Nowy Jork, wtorek 11 września 2001 r., 8:46:40 czasu wschodnioamerykańskiego

W Polsce zegary wskazywały 14:46:40. Samolot American Airlines (lot 11) uderza w wysokościowiec World Trade Center, w Wieżę Północną (WTC 1). Eksplozja, ogień, panika. Ludzie myślą, że doszło do katastrofy lotniczej. Równo o 8:48 w kanałach telewizyjnych pojawiają się pierwsze „lajwy”. O 9:03:02 w Wieżę Południową (WTC-2) uderza drugi Boeing 767 United Airlines (lot 175). Jest już jasne. To nie katastrofa, nie przypadek. To zamach terrorystyczny. Cały świat nie może uwierzyć w to, co się stało. I zastanawia się nad tym: jak do czegoś takiego doszło? Minęło ćwierć wieku, a nadal nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania, nie wyjaśniono wszystkich wątpliwości. Nie tylko tych pochodzących z tzw. teorii spiskowych…

• 19 porywaczy uprowadziło cztery samoloty - dwa trafiły w WTC, jeden w Pentagon, czwarty rozbił się w Pensylwanii.

• Prezydent George W. Bush dowiedział się o drugim ataku przebywając na Florydzie.

• Atak terrorystyczny diametralnie przebudował amerykańską doktrynę geopolityczną.

• Autorem planu wykorzystania do uderzenia samolotów pasażerskich nie był Osama bin Laden.

• W skoordynowanych atakach Al-Kaidy zginęło niemal 3 tys. osób.

… America is under attack!

Prezydent George W. Bush dojeżdżał do Emma E. Booker Elementary School w Sarasocie na Florydzie. Nim do niej wszedł, to o 8:50 służby poinformowały go, że w WTC rozbił się „mały samolot”.

O 9:05 prezydentowi, który jest już w szkole na spotkaniu z dziećmi, agent szepcze do ucha: „A second plane hit the second tower. America is under attack!”.

Bush nie daje poznać po sobie tego, co w nim się kołacze. Od 1941 r. prezydent USA nie usłyszał równie dramatycznego meldunku.

O 9:30 prezydent wygłasza minutowe oświadczenie:

„(…) Dzisiaj mieliśmy do czynienia z tragedią narodową. Dwa samoloty uderzyły w World Trade Center, co jest prawdopodobnie atakiem terrorystycznym na nasz kraj (…)”.

Po tej mowie Secret Service przewozi prezydenta w bezpieczne miejsce. Wiceprezydent Dick Cheney już działa z podziemnego bunkra pod Białym Domem.

„11 września 2001 roku dziewiętnastu terrorystów, należących do Al-Kaidy, islamistycznej siatki ekstremistycznej, porwało cztery samoloty pasażerskie. W skoordynowanym ataku porywacze celowo wbili dwa samoloty w wieże World Trade Center, a trzeci w Pentagon.

Dowiedziawszy się o pozostałych porwaniach, pasażerowie i członkowie załogi czwartego samolotu przeprowadzili kontratak, co skłoniło pilota porywacza do rozbicia samolotu na polu w Pensylwanii. Tego dnia zginęło prawie 3000 osób, co stanowi największą liczbę ofiar śmiertelnych w wyniku ataku zagranicznego na terytorium USA” – to wpis z 9/11 Memorial & Museum.

Tyle tytułem przypomnienia wydarzenia, które dosłownie wstrząsnęło Nowym Jorkiem ku totalnemu zaskoczeniu w USA i całej reszcie świata.

Portal Obronny - debata ILOT
Portal Obronny SE Google News

Atak na WTC i Pentagon – drugim Pearl Harbor?

W XX-wiecznej historii USA były trzy wydarzenia, które fundamentalnie w nią się wpisały. Zacznę od końca: atak na WTC. Z 22 listopada 1963 r. zamach na 35. prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego. I japoński atak z 7 grudnia 1941 r. na hawajską bazę US Navy w Pearl Harbor.

Wszystkie nie są do końca wyjaśnione. A jeśli tak jest, to zawsze pojawiają się zwykłe ludzkie wątpliwości. Często na ich gruncie wyrastają mniej lub bardziej fantastyczne teorie zwane spiskowymi.

Jest naturalnym stanem, że pojawiają się pytania: jak mogło do czegoś takiego dojść w państwie, gdzie służby trzyliterowe wiedzą, jeśli nie wszystko, to prawie wszystko?

Prezydent Franklin Delano Roosevelt wiedział, że Japonia zaatakuje USA na Hawajach. Ściślej ujmując: Terytorium Hawaje (oficjalna nazwa) w 1941 r. było tworem zależnym od USA. Jego częścią (stanem) stały się dopiero w 1959 r.

A więc Biały Dom spodziewał się ataku. Zresztą sankcjami nałożonymi na Japonię pchnął ją do agresji. Oczywiście oficjalna wykładnia historyczna o tym nie stanowi, a wycofanie z bazy w Pearl Harbor lotniskowców na pełne morze było całkowicie przypadkowe. Można, jak ktoś chce, wierzyć w taki przekaz.

