9 września podczas MSPO 2026 w Kielcach odbyła się debata współorganizowana przez Portal Obronny pt: "Od innowacji lotniczych i kosmicznych do zdolności obronnych". W panelu wzięli udział:
- Sergiusz Sawin, Prezes Zarządu PIAP Space
- Tomasz Kusowski, wiceprezes Eycore
- Tomasz Fafiński, Dyrektor GE Aerospace Poland ds. Rozwoju Technologii i Pozyskiwania Funduszy Zewnętrznych
- Tomasz Gałaczyński, kierownik biura R&D PZL Mielec, Lockheed Martin
- Paweł Ziemnicki, Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego
Spotkanie rozpoczęło się od nawiązania do rocznicy stulecia Instytutu Lotnictwa oraz refleksji moderatora na temat przenikania się innowacji lotniczych, kosmicznych i zdolności obronnych. Dyskusję otworzyło pytanie skierowane do uczestników o ich relacje i wspólne projekty z jubilatem.
Jako pierwszy głos zabrał Sergiusz Sawin z PIAP Space, opisując flagowy projekt realizowany we współpracy z Instytutem: „Mamy przyjemność współpracować przy kilku tematach oczywiście kosmicznych, natomiast najważniejszym dla nas – mam nadzieję, że również bardzo ważnym dla naszego partnera – jest projekt Raven, czyli projektowanie pierwszego, nazwijmy to polskiego Spacecraftu, czy też, jak pan premier raczył powiedzieć, statku kosmicznego. Wchodzimy powoli w erę Spacecraftów, czyli obiektów, które nie będą do końca satelitami, lecz będą miały bardziej zaawansowane funkcje. W tych funkcjach jednym z absolutnie kluczowych elementów jest zdolność do poruszania się po różnych sferach orbitalnych, przemieszczania się z jednej do drugiej, podlecenia do obiektu i zidentyfikowania go. Tutaj absolutnie kluczowa jest nowa klasa napędów. Szczególnie dużo obiecujemy sobie po tej części napędowej, za którą odpowiedzialny jest Łukasiewicz – ILOT. Są to napędy chemiczne, w przeciwieństwie do elektrycznych”.
Kolejny wypowiedział się Tomasz Kusowski, wiceprezes Eycore, zapowiadając zacieśnienie formalnych więzi z Instytutem oraz ogłaszając niedawny sukces technologiczny: „W dniu jutrzejszym (przyp. red. 10 września) podpisujemy porozumienie o współpracy. Eycore jest polską firmą produkującą radary SAR. Wczoraj mieliśmy przyjemność ogłosić razem z premierem Kosiniakiem-Kamyszem sukces naszej pierwszej misji Eycore 1, którego umieściliśmy na niskiej orbicie okołoziemskiej w maju na rakiecie Falcon 9. Wczoraj ogłosiliśmy i pokazaliśmy pierwsze zobrazowania. Jakość zdjęć, powiedziałbym, nawet przeszła nasze oczekiwania, jesteśmy więc bardzo zadowoleni z efektów. Mamy pomysły na współpracę z ILOT mamy pomysły na platformy, mamy pomysły na radary na różnego rodzaju platformach”.
W następnej kolejności Paweł Zimnicki, reprezentujący Związek Pracodawców Sektora Kosmicznego, przedstawił rolę Instytutu w budowaniu kompetencji całego środowiska: „Z mojej perspektywy, jako człowieka pracującego w organizacji branżowej, mogę powiedzieć, że Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa jest jednym z naszych bardzo istotnych członków i filarów całego związku. Sądzę, że to, co robi Instytut Lotnictwa, jest ważne dla całego sektora. Często ILOT jest ważnym członkiem konsorcjum, tak jak chociażby w projekcie Raven. Budowa napędów satelitarnych do zmiany orbit rozwija kompetencje całego przemysłu i nasze autonomiczne zdolności w tej materii. Myślę, że warto docenić pracę Instytutu Lotnictwa również w zakresie systemów rakietowych, takich jak Bursztyn. Po pierwsze umożliwiają one wykonywanie eksperymentów w czasie lotów suborbitalnych, a po drugie powoli zwiększają naszą autonomiczność w dostępie do przestrzeni kosmicznej”.
Kontynuując wątek relacji z przemysłem, Tomasz Gałaczyński, kierownik biura R&D PZL Mielec, Lockheed Martin przywołał dekady wspólnych prac oraz konkretne wdrożenia:
„Współpraca, która już od dziesiątek lat jest realizowana między Instytutem Lotnictwa a przemysłem – w tym przypadku mam na myśli PZL Mielec – to w skrócie udział w przedsięwzięciach zarówno krajowych, jak i europejskich. Zrealizowaliśmy szereg projektów, a jednym z ciekawszych było opracowanie kompozytowej gondoli silnika dla samolotu M-28. Był to jeden z nielicznych projektów, który wzbił się w powietrze – zakończyliśmy próby testami w locie. W pewnym okresie firma postanowiła odbudować swoje kompetencje w obszarze kompozytów i wspólnie z Instytutem przeprowadziliśmy bardzo duży, pięcioletni projekt, w wyniku którego utworzyliśmy w PZL Mielec bardzo nowoczesne centrum kompozytowe”.
