Wojna przyszłości jak ze Star Wars? Ukraina użyła robotów do zdobycia rosyjskich pozycji

2026-04-18 8:00

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy podczas przemówienia do pracowników ukraińskiego kompleksu przemysłowo-obronnego mówił: "Po raz pierwszy w historii tej wojny pozycja przeciwnika została zdobyta wyłącznie przez bezzałogowe platformy - systemy naziemne i drony. Okupanci się poddali, a operacja została przeprowadzona bez udziału piechoty i bez strat po naszej stronie". Jeśli faktycznie te doniesienia są prawdą, to bardzo wyraźny znak, że pole walki wchodzi w nową fazę robotyzacji, a Ukraina od dawna buduje do tego zaplecze: powołała Siły Systemów Bezzałogowych, rozwija masową produkcję dronów FPV i inwestuje w platformy lądowe oraz uderzeniowe dalekiego zasięgu.

Prezydent Ukrainy podczas swojego wystąpienia 13 kwietnia br. stwierdził, że „po raz pierwszy w historii tej wojny pozycja przeciwnika została zdobyta wyłącznie przez bezzałogowe platformy - systemy naziemne i drony”, a operacja miała zostać przeprowadzona „bez udziału piechoty i bez strat po naszej stronie”.

"Ratel, TerMIT, Ardal, Ryś, Zmij, Protector, Wola oraz inne nasze naziemne systemy robotyczne wykonały już ponad 22 000 misji na froncie w zaledwie trzy miesiące. Innymi słowy - życie ludzkie zostało uratowane ponad 22 000 razy, gdy w najbardziej niebezpieczne strefy wkroczył robot zamiast żołnierza. To właśnie o najnowocześniejszej technologii chroniącej najwyższą wartość - ludzkie życie" - podkreślił Zełenski.

Jego twierdzenia - o ile pozostają zgodne ze stanem faktycznym - są ważne nie tylko z propagandowego punktu widzenia, ale i operacyjnego. W praktyce oznacza bowiem próbę zastąpienia klasycznego i kosztownego szturmu na pozycje przeciwnika kombinacją rozpoznania, rażenia i wejścia na pozycję przez maszyny. Chodzi tutaj przede wszystkim o ograniczenie ekspozycji żołnierzy w strefie śmierci, gdzie zagrożeniem są drony m.in. FPV, miny, artyleria i ogień bezpośredni.

"Zdolności ukraińskiego przemysłu obronnego oznaczają miliony dronów FPV rocznie, nasze precyzyjne uderzenia, nasze systemy przechwytujące oraz miliony pocisków. Ukraina dysponuje własną bronią rakietową dalekiego zasięgu – nie tylko w fazie rozwoju, lecz już jako realną siłą w działaniu. Flamingo i Ruta, Pekło i Neptun, Palianycia i Wilcha – wszystkim tym możemy się już dziś szczycić, ale z pewnością na tym nie poprzestaniemy. To dopiero pierwsze kroki – przemysł będzie się rozwijał, a wróg odczuje jego moc. Wszyscy widzą historyczny zasięg naszych dronów dalekiego zasięgu – uderzających 1 750 kilometrów od naszej granicy. A będzie ich jeszcze więcej. I nie chodzi tu o rekordy, lecz o sprawiedliwość, która dosięgnie zło w każdym zakątku świata. Nasze Sicz, Lutyj, Morok, Bars, Obrij i FP są tego dowodem" - przekonywał prezydent Ukrainy.

"Mamy również doświadczenie w zapewnianiu bezpieczeństwa morskiego - obiektywnie najnowocześniejsze na świecie. Nikt inny nie przeprowadził takich operacji, jakie wykonali Ukraińcy na Morzu Czarnym. Gdy mówi się o bezpieczeństwie w cieśninie Ormuz, to często tylko teoretyczna dyskusja - prowadzą ją ci, którzy sami nigdy takich operacji nie realizowali. Ukraińcy realizowali. Walczyliśmy z flotą przeciwnika, z atakami z powietrza i z minami morskimi - przez wszystko to przeszliśmy. I jeśli partnerzy zaproponują nam współpracę na równych zasadach, Ukraina może pomóc. Nasze morskie drony Sea Baby, Magura i Sargan są dobrze znane - to również oferta eksportowa Ukrainy. Tak jak nasza artyleria, którą produkujemy na największą skalę w Europie. Tak jak nasze pociski, których liczba stale rośnie. Tak jak nasz pancerz, który z każdym rokiem staje się coraz skuteczniejszy. Wszystko to jest dziełem naszego przemysłu obronnego - naszych specjalistów i ukraińskich producentów uzbrojenia" - mówił Zełenski.

Star Wars czy wojna algorytmów?