Japoński atak sprawił, że USA mogły odstąpić od polityki izolacjonalizmu i umacniać się w roli światowego mocarstwa. Kongres wyraził zgodę na wypowiedzenie wojny prawie jednomyślnie. Tylko jedna deputowana, pacyfistka, do Izby Reprezentantów głosowała na „nie”.

Co mają tamte wydarzenia wspólnego z tymi z 11 września?  A to, że służby trzyliterowe wiedziały, że „Arabowie z jaskini” szykują się do zamachu na terytorium USA. To wykazano w oficjalnych raportach. Nie wspomina się w nich, że Biały Dom potrzebował powtórki z 1941 r.

Project for the New American Century

Jak potężne USA mogły zostać zaatakowane przez kilkunastu mudżahedinów, dżihadowców, którym daleko było do specjalsów z Delta Force czy innych tego rodzaju hiperdoborowych formacji?

Po kolei. Wiceprezydent Dick Cheney, sekretarz obrony Donald Rumsfeld i jego zastępca Paul Wolfowitz postrzegani byli, i słusznie, za neokonserwatystów uważających, że po zimnej wojnie trzeba z USA uczynić niezaprzeczalnie mocarstwo globalne numer jeden. Wywodzili się z think tanku Project for the New American Century (PNAC).

Nim jeszcze znaleźli się na szczycie władzy, to panowie ci uznali, że wypracowanie globalnego przywództwa USA wymaga kilku działań. W swojej strategii geopolitycznej zawartej w raporcie „Rebuilding America's Defenses” uznali m.in., że należy obalić Saddama Husajna, co ułatwi przemodelowanie całego Bliskiego Wschodu.

Nadto osiągnięciu celu przysłuży się zerwanie traktatów rozbrojeniowych, uzyskanie dominacji militarnej w kosmosie i cyberprzestrzeni, a na to wszystko trzeba zasadniczo zwiększyć budżet Pentagonu. Obalenie Husajna Rumsfeld i Wolfowitz zaproponowali12 września 2001 r., kiedy oficjalnie nie było wiadomo, kto jest odpowiedzialny za ataki na biurowce WTC i gmach Pentagonu.

Tytuł „Rebuilding America's Defenses” sam w sobie jest jednoznaczny w wymowie. W raporcie napisano: „Co więcej, proces transformacji, nawet jeśli przyniesie rewolucyjne zmiany, prawdopodobnie będzie długi, o ile nie wydarzy się coś katastrofalnego i katalizującego – jak nowy Pearl Harbor…”.

I się wydarzyło. Że niby atak z 11 września był zaplanowany nie tylko przez terrorystów? Bez przesady. Biały Dom przecież też nie zaplanował japońskiej inwazji na Pearl Harbor.

To o co chodzi? Jakby na tak proste pytanie można było odpowiedzieć, to nie byłoby tego tekstu.

Informacji wywiadowczych o przygotowaniach do ataku nie brakowało. Jak w 1941. Niedowierzania w jego zaistnienie i powodzenie – również.

W lipcu 2001 r. lokalne struktury FBI meldowały do centrali, że podejrzani osobnicy powiązani z Al-Kaidą masowo zapisują się do amerykańskich szkół lotniczych. Latali na awionetkach, uzyskali oficjalne licencje pilota komercyjnego.

Trzyliterowe służby miały wiedzę o tych Arabach, ale nie dawały wiary, że po krótkim kursie na symulatorach Boeinga 727/767, ktokolwiek może je w realu pilotować. Ten argument – dodam – jest jednym z koronnych w spiskowych pakietach dotyczących 11 września.

Nie popadając pod ich sensacyjny urok, ale… Zaiste nie do pojęcia jest, jak po kilku tygodniach wirtualnej nauki można nie tylko pilotować 100-tonowy samolot pasażerski, ale jeszcze dokładnie przycelować nim w wieże o szerokości 63 metrów! Wytlumacznie? Proste. Cuda zdarzają się.

Może zamachowcy z Al-Kaidy, gdyby wiedzieli, że „drugie Pearl Harbor” wyzwoli w USA dążenie do przemodelowania Bliskiego Wschodu, to zrezygnowaliby z dżihadu? Tak czy inaczej ich zamach zmaterializował to, o czym wyłożono w „Rebuilding America's Defenses”. Ze wszystkiego tego konsekwencjami, tak dla USA, jak i świata.

Procesy, gdzie na ławach oskarżonych zasiedli organizatorzy akcji Al-Kaidy, trwały do 2024 r. Ten, który powszechnie uważany jest za mózg tej antyamerykańskiej operacji, Osama bin Laden został zabity w Pakistanie (2 maja 2011 r.) przez specjalsów Navy SEALs. I to nie on wpadł na pomysł, by do ataku użyć samolotów pasażerskich. On tylko ten plan zaakceptował. A jego faktycznym twórcą był Chalid Szajch Muhammad. Świat już o nim zapomniał, a on wciąż żyje za kratkami w bazie morskiej Guantánamo na Kubie...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki