz sierż. Patricka Szczyptę.
Laury zebrali też najszybsi zawodnicy tegorocznej edycji: mł. chor. Artur Pelo (drugi raz uzyskał najlepszy czas), kpt. Łukasz Kostrowski (trasę pokonał po raz drugi) oraz strażak z Białegostoku - sekcyjny Tomasz Kostrowski.
Apel przed pomnikiem komandosów
Żołnierze 62. Kompanii Specjalnej „Commando” spotykają się w Bolesławcu w pierwszy weekend września od ponad 30 lat. Tradycyjnie zaczynają od uroczystego apelu.
W tym roku zameldowała się na nim rekordowa liczba VIP-ów w mundurach.
Pierwsze skrzypce tradycyjnie grał gen. dyw. dr inż. Sławomir Drumowicz, zastępca Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, który służbę wojskową zaczynał w 62. Kompanii. Towarzyszyli mu: gen. dyw. Michał Strzelecki, dowódca Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych, gen. bryg. Mirosław Downar, dowódca 10. Brygady Kawalerii Pancernej, gen. bryg. w st. spocz. Bronisław Pejkert, płk Marcin Suszko, dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca (jeden z zespołów bojowych dziedziczy tradycje 62. KSpec. i 1. SKC) oraz płk Rafał Grzywiński, dowódca 23. Śląskiego Pułku Artylerii z Bolesławca.
Wśród polskich dowódców znalazł się gen. bryg. Phillip R. DeMontigny, zastępca dowódcy amerykańskiej 1. Dywizji Piechoty, której żołnierze służą w naszym kraju w ramach misji Atlantic Resolve.
- Przeszłość kształtuje naszą obecność. To, co widzę tutaj, w Bolesławcu, to wyjątkowe zjawisko. W armii Stanów Zjednoczonych nie spotyka się tak silnego odwoływania się do przeszłości jak u was. W USA najczęściej skupiamy się na żołnierzach będących w służbie. Widok żołnierskich pokoleń, odwołania do historii oraz duma związana z silnym dziedzictwem przypomniały mi o mojej własnej karierze, o wszystkich moich mentorach, ludziach budujących potęgę armii. Znając specyfikę sił specjalnych, mogę założyć, że dziedzictwo 62. Kompanii wpływa na obecne polskie Wojska Specjalne - mówił gen. bryg. Phillip R. DeMontigny.
Piknik żołnierskich pokoleń
Otwartą częścią spotkania komandosów był piknik zorganizowany na boisku sportowym w miejscowości Dobra, kilka kilometrów od Bolesławca.
Kilka tysięcy odwiedzających imprezę mogło zobaczyć ciężki sprzęt wojskowy, wejść do czołgu czy pojazdu z wyrzutnią rakietową, porozmawiać z komandosami dziedziczącymi tradycje formacji Commando. Stoiska promujące służbę w mundurze przygotowała policja oraz pasjonaci wspierający wojsko, m.in. z Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Commando” ze Swarzędza czy z Klubu Nurkowego DC-Commando-62, którego liderem jest st. chor. sztab. rez. Mieczysław Kopacz, płetwonurek z 62. Kompanii Specjalnej i jeden z pierwszych żołnierzy jednostki GROM.
- 62. Kompania Specjalna na trwałe wpisała się w historię polskich wojsk specjalnych. To była niewielka jednostka. Zdominowali ją ludzie, dla których służba w elitarnym wojsku była spełnieniem marzeń. Dlatego od ponad 30 lat co roku przyjeżdżamy do Bolesławca, żeby stanąć do apelu, a potem powspominać młodość - podsumowuje Mieczysław Kopacz.