Porównanie do Star Wars w kontekście ewoluującego pola walki i jego dronizacji, a dokładniej mówiąc robotyzacji, działa medialnie, ale lepszym opisem jest wojna algorytmów, sensorów i taniej masowości. Współczesne konflikty pokazują, że przewagę daje nie tylko "najlepsza", tradycyjna broń, ale zdolność do szybkiego wykrywania, produkowania, naprawiania i utraty sprzętu bez załamania całego systemu. Ukraina rozwija dziś zarówno drony przechwytujące, jak i rozwiązania dalekiego zasięgu, a według Zełenskiego jej bezzałogowce mogą obecnie razić cele sięgające 1 750 km od ukraińskiej granicy. W tym sensie robotyzacja pola walki nie oznacza końca konwencjonalnej wojny, tylko przyspieszenie jej technicznej ewolucji i to często przy użycia stosunkowo tanich bezzałogowców.

Nie można jednak zapominać, że roboty przynajmniej na razie nie zastąpią w wielu zadaniach człowieka. To żołnierz musi podjąć decyzję o zadaniu realizowanym przez wykorzystywany bezzałogowiec i określić jego zakres. To wciąż wojskowi decydują o przebiegu walk. W listopadzie 2025 r. podczas III Konferencji Naukowo-Technicznej „Pojazdy autonomiczne - nowoczesne technologie dla bezpieczeństwa państwa” prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, Dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w rozmowie z Portalem Obronnym zwrócił uwagę, że „Autonomiczność wszelkiego typu - tutaj szeroko mówimy - różnego rodzaju obiektów, zarówno poruszających się po strukturach lądowych, morskich, czy też latających, to jest - będą stał na stanowisku - coś, co będzie człowieka w pewnym stopniu uzupełniać, będzie jego takim elementem wspomagającym, ale zawsze - przynajmniej na dzisiejszym etapie - trzeba traktować, że ta ostateczna decyzja winna wypływać jednak jak i być po stronie człowieka".

Krzysztof Kulesza, dyrektor techniczny Stekop S.A. mówił z kolei: „Mam szczerą nadzieję, że sztuczna inteligencja nie zastąpi człowieka na polu bitwy, przynajmniej nie zastąpi w całości, dlatego, że sztuczna inteligencja - trzeba o tym zawsze pamiętać - są to algorytmy, które podejmują decyzję z pewnym prawdopodobieństwem. Nie istnieją - myślę, że już wszyscy o tym wiemy z takiego codziennego użytku rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję - że to zawsze są rozwiązania obarczone pewnym błędem. Mam tez nadzieję, że nigdy nie będziemy w takiej sytuacji, że systemy będą podejmowały te decyzje samodzielnie, bo to zawsze będą decyzje z błędami”.

W obecnej sytuacji Ukraina z jednej strony rozwija „armię dronów”, z drugiej formalizuje nowy rodzaj wojsk, a z trzeciej promuje krajowy przemysł jako źródło innowacyjnego sprzętu i technologii nie tylko dla własnej armii, lecz także dla eksportu. Zełenski mówi o "realnej sile już działającej" zwracając tym samym uwagę na skok od eksperymentu bazującego na wykorzystaniu różnorodnych bezzałogowców do ich produkcji na dużą skalę. Niezależnie od przyjętej retoryki, kierunek jest jasny: przyszłe pola walki będą coraz bardziej bezzałogowe, rozproszone i oparte na szybkim skalowaniu technologii. Drony nie są cudowną bronią, ale to strony konfliktu, które będą potrafiły je skutecznie wykorzystać, zyskają przewagę.

Zwracał na to uwagę m.in. prof. Justin Bronk w raporcie RUSI z sierpnia 2025 roku: "NATO Should Not Replace Traditional Firepower with Drones". Bronk ostrzegał w nim przed pochopnym uznaniem dronów za uniwersalne rozwiązanie dla współczesnych armii. Jego analiza wskazuje bowiem, że nadmierna zależność od bezzałogowych systemów powietrznych, obserwowana w Ukrainie, wynika z konieczności, a nie strategicznego wyboru, i nie jest modelem, który NATO powinno bezkrytycznie naśladować. Według niego choć bezzałogowe systemy powietrzne odgrywają kluczową rolę w konflikcie na Ukrainie, nie mogą zastąpić tradycyjnych platform, takich jak artyleria, czołgi czy lotnictwo. Zdaniem Bronka należy je integrować jako wsparcie dla konwencjonalnych sił, ale nie traktować ich jako substytutu.

Autor zauważył też, że "kluczowe jest, aby europejscy członkowie NATO priorytetowo potraktowali szybką rozbudowę własnych zdolności do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (BSP), ponieważ siły rosyjskie z pewnością wykorzystałyby BSP na masową skalę i wystrzeliłyby duże roje dronów Gierań 2/3 w każdym przyszłym starciu bezpośrednim". Jak realne i trudne do eliminacji jest zagrożenie ze strony bezzałogowców pokazał ostatni konflikt na Bliskim Wschodzie, gdzie do ich eliminacji wykorzystywano wielokrotnie droższych rozwiązań - chociażby myśliwców F-16. Tu warto też wspomnieć, że ukraińscy wojskowi brali udział w zestrzeliwaniu irańskich dronów Shahed, czyli pierwowzorów rosyjskich dronów typu Gierań, nad kilkoma krajami Bliskiego Wschodu.

Portal Obronny SE Google News