Jako ostatni na pierwsze pytanie odpowiedział Tomasz Fafiński, Dyrektor GE Aerospace Poland ds. Rozwoju Technologii i Pozyskiwania Funduszy Zewnętrznych, opisując fizyczną bliskość i skalę kooperacji obu podmiotów:
"Mógłbym odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem: łączy nas wspólny adres, bo oba podmioty mieszczą się przy Alei Krakowskiej 110/114. Tutaj zlokalizowane jest biuro badawczo-rozwojowe założone 25 lat temu i od samego początku Instytut Lotnictwa jest z nami. W tym biurze odpowiadamy za cały cykl życia produktu – od fazy koncepcyjnej, przez szczegółowe projektowanie, po testy komponentów i wsparcie serwisowe. Nasze zespoły są zlokalizowane w jednym miejscu i pracują ramię w ramię przy projektach. Przykładem, którym szczycimy się na każdym kroku, są nasze laboratoria – osiem dedykowanych obiektów, w których jesteśmy w stanie testować nowe technologie”.
W drugiej części debaty moderator zapytał Tomasza Fafińskiego, o to, dlaczego globalna korporacja taka jak GE wybiera Polskę i czym wyróżniają się polscy inżynierowie. Fafiński wyjaśnił:
„Ciągle doceniamy kompetencje techniczne, bo nasi absolwenci to dobrze wykształceni inżynierowie, którzy rozumieją fizykę oraz zjawiska i potrafią połączyć to z projektowaniem. Co jest dla mnie osobiście bardzo ważne, to umiejętność współpracy w grupie, a przede wszystkim w zespołach globalnych, ponieważ przemysł lotniczy to branża globalna. Nie ma sytuacji, w której jeden kraj posiada wszystkie kompetencje i jest w stanie samodzielnie zbudować samolot. Inżynierowie muszą umieć pracować w zespołach rozproszonych po całym świecie i tę kompetencję ceni się szczególnie”. Dodał również, że firma dba o rozwój przyszłych kadr poprzez programy dedykowane dzieciom i młodzieży.
Przechodząc do Tomasza Gałaczyńskiego, moderator zapytał, co zdecydowało o zlokalizowaniu w Mielcu największego zakładu koncernu poza granicami USA. Gałczyński podkreślił kluczowe znaczenie otoczenia i pasji:
„Jeżeli całe otoczenie polityczne, lokalne czy media będą nastawione in plus, to ten biznes będzie się rozwijał. Dbam o rozwój kadr, ale ten biznes w głównej mierze ciągną pasjonaci. To marzyciele, którzy swoje marzenia przekuwają w pracę, zaangażowanie, nowe produkty i technologie. Kiedy tworzyliśmy zakłady, Jeffrey Pino powiedział: »Przyszedłem i zobaczyłem 1500 osób z pasją, chęcią, marzeniami i miłością do lotnictwa – to spowodowało, że jesteśmy u was, zamiast szukać gdzie indziej«”.
Następnie Paweł Ziemnicki, skomentował podział Rad Kompetencji na osobną dla lotnictwa i osobną dla kosmonautyki, po czym odniósł się do pytania o tempo rozwoju polskiego sektora kosmicznego:
„Sektor rozwija się dynamicznie, czego dowodem może być fakt, że w tym momencie mamy już cztery spółki kosmiczne na giełdzie. Czynnikiem zewnętrznym, który napędza ten rozwój, jest znaczne zwiększenie środków finansowych, jakie Polska zadeklarowała na programy opcjonalne Europejskiej Agencji Kosmicznej. W 2025 roku zadeklarowaliśmy blisko 550 milionów euro, co stanowi dziesięciokrotny wzrost w stosunku do roku 2022. To jeden z powodów, dla których europejskie podmioty chętniej myślą o zakładaniu filii w Polsce”.
