- Polskich komandosów szkolono do likwidacji min atomowych.
- Niszczenie broni jądrowej było priorytetem dla żołnierzy.
- Ćwiczenia prowadzono do upadku Układu Warszawskiego.
Rozpoznanie miejsc, w których zamontowano miny atomowe było zadaniem m. in. komandosów z 1 Batalionu Szturmowego z Dziwnowa, z 62 Kompanii Specjalnej z Bolesławca, 56 Kompanii Specjalnej ze Szczecina i z – pozostającej w rezerwie – 48 Kompanii Specjalnej z Krakowa.
„Czas przeżycia” grup specjalnych operujących na terenie przeciwnika szacowano na najwyżej kilka dni. Zakładano, że po ukryciu się żołnierze będą mieli szansę przeżyć do czasu nadejścia własnych wojsk.
– Dlatego sami siebie nazywaliśmy „żołnierzami jednorazowego użytku”. Po przerzuceniu za linię frontu priorytetem była neutralizacji broni jądrowej. Po zauważeniu np. wyrzutni rakiet, niezależnie od zadania, należało przystąpić do jej zniszczenia – wspomina płk Andrzej Żdan, legendarny dowódca 62. Kompanii Specjalnej z Bolesławca.
Szkoleni do likwidacji min atomowych
W Wojsku Polskim funkcjonowało kilka oddziałów specjalnych. Na rzecz całego Frontu Polskiego miał pracować 1. Batalion Szturmowy z Dziwnowa. Dla poszczególnych armii działania specjalne prowadziły kompanie: 62 z Bolesławca, 56 ze Szczecina oraz 48 z Krakowa.
Eliminacja min jądrowych była jednym z zadań wszystkich komandosów.
– Od początku istnienia naszej jednostki w 1967 r., praktycznie do jej rozwiązania w 1994 r., interesowały nas sprawy związane z pasem min jądrowych. Mieliśmy rozpoznawać teren, w którym je ukryto i naprowadzić zespoły zajmujące się niszczeniem – kontynuuje płk Żdan.
– Nie dopuścić do eksplozji to było zadanie ważniejsze od wszystkich innych – dodaje sierż. Marek Stachowski, łącznościowiec z tej jednostki.
Zaś jego kolega, pułkownik Stefan Słowikowski i Bogdan Fiałkowski przypominają sobie zajęcia dotyczące rozbrajania takich urządzeń.
– Ale tych zajęć nie przechodzili wszyscy żołnierze. Ja z Pasa Trettnera się nie szkoliłem. Ale na terenie Ośrodka Strzelań Specjalnych na poligonie w Wędrzynie widziałem imitacje bunkrów z minami jądrowymi – przekonuje ppłk Edward Mroczek, jeden z dowódców 62. Kompanii.
Polecany artykuł:
Ćwiczenia aż do upadku Układu Warszawskiego
Takie szkolenie zaliczył st. chor. sztab. Mieczysław Kopacz, który do jednostki trafił we wrześniu 1986 r.
– Naszym zadaniem było rozpoznanie obiektów, neutralizacja ochrony i obsługi min. Dobrze pamiętam poligon, w czasie którego mieliśmy rozpoznać „fałszywe” studnie, w których ukrywano ładunki jądrowe – opowiada Andrzej Żdan.
Duże ćwiczenia, połączone z pokazami pokonywania Pasa Trettnera przeprowadzono w 1986 r. na jednym z poligonów Śląskiego Okręgu Wojskowego. Wśród ćwiczących byli żołnierze z 62. Kompanii Specjalnej. Neutralizację min jądrowych polscy żołnierze ćwiczyli do momentu upadku Muru Berlińskiego.
– Gdybyśmy dostali rozkaz, to trzeba by spróbować go wykonać. Bo do tego się szkoliliśmy. Ale nie wierzę, żeby się udało rozbroić taką minę. Na szczęście ani nie musiałem tego sam sprawdzić, ani wysyłać na takie misje moich żołnierzy – kończy płk Andrzej Żdan.