W dalszej kolejności dyskusja skupiła się na doświadczeniach tworzenia nowych podmiotów od zera. Pytany o sukces firmy Eycore, Tomasz Kusowski, wiceprezes Eycore wskazał na technologiczny rodowód przedsiębiorstwa i realia rynku:
„DNA technologiczne jest bardzo zbliżone do naszej spółki-siostry APS, gdyż w obu przypadkach zajmujemy się produkcją radarów. Obserwując sukces firm amerykańskich, uznaliśmy, że będziemy w stanie stworzyć radar kosmiczny obrazujący Ziemię. W 2021 roku prywatnych firm posiadających na orbicie satelity SAR było na świecie pięć. W 2026 roku jest ich sześć. Dzisiaj Eycore jest drugą prywatną firmą w Europie, która posiada sprawdzony i działający na orbicie satelitę radarowego. Bilet do rozmów z resortami obrony w różnych krajach dowieźliśmy, bo wszyscy czekali, by zobaczyć, że to nie jest tylko opowieść”.
Kolejne pytanie moderator skierował do Sergiusza Sawina, pytając o międzypokoleniowe zmiany wśród inżynierów oraz wyzwania organizacji pracy. Sawin podzielił się anegdotą o pasji branży i opisał wyzwania kompetencyjne:
„Wchodzimy w kontrakty komercyjne, więc zmienia się postrzeganie czasu – pewne rzeczy trzeba dowozić szybciej. Przechodzimy jednak także etap transformacji od produkcji komponentów do realizacji usług orbitalnych czy pełnienia roli integratora (prima). To oznacza potrzebę zdobycia dużego zbioru kompetencji, których po prostu w Polsce nie mamy, bo nigdy wcześniej tych rzeczy nie robiliśmy. Ostatnio zatrudniliśmy kilka osób z zagranicy, przebudowujemy komunikację na dwujęzyczną i obserwujemy, jak doświadczeni koledzy przekazują wiedzę młodemu pokoleniu”.
W trzeciej, finałowej części debaty moderator zapytał uczestników o największe trudności na drodze od prac badawczo-rozwojowych (B+R) do gotowego produktu rynkowego i wojskowego.
Tomasz Kusowski opisał ten proces dobitnie:
„Gładko nie jest – to ścieżka zdrowia, na którą trzeba być przygotowanym. Samo wyzwanie technologiczne to jedno, a komercjalizacja i skuteczne ulokowanie produktu na rynku obronnym to absolutnie druga rzecz. Budowa odporności państwa i przemysłu defensywnego musi polegać na tworzeniu technologii w kraju, tak aby można było na nie liczyć w czasie kryzysu czy wojny. Słyszymy od generałów, że w razie potrzeby nie możemy liczyć na terminową pomoc w postaci obrazowania radarowego, ponieważ satelity nienależące do nas będą miały wtedy inny priorytet strategiczny dla swojego właściciela. Dlatego musimy stawiać na rozwój własnego przemysłu”.
Paweł Ziemnicki poparł przedmówcę, przywołując przykłady politycznych uwarunkowań na rynku kosmicznym:
„W pewnych momentach nierównowagi geopolitycznej mogą wchodzić w grę czynniki polityczne. Przypomnijmy kluczowe momenty z wojny w Ukrainie, kiedy komercyjni dostawcy zawieszali działanie systemów łączności bądź dostarczanie danych obrazowych z przyczyn niezależnych od odbiorców. Jeśli chodzi o problemy z komercjalizacją – częstym błędem jest skupianie się na rewolucyjnej technologii bez wcześniejszej analizy popytu albo brak jasnej komunikacji ze strony administracji i wojska co do ich rzeczywistych potrzeb. Projekt Kamila, budujący polską konstelację satelitów, pomaga ten wspólny język wypracować”.
Zapytany o te same bariery Tomasz Gałaczyński, z PZL Mielec dokonał podziału projektów badawczych:
„Projekty B+R na zamówienie, w których klient jasno określa oczekiwania, to najprostsza droga. Najgorszy jest klient, który sam nie wie, czego chce. Pieniędzy na badania i rozwój zawsze jest mniej niż potrzeb, więc to ciągła walka. Nie wygrywamy samymi finansami – wygrywamy kompetencjami, pasją i czasem. Jeśli widzimy ośrodek, który w krótkim czasie dostarcza młodych, obiecujących ludzi, stanowi to naszą przewagę. Cieszy fakt, że do szkół wracają zajęcia praktyczne z techniki, bo młodzież musi rozumieć fizykę w praktyce, a nie tylko w teorii”.
Na zakończenie panelu głos zabrał Tomasz Fafiński, podsumowując specyfikę cyklu wdrożeniowego w lotnictwie:
„W przemyśle lotniczym wprowadzamy produkt na rynek średnio co 12–15 lat. Jest to rodzaj działalności bardzo mocno regulowany i certyfikowany przez agencje takie jak FAA czy EASA. Wyzwania pojawiają się na każdym etapie, ale są do przezwyciężenia – to kwestia czasu i środków. Aktualnie pracujemy nad nową architekturą napędu w programie CFM Rise, który wejdzie na rynek po 2035 roku, a kluczowe moduły projektujemy dzięki kompetencjom nabytym w kraju”.